Akcja „Żółtka kartka”
12 mar 2009. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji
Rodzice z portalu „Ratuj Maluchy” rozpoczęli właśnie kampanię na rzecz podtrzymania przez Sejm weta Prezydenta w sprawie nowelizacji ustawy o oświacie. Proszą wszystkich zainteresowanych o wysyłanie maila – żółtej kartki do wszystkich parlamentarzystów, którzy głosowali 23 stycznia za tą ustawą. W treści maila ostrzegają Posłanki i Posłów, że głosowanie za odrzuceniem weta poskutkuje utratą głosu w najbliższych wyborach – głosu rodziców, rodziny i znajomych dziecka, na którego edukacji nowelizacja zaważy.
Szczegóły tutaj.
Brak powiązanych artykułów.
Zwróćcie uwagę na zalecenie dotyczące tematu maila. IMO jest bardzo ważne, jeśli w temacie znajdzie się veto, sześciolatki, rodzice czy żółta kartka, posłowie na bank zignorują maila. Temat mógłby brzmieć np. sprawa przyszłej kampanii wyborczej, kolejna kadencja, urlop od posłowania, pilne – do porządku obrad, wskazówki dot. głosowań itp.
A – i jak wysyłacie do wielu, to ograniczajcie liczbę adresatów, niektóre długie listy nie przechodzą przez filtr antyspamowy
Fragment wywiadu E.Jurkiewicz z posłem A.Smirnowem.
- E.J.:Polska szkoła źle adaptuje 7-latki, a co dopiero z dziećmi młodszymi. W lutym rozpoczęła się akcja zbierania podpisów pod list protestacyjnym skierowanym do pani minister. Czytamy w nim „w związku z tak daleko idącymi propozycjami zmian w tak ważnej sprawie jak przyszłość edukacyjna najmłodszego pokolenia Polaków, domagamy się rozpoczęcia publicznej debaty na ten temat z udziałem przede wszystkim rodziców, którzy poniosą największe koszty ewentualnych zmian. (…) przyszłość naszych dzieci wymaga podania choćby jednego poważnego argumentu na rzecz odebrania o rok wcześniej dzieci z domowego ogniska”.
Andrzej Smirnow – Wiem o tym liście. Z rozmów z Minister Hall i z jej oświadczeń na posiedzeniach Komisji wynika, że w tej chwili toczą się prace nad zmianą programów i stopniowym wygaszaniem zerówek. Decyzja, co do wcześniejszego posłania dzieci do szkoły będzie należała w okresie przejściowym do rodziców i zapewni się systemowe wsparcie w postaci badań dojrzałości dziecka.
Ewa Jurkiewicz – Tu nie chodzi tylko o dojrzałość dzieci. Ale o„dojrzałość” nauczycieli do pracy z coraz młodszymi dziećmi. Nauczyciele działają w określonych ramach organizacyjnych narzuconych przez system, a metody ich pracy to bardzo często zbiór rutynowych nawyków. Mamy więc w nauczaniu zintegrowanym ławeczki, dzwonki, odpytywanie, zniechęcanie dzieci do zadawania pytań, uczenie na pamięć, odejście od indywidualizmu. W jakim celu wpychać coraz młodsze dzieci w system szkolny, skoro sama pani minister zwraca uwagę, że słaba efektywność nauczania w pierwszych latach nauki wynika z faktu, iż to, czego dzieci uczą się w „0” jest kompletnie ignorowane przez nauczycieli nauczania zintegrowanego.
Andrzej Smirniw – Ja pani na to pytanie nie odpowiem, bo sam się zastanawiam. O ile wyobrażam sobie wprowadzenie 6-latków do szkoły, bo to jest tylko kwestia zmiany podejścia i zmiany programów nauczania, to stopniowe dołączanie 6-latków do klas, w których są 7-latki jest dla mnie trudno wyobrażalne. Nie jestem w tej dziedzinie specjalistą ale sądzę, że wprawdzie rodzice powinni decydować o swoim dziecku, jednak o całym systemie edukacji decydować muszą specjaliści.
Ewa Jurkiewicz – Warto jednak wziąć pod uwagę zaniepokojone głosy rodziców zanim wprowadzi się zmiany systemowe. Coraz większym problemem społecznym staje się osłabianie więzi, a pani minister zapowiada zwiększenie tygodniowego wymiaru godzin o edukację kulturalną. Szkoła straszliwie zaczyna się rozpierać w życiu naszych rodzin, staje się coraz bardziej ekspansywna, wręcz zaborcza. Zabiera coraz więcej czasu dzieciom, na co tu dużo mówić stratę czasu, bo polska edukacja ciągle jest mocno przestarzała, wręcz archaiczna. Dziecko czy młodzieniec wraca do domu o 15-16, zjada obiad i siada do lekcji. W ciągu tygodnia my rodzice nie mamy zbyt wielu okazji, już nie mówię o tym, by porozmawiać ze swoimi pociechami, ale po prostu by wspólnie ze sobą pobyć. Kiedy mamy wychowywać nasze dzieci?
Andrzej Smirnow – Zdaję sobie z tego sprawę i myślę, że na ten temat powinna się odbyć szeroka dyskusja, bo zmiany w szkole powinny nastąpić. To nie ulega wątpliwości. Na przykład trzeba przyjąć do wiadomości, że mamy słabych nauczycieli a to dlatego, że przez lata całe byli grupą pod „specjalnym nadzorem”. Nauczycieli kształcono nie na uniwersytetach a w wyższych szkołach pedagogicznych i studiach nauczycielskich. Są źle wynagradzani. Zawód ten nie cieszy się wysokim autorytetem społecznym. Sformalizowany system awansu nie pozwala wyróżnić dobrych nauczycieli, Problemy leżą też w programach nauczania. Oczywiście zgadzam się z panią, że powinno być mniej zajęć, ale bardziej rozwijających człowieka. Młodzi ludzie powinni umieć myśleć samodzielnie
Hm, a z kiedy jest ten wywiad? Bo poseł Smirnow prezentuje tutaj wyjątkowe oderwanie od rzeczywistości…
> Decyzja, co do wcześniejszego posłania dzieci do szkoły będzie należała w okresie przejściowym do rodziców
Tiaaa, zwłaszcza w Warszawie, gdzie od września będzie można wysłać dziecko do „oddziału przedszkolnego” w szkole, albo do pierwszej klasy w szkole…
> zapewni się systemowe wsparcie w postaci badań dojrzałości dziecka.
Eee, jakie badania i jakie wsparcie? To, że pani przedszkolnka mówi, czy dziecko jest dojrzałe do szkoły? Co z tego, że dziecko jest dojrzałe do szkoły, skoro szkoła nie jest w stanie zapewnić dziecku bezpieczeństwa?
> stopniowe dołączanie 6-latków do klas, w których są 7-latki jest dla mnie trudno wyobrażalne
Pan poseł może sobie tego nie wyobraża, ale pan poseł głosował za tym rozwiązaniem…
> Na przykład trzeba przyjąć do wiadomości, że mamy słabych nauczycieli
Gdyby nie poświęcenie nauczycieli, to ten cały system dawno zawaliłby się z hukiem. Tylko dzięki heroicznej pracy nauczycieli idiotyczne pomysły urzędników nie są tak dotkliwe dla dzieci, jak mogłyby być.
Skoro nauczyciele są „słabi”, to jak określić MEN?
Napisałem już list do jednego „Cudaka”.
„Na przykład trzeba przyjąć do wiadomości, że mamy słabych nauczycieli a to dlatego, że przez lata całe byli grupą pod „specjalnym nadzorem”” Czy mi ktos wyjaśni co poeta miał na myśli? Źle wykształceni, źle wynagradzani nauczyciele, złe programy, sformalizowany awans – edukacja w Polsce po ciemnej stronie mocy? Nowe kolejny pomysł na edukację? Chyba wyemigruje do Australii.
Uczycielu zostań! Jak wszyscy normalni pedagodzy wyjadą to do szkoły pójdą uczyć Hall i Krajewska, a wtedy już tylko home schooling nam wszystkim zostanie. Zlituj się nad naszymi dziećmi, one przecież nie są winne ani głupoty polityków ani dyletanctwa MEN.
Teraz okazuje się, że odsetek 6-latków, które z woli rodziców miałyby iść do szkoły do klasy 1-szej nie różni się od tego sprzed genialnych pomysłów Hall i MEN próbuje zrobić wszystko, żeby te dane poprawić- próbują skłócić rodziców 5-cio i 6-latków, 3-latków i 5-ciolatków; zdyskredytować wszystkich protestujących nazywając ich bogaczami zabierającymi miejsca w publicznej oświacie mniej zamożnym; sugerując, że rodzice nie ufają nauczycielom i w końcu publicznie mówiąc, że tam gdzie będą problemy to z winy słabych nauczycieli. MEN, PO i teraz SLD zrobią wszystko, żeby przerzucić odpowiedzialność za tą katastrofę na kogokolwiek innego. Cóż, problem polega na tym, że rodzic nie znaczy idiota i potrafimy wyciągać właściwe wnioski… Nauczyciele też. A posłowie być może dopiero wtedy, gdy dostaną nauczkę!
Wysłałam do wszystkich, napisałam swoimi słowami i słowa dotrzymam.
Wysłałam list do wszystkich posłów z mojego regionu! Mam nadzieję, że może wreszcie „oświeci” naszych parlamentarzystów i przestaną traktować nasze dzieci jak przedmioty- bo jak inaczej nazwać postawę lewicy, która ogłasza, ze odrzuci weto w zamian za…
I ja wysłałam. Trzymajmy kciuki, cuda się zdarzają. :)
Ja tez wysłałam ale po dzisiejszych wypowiedziach w gazecie metro nie mam złudzeń
Ja też mam akcje mailową już za sobą (zdaje się że coraz lepiej wycinają maile protestujących rodziców by nie „zaśmiecać” skrzynek posłów w ramach ochrony antyspamowej w Sejmie :) Proszę zapamiętać kto z tych poselskich indywiduów będzie głosował za odrzuceniem veta (stosowna informacja będzie na pewno podana na stronach internetowych Sejmu pod adresem http://www.sejm.gov.pl ) .
Część z tych (p)osłów już dziś śni o Parlamencie Europejskim – wybory za jakieś 3 miesiące. Proszę przyjąć podstawowe kryterium, jeśli dany poseł/senator z parlamentu krajowego odrzuci veto proszę go „skasować” przy urnie gdy będzie wybierał się po „konfitury” w Brukseli. Padła na tym forum bardzo rozsądna propozycja przygotowania każdemu z tych „asów” specjalnego portfolio z jego osobistymi „osiągnięciami”. Jak weźmiemy się do roboty to w parę dni będziemy mieć te blisko 450 życiorysów, które z pewnością pomogą wyborcom „poznać” na nowo kandydata do brukselskich konfitur. Do roboty !!!
Tyle na pewno możemy zrobić (całkiem legalnie) żeby odpłacić pięknym za nadobne naszym „kochanym” parlamentarzystom tak czule wsłuchującym się w głos wyborców.
Najbardziej bolesnym ciosem dla parlamentarzysty jest uświadomienie mu że czasy „maniany” kończą się nieuchronnie i ponownie trzeba zacząć szukać sobie jakiejś pracy, choćby i w „pośredniaku”.
wywiad pochodzi z kwietnia ub.roku. Zapraszam na stronę „Niezbędnika Rodzica”
http://www.edukacja21wieku.webpark.pl/niezrodz-index.htm