Brak pieniędzy na reformę
13 wrz 2009. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji, Łódź
Łódzka „GW” o braku pieniędzy na edukację, który odczuwają m.in. najmłodsze dzieci – „Szkoły odwołują zajęcia pozalekcyjne”:
Dziura w budżecie uderzyła również w najmłodszych uczniów, czyli sześciolatków. Przed wakacjami magistrat namawiał rodziców, by posłali maluchy do szkolnych zerówek lub pierwszych klas. Od tego roku umożliwia to reforma. Szkoły – by ich przekonać – miały obiecywać wszystko, czego rodzice sobie życzyli: nowe meble i zabawki dydaktyczne, a nawet oddzielne świetlice. Sześciolatki w szkołach zwalniały bowiem miejsca młodszym dzieciom w przedszkolach, a przypomnijmy, że w tym roku w Łodzi zabrakło tych miejsc aż tysiąc!
Szkoły długo czekały na obiecane przez gminę pieniądze. Teraz okazuje się, że dostała je tylko połowa – po 10 tys. zł. Reszta zaledwie po 1000 zł albo wcale. – W zerówce miałam mieć nowe meble, ale te parę złotych nie wystarczyło. Sześciolatki siedzą więc na starych, trzeszczących krzesłach, przy stolikach, które ostatnie lata przeleżały w piwnicy zaprzyjaźnionej szkoły – denerwuje się wicedyrektorka z Widzewa. Jej koleżanka z innej podstawówki boi się, że w końcu któryś rodzic zapyta, gdzie obiecany dywan? Gdzie zabawki, dzięki którym maluchy miały się w szkole nie nudzić? – Dlatego odwlekam wywiadówki w nadziei, że wreszcie jakieś pieniądze dostanę – przyznaje ze wstydem dyrektorka.Dziura w budżecie uderzyła również w najmłodszych uczniów, czyli sześciolatków. Przed wakacjami magistrat namawiał rodziców, by posłali maluchy do szkolnych zerówek lub pierwszych klas. Od tego roku umożliwia to reforma. Szkoły – by ich przekonać – miały obiecywać wszystko, czego rodzice sobie życzyli: nowe meble i zabawki dydaktyczne, a nawet oddzielne świetlice. Sześciolatki w szkołach zwalniały bowiem miejsca młodszym dzieciom w przedszkolach, a przypomnijmy, że w tym roku w Łodzi zabrakło tych miejsc aż tysiąc!
Szkoły długo czekały na obiecane przez gminę pieniądze. Teraz okazuje się, że dostała je tylko połowa – po 10 tys. zł. Reszta zaledwie po 1000 zł albo wcale. – W zerówce miałam mieć nowe meble, ale te parę złotych nie wystarczyło. Sześciolatki siedzą więc na starych, trzeszczących krzesłach, przy stolikach, które ostatnie lata przeleżały w piwnicy zaprzyjaźnionej szkoły – denerwuje się wicedyrektorka z Widzewa. Jej koleżanka z innej podstawówki boi się, że w końcu któryś rodzic zapyta, gdzie obiecany dywan? Gdzie zabawki, dzięki którym maluchy miały się w szkole nie nudzić? – Dlatego odwlekam wywiadówki w nadziei, że wreszcie jakieś pieniądze dostanę – przyznaje ze wstydem dyrektorka.
Brak powiązanych artykułów.
Wszystkie obietnice składane rodzicom, to były tylko czcze życzenia. Przez cały czas sporu o reformę było wiadomo, że pomysły może i są, ale pieniądze na nie jakieś takie z każdym dniem mniej realne. Dlatego też nie posłałam swojej sześciolatki do szkoły wcześniej, bo ta będzie dostosowana, ładna i frontem do ucznia:) Niech najpierw ją dostosują, a jak już będą mieli konkret, to przekonują rodziców.
spokojnie kasa będzie w 2010 roku i to spora tak przewiduje projekt ustawy budżetowej na 2010 rok
Projekt budżetu przewiduje, tiaaa…
Hallowa też przewidywała 450 mln, też było zapisane w budżecie – a wyszło jak wyszło.
O, lolek wrócił!
Co tam nowego słychać na Szucha?
lolek – przewidywać to sobie można i przyszłość z fusów, ale jak będzie naprawdę, to czas pokaże. Jak dotąd – niestety – to co pokazuje do tego co w założeniach, to dwie różne sprawy.
lolek napisał:
„spokojnie kasa będzie w 2010 roku i to spora tak przewiduje projekt ustawy budżetowej na 2010 rok”
Co dla Ciebie oznacza „spora”? Pani Hall przekonując parlamentarzystów do poparcia swojej ustawy też twierdziła, że są zapewnione wystarczające środki na reformę. A co mamy? W pomorskim szkoły dostaną 1/3 z kwoty, o którą wnioskowały w ramach programu „Radosna Szkoła”. Klasa mojej Oli (są w niej 6-latki) liczy 27 uczniów, nie ma mowy o „dywanikach” i innych kącikach zabaw, a nauka odbywa się na dwie zmiany. A jeśli chodzi o kasę, to szkoła planuje kupić laptopy do zajęć komputerowych dla klas pierwszych z pieniędzy… nas, rodziców.
Więcej o braku funduszy na doposażenie pomorskich szkół w dzisiejszej GW:
http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7052468,Uczniowie_czekaja_na_hustawki.html
„W ramach programu szkoły muszą również dokupić do świetlic i sal pomoce dydaktyczne do ćwiczeń, gier i zabaw. W tym roku na „radosną szkołę” MEN przeznaczył 40 mln zł. Do pomorskich podstawówek trafiło – do podziału – 2 mln 317 tys. zł. Choć wnioski o budowę placów złożyło 60 szkół, żadna z nich nie dostała pieniędzy.”
żadna nie dostała pieniędzy…
a jesienią Min. Hall w sejmie składając raport powie, że MEN objął szkoły programem „radosna szkoła” i że rząd przeznaczył na ten cel 40 mln. Zapomni zapewne uściślić, że w woj. pomorskim nikt pieniędzy na place zabaw nie dostał (jakim cudem miałby dostać? gmina musiałaby najpierw pieniądze wyłożyć, a MEN ewentualnie potem przyznać jej refundację… budżety już dawno pozamykane i okrojone na maksa…) oraz że te 40 mln to te same pieniądze, jakie rząd przeznaczył na całą reformę, a nie jakieś dodatkowe!
Od dłużeszgo czasu obserwujemy cięcie i gięcie finansów na oświatę. Widą to i czują nauczyciele. W połączeniu z chorymi pomysłami MEN robi się z tego wszstkiego bałagan nie do wytrzymania. Mówię to jako nauczyciel i rodzic.
Witaj wypoczęty Uczycielu!
Stara wiara wraca na forum. To znak, że rok szkolny się rozkręcił na dobre ;)