“Gazeta Wyborcza” o dalszym ciągu walki rodziców z Katowic o prawo do wyboru i zachowanie przedszkolnej zerówki “Ulotką i internetem walczą ze szkolną zerówką”:
Na początku czerwca rodzice wydrukowali ulotki o dramatycznej treści: “Urząd miasta wysyła nasze dzieci na przedwczesną edukację do szkoły! Bez pytania nas o zgodę, bez przygotowania, bez sensu”. Rozdają je mieszkańcom, jednocześnie zbierając podpisy pod petycją do prezydenta Piotra Uszoka. - Mamy już półtora tysiąca podpisów - zdradza Izabela Osika, mama Jagody.
Rodzice założyli też forum internetowe przedszkolaki-do-przedszkola.phorum.pl, gdzie planują kolejne akcje, m.in. masowe publikowanie wpisów o swoim problemie na internetowej platformie konsultacji społecznych uruchomionej przez magistrat.
Kampania poruszyła radnego Andrzeja Zydorowicza, który przekonał kolegów z komisji edukacji, by wspólnie wnioskowali u prezydenta Uszoka o uznanie racji rodziców. - Dzieci to nie skrzynki z pomidorami, nie można ich przestawiać z miejsca w miejsce - mówi Zydorowicz.
Podobnego zdania jest Krzysztof Śnioszek, prawnik ze Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy “Bona Fides”, a zarazem przewodniczący Śląskiej Społecznej Rady Oświatowej, który został pełnomocnikiem rodziców. Uważa, że miasto bezprawnie odebrało im możliwość wyboru między zerówką w szkole a zerówką w przedszkolu. Dodaje, że zgodnie ze statutami przedszkoli dyrektorki nie mogą odmówić przyjęcia sześciolatków. - Jeśli to zrobią, odwołamy się do wojewódzkiego sądu administracyjnego - zapowiada Śnioszek.
Na kłopoty rodziców zareagowała Agnieszka Cichocka, dyrektorka prywatnego przedszkola Babcina Kraina, które od września zacznie działać w Piotrowicach. Zaproponowała magistratowi, że przyjmie dzieci po korzystnej cenie, jeśli miasto zobowiąże się dofinansowywać pobyt maluchów w placówce. Rodzicom pomysł się podoba, ale naczelnik Żyrek uważa, że takie rozwiązanie byłoby niegospodarnością. Według niego nie ma także szans, by dzieci trafiły do przedszkoli, do których zapisali je rodzice, bo placówki już przyjęły na ich miejsce trzylatki. Ma nadzieję, że rodzice pogodzą się z decyzją miasta, gdy po wakacjach pokaże im odremontowane sale w SP 27.
3 komentarze
Artykuły na temat sytuacji w przedszkolu nr 93 w Katowicach: “Sześciolatki z Katowic eksmitowane do szkoły” oraz “Rodzice przedszkolaków mówią “nie” UM w Katowicach”.
Z informacji, które otrzymaliśmy od rodziców z Katowic, wynika iż:
- Rodzice przystąpili do naboru w przedszkolu na podstawie informacji od dyrekcji przedszkola, że 6-latki mogą w placówce kontynuować naukę od września. Papiery zostały przyjęte przez dyrekcję, zasady naboru się nie zmieniły poza terminem dla dzieci 6-letnich, skrócono go do … 7 dni.
- 19 maja zostały wywieszone listy dzieci przyjętych do przedszkola, nie było na nich żadnego 6-latka. Przedszkole nie udzieliło rodzicom żadnej informacji, dlaczego na listach nie ma dzieci 6-letnich, a pani dyrektor była na zwolnieniu. 22 maja wywieszono na drzwiach przedszkola informację, że w pobliskiej szkole odbędzie się spotkanie dla rodziców 6-latków zainteresowanych przeniesieniem dzieci z przedszkola do szkoły (jeszcze się nie odbyło). Rodzice zainteresowani nie są.
- Jeden z rodziców skontaktował się z dyrektorką przedszkola i usłyszał, że decyzja jest podjęta, ale nie wiadomo kto ją podjął. Po naciskach ze strony ojca 6-latka pani dyrektor obiecała dowiedzieć się następnego dnia w urzędzie, co to za decyzja, kto ją podpisał, ponieważ rodzice zadeklarowali, że chcieliby się od niej odwołać. Niestety dyrektor następnego dnia ponownie poinformowała, że nie może powiedzieć, czyja to decyzja.
- W Urzędzie Miasta też urzędnicy z Wydziału Edukacji powiedzieli rodzicom, że o niczym nie muszą ich informować, a decyzje jest podjęta już dawno, urzędnicy nie widzą potrzeby żadnego spotykania się, a dzieci do przedszkola chodzić nie będą.
- W szkole, do której dzieci mają trafić, nie ma zerówki, ma być we wrześniu “chyba”, “na wszelki wypadek” rodzice mają dzieci do szkoły zapisać i “się zobaczy”. Szkoła nie jest dostosowana, dyrekcja szkoły poinformowała wczoraj kilkoro rodziców, że 6-latki nie będą miały w szkole ani zajęć gimnastyki korekcyjnej, rytmiki ani logopedycznych, co jest niezgodne z podstawą programową, gdzie te zajęcia są obligatoryjne dla dzieci 6-letnich. Teren szkoły jest nieogrodzony.
I jeszcze wypowiedź pani Grażyny Burek z wydziału edukacji Urzędu Miasta w Katowicach:
Zdaniem urzędniczki, dzieci sześcioletnie zyskają na tej zmianie. - Nie przeżyją za rok traumy z powodu opuszczenia murów przedszkola. Nieraz byłam świadkiem płaczu, tym razem może być inaczej - mówi
Wynika z tego, że przejście z przedszkola do szkoły w wieku 7 lat to trauma, a w wieku 6 lat to zyskowna zmiana…
8 komentarzy