Psycholodzy nie chcą zachęcać
25 marca 2010. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji, Warszawa
Warszawscy psychologowie nie chcą firmować kampanii promującej reformę oświaty. Poniżej fragment artykułu “Komisje poboru sześciolatków”:
Część warszawskich psychologów twierdzi, że dostała od władz miasta wyraźny sygnał o tym, że powinna “wesprzeć” kampanię. - Na spotkaniach z przedstawicielami ratusza dyrektorzy poradni słyszeli różne rzeczy. Np. że do podstawówek poszło tak mało sześciolatków, bo psychologowie za mało się postarali o przekonanie rodziców - mówi Maria Płotczyk, przewodnicząca ogólnopolskiego Związku Zawodowego “Rada Poradnictwa”, zrzeszającego pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych. - Co to jest, jeśli nie naciski? - pyta. Jej zdaniem już sam fakt, że od psychologów oczekuje się tego, żeby przychodzili na szkolne spotkania z rodzicami i wspierali kampanię, jest nie w porządku.
Podobnie uznała grupa psychologów z jednej z warszawskich poradni. Napisali do dyrektora stołecznego Biura Edukacji.
- Nie możemy mówić w sprawie reformy jednym głosem, bo prócz zalet dostrzegamy mankamenty. Mamy prawo i obowiązek zwrócić uwagę na zagrożenia - mówi Urszula Moszczyńska, jedna z sygnatariuszek listu.
A w jaki sposób w Państwa miejscowości samorząd chce zadbać o sześciolatki w szkole?