O wczorajszej sesji Rady Warszawy możemy przeczytać w artykułach „Rodzice sześciolatków debatowali na sesji”, „Protest rodziców w ratuszu: przyszli ubrani na czarno”, „Cięcia w cieniu zerówek” oraz na stronie TVN Warszawa.
Poniżej zamieszczamy relację jednego z rodziców, który uczestniczył w tej sesji.
Po ponad 3 godzinach oczekiwania, wiceprzewodnicząca (p. Krajewska) udzieliła głosu 3 rodzicom dając po 3,5 minuty czasu na wypowiedź. Dzięki wstawiennictwu jednego z Radnych (PiS), którzy wcześniej wypowiadali się w sprawie sześciolatków oraz naszym wzburzonym okrzykom, Przewodnicząca była zmuszona wycofać się z tego ograniczenia. Niestety większość Radnych PO na czas naszego przemówienia wyszła z sali, opuściła ją również sama Przewodnicząca i prezydent Paszyński. Jednym słowem – nikt nas nie słuchał.
Byliśmy przygotowani, aby opowiedzieć o najważniejszych dla nas sprawach, czyli pozbawieniu nas prawa wyboru drogi edukacyjnej naszych dzieci, w tym prawa wyboru szkoły dla dziecka, konieczności wyboru szkoły wyłącznie na podstawie zapewnień i obietnic nie mających żadnego pokrycia ani w obowiązujących przepisach, ani w faktycznym stanie warszawskich szkół i sytuacji finansowej. Chcieliśmy wskazać też na konkretne problemy, które dotkną wielu dzieci – zmiana środowiska dwukrotnie w ciągu dwóch lat, zerówki organizowane na siłę w już i tak przepełnionych szkołach, gdzie nie ma nawet wolnej sali dla sześciolatków i dzieci będą musiały uczyć się na dwie lub trzy zmiany lub zerówka powstanie w suterenie bez okien itp. Mieliśmy nadzieję przekonać władze miasta, że przenoszenie wszystkich zerówek do szkół już w tym roku jest rozwiązaniem tymczasowym i prowizorycznym. Przecież już za dwa lata problem powróci, bo nie będzie więcej dzieci, które można wyrzucić z przedszkola i znowu zabraknie tam miejsc dla 3-latków, o które my (rodzice) najwyraźniej troszczymy się znacznie bardziej niż władze miasta – bo wiemy, że one również kiedyś trafią do zerówek w szkołach. Po takim potraktowaniu straciliśmy jednak cierpliwość i górę wzięły emocje (trudno się dziwić). Usłyszeliśmy zarzuty (p. Krajewska), że wywołujemy polityczną wojnę i chodzi nam tylko o rozgłos, a cała „debata” przerodziła się w polityczne przepychanki. Pomoc, jaką zaoferowali nam Radni z klubu PiS, którzy usiłowali ująć się za dziećmi, obrócono przeciwko nam. Nikt nie wspomniał dlaczego Radni PO (którzy przecież również otrzymali od nas maile w sprawie likwidacji zerówek), nie zechcieli nam nawet na nie odpowiedzieć. Na szczęście jeden z rodziców głośno zauważył, że nasze dzieci nie mają jeszcze poglądów politycznych.
Na żadne z postawionych pytań nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Również Radni, którzy pytali prezydenta Paszyńskiego, dlaczego nie odpowiedział na ich interpelacje – zostali zignorowani. Ciężko w tej sytuacji wierzyć, że wszystkim nam – zarówno rodzicom jak i władzom Warszawy – zależy na polepszeniu warunków edukacyjnych dla najmłodszych i wyrównaniu szans. Słowa Dyrektor Lipszyc, że jest w stanie nadzorować wykonanie oddziałów dla sześciolatków zgodnie ze standardem, który BE ogłosiło i bierze za to odpowiedzialność, stają się z dnia na dzień coraz mniej wiarygodne.
Po ostatnich spotkaniach z Burmistrzami, na sesjach Rad dzielnic i miasta nasuwa się tylko smutna refleksja – że niektórzy urzędnicy pracujący z założenia dla nas i z naszego wyboru lekceważą zarówno wyborców, jak i swoje obowiązki. Z naszego miejsca widać było wyraźnie czym zajmują się w czasie sesji Radni PO (na których wielu z nas głosowało) – głównie rozmowami przez telefon i oglądaniem stron internetowych typu allegro.pl. Widocznie dla nich sprawa sześciolatków w szkołach jest mało ważna i z góry przesądzona. Dla nas nie.