Wiadomości
Komentarze
Forum

Wpisy w kategorii: Likwidacja zerówek w przedszkolach

Mimo kampanii informacyjnej, zachęt oraz e-porad, rodzice cały czas żądają zachowania miejsc dla 6-latków w przedszkolach. Tym razem rodzice walczą o zachowania miejsc w Przedszkola Kubusia Puchatka na Saskiej Kępie.

W grudniu dowiedzieliśmy się, że od września w przedszkolu nie będzie miejsca dla naszych prawie 30 sześciolatków - denerwuje się jedna z mam. Chce zachować anonimowość. - Nie możemy pogodzić się z tą decyzją. Mówi się nam, że w przedszkolu potrzebne są miejsca dla maluchów, a na Saskiej Kępie nie ma problemu z miejscami w przedszkolach. Przyjeżdżają tu dzieci z innych rejonów - mówi.

Dlatego rodzice się buntują. Uważają, że samorząd krzywdzi ich dzieci. Obejrzeli już dwie najbliższe podstawówki. I nie są zadowoleni, bo ich zdaniem szkoły w ogóle nie są przystosowane do najmłodszych. - Dzieci siedzą w przepełnionej świetlicy i same organizują sobie czas - opowiada jedna z mam. - Jedna ze szkół ma tylko maleńki plac do zabawy. A najgorsze jest to, że w każdej ze szkół ma być tylko jedna zerówka. Mamy bić się o miejsce w niej? Wybór między pierwszą klasą a zerówką okaże się fikcją, jeśli tworzy się więcej klas pierwszych niż zerówek. I tego obawiamy się najbardziej.

Więcej informacji w artykule “Rodzice walczą o zerówkę w przedszkolu”.


“Gazeta Wyborcza” o dalszym ciągu walki rodziców z Katowic o prawo do wyboru i zachowanie przedszkolnej zerówki “Ulotką i internetem walczą ze szkolną zerówką”:

Na początku czerwca rodzice wydrukowali ulotki o dramatycznej treści: “Urząd miasta wysyła nasze dzieci na przedwczesną edukację do szkoły! Bez pytania nas o zgodę, bez przygotowania, bez sensu”. Rozdają je mieszkańcom, jednocześnie zbierając podpisy pod petycją do prezydenta Piotra Uszoka. - Mamy już półtora tysiąca podpisów - zdradza Izabela Osika, mama Jagody.

Rodzice założyli też forum internetowe przedszkolaki-do-przedszkola.phorum.pl, gdzie planują kolejne akcje, m.in. masowe publikowanie wpisów o swoim problemie na internetowej platformie konsultacji społecznych uruchomionej przez magistrat.

Kampania poruszyła radnego Andrzeja Zydorowicza, który przekonał kolegów z komisji edukacji, by wspólnie wnioskowali u prezydenta Uszoka o uznanie racji rodziców. - Dzieci to nie skrzynki z pomidorami, nie można ich przestawiać z miejsca w miejsce - mówi Zydorowicz.

Podobnego zdania jest Krzysztof Śnioszek, prawnik ze Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy “Bona Fides”, a zarazem przewodniczący Śląskiej Społecznej Rady Oświatowej, który został pełnomocnikiem rodziców. Uważa, że miasto bezprawnie odebrało im możliwość wyboru między zerówką w szkole a zerówką w przedszkolu. Dodaje, że zgodnie ze statutami przedszkoli dyrektorki nie mogą odmówić przyjęcia sześciolatków. - Jeśli to zrobią, odwołamy się do wojewódzkiego sądu administracyjnego - zapowiada Śnioszek.

Na kłopoty rodziców zareagowała Agnieszka Cichocka, dyrektorka prywatnego przedszkola Babcina Kraina, które od września zacznie działać w Piotrowicach. Zaproponowała magistratowi, że przyjmie dzieci po korzystnej cenie, jeśli miasto zobowiąże się dofinansowywać pobyt maluchów w placówce. Rodzicom pomysł się podoba, ale naczelnik Żyrek uważa, że takie rozwiązanie byłoby niegospodarnością. Według niego nie ma także szans, by dzieci trafiły do przedszkoli, do których zapisali je rodzice, bo placówki już przyjęły na ich miejsce trzylatki. Ma nadzieję, że rodzice pogodzą się z decyzją miasta, gdy po wakacjach pokaże im odremontowane sale w SP 27.


Artykuły na temat sytuacji w przedszkolu nr 93 w Katowicach: “Sześciolatki z Katowic eksmitowane do szkoły” oraz “Rodzice przedszkolaków mówią “nie” UM w Katowicach”.

Z informacji, które otrzymaliśmy od rodziców z Katowic, wynika iż:

  • Rodzice przystąpili do naboru w przedszkolu na podstawie informacji od dyrekcji przedszkola, że 6-latki mogą w placówce kontynuować naukę od września. Papiery zostały przyjęte przez dyrekcję, zasady naboru się nie zmieniły poza terminem dla dzieci 6-letnich, skrócono go do … 7 dni.
  • 19 maja zostały wywieszone listy dzieci przyjętych do przedszkola, nie było na nich żadnego 6-latka. Przedszkole nie udzieliło rodzicom żadnej informacji, dlaczego na listach nie ma dzieci 6-letnich, a pani dyrektor była na zwolnieniu. 22 maja wywieszono na drzwiach przedszkola informację, że w pobliskiej szkole odbędzie się spotkanie dla rodziców 6-latków zainteresowanych przeniesieniem dzieci z przedszkola do szkoły (jeszcze się nie odbyło). Rodzice zainteresowani nie są.
  • Jeden z rodziców skontaktował się z dyrektorką przedszkola i usłyszał, że decyzja jest podjęta, ale nie wiadomo kto ją podjął. Po naciskach ze strony ojca 6-latka pani dyrektor obiecała dowiedzieć się następnego dnia w urzędzie, co to za decyzja, kto ją podpisał, ponieważ rodzice zadeklarowali, że chcieliby się od niej odwołać. Niestety dyrektor następnego dnia ponownie poinformowała, że nie może powiedzieć, czyja to decyzja.
  • W Urzędzie Miasta też urzędnicy z Wydziału Edukacji powiedzieli rodzicom, że o niczym nie muszą ich informować, a decyzje jest podjęta już dawno, urzędnicy nie widzą potrzeby żadnego spotykania się, a dzieci do przedszkola chodzić nie będą.
  • W szkole, do której dzieci mają trafić, nie ma zerówki, ma być we wrześniu “chyba”, “na wszelki wypadek” rodzice mają dzieci do szkoły zapisać i “się zobaczy”. Szkoła nie jest dostosowana, dyrekcja szkoły poinformowała wczoraj kilkoro rodziców, że 6-latki nie będą miały w szkole ani zajęć gimnastyki korekcyjnej, rytmiki ani logopedycznych, co jest niezgodne z podstawą programową, gdzie te zajęcia są obligatoryjne dla dzieci 6-letnich. Teren szkoły jest nieogrodzony.

I jeszcze wypowiedź pani Grażyny Burek z wydziału edukacji Urzędu Miasta w Katowicach:

Zdaniem urzędniczki, dzieci sześcioletnie zyskają na tej zmianie. - Nie przeżyją za rok traumy z powodu opuszczenia murów przedszkola. Nieraz byłam świadkiem płaczu, tym razem może być inaczej - mówi

Wynika z tego, że przejście z przedszkola do szkoły w wieku 7 lat to trauma, a w wieku 6 lat to zyskowna zmiana


“Gazeta Wyborcza” o namawianiu przez samorząd Łodzi rodziców do przenoszenia dzieci 5-letnich do szkół: “Magistrat: Pięciolatki też do szkoły”:

Od początku maja pracownicy Wydziału Edukacji UMŁ organizują spotkania z rodzicami. Wczoraj zadzwonił do naszej redakcji Czytelnik, który był na takim spotkaniu w przedszkolu na Retkini. - Mój syn ma cztery i pół roku. Dlatego trochę się zdziwiłem, że ktoś zaprasza mnie na spotkanie dotyczące sześciolatków, ale szybko okazało się, że to, niestety, żadna pomyłka - opowiada Czytelnik. - Na spotkaniu rozpoznałem rodziców innych dzieci z grupy pięciolatków, pani z wydziału edukacji wyraźnie zaś zaznaczyła, że wszystko, co mówi, dotyczy także nas. A co mówiła? Tłumaczyła, w jak trudnej sytuacji znaleźli się rodzice trzylatków, dla których w przedszkolach zabrakło miejsc. Zachęcała, by im pomóc, czyli przepisać nasze dzieci do szkół, robiąc w przedszkolach miejsce dla maluchów. Zapewniała, że w szkole będzie fajnie. Dzieci będą się czuć prawie jak w przedszkolu. No i że szkoła jest dla nas tańsza. Nie ma czesnego, darmo jest także angielski i gimnastyka korekcyjna, za którą w przedszkolu płacimy.


MEN wydało ulotkę dla rodziców dzieci 6-letnich, w której można przeczytać i to wytłuszczonym drukiem:

Jeśli dziecko urodziło się w 2003 roku, to w najbliższym roku szkolnym 2009/2010 rodzice mogą wybrać, czy chcieliby posłać dziecko do szkoły, czy do przedszkola. Bez zgody rodziców do szkoły nie trafi żaden sześciolatek.

Co na to samorządy Warszawy, Poznania i Gdyni?

Kiedy MEN przestanie promować piękne wizje w ulotkach i reklamach telewizyjnych i zacznie pracować nad rzeczywistym rozwiązywaniem generowanych przez siebie problemów?


Władze Łodzi już przekonują rodziców sześciolatków, by przepisywali dzieci do szkół i zrobili w przedszkolach miejsce maluchom - informacja z artykułu: “Magistrat namawia rodziców do szkoły!”.

Kilka spotkań już było, m.in. w Szkole Podstawowej nr 34 na Widzewie. - 23 rodziców zgodziło się wypisać swoich sześciolatków z przedszkola i zapisać do mojej placówki - mówi “Gazecie” Agnieszka Błażejczyk, dyrektorka SP nr 34. Sytuacja w szkole przy ul. Ćwiklińskiej jest jednak szczególna, bo przedszkole jest w tym samym budynku. - Plusy? W szkole nie ma czesnego. Sześciolatki uczestniczą we wszystkich, również bezpłatnych, zajęciach oferowanych przez szkołę, np. sportowych, rzeźbiarskich, komputerowych. Minusy? Dwa tygodnie ferii i przerwy świąteczne, w których rodzice muszą zapewnić dzieciom opiekę - waży argumenty Błażejczyk.

Co ostatecznie przekonało rodziców? - Zapewnienia wydziału edukacji, że dostaniemy pieniądze na odpowiednie wyposażenie sali dla sześciolatków, pomoce dydaktyczne, i że będą mieć swoją świetlicę czynną do siedemnastej.

Zaktualizowaliśmy informacje na naszej stronie: “Przenoszenie zerówek do szkół”.


Informacja z artykułu: “Większość zerówek zostaje w przedszkolach”:

Zerówki, wbrew wcześniejszym planom miasta, będą przeniesione do szkół tylko z trzech przedszkoli: numer 10 na os. Oświecenia, 17 przy ul. Głuszyna i 187 na os. Łokietka. - Mamy zapewnione środki na remonty i wyposażenie nowych oddziałów dla sześciolatków w przedszkolach i szkołach - zapewnia Grażyna Lisiecka, zastępca dyrektora wydziału oświaty zajmująca się inwestycjami. Remonty będą trwały przez całe wakacje.


Relacje prasowe ze spotkania przedstawicieli samorządu z rodzicami w Poznaniu:

Zapraszamy rodziców, którzy byli na tym spotkaniu, do podzielenia się relacją ze spotkania.


Władze samorządowe w Łodzi wracają do pomysłu utworzenia oddziałów przedszkolnych w szkołach - więcej informacji w artykule “Sześciolatki wybrały przedszkole, ale pójdą do szkoły” z “Gazety Wyborczej”:

- Warunki w szkołach zostaną mocno zbliżone do przedszkolnych. Sześciolatki będą mieć trzy posiłki, swoją salę, opiekę do siedemnastej, a może nawet swoją panią z przedszkola - zapewnia Szafran.

- A szkolne korytarze, toalety, świetlica też będą oddzielne? - dopytujemy.

- Tego się nie da zrobić - przyznaje Szafran. - Ale to nie będzie żadna pierwsza klasa, tylko przedszkole w szkole. Będziemy rozmawiać z rodzicami i przekonywać. Rzeczywiście, jest troszkę inaczej, niż miało być, ale przedszkoli nie poszerzymy, a fizycznie nie ma w nich już miejsca - dodaje.

Magistrat już raz chciał przenieść sześciolatki do szkolnych zerówek, na początku 2008 r. Natychmiast zaprotestowali rodzice. - Szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków na cały dzień. Małe dzieci potrzebują ruchu, nie ciasnych sal z ławkami. Na przerwy maluchy nie wyjdą, bo na korytarzach zostaną stratowane. A po kilku godzinach trafią do świetlicy, gdzie uczniowie krzyczą, w kącie ryczy telewizor, a nad wszystkimi próbuje zapanować jedna pani - mówili. Rodzice założyli stronę internetową, zebrali ponad tysiąc podpisów. Robili pikiety. Magistrat wreszcie ustąpił.

Co, jeśli scenariusz się powtórzy? - Jeśli gdzieś rodzice sześciolatków nie zgodzą się na przeniesienie do szkoły, to do tego konkretnego przedszkola nie zostaną przyjęte młodsze dzieci z listy oczekujących - odpowiada wicedyrektor Szafran.

Niestety w artykule brakuje informacji, w jaki sposób rodzice będą mogli wyrazić swoją zgodę lub sprzeciw na przeniesienie oddziału przedszkolnego do szkoły.


Rodzice sześciolatków w Poznaniu są zaproszeni na spotkanie z przedstawicielami samorządu.

Szanowni Państwo Rodzice,
W dniu 7 maja o godz.13.00 w Sali nr.9 Plac Kolegiacki, odbędzie się posiedzenie Komisji Oświaty i Wychowania, poświęcone przenoszeniu dzieci 6-cio letnich z przedszkola do szkoły.
Serdecznie zapraszam Państwa przedstawicieli

Z poważaniem
Lidia Dudziak
Przewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania

To odzew na list rodziców z Poznania do wiceminister Krystyny Szumilas, a przekazanym także do wiadomości m.in. niektórych radnych Poznania.


dalej »