Wiadomości
Komentarze
Forum

W dniu 22 stycznia 2009 roku jako przedstawiciele „Forum Rodziców” uczestniczyliśmy w forum „Sześciolatki – do jakiej szkoły – start czy falstart?” na Uniwersytecie Gdańskim. Poniżej przedstawiamy naszą relację z tego spotkania.

Wiceprezydent Gdańska, Ewa Kamińska, poinformowała że miasto przygotowało raport o stanie przygotowania szkół do przyjęcia sześciolatków i zaprezentowało go na konferencji prasowej w tym samym dniu. Zwróciła również uwagę, że zapis w projekcie reformy systemu edukacji, który zostawia o wysłaniu 6-letniego dziecka do szkoły decyzję rodzicom, powoduje sporo problemów – poradnie pedagogiczno-psychologiczne nie będą w stanie pomóc wszystkim rodzicom w diagnozie, a samorząd ma poważny problem z planowaniem wydatków nie wiedząc, ile dzieci będzie uczyło się w pierwszej klasie. Wiceprezydent poinformowała również o wydatkach na doposażenie szkół w Gdańsku, które wynosiły 237 tys. zł w zeszłym roku, natomiast w pierwszym kwartale 2009 roku planuje się wydanie 500 tys zł.

Dorota Dziamska powiedziała, że co prawda w wielu krajach Europy uczniowie zaczynają szkołę w wieku 6 lat – ale nie ma w Europie żadnego kraju, w którym wymagano by dziecka po skończeniu pierwszej klasy pisania i czytania z użyciem wszystkich liter alfabetu – tak jak to zakłada nowa podstawa programowa. Poinformowała, że po raz pierwszy w podstawie programowej (pkt 2 f) pojawia się pojęcie obowiązku korzystania z „pakietu edukacyjnego”, co na pewno jest na rękę wydawcom podręczników. Zwróciła również uwagę na problem klas zintegrowanych na terenach wiejskich Polski południowej, w których w jednej klasie uczą się dzieci w wieku od 7 do 9 lat – w tych klasach obniżenie wieku szkolnego będzie dużym problemem dla nauczycieli, którzy będą mieli jeszcze bardziej zróżnicowaną grupę dzieci.

W naszym wystąpieniu mówiliśmy o naszych oczekiwaniach wobec szkoły – o tym że oczekujemy że szkoła będzie bezpieczna, zapewni dzieciom dobrą opiekę i zapewni edukację opartą na zainteresowaniu dziecka i podążaniu za jego rozwojem. Mówiliśmy również, że rodzice naturalnie wybierają to co jest dobre dla dzieci – i stąd w sytuacji, kiedy lepsze warunki dla 6-letnich dzieci są w przedszkolach, rodzice nie są chętni do przenoszenia dzieci do szkół. Zaznaczyliśmy również, że rodzice nie zgadzają się na traktowanie ich dzieci jako „rocznika eksperymentalnego” lub też jako zakładników systemu emerytalnego.

Justyna Januszewska, założycielka „Kolorowego Przedszkola” w Gdańsku-Matemblewie, zaznaczyła inny aspekt problemu przygotowania do reformy – powiedziała, że tak jak środkami finansowymi można rozwiązać problem zakupu krzesełka, dywanika czy umywalki, tak trudno jest znaleźć dobrych nauczycieli, którzy będą w stanie dobrze pracować z małymi dziećmi używając nowej podstawy programowej. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy nauczyciele niewiele wiedzą o nowej podstawie programowej.

Dr Ewa Zalewska oraz prof. Dorota Klus-Stańska bardzo krytycznie oceniły nową podstawę programową. Ich zdaniem nowa podstawa jest dramatyczna – jest ograniczona tematycznie, niespójna, fragmentaryczna, nie ma w niej wizji dziecka. Sformułowanie podstawy programowej w języku wymagań i postawienia zoperacjonalizowanych celów oznacza, że nie ma w podstawie mowy o rozwoju dziecka. Dr Ewa Zalewska zwróciła również uwagę na znamienny fakt braku podania autorów tej podstawy.

Ciekawą rzecz powiedział prof. Grzegorz Karwasz - w Polsce jest 240 podręczników do fizyki. W Niemczech jest jedna książka do fizyki, która służy uczniom od 6 do 11 klasy.

Większość zebranych zgadzała się, że obecna sytuacja jest kryzysowa; nauczyciele, akademicy oraz rodzice nie zostali wysłuchani przez Ministerstwo Edukacji Narodowej; niejasna jest przyczyna tak dużego nacisku MEN na wprowadzenie reformy, a coraz większy wpływ na szkolnictwo mają wydawcy podręczników, co w nowej podstawie programowej zostało nawet prawnie usankcjonowane zapisem o pakietach edukacyjnych. Uczestnicy konferencji wyrazili zaniepokojenie taką niezbyt moralną praktyką ministerialną. Zwrócono też uwagę, że na kolejność wydania aktów prawnych – wprowadzenie rozporządzeniem ministra nowej podstawy programowej przed uchwaleniem ustawy może być niezgodne z prawem (akt wykonawczy przed katem ustawodawczym), a dodatkowo powoduje, że 6-latki mające w okresie przejściowym pozostać w przedszkolach na wniosek rodziców nie będą objęte żadnym programem edukacji- podstawa zakłada program dla rocznego przygotowania przedszkolnego dla 5-latków i dla klas 1-szych. To dodatkowo świadczy o lekceważeniu dziecka i jego indywidualnych potrzeb przez pomysłodawców projektu ustawy oświatowej.

Brak powiązanych artykułów.

46 komentarzy do “Debata – do jakiej szkoły pójdą sześciolatki”

  1. 24 sty 2009, 13:09:51wkurzony Rodzic

    Jasny gwint. Nie wiem co robić z tym moim dzieciakiem. Nie widzę dobrego wyjścia. Do czego doprowadzili ci nikczemnicy, że tyle czasu się traci, tyle zmartwień?!
    Są dwie drogi. Konfrontacja, bojkot, a nawet wojna z „wrogami” mojego dziecka i druga jakieś sensowne znalezienie się w ramach tej reformy.
    To drugie rozwiązanie, koncyliacyjne nie wiem czy jest możliwe zważywszy na arogancję i butą obecnego kierownictwa MEN. Ale ponieważ jestem człowiekiem cywilizowanym, szanującym prawo i naszą ojczyznę postaram się skupić na tym drugim wariancie.
    Czego ja bym oczekiwał od rządu, by jakoś znaleźć się w tej reformie?
    Przede wszystkim jasnej informacji o nowej podstawie programowej. Powinna ta informacja być napisana językiem zrozumiałem dla laika, oparta na przykładach i przeprowadzona analiza porównawcza ze starą podstawą programową. To dałoby mi obraz przez jakimi wyzwaniami stanie moje dziecko. Ja, w przeciwieństwie do rodziców, którzy mają dzieci o 4 lata młodsze mam możliwość wyboru. Mogę dziecko swoje posłać do szkoły dla 6-ciolatka w wieku 6 lat lub 7 lat. Można fakt ten traktować jako dobrodziejstwo, ale powoduje on także dylemat.
    Wobec braku wiedzy o reformie spowodowanej brakiem informacji ze strony rządu trudno o racjonalną decyzję. Na moim dziecku zostanie przeprowadzony eksperyment. W przypadku niepowodzenia i złych skutków zmian edukacyjnych, z kolejnych roczników dzieci może być zdjęty ten dopust rządzących. Ja niestety ze swoim dzieckiem muszę się w nim jakoś znaleźć.
    Stąd mój wniosek – jak najwięcej informacji o nowej podstawie programowej. Chciałbym poczytać analizy różnych ludzi z różnymi opiniami, aby można było wyrobić sobie jak najbardziej obiektywne zdanie.
    Zacząłem już w sobie dopuszczać myśl, że poślę swoje dziecko nawet w wieku 6 lat do szkoły (ta decyzja zależy oczywiście od wiedzy o podstawie programowej). Ale jest pewne ale.
    Przecież teraz do 1 klasy idą dzieci siedmioletnie i sześcioletnie urodzone do kwietnia 2003. Mojego to nie obejmuje. Jest z sierpnia. Byłby najmłodszy. Ale za to program miałby przystosowany do swojej grupy wiekowej (czego nie można powiedzieć o przyszłych siedmiolatkach!!!- oni nie mają żadnego wyboru, będą się uczyć jak sześciolatki!). Nie chcę by mój syn był najmłodszy, nie chcę by był popychadłem i popadał w kompleksy.
    Jest więc bardzo trudna decyzja, nawet jeżeli poślę go do szkoły niepublicznej, gdzie będzie 15-cie uczniów w klasie. Żeby posyłać go w takim układzie do klasy 30 osobowej z zakompleksionym nauczycielem (choć może trafić się nauczyciel dobry), musiałbym być jakimś sadystą.
    Więc może jednak puścić do klasy dla sześciolatków jako już 7-miolatka, rok później. Uffff! Chyba nie muszę tłumaczyć jakie to rodzi wątpliwości. Uwsteczniać własnego dzieciaka?
    A przedszkole? Jakie będzie przez cały okres 6-ciu lat? Tak jak jest obecnie? Źle! Bo w 1 klasie będzie powtarzał to samo. A teraz nawet czytam, że sześciolatek nie będzie w przedszkolu objęty żadnym programem. A może będzie objęty programem grupy 5-cio letniej? Może będzie w przedszkolu razem z 5-ciolatkami? Jestem ciekaw jak to odbije się na jego psychice? Teraz cały czas dostrzegam jaką dumą dla niego jest fakt, iż jest straszakiem. Nawet takie małe dziecko dostrzega wyraźną różnicę między sobą a o rok młodszymi. Tylko proszę mi nie wypominać, że uczę zarozumiałości, bo tak nie jest. Jest to autentyczne spostrzeżenie dziecięce i poczucie rodzącej się własnej wartości, które nikomu nic nie odbiera, a jest naturalne dla każdego zdrowego psychicznie człowieka.
    Ot, jaki wybór mam, dzięki pani minister Hall!
    Pomimo najszczerszych chęci nie widzę dobrego rozwiązania dla mojego dziecka przy obecnych ustaleniach reformatorskich. Nawet ta informacja o podstawie programowej, o którą się upominałem niczego nie zmieni.
    Ta reforma to wielka paranoja!!!
    Ja postawiłbym jeden warunek wstępny w rozmowach o reformie. Mianowicie:
    7-mio latki idą starym trybem, wg obecnie obowiązującej podstawy programowej, natomiast 6-ciolatki mogą zupełnie niezależnie pójść do „nowej” klasy 1 wg nowego programu. W końcu ten nowy program jest robiony właśnie dla nich, a nie 7-miolatków (przyjmując w dobrej wierze nowe podstawy programowe ;) ).
    Nie można się zgodzić na „okres przejściowy”, który odbije się negatywnie na naszych dzieciach. Te negatywne efekty są oczywiste i nawet ministerstwo specjalnie z nimi się nie kryje. Ale są to ich zdaniem za pewnie „niezbędne koszta reformy”. W końcu po tym 3 letnim okresie przejściowym wszystko wróci do normy.
    ALE NASZE DZIECI BĘDĄ, DO CZORTA BORYKAĆ SIĘ Z TYM PRZEZ CAŁE ŻYCIE!
    PRZEPROWADZANA REFORMA POWINNA BYĆ CAŁKOWICIE NEUTRALNA DLA DZIECI!
    KTO TEGO NIE ROZUMIE, TEMU EKSPRES DO GDAŃSKA!

  2. 24 sty 2009, 13:55:39Mama Julki i Natalki

    Wkurzony Rodzicu we wszystkim się z Toba zgadzam z wyjątkiem jednego, że po trzyletnim okresie wszystko wróci do normy. Dopiero w 2012 r zacznie się problem bo co będzie jak z 2006 r do szkoły trafi prawie cały rocznik 2005 (7 latki których rodzice nie będą chcieli wcześniej posłać do szkoły). Na ile zmian bęą sie uczyć dzieci i czy później zapewni się im należytą ilość miejsc w gimnazjach, liceach i w szkołach wyższych.

  3. 24 sty 2009, 13:55:41Uczyciel realista

    Sprawa podstaw programowych wałkuje się już od pół roku. Na wszystkich spotkaniach na których były moje koleżanki promotorzy podstawy podkreślali, ze jest ona dobra i zadnych zmian nie ma co wprowadzać bo już wszystko „pozamykane”.
    Nikt nie chciał słuchac o błędach marytorycznych, poprawkach i zmianach.
    Ja jestem za tym aby zmieniać co dwa, trzy lata podstawy, ale na bazie badań, oceny i dyskusji, a nie na podstawie czyjegoś „widzi mi się”.
    Zgadzam się ze zdaniem Justyny Januszewskiej: mable sie kupi, ale zmiana sposobu myślenia, uczenia, podejścia do dzieci to sprawa na lata. Uważam, że mamy fajne dzieci, wiele z nich dorosło do wcześniejszego pójścia do szkoły, ale szkoła nie jest przygotowana na ich przyjęcie. Wiem co mówię, bo jestem w srodku od wielu lat. Nauczyciele nawet ci rozsądnie myślący sa uwikłani w przepisy i nic nie moga zrobic nawet jak widzą, że źle sie dzieje. Podstawy programowe to największa porażka polskiej edukacji od wielu lat. Również polskiej nauki, bo nie ma wpływu na ich kształt.
    Co za kraj!

  4. 24 sty 2009, 14:18:17izulla75

    wkurzony Rodzicu, nazywasz po imieniu wszystkie moje wątpliwości, które – cóż… – zaczynają być coraz bardziej realne. Ja mam dziecko z rocznika 2005, czyli ostatniego, którego rodzicom pozostawiono możliwość wyboru. Wyboru mniejszego zła, niestety. Czy posłać dziecko do szkoły w wieku 6 lat (i skazywać na konieczność rywalizacji z dziećmi o rok starszymi, które rozpoczynają naukę jako 7-latki), czy też poczekać rok i ryzykować kumulację 7-latków z rocznika 2005 i wszystkich sześciolatków z 2006 roku w „kameralnej” 40-osobowej klasie? Czy lepszy jest wyścig szczurów ze starszymi, czy też nuda z młodszymi?… I tak źle, i tak niedobrze.
    Przyznam się, że w tej, jakże komfortowej, sytuacji również zaczynam się rozważać alternatywę w postaci szkoły niepublicznej (ciekawe tylko, za co…). Czyżby to był dodatkowy sens tej ustawy, ukryty „pomiędzy wierszami”? Czy ktoś ma zarobić na rodzicach, chcących uchronić swoje dzieci przed skutkami ubocznymi „okresu przejściowego”?
    Konia z rzędem temu, kto znajdzie dobre wyjście z tej sytuacji…

  5. 24 sty 2009, 14:34:42wkurzony Rodzic

    –> Uczyciel realista
    Jesteś przyjacielem naszych dzieci i naszym także :). Wytłumacz mi jedną rzecz.
    Czy ta nowa podstawa programowa jest dla sześciolatków, czy dla siedmiolatków, czy tez jest uniwersalna? Jeżeli jest ona uniwersalna, to czy po „okresie przejściowym” ulegnie zmianie i będzie już czysto „sześciolatkowa”?
    Czy jest coś takiego jak podstawa programowa uniwersalna mogąca objąć sześciolatka i siedmiolatka? Jeżeli nie to czemu przyszłoroczne siedmiolatki zmusi się do nauki wg nieadekwatnego poziomu?

    –>izulla75
    Szkoły niepubliczne to jedyne „jakieś” wyjście z tej sytuacji. Czy o tym nie wie pani Hall? Wątpię. Nie jest na pewno, aż tak głupia. Choć z drugiej strony wzbraniam się przed myślą, że może być taka perfidna, przebiegła, chytra i działającą w interesie jakiegoś lobby.
    Prwadę mówiąc nie wiem co o tym myśleć.

  6. 24 sty 2009, 15:37:40Zrozpaczona mama

    Wszyscy macie rację, wyrażacie to co inni rodzice myślą, ubieracie nasze obawy w słowa i wielkie dzięki za to.
    Co do szkół niepublicznych to jest wyjście ale na jak długo wystarczy pieniędzy.
    W moim mieście jest tylko jedna szkoła prywatna, właśnie czytałam statut i głębokich oddechów nie było końca wpisowe 2xczesne miesięczne (kwota mc czesnego nie podana) czesne cały rok (również miesiące wakacyjne kiedy dziecko nie chodzi do szkoły) i tak każdego roku (czyli wpisowe i czesne każdego roku nauczania). Nie wiem ilu rodziców na to będzie stać. Dodatkowo wyjazdy (fajne ale dość kosztowne np:Kanada), i inne atrakcje oczywiście za dodatkową opłatą. A najlepsze jest to że dziecko zostanie przyjęte do szkoły po zdaniu egzaminu wstępnego (róznież 6 latki mają egzamin) z którego ma dostać ocenę nie niższą niż 4. Czy takie praktyki są we wszystkich szkołach nie wiem ale pytanie o to jak przygotować dziecko do tego że będzie oficjalnie egzaminowane? Jak powiedzieć dziecku by się nauczyło i w skupieniu odpowiadało na zadawane pytania bo od tego zależy jego przyjęcie do szkoły?
    Nie wiem już co zrobić.

  7. 24 sty 2009, 17:36:25wkurzony Rodzic

    Słuchałem rozmowę w TokFM.
    Rozmowa z tymi ludźmi z MEN przypomina przysłowiowe: „Gadał dziad do obrazu, a obraz ani razu”.
    Panowie z ministerstwa mówią, że mam wybór. Przecież to kłamstwo! Jak rozmawiać z ludźmi, którzy łgają w żywe oczy.
    Jaki ja mam wybór napisałem powyżej.
    Państwo, przeciwnicy tej reformy super wypunktowali tych przedstawicieli ministerialnych.
    Kwesta skracania okresu nauki. Jak najsłuszniejsze spostrzeżenie, że coś takiego ma miejsce.
    Pan z ministerstwa się tłumaczy: „czas nauki jest taki sam”. I bardzo celna riposta: „przecież mówiono nam, że 6-ciolatki i tak chodzą do zerówki”.
    Nauka u nas zaczyna się obecnie w wieku 6 lat (dla 65 % dzieci), a kończy w wieku 19 lat. Teraz ma być od 6 do 18. Jak z mordę, rok mniej. A zapomniałem. Już 5-ciolatki mają być wydzierane rodzicom. W wieku 5 lat obowiązkowa „zerówka”/przedszkole. Jak zwał tak zwał.
    Cała ta reforma ma się sprowadzać do przesunięcia edukacji o rok niżej. A mi się zdawało, że wraz z rozwojem cywilizacji edukacja wymaga więcej czasu i dorastanie do dojrzałości społecznej się wydłuża. Czy ten kierunek zmian cywilizacyjnych ministerstwo uwzględnia? Zmierza o zgrozo w przeciwnym kierunku. Czy to nie jest wystarczający dowód paranoi w ministerstwie i przyczynek do zwolnienia całego składu MEN z powodów zdrowotnych.
    Nie słuchałem całej audycji. Nie wiem, czy ktoś zadał pytanie z dziedziny logiki tym gościom z MEN.
    Mianowicie, skoro teraz rodzice mają tak „dobrze”, mogą sobie zdecydować w jakim wieku posłać dziecko do 1 klasy, czy nie warto by tego prawa zostawić, tak by obowiązywało nie tylko w „okresie przejściowym”. Skoro stworzyli uniwersalną podstawę programową dla 6-cio i 7-milatków, według której dzieci w mieszanych klasach mogą się uczyć bez najmniejszego uszczerbku edukacyjnego i psychologicznego, to czemuż ów „genialny” wynalazek ma być potem zarezerwowany wyłącznie dla 6-cio latków. Przecież, jak coś się czyni uniwersalnym to nie po to, by później było wykorzystywane tylko w części swoich potencjalnych możliwości.
    Podejrzewam, że na to pytanie żaden z ministrów, czy urzędników biorących aktywny udział w reformie nie odpowie. Oni po prostu nie wiedzą co to logika. A gdyby wiedzieli to musieliby przyznać, że o żądnej „uniwersalności” nie ma mowy. Po prostu, jest „okres przejściowy” i te trzy roczniki to „niezbędny koszt” by osiągnąć „świetlany cel”.
    Cel uświęca środki. Tylko jaki to ma cel MEN wprowadzając pośpiesznie i wbrew rodzicom tę reformę? To jest dla mnie zagwozdka!

  8. 24 sty 2009, 19:44:08Alimama

    Pomijając już wszystko inne jak zwykle odezwał się dziś w komentarzu nawiedzony red. GW Piotr Pacewicz rzecz jasna zadowolony z nieuwzględnienia głosu rodziców. Znowu pojawiło się określenie że protestują tylko zamożni mieszczanie posyłający dzieci do miłych zerówek w przedszkolu (tak wyrażał się też niedawno Jacek Żakowski). No faktycznie dobrze im tak- koniec miłych zerówek a do obskurnej swietlicy powysyłać te ich dzieci, albo na drugą zmianę. Niech sobie zatrudniają opiekunki jak sie im nie podoba siedzenie w świetlicy do 17.00 stać ich.

    Jaką tę człowiek ma satysfakcję, że skichano edukację na tyle lat. No i mają ci niektórzy redaktorzy jakąś awersję do tych nieszczęsnych mieszczan co chcieli swoje dzieci posyłać do bezpiecznych przedszkoli – teraz wszyscy będą mieli przekichane i zapanuje równość Pan Pacewicz nie mógł znieść, że ktoś miał lepiej.
    Cóż ja jestem sredniozamożną małomieszczanką co prawda u nas 6 latki zostaną w przedszkolu ale zgodnie z nową podstawą jeszcze raz bedą się przerabiać 5/latki. I nie mogę się nawet poskarżyć bo pan Pacewicz powie mi że jak chcę żeby się dziecko uczyło to mogę je posłać do 1 klasy.
    Więc jednak zostanie w tym przedszkolu i sama nauczę ją czytać w domu i naprawdę mam w nosie emerytów, na których miałaby zasuwać rok wcześniej.

  9. 24 sty 2009, 21:08:49Uczyciel realista

    Może pani MINIster ma udziały, albo jest właścicielem szkoły prywatnej, czy o tym ktoś pomyślał albo to sprawdził?

  10. 24 sty 2009, 21:15:49Uczyciel realista

    Czyżbyśmy dotarli do sedna problemu? Oto oficjalne informacje z MINIstrestwa:
    Pani Hall W 1989 roku zaangażowała się w tworzenie gdańskiej oświaty niepublicznej. Była wśród założycieli Gdańskiej Fundacji Oświatowej, która powołała pierwsze prywatne liceum w regionie – Gdańskie Liceum Autonomiczne i która obecnie prowadzi 6 szkół i poradnię psychologiczno-pedagogiczną, jest organizacją o statusie pożytku publicznego, realizuje szereg projektów dotyczących współpracy zagranicznej, konkursów przedmiotowych oraz doskonalenia nauczycieli

  11. 24 sty 2009, 23:09:57mamawpracy

    Wiemy to i ta kwestia już byla poruszana tutaj na forum jakiś czas temu…

  12. 24 sty 2009, 23:24:58o Hall i wydawnictwach

    Prawdę mówiąc to Hall założyła pierwsze w Gdańsku prywatne liceum, teraz jest to zespół kilku szkół z gimnazjum i podstawówką- najdroższe w Trójmieście (Autonomik), a będąc wiceprezydent Gdańska załatwiła sobie od miasta (rządzi tu PO) darmową dzierżawę budynku szkoły na wiele lat, co zresztą trwa do dziś.
    Pełniąc fukncję w-ce prez. dokonała licznych likiwdacji przedszkoli i kilku szkół, by potem przekształcić je w podmioty, które miasta mogłoby sprzedać (przedszkola zamieniła na niepubliczne, szkoły poszły do sprzedaży po likwidacji). Jej nowym pomysłem, o którym tylko na razie głośno nie mówi, jest prywatyzacja żłobków- w tej chwili podlegają opiece społecznej i zdrowotnej w gminach jako ZOZ-y (co zmusza do trzymania odpowiednich standardów i etatu dla pielęgniarki). Po przekształceniu ich w placówki oświatowe i prywatyzacji powstanie nowe eldorado dla jej stowarzyszenia itp., którym jednak na uśmiechu do samorządów będzie zależeć- choćby z powodu umów o uzyczenie majątku miasta itp. Ewidentnie Minister Hall ma ogląd polskiej oświaty jako mlekiem i miodem płynącej rzeki forsy wprost z kieszeni rodziców- u niej w prywatnej szkole rodzice nie tylko zapisują dzieci 2-3 lata wcześniej, ale też płacą co miesiąc 700 pln czesnego, a szkoła ani grosza za czynsz, zawsze też gdy trzeba coś wyremontować rodzice, którzy bez kolejki wepchnęli dziecko wysupłają dodatkowe koszty.

    Jeśli chodzi o lobby wydawnicze: przykład najbardziej prozaiczny- na konferencji w Gdańsku były dwie nauczycielki przredstawione jako założycielki przedszkola na Metemblewie, prywatnego oczywiście. Przemilczano fakt, że panie obie pracują w szkole min. Hall oraz że obie są współautorkami podręczników dla dzieci, już zatwierdzonymi wg nowej podstawy, jedynymi, które były wydane i zgodne z podstawą już w dniu jej podpisania. No a ustawa przewiduje, że dzieci w klasie 1-szej będą zobowiązne korzystać z pakietów edukacyjnych w zakresie bloku polonistycznego… Na rynku jest tylko jeden taki pakiet…
    Jedyną znaną i oficjalną autorką podsatwy programowej jest prof. Gruszczyk-Kolczyńska. Jest też… autorką podręcznika dla klasy 1-szej i… podręcznika do zajęć wyrównawczych dla 6-latków w klasie pierwszej (choć twierdzi publicznie, że podstawa jej autorstwa jest dostosowana do poziomu 6-latków w zupełności). Podręczniki te wydało wydawnictwo Edukacja Polska, które na konferencjach obwozi głównego eksperta MEN czyniąc mu promocję książki… oczywiście całkowicie za darmo i z dobroci serca li tylko…

    To jak- głupota, chciwość czy zabieganie o interesy póki się jest przy korycie???

  13. 24 sty 2009, 23:37:01mamawpracy

    No to piękne. A niemógłby jakiś dziennikarz dobrać się jej do tyłka?
    Czy to za mało na aferę?

    Co za podłe babsko.

  14. 25 sty 2009, 08:52:51Uczyciel realista

    Nie podłe babsko tylko business woman, takie czasy

  15. 25 sty 2009, 09:07:46Bergamotka

    Dziennikarze się dobierają – ale to nic nie zmienia…

    „Gdańska Fundacja Oświatowa, założona przez minister edukacji Katarzynę Hall, nie musi płacić czynszu za korzystanie z miejskiego budynku. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz przyznał ten przywilej w czasie, kiedy Hall była jego zastępcą i odpowiadała za oświatę”

    http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,6153475,Szkola_z_czesnym__ale_bez_czynszu.html

  16. 25 sty 2009, 09:48:51marek

    Witaj! Szkoło. Tak nazywają się te podręczniki dla najmłodszych uczniów Edukacji Polskiej. To jakieś nowe wydawnictwo, które na reformie chce się wypromować. Rozmawiałem z nauczycielami, którzy byli na ich prezentacji, nie są zadowoleni z ich wnętrza. Już w pierwszych minutach z tyłu sali były komentarze o błędach metodycznych. Dowiedziałem się również o nowym podręczniku – Wesoła szkoła i przyjaciele – WSiP- u . Zrobili stary- nowy podręcznik wrzucając do niego nawet takie same strony jakie były w książeczkach do zerówek i w książeczkach do starej pierwszej klasy. Choć pokazywano to tylko na slajdach nauczyciele już widzieli podobieństwa. W takiej sytuacji to reforma uderzy i w siedmiolatki, które w pierwszej klasie będą musiały pracować na materiale , który znają już z zerówki. No to Hall zrobiła dzieciom REPETĘ, której nie było, a którą traktowała jako argument, aby posłać sześciolatki do szkoły.

  17. 25 sty 2009, 11:43:30AniaK

    Boże kochany:(
    Nie można z tym coś zrobić?
    Gdzieś zgłosić, nie wiem sama…nie można tak tego zostawić :((
    Co robić???

  18. 25 sty 2009, 12:26:33wkurzony Rodzic

    –> Alimama i wszyscy PROŚBA!
    Jak trafiacie na jakiś ciekawy artykuł o oświacie gości typu Pacewicz, Żakowski, dajcie od razu do nich linki.
    Warto śledzić co oni gryzmolą.

  19. 25 sty 2009, 13:12:33Alimama

    Proszę bardzo pan Pacewicz:

    http://wyborcza.pl/1,75968,6197691,Szesciolatki_do_szkol__To_wina_premiera.html

  20. 25 sty 2009, 16:54:42m.

    WSiP, Edukacja Polska itd. to Ci sami ludzie, to samo wydawnictwo, tylko przekształcone. Kilka lat temu do szkół trafiły całe stosy niepotrzebnych pomocy szkolnych (np. tablica z mapą za 200-300 pln), których dyrektorzy nie zamawiali, ale zamiawiało MEN właśnie w WSiP, kontrakt za giloiny, pieniądze wywalone w błoto… niejeden dyrektor się złościł, że musi te badziewia gdzieś upchnąć po kantorkach, a za taką kasę kupiłby to, co konkretnej szkole faktycznie było potrzebne. Ale nie MEN wiedziało lepiej ile pieniędzy na wydawnictwa musi wydać.
    Zmienił się minister i tylko jest teraz ostrożniejszy w przekrętach: już nie MEN zamawia i płaci, ale rodzice na podstawie zapisuy w ustawie i podstawy programowej, o której cynk dostało wcześniej tylko jedno wydawnictwo… dawny WSiP, czyli Edukacja Polska! Kasa popłynie jak Wisła szeroka z nasych kieszeni do prezesa wydawnictwa, a stamtąd ???

    Może trzeba ten wątek dziennikarzom podesłać, żeby w całość sobie złożyli?

  21. 25 sty 2009, 19:26:42wkurzony Rodzic

    I słuszne spostrzeżenia Pacewicza. Po prostu wprowadza się drakońskie oszczędności kosztem naszych dzieci.
    Tylko w przeciwieństwie do Pacewicza nam te drakońskie oszczędności się nie podobają.
    A ja osobiście je uważam za idiotyzm.
    Skądinąd do tej pory mówiło się, że ma być edukacja lepsza po reformie, a teraz szydło z wora wychodzi! KRYZYS!!!
    Oto przyczyna naszych zmartwień.
    Jak zwykle banda zwyrodnialców rządzących własne wcześniejsze błędy stara się prostować kosztem najbiedniejszych i najbezbronniejszych.

  22. 25 sty 2009, 21:44:44AniaK

    „Koalicja rządowa zapewne liczy na pomoc Lewicy przy obaleniu ewentualnego weta. Może się doczekać pomocy, jak w przypadku pomostówek, albo się przeliczyć, jak z ustawą o szpitalach. Swoja drogą to ciekawe, czy Lewica poświęci szkoły w zamian za 6-latki i która z opcji w tym klubie będzie akurat górą, gdy dojdzie do rozstrzygnięć? ”

    http://www.45minut.pl/glos-nauczycielski/komentarz-prowizorka-jazz-band.html

    Kogo już poświęcili…od piątku wiadomo :(((

  23. 25 sty 2009, 21:57:20wkurzony Rodzic

    Z artykułu:
    „W tej sytuacji przeciwnik masowego przekształcania szkół zostanie od razu okrzyknięty przeciwnikiem cywilizacyjnego postępu i edukacji 6-latków. Taki szantaż moralno-emocjonalny…”
    Jaki to postęp? Przecież to regres. Nie da się skracając czas edukacji wprowadzić postępu.

  24. 26 sty 2009, 08:37:34AniaK

    Mam pytanie, teraz piątkowa ustawa trafia do Senatu prawda? Czy można coś zrobić by senat ja odrzucił??

  25. 26 sty 2009, 08:42:50KASIAHJ

    No dobra kochani! Wszyscy jesteśmy wkurzeni,żeby nie powiedzieć mocniej , ale nie chcę być wulgarna.
    Jedno pytanie – co robimy dalej??? Kto naprawde wie jakie mamy możliwości dalszej obrony, bo przecież do cholery – nie poddamy się bandzie głupków i złodziei /bo to już chyba sobie jasno wyjaśniliśmy, że w tym wszystkich chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze i to duże pieniądze/!!!
    W komentarzach do innych artykułów widziałam coś o rzecznikach praw, fundacji helsińskiej, trybunale w Strasburgu…. Ale czy ktoś wie naprawdę jakie prawa mają obywatele w demokratycznym kraju, którzy nie zgadzają sią stanowczo z wprowadzanym właśnie prawem??????????!!!!!!!!! Powtórzę to co juz pisałam – to nie totalitaryzm i nie damy się tak łatwo! Tylko trzeba mądrego, który wie jakie dalej podjąć kroki!
    Pytajmy kogo sie da – każdy jakieś tam prawnika zna – cos razem na pewno wymyślimy!!!!

  26. 26 sty 2009, 10:14:40wkurzony Rodzic

    Jakaś publiczność wchodzić może do senatu?
    Może jakieś transparenty, jakiś protest pod budynkiem albo wewnątrz?
    Może spotkanie z Premierem. Jeden minister już poleciał, może czas na drugiego?
    Przyznam szczerze, jak by premier interweniował z sprawie tej reformy, miałby u mnie dużego plusa, choć nie darzę go sympatią. Ale nic straconego. Dużo zależy od tego jak potraktuje moje dziecko. Moje dziecko jest dla mnie priorytetem wyższej rangi niż sympatie polityczne.

  27. 26 sty 2009, 10:33:09gajka

    z tego co słyszałałam trzeba by złożyć protest i mieć co najmniej 15 000 podpisów, to dało by się zrobić tylko kiedy i kim, bo takich jak my czyli wkurzonych jest wielu ale tak zaangażowanych i chętnych do pomocy juz niestety niewielu.
    U mnie w dzielnicy jest 27 przedszkoli a nas tylko dwie; szczerze, nie chce mi sie zasuwać za kogoś kto czeka na gotowe i liczy że inni załatwią wszystko za nich. Nie licze że wszyscy na uraaaaa przybiegną z pomocą ale nik sie nawet nie pofatyguje by wykonac jede telefof. Ja służę pomocą oczywićie w miarę możliwośći. Ale jest4em pewna optymizmu i liczę żę ludzie się ockną po feriach, oby nie było za późno.

  28. 26 sty 2009, 10:48:37KASIAHJ

    do gajka

    Jeśli to prawda to myślę, że damy radę. na ratujmaluchy jest ponad 42 tysiące to myślę, że 15 na papierze damy radę zebrać. Tylko żeby ktoś zechciał to koordynować-czy Pańswto Elbanowscy nadal, czy właśnie ktoś z forum rodziców-Pan Matczak na przykład.
    Damy radę na pewno, jeśli tylko będzie tzreba!!!!!!!!! Toż nasi rządzący tylko na to licza-że całe społeczeństwo to głupie potulne stado, które nic nie wie i niczemu sie nie sprzeciwi.
    I ta reforma też dalej ma służyć uwstecznianiu i ogłupianiu nas – mam na myśłi całokształt aż do matury.

  29. 26 sty 2009, 11:08:34AniaK

    gajka, do czego jest potrzebne te min. 15000 podpisów??

  30. 26 sty 2009, 11:10:13wkurzony Rodzic

    To trzeba zbierać. Ja mogę postarać się w przedszkolu mojego dziecka. Tylko on teraz ie chodzi do przedszkola. W tym problem. Może w piątek pójdzie. To zrobię wywiad z personelem przedszkolnym jakie są nastroje wśród rodziców. No i może musiałbym przygotować jakąś własną ulotkę informacyjną, bo tak, która jest na „Ratuj maluchy” nie wyczerpuje wszystkich moim zastrzeżeń.

  31. 26 sty 2009, 11:14:53Joanka

    Ale z tym protestem i 15tys podpisów to na pewno? Tzn. co to da? mógłby ktoś zorientowany się wypowiedzieć, bo jeśli rzeczywiście może to pomóc, to myślę, że można to zorganizować.

  32. 26 sty 2009, 11:22:36Zrozpaczona mama

    Co trafi do premiera?

    Jak źle musi być by zauważył że nie jest dobrze z jego ministrem?
    Jak bardzo rozwścieczonego tłumu wymaga pod kancelarią by zacząć coś robić?

  33. 26 sty 2009, 11:24:24wkurzony Rodzic

    Na razie pod kancelarią jest spokój :). Niestety.

  34. 26 sty 2009, 11:31:21maria

    Myślę że te podpisy 15 tys. nic nie daje bo trzeba 500tys żeby mieć jakiś wpływ te 42 tys. u Elbanowskich jest nie zweryfikowana bo trzeba mieć PESEL a tak naprawdę to rodzice przynajmiej umnie w warszawie już załatwiają sobie miejsca w szkołach wychodzą z założenia kto pierwszy ten lepszy.
    Ludzie nie mają czasu i chcą sobie załatwić jak najlepsze warunki dla dzieciaków i też im się nie dziwię.

  35. 26 sty 2009, 11:34:52Zrozpaczona mama

    „Rząd nie przekonał opinii publicznej do projektu, którego sens jest bezsporny, bo tak jak nie stać nas na 50-letnich emerytów, tak nie stać nas na 19-letnich uczniów i 24-letnich studentów. Siedem lat i do szkoły – to anachroniczne rozwiązanie, nigdzie już niespotykane.” – słowa P.Pacewicza
    Ciekawa jestem jaki świat ma na myśli mówiąc że nauczanie początkowe 7-latków jest już nigdzie nie spotykane.

  36. 26 sty 2009, 11:35:40anita

    Witam ja jestem za podpisami jak może to pomóc trzeba próbować,jestem z warszawy i przygotowanie szkól równa się „o” przynajmiej mojej w śródmieściu jak narazie jet tylko toaleta na końcu korytarza i więcej nic

  37. 26 sty 2009, 22:06:34pikk

    To jest jakaś paranoja!

  38. 27 sty 2009, 11:32:01Mama Julki i Natalki

    Ale co nam da zebranie tych podpisów? Sądzę, że z zebraniem nie będzie problemu …. ale co dalej? Czy kogoś to wzruszy, ktoś się tym zainteresuje? Przecież oni wiedzą, że większość rodzicow, nauczycieli, psychologów itp. jest przeciw ale mają nas gdzieś.

  39. 27 lut 2009, 22:16:24eliszka

    Kochani rodzice. Ja jestem nauczycielką i sama nie wiem jak to wszystko bedzie wyglądało . 26 osobowe klasy bez żadnych warunków. Nie wierze w to że bedzie jak w przedszkolu. Jedna reforma nie została porzadnie wprowadzona a tu juz druga. Jedyna siła to w Was rodzice, bo nas nikt absolutnie nie słucha. Nikt nawet nie wspomina, ani nie gwarantuje nauczycielowi chociaż przez pierwsze półrocze pierwszej klasy pomocy drugiej osoby tak jak w przedszkolu. Nie beda Wasze dzieci miały nawet ciepłej herbaty na sniadanie, bo nikt im jej nie zrobi, no chyba ze dacie im w termosach. Zapoznajcie sie również z jakimi umiejetnosciami po przedszkolu ma przyjść Wasze dziecko do I klasy w wieku 6 lat. A życie jest zyciem i dzieci sa różne. Najgorszy jest , jeszcze raz to napisze brak odpowiednich warunków do pracy. Chca reformy niech maja Walczcie o mało liczne klasy, osobe dla nauczyciela do pomocy, duze swietlice z dywanami na których dzieci beda mogły polezec . To wszystko jest wazne.
    Od Was dowiedziałam sie „ciekawych ” informacji o pani minister.

  40. 28 lut 2009, 23:24:12Meredith

    Jedna z umiejętności, jaka jest oceniana przy kwalifikowaniu dzieci sześcioletnich do pierwszej klasy to: ponadprzeciętna zdolność czytania, liczenie do 100, przy tym dodawanie i odejmowanie. Moje dziecko, mimo, że zna wszystkie literki, a nawet krótsze wyrazy potrafi przeczytać, nie spełnia tych kryteriów.
    Więcej nie usłyszałam na zebraniu, ale tyle mi wystarczy:(

  41. 01 mar 2009, 00:35:02mama2003

    >>Jedna z umiejętności, jaka jest oceniana przy kwalifikowaniu dzieci sześcioletnich do pierwszej klasy to: ponadprzeciętna zdolność czytania, liczenie do 100, przy tym dodawanie i odejmowanie.

    —–rany, ale jak to się ma do nowej podstawy programowej??
    przecież czytać ma się uczyć w szkole, liczyć też…
    w przedszkolu ma interesować się architekturą zieleni… hehe

    Reforma jest istotna tylko dla MEN, w szkołach o niczym nie wiedzą? Rodzicom pranie mózgu robią?
    Nikt nic nie wie.
    Czeski film.

  42. 25 mar 2009, 21:47:19justyna

    To jakieś informacje wyssane z palca! Każda szkoła (która „spełnia warunki”) ma obowiązek przyjąc dziecko sześcioletnie bez żadnej rekrutacji wstępnej. Natomiast nowa podstawa prrogramowa zakłada, że dzecko PO skonczeniu pierwsze klasy musi umiec liczyć (dodawanie i odejmowanie) w zakresie 10, czytanie prostych tekstów itp.
    sama bardzo poważnie rozważam decyzje o posłaniu mojego 6 – latka do szkoły. Teraz jeszcze jestem chyba jedynym rodzicem w mojej miejscowości ale współczuję tym którzy będą musieli już posłać dzieci w 2012 razem z 7 latkami.

  43. 26 mar 2009, 13:46:31Hanna

    Piszesz:
    „To jakieś informacje wyssane z palca! Każda szkoła (która “spełnia warunki”) ma obowiązek przyjąc dziecko sześcioletnie bez żadnej rekrutacji wstępnej.”

    jeżeli to bzdura to podaj źródło tego jak jest naprawdę

  44. 26 mar 2009, 14:17:57Babcia_Basia

    Jestem babcią 6-letniej wnuczki, która uczęszcza do „zerówki” w warszawskiej szkole.
    Od września idzie do I klasy i tu zaczyna się problem.
    Jeżeli do klasy przyjdą sześciolatki bez podstawowych wymaganych umiejętności , to jak będą wyglądały lekcje???
    7-latki nudzą się bo młodsi uczą się umiejętności znanych przez starsze dzieci???
    6-latki stresują się , bo nie nadążają za zagadnieniami przeznaczonymi dla 7-latków???
    Nauczycielka „rozdwaja”się???
    Starsi i młodsi zniechęcają się do szkoły???
    Wychowałam trójkę dzieci i ten problem teoretycznie, jako babci, mnie nie dotyczy.
    Mam jednak doświadczenie, że z całą moją trójką wspólnie z mężem przerabialiśmy program, bo szkoły nigdy się nie „wyrabiały”.
    Po kolejnej reformie będzie tak samo, albo i jeszcze gorzej

  45. 26 mar 2009, 16:58:43Piotr Saj

    Babcia_Basia i inni.
    Warto sobie wreszcie uzmysłowić, ze to co jest za „darmo” jest nic nie warte. Dlatego nasza oświata publiczna jest jak szalet publiczny. Szary, brudny i obskurny z podstarzałą babcią klozetową wydzielającą papier. Jak ma dobry dzień to da więcej tego papieru, a jak gorszy to zdzieli mokrą szmatą przez goły zadek.

    Wspólne przerabianie programu to świetna integracja rodziny:))

  46. 25 mar 2011, 22:02:17xxz

    Biorąc pod uwagę zmiany w OFE i wprowadzenie zmiany ustawy posyłającą sześciolatki do nieprzygotowanych szkół i nauczycieli, czas rządów PO powinien się już zakończyć. Nie szanują społeczeństwa.
    Z przykrością to stwierdzam, bo uważałem tą partię za najrozumniejszą.
    A póki co przyłączcie się wszyscy do protestujących przeciwko sześciolatkom w szkołach:
    na stronie ratujciemaluchy.pl

Skomentuj