Jaki podręcznik do pierwszej klasy?
17 wrz 2008. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji
Wg informacji, które otrzymaliśmy od wydawców, podręczniki na przyszły rok powinny być gotowe już teraz. Podręcznik trzeba wydrukować, przesłać do akceptacji MEN-u (akceptacja trwa kilka miesięcy), przesłać nauczycielom. Tymczasem nie wiadomo, jakie podręczniki powinny być do pierwszej klasy za rok, gdyż…
Nauczyciele, z którymi rozmawialiśmy, alarmują, że powinni korzystać z różnych książek. Dlaczego? Bo to dzieci na różnym poziomie rozwoju i będą inaczej uczyły się pisać i czytać.
- Sześcioletni uczeń nie jest w stanie np. pisać tak drobnych liter jak siedmioletni – tłumaczy Małgorzata Barańska, od ponad 20 lat nauczycielka klas 0-III, współautorka podręcznika do zerówek.
Podstawowy problem to wielkość czcionki i odległości między liniami. Dziś odległość między liniami w zeszytach i ćwiczeniach dla 6-latków jest nawet dwa razy większa niż w wydawnictwach dla dzieci siedmioletnich.
Większe dla sześciolatków powinny być również elementy do kolorowania, np. w ćwiczeniu do pisania literek po śladzie albo w ilustracjach do zadań na spostrzeganie – takich jak „powiedz, co widzisz na obrazku?”. Szersze i prostsze muszą być nawet ścieżki „labiryntów”, które są nie tylko graficzną zabawą, ale też wstępem do nauki pisania. Przedzierając się przez „labirynty”, dzieci trenują koncentrację, prowadzenie ręki pod kontrolą wzroku i pisanie od lewej do prawej strony.
A co na to ministerstwo? Jak zwykle – nie widzi problemu:
Ale według wiceministra edukacji Zbigniewa Marciniaka dylematu nie ma. – Już teraz w pierwszej klasie są duże indywidualne różnice rozwojowe między dziećmi, a podręczniki są jednakowe. Podręczniki trzeba drukować jak dla młodszych dzieci. 7-latkom nic nie ubędzie, jeśli się pouczą z książek drukowanych większą czcionką.
Więcej informacji w artykule „A sześciolatka większe” z „Gazety Wyborczej”.
Brak powiązanych artykułów.
Cóż, my, rodzice, dużymi lietrami mówimy do MEN, że to za mało, że właśnie dzieciom ubędzie na filizofii tej reformy („jakoś to będzie”) i co? I nic! Nie dociera… My też wierzymy, że jakoś to będzie- nawet wiemy jak, po następnych wyborach. Będzie po PO!
Niech sobie głosując za reformą dużymi litarami na czole to napiszą, żeby nawet 7-latek mógł na następne długie lata zapamiętać, na kogo mama, tata, babcia, dziadek i ciocia mają nie głosować!
Wybraliśmy Towarzystwo Wzajemnej Adoracji :-(, drugi raz się nabrać nie damy.