Wiadomości
Komentarze
Forum

„Gazeta Wyborcza” informuje, że w kolejnych miastach szkoły nie są gotowe do przyjęcia sześciolatków i – co więcej – samorządy nie planują przekazania pieniędzy na przygotowanie szkół.

Bydgoszcz – „Nie ma miejsc w szkołach dla sześciolatków”

Rzeczywistość jest inna: ciasne świetlice, sale lekcyjne po brzegi wypchane ławkami, brak ciepłej wody i lekcje do popołudnia – to norma w wielu podstawówkach. Oto przykłady: w SP nr 15 na Leśnym w świetlicy są stoły, krzesła, telewizor, a nawet komputer, ale nie ma miejsca do zabawy. Aby powiększyć świetlicę, trzeba będzie poświęcić jedną z sal lekcyjnych (przez co wydłużą się godziny zajęć, a już dziś trwają do 16.45). Dzieci nie pomieszczą się też w świetlicy SP nr 64. W SP nr 2 z kranu nie leci ciepła woda. Rzadkością są takie placówki, w których uda się wygospodarować w salach jeszcze kącik do zabaw, skoro w klasach jest po 30 uczniów. A już podstawówki, przy których jest wymagany plac zabaw, można policzyć na palcach.

Wrocław – „Wrocławskie szkoły niegotowe na sześciolatków”

Największe wyzwanie stoi przed podstawówkami. Dyrektorzy szkół alarmują, że zostało mało czasu, a wciąż nie ma konkretnych zapisów prawnych. – Ciągle poruszamy się w sferze, co ma być, a nie co będzie – mówi Ewa Misiejuk, dyrektorka SP nr 99. – Jeśli mamy przyjąć grupę sześciolatków, to w naszej szkole potrzebny jest remont. Powinnam już teraz wiedzieć, ile dostanę na to środków. A co z procedurą występowania o zgody budowlane, to przecież może potrwać kilka miesięcy? Mogę nie zdążyć.

W podobnej sytuacji jest większość wrocławskich podstawówek. Nie wszystkie spełniają warunki, które pozwalają na przyjęcie młodszych dzieci do pierwszych klas.

Urszula Krasoń, dyrektorka SP nr 44: – W wielu szkołach potrzebne są dodatkowe sale lekcyjne. Szatnie, sanitariaty, stołówki i świetlice muszą być dostosowane do sześciolatków. Np. u nas musiałabym zatrudnić dodatkową kadrę w stołówce, bo przecież tak małe dzieci mogą jeszcze potrzebować pomocy przy posiłkach. Nie mówiąc już o kolejnych etatach w świetlicy. Tymczasem nie ma nawet rozporządzenia w sprawie planowanych zmian. Bez tego nie możemy podjąć żadnej decyzji.

Brak powiązanych artykułów.

4 komentarze do “Kolejne miasta nieprzygotowane do reformy”

  1. 05 gru 2008, 09:28:51grażka

    Olsztyn:
    http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,5976885,Sprawdzaja__jak_upchnac_6_latki_w_szkolach.html

  2. 05 gru 2008, 10:35:13asia

    Zachęcam do przeczytania tej wypowiedzi na forum gazety.pl. Jakaś kobieta pisze, jak wygląda reforma w praktyce w małej wsi na południu Polski. Tutaj fragment:

    „Pani wójt bardzo naciskała, żebyśmy wszyscy posłali dzieci
    od 6 lat do pierwszej klasy. Powiedziała, że rodzice dzieci
    urodzonych od stycznia do kwietnia będą mieli OBOWIĄZEK posłania ich
    do pierwszej klasy. Jeśli nie zechcą to muszą pisać do dyrektora
    szkoły wniosek z prośbą o odroczenie i uzasadnić swoją decyzję na
    nie, przy czym jedyne słuszne uzasadnienie to takie, że dziecko jest
    chore bądź niepełnosprawne. Dobrowolny przymus.”

    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=87971615

  3. 05 gru 2008, 11:51:11magdalena

    Dokument pokazujący jak do reformy podchodzą prezydenci miast: http://www.selfgov.gov.pl/stanowiska/pdf-y/stan-obnizenie%20wieku%20szkolnego.pdf
    Na temat dobra dziecka – uzasadnienia jakie to korzyści odniesie dziecko 6-letnie z tej reformy- ani słowa! Na temat korzyści dla miast, gospodarki, systemu emerytalnego i rynku pracy- wiele okrągłych zdań! Tak podstawy reformy widzą politycy PO (Paweł Adamowicz, poprzedni szef Katarzyny Hall na gdańskim poligonie prywatyzacji oświaty i coraz większego czesnego w szkołach i przedszkolach sprywatyzowanych)…

    Wciąż pytamy- my Rodzice- gdzie tu dobro dziecka? wciąż politycy pokazują nam tylko liczby i finansowe zyski dla budżetów, wydawców, gmin i gospodarki? Czy to normalne, żeby rodzice mieli poświęcać dzieci dla pieniędzy? W imię od lat nierozwiązanych problemów gospodarczych kraju? Czy po to zostaliśmy w Polsce, czy może to ma być próba naszego przywiązania do Ojczyzny?
    Żadna matka nie zdecydowała się urodzić dziecka po to, żeby zapchać nim dziury budżetowe czy zapewnić emeryturę Minister Edukacji! Żaden ojciec nie zakładał rodziny, aby jego dzieci szybciej szły do pracy i odmawiały sobie ambicji kształcenia na studiach! Żaden rodzic nie będzie dokonywał wyboru pomiędzy polityką a dzieckiem- Prezydent Adamowicz też nie, ponieważ ma zamiar swoją 6-letnią córkę posłać do prywatnej szkoły podstawowej… I tu widać prawdziwe poglądy sygnatariuszy tego pisma, sporządzonego li tylko ku chwale planów rządu i potrzebie chwili- przeprowadzenia w 2 lata po wyborach choćby jednej reformy, mogącej zaistnieć w mediach.
    Media piszą o 6-latkach, owszem. Ale to my, rodzice, dziadkowie, bliscy tych dzieci wyciągniemy określone życiowe i wyborcze wnioski.

    Natomiast wnioski zawarte w dokumencie są ubliżające dla wszystkich polskich rodziców, kochających swoje dzieci i ciężko pracujących na podatki gminne, państwowe i poszukujących w ciągu dnia każdej wolnej chwili, którą mogliby poświęcić swoim pociechom. Obrażanie rodziców nie jest żadną metodą przekonywania do swoich racji, a siłę perswazji ma wręcz odwrotną do zamierzonego skutku…

  4. 09 maj 2010, 21:18:20MagdaIda

    I tak będzie jak postanowili i stanowią na wyżynach. I tak większość rodziców ślepo robi to co im się każe bo tak postanowiono i cóż z tym można zrobić? Nic! można jedynie popisać sobie na forum, po tym jak trzykrotnie wywaliło mnie z systemu przy próbie rekrutacji córki do zerówki do szkoły czego nie chcę robić a nie mam innej możliwości bo tak zarządzili wyżej! Jestem kobietą intensywnie pracującą a gdybym była nawet w połowie pracującą to i tak nie byłoby szans na odbiór mojego dziecka ze szkoły, wg planu w trzech szkołach we Wrocławiu dzieci mają kończyć zajęcia o 12.30 i w tych trzech szkołach nie ma świetlicy dla sześciolatków, skandal.
    I tu zacznie się kombinatorstwo z jakiego słynie Polak na świecie bo będzie trzeba uśmiechnąć się do Pani ‘Tereski’ ze świetlicy itd. niech się ta nasza gimnastyka przetrwania wreszcie się skończy!!! niech energia z jaką musimy radzić sobie z przepisami odgórnymi, które często są jakby powstały przy małej czarnej, będzie wykorzystywana chociaż na mile spędzony czas z rodziną. Ja nie chcę tak! Chcę by moje dziecko nie trafiło do przypadkowej szkoły bo muszę wypełnić obowiązek jej zapisu. A o przedszkolu to muszę zapomnieć byłam we wszystkich możliwych na Sępolnie we Wrocławiu w sześciolatkach brak miejsc a grupy są łączone z pięciolatkami. Podsumowując jest mi troszkę lepiej i znów muszę (nie chcę) podejść do elektronicznego systemu rekrutacji albo pakować manatki i szukać lepszego miejsca do edukacji dzieci!

Skomentuj