Wiadomości
Komentarze
Forum

Pierwsza relacja z konferencji „Sześciolatek w szkole” znalazła się w artykule „Sześciolatki w szkole – czy ten pomysł zdaje egzamin?”. Poniżej fragment tego tekstu:

Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni ds. edukacji: – Najtrudniej było namówić rodziców, żeby w ogóle przyszli na zebrania do szkół, zobaczyli warunki, jakie czekają na dzieci, i posłuchali, jaką mamy dla nich ofertę. W niektórych szkołach czterokrotnie organizowaliśmy spotkania. Na miejscu czekał psycholog i pedagog, którzy pomagali rozwiać wątpliwości. Rodzice dostawali do ręki nowe podstawy programowe – opowiada Ewa Łowkiel.

Czego zażądali rodzice? Osobnych klas dla sześciolatków, opieki do godz. 17 i lepszego wyposażenia szkół.

W kilku szkołach (m.in. SP 21 i 18) takie klasy powstały, do każdej z nich miasto zatrudniło dwóch nauczycieli, by do godz. 17 dziecko miało opiekę jak w przedszkolu. W pozostałych podstawówkach sześciolatki uczą się z siedmiolatkami, ale tylko jeśli rodzic się na to zgodził. Na doposażenie szkół w pomoce dydaktyczne i zabawki Gdynia wydała 200 tys. zł.

Brak powiązanych artykułów.

4 komentarze do “Konferencja „Sześciolatek w szkole””

  1. 30 paź 2009, 10:26:22gosc

    „…Co do jednego władze oświatowe trzech miast są zgodne: sześciolatki w pierwszej klasie na ogół radzą sobie dobrze i nie mają problemów z adaptacją ani z nauką. To powoduje, że wciąż zdarzają się przypadki przenoszenia maluchów z zerówki do pierwszej klasy..”

  2. 30 paź 2009, 22:30:24Beata L.

    A jakieś konkretniejsze dane?
    Czy te „przypadki”, to np. w sumie trójka dzieci, których rodzice właśnie zamieszkali w 3Mieście i nie znaleźli wolnych miejsc w przedszkolach, czy może setka zdolnych przedszkolaków, których odważni, pracujący rodzice postanowili szybciej je wyedukować?

  3. 01 lis 2009, 22:54:00m.

    Konkretniejsze dane to dokładnie 4 dzieci w Gdańsku i kilkoro w Gdyni wg słów pań wiceprezydent. Powodów ani nie znały ani zjawiskiem się nie zachywcały… „wciąż” w artykule oznacza więc „incydentalnie” w rzeczywistości…

    Można natomiast się było dowiedzieć podczas debaty władz miast, że Gdynia ma ambitne plany na następne lata utrzymania bazy szkół kształcenia ponadgimnazjalnego i dostosowywania ich profilu do wymogów rynku pracy, Sopot opracowuje raporty i prognozy na przyszłość na podstawie minionych lat, a Gdańsk… utrzymuje niepotrzebnie ponad 10 000 wolnych miejsc w szkołach i nie ma co marnować tak pieniędzy, należy szkoły likwidować. Dodatkowo E. Kamińska z rozbrajającą szczerością opowiadała o punkcie przedszkolnym otwartym w szkole na Smoluchowskiego: „taka normalna gdańska szkoła, obskurny budynek, obdrapane ściany, wiecie Państwo… no i tam nawet urządzono kącik sanitarny dla dzieci, co prawda niedostosowany do wzrostu tych dzieci, ale jak byłam tam dwa miesiące później to ten maluch, ktorego przyjmowali tam z pieluchą jeszcze, już sobie świetnie w tej toalecie radził…”. Ręce opadają… Nie ma to jak urzędowe standardy miejskie!

    Na pytanie o sukcesy miast dotyczące reformy: Gdynia chwaliła się organizowaniem spotkań z rodzicami w szkołach do skutku, Gdańsk…”nie miał takich możliwości, poza tym wiadomo, w Gdańsku rodzice są bardziej zamknięci na nowe rozwiązania, boją się zmian i dlatego ten protest- niepotrzebny, jako reakcja na tylko nasz pomysł przeniesienia 6-latków do szkół, żadnej decyzji przecież nie było- narobił tyle złego, stąd nasz niski wynik ilości 6-latków w klasach 1.”

    Wnioski: Gdańsk i Gdynia to dwa światy, władza też jakby z innych epok zupełnie… A może te 10 tys. dzieci i młodzieży to jednak wybrało szkoły w Gdyni, skoro nie ma tam pomysłów z zamykaniem szkół i nierokującymi kierunkami nauki??? Lekceważyć własnych obywateli nie jest dobrze, bo na szczęście wybór jest i rozsądni rodzice wybiorą to, co dla dziecka najlepsze, a nie to, co chciałby skostniały gdański urzędnik ślepo zapatrzony w poprzedniczkę na ministerialnym stołku…

  4. 02 lis 2009, 11:16:09karo

    1. Dzieci są policzalne, dlatego należy mówić o „liczbie”, a nie „ilości” dzieci. Chyba, że w podtekście jest jakaś bezkształtna masa i pogarda dla tejże.
    2. Do punktu przedszkolnego przy szkole wysłano/przyjęto dziecko z pieluchą??

Skomentuj