Łódź – obietnice i brak pieniędzy
31 lip 2009. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji, Łódź
Władze samorządowe w Łodzi – tak samo jak w innych miastach – przed wakacjami zachęcali rodziców do wysyłania 6-latków do szkół. Jednym z argumentów były obietnice dotyczące dofinansowania szkół w celu zakupienia nowych mebli, zorganizowania kącików zabaw oraz oddzielnych świetlic. Jak napisała „Gazeta Wyborcza” w artykule: „Szkoły bez pieniędzy na pięcio- i sześciolatków”, do tej pory szkoły nie dostały na ten cel żadnych pieniędzy.
Dyrektorzy oszacowali, czego im w szkołach brakuje i ile potrzebują pieniędzy. Podali informacje do gminy i… cisza. – Najmłodsze dzieci mają mieć zajęcia w salach, które trzeba od zera wyposażyć. Wciąż nie wiem, kiedy dostanę pieniądze, a już jest za późno! – denerwuje się dyrektorka poleskiej szkoły. – Na zrobienie mebli czeka się sześć tygodni, a do końca wakacji zostało pięć.
- Dla maluchów muszę kupić nowe ławki i krzesła z regulowaną wysokością. Miałam obiecane pieniądze, ale do dziś ich nie dostałam – opowiada dyrektor innej łódzkiej szkoły.
- Rodzicom moich sześciolatków gmina obiecała, że dzieci będą mieć trzy posiłki dziennie. Do dziś nie mogę się dowiedzieć, kto i jak to zorganizuje. No i kto zapłaci – słyszę od dyrektora kolejnej szkoły (wszyscy proszą o anonimowość).
Brak powiązanych artykułów.
I znowu kolejne obiecanki bez pokrycia. Jak im tu wierzyć w zapewnienia. że coś się zmieni na lepsze. Przy kolejnym naborze na 2010/2011 do przedszkoli i szkół będzie to samo.Trzeba będzie pilnować i walczyć, żeby kolejnych sześciolatków na siłę nie przenieśli do szkół