1. Stan prawny
Rozporządzenie wprowadzające nową podstawę programową zostało podpisane przez minister Katarzynę Hall w dniu 23 grudnia 2008 roku.
Nowelizacja ustawy oświatowej została przyjęta przez Sejm oraz przez Senat, ale została zawetowana przez prezydenta w dniu 9.03.2009. Weto prezydenta zostało odrzucone przez Sejm w dniu 18.03.2009.
Pełen tekst nowelizacji ustawy (po poprawkach Senatu wprowadzonych 12 lutego) jest dostępny tutaj.
2. Harmonogram obniżenia wieku szkolnego
Wrzesień 2009
- do pierwszej klasy idą 7-latki urodzone w 2002 roku
- 6-latki urodzone w 2003 roku mają prawo pójścia do pierwszej klasy jeżeli:
- wcześniej były objęte wychowaniem przedszkolnym lub jeżeli uzyskają pozytywną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej o możliwości wcześniejszego rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej
- szkoła posiada warunki organizacyjne umożliwiające przyjęcie dzieci
- dzieci 6-letnie, które nie pójdą do szkoły, mają obowiązek odbyć roczne obowiązkowe przygotowanie przedszkolne w przedszkolu, oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej lub w innej formie wychowania przedszkolnego
- dzieci pięcioletnie (urodzone w 2004 roku) będą miały prawo do edukacji przedszkolnej - samorząd musi zapewnić dla wszystkich chętnych miejsca w przedszkolach lub w oddziałach przedszkolnych w szkole podstawowej lub w innej formie wychowania przedszkolnego
Wrzesień 2010
- bez zmian
Wrzesień 2011
- dzieci pięcioletnie będą miały obowiązek edukacji przedszkolnej
Wrzesień 2012
- do pierwszej klasy idą wszystkie 7-latki z rocznika 2005, które nie poszły wcześniej do szkoły, oraz 6-latki z rocznika 2006.
3. Co się jeszcze zmieni?
Nowelizacja ustawy oświatowej wprowadza jeszcze następujące zmiany:
- łatwiejsze niż dotąd przejmowanie szkół – ale tylko małych (do 70 uczniów) – przez stowarzyszenia czy osoby fizyczne. Przekazywana szkoła nie musi być likwidowana, musi jednak pozostać szkołą publiczną, czyli bez czesnego
- łatwiejsza likwidacja szkół – samorząd będzie mógł ją przeprowadzić już bez wymaganej opinii kuratora
- ogranicza uprawnienia kuratorów – nie będą mieli m.in. wpływu na powołanie i odwołanie dyrektorów szkół
- dyrektorem szkoły nie musi już być nauczyciel.
jestem zdecydowanie przeciwny wysyłaniu sześciolatków do szkoły
Nie rozumiem, dlaczego dyskusja ma się obracać tylko wokół sposobu wcześniejszego obowiązku szkolnego i przedszkolnego?
Czy nikt nie zauważa absurdu wcześniejszego wyrywania maluchów z domu – bez względu na stopień ich dojrzałości.
Może niech ministrowie zmienią myślenie!! Zamiast wprowadzania nowych obowiązków i przymusów dla 5 i 6-latków, stwórzcie rodzicom możliwość wyboru. Dziś wielu chciałoby wysłać pięciolatka do przedszkola, a nie ma tej możliwości. Jutro nawet ci którzy mogą i chcą zająć się dzieckiem w domu – nie będą mogli tego zrobić, bo państwo nie pozwala.
Jestem przekonany, że dla większości dzieci większym pożytkiem będzie dłuższy kontakt ze środowiskiem rodzinnym niż przymusowe wciskanie do przedszkola czy szkoły.
Postawię jasno tezę!
Zamiast dyskutować czy lepiej 5 latka wtłoczyć do szkoły czy do przedszkola, dajmy wreszcie możliwość realnego wyboru. Jeśli rodzice uznają, że 5-latek powinien pójść do przedszkola, niech mają możliwość go tam wysłać. Jesli rodzice chcą się dzieckiem zająć w domu, dajmy im taką możliwość.
Żaden minister nie odczyta lepiej potrzeb dziecka niż przeciętnie dobry rodzic!!!
Sam mam przykre doświadzcenia z wcześniejszą zerówką i wcześniejszą maturą.
Mimo, że zerowką zacząłem w wieku 3,5 roku i poszedłem do I klasy w wieku sześciu lat, a do matury w wieku lat 18, mimo, że w nauce byłem bdb, nie zdążyłem dojrzeć sensownego samodzielnego wyboru studiów i dalszego rozwoju. WCZEŚNIEJSZE PÓJŚCIE DO SZKOŁY W NICZYM NIE POMAGA !!
SKOŃCZMY Z OSWAJANIEM MINISTERIALNYCH SLOGANÓW !!!
Jestem mamą 5-ciolatki.Córka świetnie się rozwija intelektualnie,ale z emocjami ma jeszcze duże problemy.Nie wyobrażam sobie.że za rok skrócę Jej dzieciństwo,zburzę poczucie bezpieczeństwa i posadzę Ją w ławce.A wszystko dlatego,że ktoś wymyślił sobie,że przewróci przedszkola do góry nogami.Prosiłam o opinię psychologa,który potwierdził moje obawy-dzieci w tym wieku w większości nie osiągają dojrzałości emocjonalnej,by rozpocząć edukację szkolną.Jestem ciekawa czy pani Hall konsultowała swoje zamiary z jednym chociaż psychologiem?!Szkoły nie są niestety przygotowane na przyjęcie maluchów,a dywanik pod tablicą nie załatwi sprawy-jestem nauczycielem,więc wiem jak to wygląda od „kuchni’.Moja córka jest alergikiem,jest na diecie bezglutenowej.W przedszkolu dostaje odgrzane,przygotowane przeze mnie w domu posiłki.Kto przygotuje Jej posiłek w szkole?Na dodatek urodziła Się w lutym 2003,więc wg p.Hall przymus pójścia do szkoły nas obejmie.Nikt i nic nie jest w stanie mnie zmusić,by skracać mojemu dziecku dzieciństwo.Kto dał takie prawo decydowania o naszych dzieciach,że mają iść do przedszkola przymusowo w wieku 3lat?Nie każde dziecko w ogóle nadaje się do przedszkola!Kiedyś na siłę wprowadzono reformę utworzenia gimnazjów-teraz uznano,że to był błąd.Kto za to płaci-oczywiście dzieci!Czy znowu mamy powtórkę z rozrywki?Pani Hall,niech pani nie wprowadza reform od końca!Bo wydaje mi się,że nie ma pojęcia jak wygląda rzeczywistość szkolna!!!
Witam!!
Podpiszę się pod tym co napisała Iza i Rodzic…. Dla mnie 6-latki w pierwszej klasie to jakiś absurd.Nasze szkoły nie są do tego przygotowane.Jestem mamą trójki dzieci najstarszy syn ma 11 lat młodszy 5 (marzec) i córka 3 więc ten absurdalny „przepis” dotknie moich maluchów, nie wyobrazam sobie mojego mlodszego syna w pierwszej klasie za rok, tym bardziej ze nie chodzi do przedszkola (względy finnsowe -niestety i przepelnione przedszkola)mamy tylko jedną bezpłatną zerówkę na 2 podstawówki i dwa przedszkola przepełnione dlaczego kuratoria i ministwrstwo nie wezmą się za ten problem ??? czy dla nich rozwiązanie przepełnionych przedszkoli to posłanie sześciolatków obowiązkowo do pierwszej klasy????? Jeśli tak -no to gratuluję „wspaniałego pomysłu”!!!!!
Mając wybór w przyszłym roku napewno nie pozwolę by moje obecnie 5 letnie dziecko poszło do pierwszej klasy ale niestety 3-letnia córka będzie zmuszona przez miniserstwo do tego bardzo ważnego kroku w Jej życiu ….
No cóż jeszcze raz gratuluję pomysłu Pani Hall !!!!!!!!!
Pani na tym pomyśle nie ucierpi..ale NASZE DZIECI TAK I TO BARDZO
pozdrawiam
Witam.
Jestem ojcem 4-latka i z przerażeniem patrzę jak nasza Polska „na siłę” dogania Europę.
Niestety absurdalne pomysły dosięgły także najmłodszych…..
Kolejny – szybko zmieniający się minister – chce zostać zapamiętany !!!!! (ciekaw jestem czy p.Hall posiada dziecko, które ma zostać objęte proponowanymi zmianami).
Jak można odbierać beztroskie przedszkolne dzieciństwo?
Nasze dzieci zdążą się „nasiedzieć” w ławkach…..
Jak taki mały sześciolatek poradzi sobie w szkole?
Mam nadzieję, że POMYSŁ TYCH ZMIAN zostanie zarzucony.
Pozdrawiam
A wszystko dlatego tak jest robione, aby dzieciaki wcześniej „wypuścić” na rynek pracy (rok wcześniej zacznie edukację to i rok wcześniej skończy, nie wspominam o poziomie takiej edukacji, ale napewno wyższa nie będzie), a społeczeństwo się starzeje i niema pieniędzy na obecnych i przyszłych emerytów, ZUS jest prawie bankrutem, a ktoś musi na tych emerytów pracować, następnym krokiem będzie wydłużenie lat pracy dla obecnie pracujących kobiet i mężczyzn. Swoją drogą „gratuluje” wyborcom PO wyboru tych ludzi do sejmu, Ci wyborcy nie powinni się teraz oburzać.
Wyborcy PO powinni jak najbardziej się oburzać. Problemem jest na pewno fakt, że w Polsce nie ma żadnej alternatywy, jeśli chodzi o rządzących. Można ewentualnie głosować na Partię Krasnoludków i Gamoni – przynajmniej mają poczucie humoru. Wyborcy PO w większości głosowali na swoją partię, ponieważ znudziły im się Giertychy, Leppery i Kaczory, a nie dlatego, że kochają uśmiech Donalda Tuska, ktory palił marihuanę i nawet się zaciągał.
Jednak, nikt nie przypuszczał, że stanowisko ministra edukacji obejmie człowiek poniżej poziomu Wiatra, Giertycha i tak samo, jeśli nie bardziej, jak poprzednicy nawiedzony. W związku z tym, wyborcy PO powinni zakomunikować swoją dezaprobatę wybranym przez siebie posłom i radnym m.in. w ten sposób:
http://www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=44&Itemid=5
I tutaj należy wspomnieć, że istotą tego sprzeciwu jest apolityczność – nasze dzieci znają tylko 2 partie: Mamę i Tatę.
jestem mama 5 letniej Wiktorii która jest małym przedszkolakiem ja jako mama jestem przeciwna „wygnaniem „6-latków do pierwszej klasy gdyz to jest zabranie dzieciom dzieciństwa i zabawy,osobiście wolałabym zostawić córkę w przedszkolu na okres zerówki gdyż dla mnie to wielka wygoda bo pracuje na 2 zmiany a babcie i dziadkowie wiki jeszcze pracuja i co .Mam sie zwolnic i klepac biede bo nie bede mogla dziecka puscic do zerowki do przedszkola.przeciez dzieciom takim malym dobrze jest w przedszkolach maja czas nauki i zabawy no i 3 posilki.Ratujmy nasze maluchy !!!! PRECZ Z PIERWSZA KLASA DLA 6-LATKÓW.MEN niech pomyśli jako krzywde zrobi dzieciom a potem niech coś z tym zrobi
Nie wyrażam zgody na eksperymentowanie na moich dzieciach poprzez wprowadzanie w życie tzw. tematów zastępczych.
Dlaczego ludzie, ktorzy są na tak wysokich stanowiskach jak pani minister zachowują się jak młokosy, które chcą się wykazać czymkolwiek. Dlaczego nie słuchają otaczającego świata i nie wyciągają wniosków? Ludzie w Polsce mają inne problemy! Szkoły mają inne problemy pani minister!
To jest żałosne, co wybory mamy nadzieję na coś normalniejszego, lepszego dla nas i naszych rodzin. A w rezultacie wciąż chodzi o „koryto”.
Ponieważ jestem Rodzicem moich dzieci – nikim na stanowisku (ale jednak Człowiekiem z Prawami) – proszę się nie zbliżać do mojego.
Żałuję, że głosowałam na PO, więcej tego nie zrobię
jestem mamą sześciolatka z warszawy, przymusowo wysłanego w tym roku do zerówki do szkoły (w przedszkolu trzeba było zrobić miejsce dla trzylatków). Dzieci umieszczono w małej salce, gdzie nie ma miejsca na zabawę, do łazienki dzieciaki biegają piętro niżej (same, bez opieki pani), a do stołówki muszą przejść do innej części szkoły. Zabawek nie mają praktycznie żadnych (pudełko klocków, garaż, domek dla lalek, parę samochodzików i dwie lalki). Na podwórku szkolnym byli w tym miesiącu dwa razy!!!!! Widzę, jak syn tęskni za przedszkolem i nie chcę takiej przyszłości dla swojej córki (rocznik 2006).
To kolejne potwierdzenie dla mnie, że nie warto głosować na partię, która co innego głosi na plakatach wyborczych a co innego realizuje. Po partii, która tak podkreśla wszędzie wolność czlowieka (jak by nie było partia liberalna), należałoby się spodziewać, że będzie przygotowywać prawa w tym duchu – jeśli rodzić ma ochotę…, obywalet ma prawo wybrać … itp.
A tu jak na ironie bombardowanie coraz nowymi zakazami – państwo wie lepiej …, rodzic/obywatel ma słuchać i nie dyskutować. Jakie to podobne do starych metod totalitarnych.
A co z dziećmi(5-latkami),które nie były jeszcze nawet w przedszkolu, bo w ich wiosce go nie ma? Te dzieci mogły zapoznać się z kolegami, panią i szkołą w zerówce, a teraz pójdą prosto do 1-ej kl. Jak one się tam odnajdą, jak wdrożą się do ,,pracy,,, jak i z czym będzie im się kojarzyła szkoła?
Jestem mamą pięcioletniej dziewczynki i to w dodatku urodzonej w lutym 2003r. mało tego jestem pedagogiem szkolnym w szkole podstawowej , problemy z zaadaptowaniem się w szkolnych warunkach ma sporo 7- latków a co dopiero takie maluchy. Patrzę na problemy z jakimi muszą się te dzieci borykać i jestem pewna ,że swojej córki nie poślę wcześniej do szkoły – będę nawet namawiała inne mamy z przedszkola by również nie godziły się na takie przymusowe dorastanie naszych dzieci !!!
Jestem nauczycielką nauczania początkowego, mamą dziewczynki, która w roku szkolnym 2008/2009 pójdzie planowo do I klasy. Niestety, ale dzieci starsze (planowo w I klasie) tez na tym ucierpią. Poziom nauczania obniży się, róznice między dziećmi będą ogromne ( urodzone w styczniu 2002, a kwietniu 2003 – 16 msc róznicy…) I jak te dzieci maja razem pracować?
W tej chwili w pierwszej klasie jest sporo dzieci z zaburzeniami koncentracji, które ciągle chcą się bawić. Trudno jest je zmobilizować do pracy siedzącej. Nie wyobrażam sobie takiego łączenia jako rodzic i nauczyciel.
Nie wiecie o co w tym wszystkich chodzi? Spójrzmy szerzej na historię dziejów ludzkości – a teraz prześledźmy „reformę” szkolnictwa, jaką do tej pory przeprowadzono – tj. gimnazja, o których już coraz głośniej się mówi, iż to był pomysł delikatnie mówiąc nie trafiony, a na wycofanie się z którego nie ma pieniędzy, nowa matura, egzaminy gimnazjalne, które tak naprawdę zabijają w uczniach zdolności twórczego i kreatywnego myślenia no i na koniec pomysł przyspieszenia obowiązku szkolnego – specjaliści praktycy biją na alarm – naszemu społeczeństwu grozi degradacja intelektualna!!! No ale wracając do śledzenia dziejów ludzkości to zadajmy sobie teraz pytanie – jakim ludem się lepiej rządzi? – CIEMNYM! Zbyt dużo inicjatyw, zbyt dużo niewygodnych pytań, ludzie, którzy piętnują władze są kolokwialnie mówiąc tej władzy cierniem w d… Społeczeństwo stało się zbyt roszczeniowe to trzeba wychować sobie nowe – niezbyt rozgarnięte. Tylko dlaczego to mają być nasze dzieci?!!!!!
Pani minister wygłasza slogany o zrównaniu i wykorzystaniu szans rozwoju z dziećmi z zachodu tylko że paradoksalnie – pomysł gimnazjów zaczerpnięto z kraju, w którym jest największy analfabetyzm z krajów wysoko rozwiniętych – czyli USA, w Wielkiej Brytanii owszem do szkól trafiają już 5-latki – tylko dlaczego młody Anglik nie potrafi odczytać godziny z zegarka ze wskazówkami, a angielska maturzystka ma problemy z działaniami na ułamkach zwykłych? Dlaczego przeciętny uczeń z polskiej szkoły nagle staje się geniuszem z szkole zachodniej? Czy faktycznie nasza edukacja do tej pory była tak beznadziejna? Tylko czemu wykształceni młodzi Polacy tak świetnie radzą sobie na globalnym rynku pracy? – no właśnie chyba zbyt świetnie – Adam napisał „ZUS jest prawie bankrutem, a ktoś musi na tych emerytów pracować” – tak pracować, za dużo nie pyskować no i oczywiście zbytnio nie mysleć
DO PANI IDY. PANI IDO JUZ TERAZ W KLASACH PIERWSZYCH POZIOM NAUCZANIA JEST WYSOKI WIEC NIE MOW MY TU O OBNIZANIU POZIOMU TYLKO O TYM, ZE TEN POZIOM ZNOWU SIE PODWYZSZY . A DRUGA RZECZA JAKA TRZEBA BRAC POD UWAGE TO JEST TO ZE DZIECI W SZKOLACH KTORE ZNAJDUJA SIE NA WIOSKACH I MALYCH MIASTECZKACH MAJA ZANIZONY POZIOM NAUCZANIA NIZ W SZKOLACH KTORE SA W MIASTACH WIEC DZIECI I TAK SA POSZKODOWANE BO I TAK NIE DOROWNUJA SOBIE . JAK WIADOMO KAZDE DZIECKO JEST INNE I TU SIE ZGADZAM ZE JUZ JEST DUZO DZIECI KTORE MAJA ZABURZENIA KONCENTRACJI A CO BEDZIE POZNIEJ , NIE KAZDY NAUCZYCIEL JEST I BEDZIE DO TEGO PRZYGOTOWANY . NAUCZYCIELE NIE BEDA WSTANIE POSWIECAC ODPOWIEDNIO DUZO CZASU DLA KAZDEGO DZIECKA I ZNOWU ZACZNA SIE PROBLEMY , BO NAUCZYCIEL CO RUSZ BEDZIE ZWRACAL UWAGE RODZICOM I TAKIE DZIECKO BEDZIE MUSIALO CHODZIC DO ODPOWIEDNIEJ PORADNI . TAKZE NIECH NASZA PANI MINISTER NAD TYM WSZYSTKIM SIE ZASTANOWI BO JAK NARAZIE ZAMIAST POLEPSZYC TO TYLKO POGARSZA . POZDRAWIAM
Drodzy Rodzice, ja też jestem mamą, moje dziecko już w gimnazjum, ale śledzę z zainteresowaniem sprawy związane z polską oświatą. Z ogromnym zdziwieniem czytam, że w mojej kochanej Polsce, która stanęła wreszcie przed historyczną szansą rozwoju, rodzice protestują przeciwko temu, żeby ich dzieci szły do szkoły! W większości krajów europejskich nauka w szkole zaczyna się w wieku 5-6 lat. Mali Anglicy biegną z tornistrami do szkoły w wieku lat 5 i zapewniam, że warunki w ich placówkach są jeszcze bardziej surowe niż w naszych, a wymagania znacznie większe. Nie zauważyłam, by w jakikolwiek sposób ucierpiał na tym poziom cywilizacyjny Wielkiej Brytanii albo jakiś dzieciak osobiście. Osobiście byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby moje dziecko miało kilka lat temu szansę rozpoczęcia edukacji szkolnej w wieku 6 lat. Tworząc całą tę akcję, atmosferę zagrożenia, ba niemal katastrofy robicie naprawdę wielką krzywdę swoim dzieciom. Mam wrażęnie, że kieruje Wami raczej chęć, by dziecko zostało jeszcze rok w przedszkolnej przechowalni – to wygodne, bo można odbierać je o 17 i nie przejmować się, czy potrafi prawidłowo zgłębiać wiedzę czy nie, jakie robi postępy, gdzie jego rozwój wymaga wsparcia. Taka postawa nie jest postawą miłości do dziecka, ale egoizmem i zwykłą wygodą.
Joanna
Pani Joanno – być może znane Pani angielskie przedszkola to przechowalnie, natomiast polskie placówki już od trzylatków realizują program dydaktyczno-wychowawczy. Przygotowanie do pracy nauczyciela przedszkola to trzyletni kurs Kolegium Nauczycielskiego lub piecioletnie studia magisterskie, liczne dodatkowe kwalifikacje: logopedia, terapia pedagogiczna, pedagogika Montessori.
Osoba pracująca w przedszkolu z grupą dzieci jest nauczycielem i podlega tym samym działanim nadzoru pedagogicznego, jak nauczyciele szkół wyższych szczebli. Poza opieką ma cele edukacyjne, wcale niemałe – proszę zerknąć do podstawy programowej wychowania przedszkolnego na stronie MEN.
Proszę też nie traktować dyskutujących to osób protekcjonalnie – wielu Polaków ma znajomych za granicą, także w Anglii i znamy realia tamtejszych szkół.
Problem nie w wieku, ale w warunkach.
I jeśli w Angli jest tak wspaniale, czemu uczniowie tamtejszych szkół nie są pierwsi w testach PISA, tylko Finowie – gdzie edukacja zaczyna się w wieku 7 lat? Tak samo właśnie jak w tej biednej, znów niekorzystającej z historycznej szansy Polsce? :)
Droga Joanno Bieniek, jeżeli nie ma na kogo głosować to nie powinno się głosować lub oddać głos nieważny. Tak wygląda postawa odpowiedzialnego Polaka. Ja przed wyborami twierdziłem, że Platformowy Minister Edukacji będzie GORSZY od Giertycha (ku oburzeniu większości znajomych) więc nie pisz, że się nikt nie spodziewał. Zgadzam się natomiast, że powinni się oburzać jak najbardziej. To w końcu w 100% wina wyborców, oni więc powinni się jak najbardziej zaangażować w protest i za to będę wdzięczny wszystkim protestującym wyborcom PO.
MonikaG – brawo!! Przed chwilą napisałem coś w tym rodzaju w temacie „Czym jest Forum Rodziców”: http://www.forumrodzicow.pl/o-co-chodzi/ – Dokładnie, Ciemnogrodem łatwiej rządzić. Lepiej sie na duszy robi kiedy wiadomo, że człowiek nie jest sam w swoich przemyśleniach. Pozdrawiam.
Droga Joanno, Polska to duży kraj z historią znacznie mniej śmieszną niż angielska. To kraj ludzi wybitnych, tolerancyjnych. To kraj bohaterów narodowych i wielkich wartości moralnych i religijnych. To ewentualnie Anglia mogłaby czerpać wzorce edukacyjne od Polaków. Jej rozwój tak daleko większy od polskiego to tylko wypadkowa grabieży w koloniach i totalnego feudalizmu jeszcze w latach 30 naszego wieku, któremu całkowity kres położyła dopiero Margaret Thatcher. Poza tym czy te pięciolatki nie biegają czasem w pięknych mundurkach, tak gromko oprotestowanych w naszym kraju?
Tak, edukacja 5-6 latków to dobry pomysł. Dzieci w tym wieku powinny już zetknąć się z pewnym systematycznym edukowaniem. Obecnie w polskich przedszkolach publicznych czegoś takiego nie ma. W prywatnych edukacja zaczyna się w wieku 3 lat. Tak 3 lat. Tylko powstaje zasadnicze pytanie – czym jest ta edukacja? Ano właśnie. Tutaj jest cały problem. Pani Hall twierdzi, że wystarczy sześciolatka „wbić” w ławkę na 5 godzin. To duży błąd. W Niemczech sześciolatki chodzą do szkoły. Owszem, ale przez trzy lata, co roku zmieniają program i otoczenie z przedszkolnego w szkolne. Tak więc dziecko w wieku 6-8 lat przechodzi płynny i bezstresowy okres adaptacji z systemu edukacji poprzez zabawę do edukacji w szkolnej ławie. Ale to już najwyraźniej za wysokie progi dla Pani Minister.
Jeżeli chodzi o projekty, to obydwa są do wyrzucenia, gdyż w obydwu zabrakło dzieci. Dzieci w tych projektach nie istnieją. Obydwa projekty mają mniej lub bardziej dziwaczne rozwiązania systemowe, a nie ma tam niczego dobrego dla dzieci. Jest tylko obowiązek. A może by tak zwiększyć nakłady na jakość edukacji. Czy ci nauczyciele, którzy się codziennie kompromitują zasługują na podwyżkę? Może stworzyć system, dzięki któremu szkoły mogły by sięgać po lepszych nauczycieli. Po lepsze pomoce naukowe. Wdrażać lepsze programy edukacyjne. Czy w jakimkolwiek projekcie jest mowa o rozwoju emocjonalnym dzieci. Czy gdzieś jest mowa o ćwiczeniach z logiki, która jest fundamentem edukacji dziecka? Itp., itd.
Witam, jestem mamą Ani, która we wrześniu planowo pójdzie do 1-ej klasy i jestem szczerze zaniepokojona ty, że nic nie mówi sie o 7-dmio latkach, które mają trafić do szkoły z nowym programem, po straje zerówce, w której uczą się czytać, literek, podstaw liczenia i nagle trafią do 1-ej klasy z „maluszkami”, z których część do dziś nie była nawet w przedszkolu…dramat.
Dramat także właśnie dla nich starszych, którzy będą się zwyczajnie nudzić! jeśli zmieni się podstawa programowa powtórzą zerówkę…albo i przedszkole…mało tego nuda wywoła różne zachowania, wywoła zapewno także agresję wobec „małych” bo przez nich powtarza się to samo w koło i wobec siebie nawzajem, zniechęci do szkoły i bedzie kłopot wychowawczy nie do opanowania…czemu nikt tego nie widzi??? P.S. W zerówce z moją córką znalazł się chłopczyk 6cio letni, który nigdy nie widział farb, nie potrafi trzymać nożyczek i nie uie zawiązać bucików…kto takimi dziećmi zajmie się w szkole???
Witam wszystkich zaniepokojonych rodziców. Nas ten problem już dotknął. Moje dziecko urodzone w kwietniu 2003 ( 5 lat) poszło do zerówki w przedszkolu ponieważ Pani dyrektor chce chyba wyprzedzić całą reformę. Niestety dowiedziałam się o tym od własnego dziecka jak odbierałam go 1 września z przedszkola. Nie będę wyjaśniać jakie było nasze zdziwienie, rodzice byli zdezorientowani i nie wiedzieli jak mają do tego podejść. Czy to już obowiązkowe i o co chodzi?. Ale pomijając to wszystko -stało się. Chciałam napisać o skutkach, które zauważam po miesiącu gdy moje dziecko uczy się razem z 6-cio latkami. Strasznie narzeka, że nie potrafi zdążyć z jakąś pracą , rysunkiem- znowu Pani nie mogła powiesić na tablicy bo niestety nie dokończył ( to już kolejny raz ) zamartwia się zamyka w sobie a przedewszystkim nie chce mi o tym mówić ” żeby mamusia się nie martwiła”. Ostatnio co słyszę od niego to zdania : „mamusiu ja tego nie potrafię , dlaczego inni potrafią np. narysowac dużego człowieka a ja nie umiem robię taką długą szyje” . Na tym etapie jest przepaść między tymi dziećmi a co dopiero w szkole. Teraz jest w znajomym miejscu i na pewno jest mu odrobinę łatwiej. Chodzi do przedszkola od małego zna wszystkie Panie, dzieci a co będzie jak go wyrwią z tego otoczenia nie sądzę aby był na to gotowy. DAJCIE WYBÓR RODZICOM.
Witam wszystkich, jestem mamą 2 chłopców – 10 i 6 lat (27 listopada). Moje młodsze dziecko zaczęło naukę szkolną od września i mimo, że nie chodził do zerówki radzi sobie w szkole bardzo dobrze. Jest jedynym sześciolatkiem w klasie, która liczy 13 dzieci (są 2 pierwsze klasy w szkole). Zanim trafił do szkoły był badany przez psychologa i pedagoga, którzy stwierdzili, że Szymonek rozwija się prawidłowo ale powinien kontynuować naukę przedszkolną. Mimo wszystko zdecydowałam się posłać go do szkoły między innymi dlatego iż jako wychowawcę ma wspaniałą Panią, która oddała 3 klasę, do której chodził mój starszy syn Patryk. On nigdy nie był zawalony lekcjami w domu bo Pani zawsze wyrabiała się z materiałem w czasie. Szymon literki znał jedynie z klawiatury komputera i to nie wszystkie… W tej chwili moje dziecko na zajęciach w klasie ma czas na naukę i na zabawę bo jego Pani – Wioletta – wie, że dzieci, które przychodzą z przedszkola do szkoły nie są w stanie przez pierwsze 3 miesiące wysiedzieć 45 minut w ławce i dlatego robi im częstsze przerwy i również nie obarcza ich nadmiarem zadań. Ja ze swojej decyzji jestem bardzo zadowolona ale to nie chodzi tylko o moje zadowolenie…Szymon na pytanie czy mu się podoba w szkole mówi, że tak a gdy go się pyta czy chce wrócić do przedszkola to mówi, że nie. Bardzo długo sama z nim rozmawiałam czy aby na pewno chce iść do szkoły i nigdy nie miał wątpliwości. Muszę wspomnieć, że Szymonek nie należy do tzw. „ułożonych” dzieci – wręcz przeciwnie jest bardzo żywym dzieckiem, które nie potrafi się skupić na jednej rzeczy dłużej niż przez chwilę i to mnie trochę martwiło jak to będzie w szkole ale dobre podejście nauczyciela to podstawa a jego Pani takie podejście ma. Życzę każdemu dziecku takiego nauczyciela, który jest mile wymagający przy którym każde dziecko będzie się chciało uczyć. A wy Rodzice sami znacie swoje dzieci najlepiej więc nie bójcie się puszczać sześciolatków do pierwszej klasy bo w sumie ona jest tak jakby powtórzeniem zerówki więc czy nauczą się tego w przedszkolu czy w szkole to już od Was zależy. Dziecko i tak kiedyś musi iść do szkoły a czytając Wasze listy odnoszę wrażenie, że Wy w ogóle byście ich tam nie puszczali żeby mieć jak najdłużej małego szkrabka w domu czy w przedszkolu, wiadomo taka mała kruszynka częściej się przytula ….Pozdrawiam.
to jest bardzo krzywdzące dzieci nie można dzieciom zabierać dzieciństwa
witam wszystkich nie zgadzam sie z reformą bo na tym testowaniu co sie stanie ucierpi dziecko. jak można wpasc na pomysł wysyłania 5 cio 6 cio i 7 mio latków do jednej klasy ???? Trzeba by niespełna rozumu i nie wiedzie lub nie chcie wiedziec jak bardzo w tym wieku różnią się emocjonalnie . mój syn urodził się w styczniu 2003 a w grupie są dzieci z końca roku między nimi są już bardzo duże różnice a co dopiero między całymi rocznikami .Mam propozycję by pani minister przeprowadziła reformę na dzieciach parlamentarzystów nie wyłanczając z tego swoich wnuków wtedy możemy pogadac o zmianach ;-))) Może PO chce iśc na ilosc przyjętych ustaw ? i guzik ich obchodzą dzieci potem będą mogli powiedziec że to następny rząd spartaczył reformę ?albo rzeczywiście mysli o dobru naszych dzieci i zacznie rzetelnie przygotowywac reforme . Przede wszystkim nie na hurra i pod dyktando Unii .czy to że w unii cos wymyślą musi byc zawsze dobre i nadrzedne .Czy jak wymyślą ze koło jest w zasadzie kwadratowe to też matematycy zmienią zdanie?
Uczę w szkole podstawowej na wsi. W tym roku przyszedł do nas specyficzny rocznik. Ponad połowa dzieci nie ma dojrzałości szkolnej, tak na prawdę nie wiedzą po co są w szkole i dlaczego. Nie wykonują poleceń nauczycielek, bo im się nie chce. Nie działa na nich system kar ani nagród. Prawdopodobnie w szkole odnajdą się dopiero w klasie 2, kiedy będą mieli po 8 – 9 lat. I tak zastanawiam się, co by było, gdyby te dzieci poszły do szkoły w wieku 6 lat. Przeraża mnie taka sytuacja.
Jestem mamą 6 letniej dziewczynki.
Teraz jest w zerówce a do przedszkola chodzi od czwartego roku życia.
Martwię się już na zapas. Ona już czasami nudzi się w przedszkolu, dużo spędzamy czasu przy nauce poprzez zabawę w domu. Córka liczy, zna literki, zaczyna czytać, itp.)
A co będzie jak pójdzie za rok do szkoły z dziećmi młodszymi bez przygotowania przedszkolnego? Oczywiście nie chcę dokuczyć rodzicom młodszych dzieci.
To łatwy sposób na zrobienie więcej miejsca dla dzieci trzyletnich w przedszkolach, ale to straszny pomysł. To dobry sposób na wydłużenie wieku produkcyjnego, kosztem małych dzieci. Protestuję!!!!
Niech Pani minister zakończy wreszcie niechlubny proceder z zakupem co rok nowego kompletu książek, niech zadecyduje o budowie sal gimnastycznych (dzieci ćwiczą na korytarzach szkolnych), z zakupem szafek do szkól tak by dzieci nie musiały nosić ciężkich tornistrów. Dlaczego tego nie przeniesie z Zachodu do Naszego kraju?
Ta reforma to jedna wielka paranoja. Wprowadza się zmiany odgórnie nie mając pojęcia o sytuacji, w jakiej znajdują się szkoły. W chwili obecnej już jest problem z salami dla uczniów, niektóre szkoły pracują w systemach zmianowych. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy za rok moja sześcioletnia córka miałaby rozpoczynać zajęcia załóżmy o godz. 13.00 i kończyć około 16.00 lub rozpoczynając od 8.00 oczekiwać na mnie w świetlicy szkolnej z dziećmi o wiele starszymi od siebie.
Właśnie taka jest nasza Polska wspaniała, gdzie politycy nie mając zielonego pojęcia o życiu przeciętnego Polaka wprowadzają bezsensowne zmiany.
To skandal, aby w grę polityczną, realizację własnych marzeń i pomysłów angażować małe dzieci!!!! Niech Pani Minister wreszcie zacznie słuchać rodziców i dzieci!!! Bowiem to Pani jest dla nich a nie odwrotnie!!!
Czy Pani Minister wie naprawdę co to jest dojrzałość szkolna dzieci???
Uczniowie rozpoczynający naukę powinni odznaczać się takimi umiejętnościami społecznymi jak:
- samodzielnością wykonywania prostych czynności dotyczących zachowania czystości i higieny osobistej
- umiejętnością zastosowania się do poleceń nauczyciela
- rozumieniem treści łatwych przepisów porządkowych i stosowaniem się do nich
- umiejętnością przebywania jakiś czas w gronie rówieśników poza zasięgiem bezpośredniej opieki rodziców
- umiejętnością rozwiązywania kontaktów z rówieśnikami w celu wykonania prostych poleceń nauczyciela.
Czy Pani Minister sprawdziła, przeprowadziła badania i ma na piśmie – dowody, na to, że maluchy posiadają takie umiejętności????
Nie chodzi tu więc o przekonaie Pani Minister i co uważa.
Aby wprowadzić zdrową reformę należy mieć zdrowe pomysły!!!!
Pani Minister proszę wię co przystopowanie!!!!
Jestem mamą 5-latka, jestem zdecydowanie przeciwna wysłaniu go do szkoły w przyszłym roku. Niestety mieszkam we Wrocławiu gdzie już decyzja zapadła. Od przyszłego roku nie przyjmują 6-latków do przedszkola więc pozostawiono mi wybór czy wyśle do zerówki czy 1 klasy ale tak czy inaczej w szkole. A szkoła jest wielkim molochem niedostosowanym dla małego dziecka(mała świetlica, brak placu zabaw, nawet brak porządnych sanitariatów). Najpierw trzeba ją dostosować a potem myśleć o wysyłaniu 6-latków.
Niedawno do szkół wdrażane było ” nauczanie zintegrowane”, które między innymi miało wprowadzać do klas 1-3 elementy zabawy, by zlikwidować niepotrzebny próg między przedszkolem a szkołą. co zostało z tych szlachetnych założeń? Dzieci nadal siedzą w ławkach i z niecierpliwością czekają na dzwonek. Teraz kolejny pomysł reformy uderza w tzw. „równy start” dzieci rozpoczynających naukę szkolną. Bo jakie równe szanse ma 7-latek po zerówce i 6-latek bez zerówki? Jako psycholog równiez nie widzę sensu żeby dziecko 6-letnie spędzało sporą część dnia w szkolnej świetlicy, która nie jest przygotowana do opieki nad tak małym dzieckiem. W przedszkolu, również publicznym (co kwestionowali niektórzy przedmówcy) dziecko od 3-go roku życia podlega systematycznej edukacji, a co bardziej istotne jest wychowywane w warunkach odpowiadającym jego potrzebom i zapewniającym poczucie bezpieczeństwa. Więc po co przenosić je do szkoły, która nie jest na to gotowa? Chyba poto by poradzić sobie ze zbyt małą ilością miejsc w przedszkolach.
moje dziecko jest z grudnia 2002 roku . czy moge puscic córkę do zerówki we wrześniu 2009 będzie miała wtedy skończone 6 lat . czy grożą jakies kary za to ze dziecko nie pójdzie teraz do zerówki?
Widzę że dyskusja jest dość jednostronna ale można było się tego spodziewać.
Nowa ustawa daje szansę na szybszy rozwój dzieci i wejście na rynek pracy. 3-letni okres przejściowy daje wybór dzięki czemu nie będzie katastroficznych scen w placówkach dydaktycznych jakie Państwo wieszczą.
Dla tych rodziców którzy się jeszcze wahają czy posyłać 6-latka czy nie mogę powiedzieć tyle: organizm ludzki jest tak skonstruowany że bardzo szybko przystosowuje się do warunków otoczenia. Jeśli opisane wcześniej przykłady że Jasiu nie radzi sobie w klasie ze starszymi to według mnie to jest tylko kwestia czasu. Oczywiście niebagatelna rolę ma tutaj dydaktyk aby dostrzegać te różnice i starać się je niwelować. Szybko nadrobi braki a rodzice będą dumni z tego jak sobie radzi w takiej klasie.
Już nie mogę czytać tych tekstów o „wygnaniu dzieci”, skandalicznych warunkach w szkołach itd. W Polskich szkołach było dawniej dużo gorzej, a 3-letni okres przejściowy sprawi że reforma będzie przebiegać w miarę płynnie.
Niestety moi Państwo (choć z mojej perspektywy stety) reforma jest nieunikniona i konieczna. Wyjdzie to z pożytkiem zarówno dla waszych dzieci ale i dla nas samych bo ktoś musi zarabiać na nasze emerytury – są to chodne kalkulacje ekonomistów.
Argumenty o zbyt wczesnej edukacji już obalił ktoś wcześniej – chyba po części nieświadomie. Zdecydowana większość „miastowych dzieci” chodzi już do przedszkoli gdzie pobierają wczesną edukację. Kolejny argument za ustawą to wyrównywanie szans dla dzieci z prowincji gdzie takiej szansy często nie ma i różnice w edukacji się pogłębiają.
Do radka:
a przed I wojną światową to mało kto do szkół chodził!
TO może pozamykać szkoły- nie będzie kłopotu>
Większość miastowych dzieci chodzi?
a tę mniejszość upchamy w szkołach, tak?
Mieszkam w 10 tysięcznej dzielnicy , gdzie jest 1 szkoła podstawowa,a w niej teraz 8 klas I.
Nastepna szkoła- 6 km dalej.
W przyszłym roku tych klas bedzie 10?
Dzielnica jest młoda , szybko rozbudowywana.
Dlaczego nie ma drugiej szkoły?
3 letni okres przejsciowy – dla dzieci z tej 3 latki – to całe życie w większym tłoku.
Dlaczego mam się cieszyć , że chcecie pogorszyć mojemu dziecku?
a na swoją emeryturę zarabiam sama.
proponuję do 18 roku przedszkole potem 12 lat edukacji i potem pomostówka.
to polski model postperelowski.
tak zwani opiekuńczy rodzice wychowają takie same roszczeniowe i nie odpowiedzialne dzieci wasze pretensje są wyrazem nieufności wobec szkoły bo nie przyjdzie wam do głowy że można ruszyć tyłek i pójść do szkoły i próbować coś zmienić w myśleniu niektórych tz.pedagogów,pomyślcie o dzieciach które mają rodziców odpowiedzialnych i wiedzą iż mają
możliwość decydowania o swoim dziecku,nie straszcie ich tym czego niema to jest obrzydliwa manipulacja,ja wiem że to ja zdecyduję o tym czy moja córka pójdzie jako sześciolatek czy siedmiolatek,zamiast tracić czas na głupie protesty poszłam do swojej szkoły rejonowej i zaprosiłam znajomych razem z dyrektor szkoły ustaliliśmy jak będzie wyglądała organizacja szkoły wg nowych zapisów i wiem że ta odpowiedzialna dyrektor może zagwarantować bezpieczeństwo.
PS.czytajcie drodzy Państwo ze zrozumieniem to co jest propozycją men ale jak widać prl dał taki poziom edukacj.
Tak, jasne, wszyscy się wychowaliśmy w PRL-u i tak mamy zamiar wychować swoje dzieci…
Mamy obrazki z Leninem i Gomułką na ścianach i codziennie kilka razy składamy im hołd.
Ty się dogadałaś z dyrektorką- good for you. Są jednak tacy dyrektorzy, którzy bez prikazu z MEN-u nic nie zrobią i nic nie zmienią. Są też tacy, którzy bardzo chcieliby coś zmienić, ale nie mają na to pieniędzy, bo skąd niby je wziąć. Ponieważ model stoliczku nakryj się nie działa, pierwszym źródłem jest kieszeń rodziców, którzy i tak są bardzo obciążeni, bo mimo płacenia wysokich podatków, są skazani sami na siebie.
Dlaczego droga Nino, nie zastanowiło Cię, że ci nadopiekuńczy rodzice nie mają nic przeciwko posyłaniu maleńkich dzieci do przedszkoli, gdzie też jest nauka, a tak oburza ich projekt ustawy nakazującej przeniesienie ich 6-latków do szkół? Co skłoniło Cię do uznania ich protestu za oznakę „socjalistycznego” wychowania? Bo wtedy w Polsce było o około 10-15 tysięcy przedszkoli więcej niż w dobie obecnego kapitalizmu?
Raczej o co innego tu chodzi. Może gdybym miała możliwość posłać dziecko do jednozmianowej, niewielkiej, dobrze wyposażonej i zatrudniającej sympatyczną kadrę podstawówki (np. w promieniu 5 km od domu), to nie przerażałyby mnie założenia tej reformy. Ale prawda jest taka, że w dużych miastach szkoły już są przepełnione (=praca zmianowa), zatłoczone świetlice spełniają w nich rolę poczekalni, sale wypełnione ławkami pod samą tablicę nie są z gumy, by utworzyć w nich planowane przez MEN kącicki zabawowo-relaksacyjne, a liczne tzw. zespoły kształcenia (podstawówki+gimnazjum) nie mają możliwości technicznych i finansowych, by inwestować tylko w najmłodszych. Nie będę się czuła zbyt komfortowo wiedząc, że moje dziecko w łazienkce, szatni lub na korytarzu takiej szkoły może być zaczepiane przez gimnazjalistę. I co mi w takiej sytuacji poradzi – przesympatyczna skądinąd – Dyrektorka tejże szkoły? Może mi co najwyżej zaproponować, żebym się przeprowadziła w Twoją okolicę, Nino.
Droga nino, czy możesz mi zagwarantować odpowiedzialną Panią Dyrektor? Na jakiej podstawie twierdzisz, że 100% dyrektorów polskich szkół jest kompetentna. Przecież żadna z ustaw tego nie gwarantuje. Dlaczego uważasz, że nikt tu nie umie rozmawiać i podejmować decyzji w sprawie swoich dzieci? – http://www.forumrodzicow.pl/inicjatywa-nasze-szesciolatki-nominowana-do-nagrody/ – polecam lekturę.
W moim rejonie szkoła jest wzorcowo przygotowana na 6-cio latków. Tylko, że ja wiem jak jest gdzie indziej. Znam realia w naszym zapyziałym kraju. Te realia to przede wszystkim przepaść emocjonalna i kompetencyjna między petentem a urzędnikiem. I to bez względu na zamożność gminy i jej ogólny urok. Dlatego właśnie pomyślałem, że warto wesprzeć tą inicjatywę dla dobra nas wszystkich i tych z Warszawy i Gdańska i tych z Wiskitek i Barowej Woli. Bo wszystkie dzieci są nasze.
PRL był zły, lepsza jest demokracja, która wnosi w nasze życie to co najgorsze, bierzemy z zachodu najgorsze przykłady, także dotyczące edukacji. Najlepiej już pierwszego dnia ciąży zaplanujmy jeszcze nienarodzonemu dziecku przyszłość i niech tyra do 80-siątki i niech nie śmie w ogóle myśleć o emeryturze, najlepiej żeby umarł przed nią!!!!!!!!! Dla wielu rodziców dziecko jest problemem, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć, wysyłając do żłobka, przedszkola, a teraz wcześniejsze wysłanie dziecka do szkoły, spada im jak z nieba. Niech idzie wczeżniej do szkoły, a potem do roboty, wcześniej się go pozbędą i nie będą musieli utrzymywać. Przecież to jest zgroza. A gdzie zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa, miłości. Czyżby kochanie własnych dzieci i troska o nie stała się niemodna, to takie niedemokratyczne, nie prozachodnie?
Lepiej wysłać małe dziecko jak najszybciej do żłobka, przedszkola i szkoły i wracać do pracy robić kariere, bo jedyną największą wartością są pieniądze.
Ja zrezygnowałam z pracy, nie posłałam mojego dziecka do żłobka ani do przedszkola. Mała jest zdrowa, radosna i bezpośrednia, a ja uczę jej wszystkiego czego potrzebuje. Także życia, bo chodzę z nią do urzędów, sklepów i wszystko z nią załatwiam. Chodzimy do kina i teatru, ma czas na zabawę i naukę, bo robię z nią to czego uczyłaby się w przedszkolu, a nawet więcej, bo w którym przedszkolu czy szkole dziecko uczy się zagniatać ciasto i robić ciastka? A moja córcia uwielbia pomagać mi w kuchni.
Moja córeczka ma czas być dzieckiem, wstaje wtedy kiedy jest wyspana, a nie wyciągam jej z łóżka o 6 żeby zaprowadzić do przedszkola.
Moja mama wychowywała mnie tak samo. Do zerówki poszłam w wieku 6 lat, mimo że mogłam wcześniej bo urodziłam się na początku roku, więc idąc do zerówki miałam prawie 7 lat. Moja córeczka jest z końca roku i w momencie wprowadzenia tej niewydarzonej reformy, nie będzie miała nawet pełnych 6 lat.
Pamiętam ze szkoły koleżanki i kolegów, którzy byli urodzeni w drugiej połowie roku, jak często mieli problemy z nauką, bo w tym wieku kilka miesięcy różnicy między dziećmi, to jest przepaść. Pamiętam jak moi rówieśnicy płakali kiedy zostawali w szkole bez rodziców, a o czym świadczy płacz dziecka? O braku poczucia bezpieczeństwa, niewystarczającym rozwoju emocjonalnym. Jeżeli takie problemy występują u 7 latków, to co dopiero będzie z 6 latkami. A jak w przepełnionych szkołach, gdzie nauczyciele nie radzą sobie z agresją starszych uczniów, zapewnić bezpieczeństwo takim maluszkom?
A czy przygotowując tą reformę ktoś pomyślał o tym, że w momencie wprowadzenia reformy, klasy będą przepełnione, już w tej chwili w klasach jest często po ponad 30 uczniów. Zatem gdzie mają sie pomieścić dodatkowo dzieci objęte reformą? A może najlepiej wysłać je do szkoły na dwie zmiany i niech 6-latek siedzi w szkole np. do 17, a potem wróci do domu i jeszcze odrabia lekcje. A gdzie czas na odpoczynek, na zabawę? Czyżby współczesne dzieci już tego nie potrzebowały?
Współczesne polskie szkoły sięgają dna, pracują w nich zfrustrowani, bo marnie zarabiający i przepracowani nauczyciele. Klasy są przepełnione, a wiadomo, żeby małe dziecko zrozumiało temat, trzeba mu poświęcić więcej uwagi i czasu, a niby jak to ma być możliwe przy ponad 30 uczniach w klasie?
Ja, żeby zapewnić swojemu dziecku dobrą szkołę, będę dowoziła je do innego miasta. Bo w mojej okolicy żadna podstawówka, nie kwalifikuje się, żeby posłać do niej dziecko w wieku 7 lat, a co dopiero rok wcześniej.
Jednym zdaniem pomysł posłania 6-latków do pierwszej klasy jest absurdalny, w ogóle nie przemyślany, mijający się z rzeczywistością i realiami polskich szkół.
A jak koniecznie chcemy korzystać z zachodnich wzorców, to np. wprowadźmy mundurki, żeby ukrócić rewie mody w szkołach. W Anglii chodzenie w mundurku oznacza przynależnośc do danej szkoły i jest dumą dla ucznia. Ale u nas oczywiście to jest wstyd i hańba, pomysł rodem z PRL-u.
Szkoda, bo jak sama chodziłam do szkoły to nie do pomnyślenia było przyjść do szkoły pomalowanym, z zafarbowanymi włosami, bo nawet sami uczniowie kogoś takiego gnębili, o nauczycielach nie wspomnę. A teraz jest odwrotnie, nie noszenie kolczyka w nosie i szacunek do nauczycieli jest niemodny. Jak już bardzo chce się reformować polską szkołę to trzeba się jej przyjrzeć od wewnątrz i raczej szkole państwowej, a nie prywatnej.
„A może najlepiej wysłać je do szkoły na dwie zmiany i niech 6-latek siedzi w szkole np. do 17, a potem wróci do domu i jeszcze odrabia lekcje. A gdzie czas na odpoczynek, na zabawę? Czyżby współczesne dzieci już tego nie potrzebowały?”
No przecież już tak jest, że dzieci chodzą na dwie zmiany. Moje okoliczne szkoły ( Warszawa) zasuwają na 2 zmiany. Klasy po ok 26- 28 . Zawsze pierwsza klasa na 2 zmianę, potem w drugiej w jednej szkole mają pierwszą zmianę bo komunia i więcej zajęć, a potem znów na druga zmianę. To jest moim zdaniem duży problem.
Dążymy do podniesienia jakości nauczania a zwiększamy liczebnosc klas, to się chyba wyklucza?
Chcemy nauczać języków, a nie dzielimy klas na grupy. Jaki to ma sens?
„Ja zrezygnowałam z pracy, nie posłałam mojego dziecka do żłobka ani do przedszkola. Mała jest zdrowa, radosna i bezpośrednia, a ja uczę jej wszystkiego czego potrzebuje. ”
Generalnie zgadzam się z Tobą. Reforma uderzy we wszystkie dzieci z obydwu roczników, ale także w pracujących rodziców tych dzieci. Fajnie, że możesz poświęcić dużo czasu swojemu dziecku i czujesz się spełniona, szczęśliwa.
Wielu pracujących rodziców nie może pozwolić sobie na rezygnację z pracy i życie z jednej pensji. Jak jest każdy widzi. Raczej marne pensje, nawet dla ludzi po studiach, duża konkurencja, wysokie kredyty, drogie mieszkania itd.
Nie zapominajmy o rodzicach samodzielnie wychowujących dzieci, do których np. ja się zaliczam. Chcąc uniknąć bezrobocia i bycia na garnuszku państwa, znalazłam sobie fajną pracę w prywatnej firmie niedaleko miejsca zamieszkania i przedszkola. Skończyłam studia (dwie specjalizacje), znam biegle dwa języki obce i średnio kolejne dwa, mam wysokie kwalifikacje. Całkiem nieźle zarabiam, jednak trochę za mało, żeby płacić kredyt i jeszcze opłacać czesne i pobyt dzieci w szkole prywatnej, co równa się wysokości 3 tysięcy złotych miesięcznie za oboje dzieci. W przypadku rezygnacji z pracy (bo pół etatu to w mojej branży samobójstwo zawodowe) związanej z przymusem posłania mojego dziecka do zerówki szkolnej mam nadzieję, że Pani Hall, Pani Krajewska, Pani Lipszyc, Pan Paszyński i inni pomysłodawcy reformy wypłacą mi miesięcznie ze swoich pensji zasiłek w wysokości moich obecnych zarobków.
Dziękuję,
Rozumiem, że dzieci w wieku 6 lat ( wczesniej też) chłoną wiedzę jak gąbka, ale czy to musi odbywać się jako pierwsza klasa w szkole. Czy nie można zostawić 6-latków w przedszkolu? W chwili obecnej przecież można wprowadzić obowiązek przedszkolny dla 5-latków bez wyrzucania 6-latków do szkół. Najgorsze przy tych wszystkich reformach jest to że nic Ministerstwo nie robi w kierunku przygotowania nauczycieli do nauki w podstawówkach, gimnazjach itd. W tej chwili nauczyciele naukę dzieci zrzucają na rodziców, nic nie tłumaczą ( albo nie potrafią wytłumaczyć) a wymagają. Żeby przygotować się do egazminów kończących np gimnazium dzieciaki w tej chwili muszą brać korepetycje ze wszystkich przedmiotów, a nie wszystkich rodziców przecież na nie stać. Zawsze mi sie wydawało, że szkoła powinna tak przygotować nasze pociechy aby dawały sobie rade na egzaminach. Jak ja się uczyłam to korepetycje były wtedy gdy ktoś miał problemy z danym przedmiotem bo go nie rozumiał, a nie że nauczyciel nie wytłumaczył. A podręczniki? Każda klasa- nie tylko szkoła- mają w tej chwili różne podręczniki, różny sposób nauczania. Podręczników ( tak jak kiedyś) nie można przekazać rocznikowi młodszemu bo już jest nie aktualny. Więc gdzie ten równy start dla wszystkich? Wszystko teraz zależy od chęci i wiadomości nauczyciela. Te reformy mnie przerażają. Może najpierw dofinansować szkoły ( dużo z nich potrzbuje remontów, dosotowania do przyjmowania uczniów niepełnosprawnych), poprawić sytuacje nauczycielom- aby w końcu zaczeli uczyć dzieci a nie traktowli to jako zło konieczne. Nie czepiam się wszystkich nauczycieli. Są tacy którzy potrafią rewelacyjnie uczyć, zarażać swoja pasją młodzież. Oby było ich jak najwięcej.
a najlepsze jest to że wszyscy piszący o przedwszesnym czasie dla 5,6 latka na szkołę cze zerówkę, czy jakąkolwiek edukację pozadomową, sami posyłają swoje dzieci do przedszkoli, zerówek. Sam sprawdziłem , spośród wszystkich oponentów tych zmian, kolegów w pracy , wszyscy wysyłali swoje dzieci do przedszkoli.
Nie zrzucajcie drodzy rodzice odpowiedzialności na szkołę , państwo, nauczycieli. To Wy przedewszystkim kreujecie osobowość. A jeśli dzieci zaczną chodzić do szkoły w wieku 6, lat to co to zmieni? no co?meritum sprawy to program dostosowny do wieku a nie wiek.
Ręce opadają
Drogi MIK-u !
rodzice posyłają swoje dzieci do zerówki i do przedszkola i do szkoły, bo muszą chodzić do pracy (patrz: Twoi koledzy z pracy). Nie powinno to raczej nikogo dziwić. Może niektórych stać na luksus nauczania domowego, ale nas niestety nie…:(((
Rodzice chcą być spokojni o swoje dzieci. W szkole sześciolatek niestety bezpieczny nie jest.
Ręce nie powinny Ci opadać! Gdy będziesz miał dzieci Mik-u zrozumiesz nas napewno
Drogi /-a mik, mylisz pojęcia.
To prawda posyłam swoje dzieci (r. 2002 i 2003) do przedszkola, ponieważ:
- chcę zapewnić im dobry strat, edukację i rozwój w przyjaznych i bezpiecznych warunkach
- jestem pracującą młodą matką, która wnosi znaczny wkład w finanse rodziny, a także finanse Państwa (BTW naprawdę płacę niemałe podatki, które mogłabym spokojnie przeznaczyć na czesne w prywatnej, dobrej warszawskiej szkole)
Chodzi o to, że w przedszkolach jest bezpieczniej,
dydaktycznie nauka odbywa na wyższym poziomie (są roczne projekty badawcze,zajęcia dodatkowe do wyboru, nauka odbywa się także empirycznie),
nauczycielki znają dzieci, przebywają z nimi dużo czasu i mają indywidualny stosunek do nich,
dzieci mają zorganizowane zajęcia od rana do wieczora – przedszkole nie pracuje na zmiany, nie ma w nim świetlic- przechowalni,
dzieci nie siedzą w świetlicach urządzonych w stołówkach, piwnicach albo dodatkowych salach, które niedawno były „składzikiem” czy „magazynkiem” po godzinie 12stej, kiedy w szkole kończą się zajęcia dydaktyczne, a rodzice jeszcze pracują.
dzieci mają zapewnioną opiekę dydaktyczną, psychologiczną, logopedyczną, są zabezpieczone pod każdym względem- tego nie ma w szkołach i to wcale się nie zmieni za dotknięciem magicznej różdżki od września 2009
ogólnie szkoły w porównaniu do przedszkoli mają się jak namioty do apartamentów
Czy Ty myślisz, że tu chodzi tylko i wyłącznie o domową edukację? Czy sam masz dzieci i ich reforma dotyczy bezpośrednio?
Proszę, przeczytaj więcej komentarzy, materiałów na stronie. Może one rozjaśnią Ci obraz sytuacji.
Witam,
Jestem ojcem czterolatki. W założeniach reformy urodzonej akuratnie na styku i będącej dodatkowo (oprócz przyśpieszonego pójścia do szkoły) tą potencjalnie najmłodszą dla większości wybranych prób dzieci. Ale to jest mały problem…
Dla mnie najciekawszym elementem jest to, że dojdzie do sztucznego skumulowania liczby dzieci w danej klasie i w obrębie roczników. Sam chodziłem do szkoły na największym chyba wyżu demograficznym lat 75-78. W mojej szkole klasy mojego rocznika kończyły się coś koło R.
Gdy rozpoczynałem liceum notowano największe obłożenia w historii. Gdy zaczynałem studia – to samo. Gdy zaczynałem pracę – kilkunastu znajomych z ławki stawało w szranki. Gdy zachciało mi się kupić mieszkanie – mój rocznik już stał w kolejce u dewelopera.
Sytuacja osób kończących przykładowe studia dziś jest ABSOLUTNIE nieporównywalna. Właśnie dlatego- że nie są to tak liczne roczniki.
Nie pozwolę na to, aby moje dziecko przechodziło to samo co ja jeśli jedyny powodem maja być urojenia MEN- to nie jest takie trudne.
Wstydzę się, że byłem kiedyś stypendystą naukowym szefa tej dziwnej struktury – choć było to MEN jeszcze przed genialnymi pomysłami reformy szkolnictwa i obecnymi.
Z pozdrowieniem
MS
To nie jest decyzja tylko w zakresie dziecko niezbyt samodzielne, za małe, brak łazienki.
To jest coś co wpływa na całe życie.
Właśnie, słuszna uwaga – ja jestem z rocznika 1980 i było dokładnie to samo- konkurencja i wyścig na każdym kroku. Tak jest do dziś.
PROTESTUJMY ILE SIĘ DA, PISZMY DO POSŁÓW, SENATORÓW, WŁADZ SAMORZĄDOWYCH, GROŹMY IM WYCOFANIEM NASZEGO POPARCIA W NASTĘPNYCH WYBORACH, TYLKO TEGO BĘDĄ SIĘ BAĆ – UTRATY SWOICH CIEPŁYCH STOŁKÓW! (BO NA PRZYJĘCIE RACJONALNYCH ARGUMENTÓW NIE MA CO LICZYĆ), POWIADAMIAJMY NASZYCH ZNAJOMYCH, PONAD 41.000 WPISÓW NA RATUJMALUCHY.PL TO WIELKA SIŁA, TAKŻE POLITYCZNA (NASZE GŁOSY W WYBORACH), ALE DLACZEGO NIE MOŻE BYĆ 100.000 ALBO 200.000?!
Szanowny Panie Pośle / Szanowna Pani Posłanko
Jesteśmy mieszkańcami Warszawy, tutaj mieszkamy, pracujemy i tu urodziła się nasza córka Magda. Tu również płacimy podatki i głosujemy w wyborach.
Jesteśmy rodzicami, dlatego z wielkim niepokojem przyjęliśmy wiadomość o proponowanej przez minister Katarzynę Hall reformie edukacji, mającej na celu obniżenie obowiązku szkolnego do lat pięciu i wysłanie wszystkich sześciolatków do szkół. Jesteśmy przekonani, że reforma w proponowanej formie będzie krzywdząca dla naszego dziecka. Nie możemy zgodzić się, by nasza córka stała się ofiarą nieprzemyślanych zmian, wprowadzanych chaotycznie, pospiesznie i bez poparcia społecznego. Nie chcemy, by pomysły pani minister były testowane na naszym dziecku.
W Warszawie, mimo zapowiedzi i obietnic minister Hall, że to rodzice przez pierwsze lata reformy będą mieli prawo wyboru, gdzie mają się uczęszczać ich dzieci, władze miasta planują zlikwidowanie zerówek w przedszkolach i przeniesienie ich do nie przygotowanych szkół, by w ten sposób jednak narzucić swoją wolę rodzicom i ich dzieciom. Stanowczo nie zgadzamy się na odbieranie naszemu dziecku przedszkola, gdzie się czuje dobrze, ma wzorową opiekę i zapewnione ciepłe posiłki w ciągu dnia. Gdzie jest w gronie rówieśników (4-6 lat) i nie musi bronić się przed agresją 12-14 latków. Gdzie ma czas i miejsce, by harmonijnie rozwijać się pod względem intelektualnym jak i fizycznym (plac zabaw, gimnastyka korekcyjna, zabawy ruchowe). Wysłaliśmy w tej sprawie protest do władz stolicy.
Stanowczo protestujemy również przeciwko wprowadzaniu reformy „tylnymi drzwiami”, bez uchwalenia przez Sejm stosownej ustawy, a jedynie na mocy rozporządzenia ministra. Uważamy, że w ten sposób łamane jest prawo i poprzemy wniosek w tej sprawie do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich i Trybunału w Strasburgu. Zgadzamy się z większością rzeczowych argumentów przeciw planowanej reformie podawanych przez rodziców z całej Polski na stronie internetowej inicjatywy “Ratuj maluchy” – http://www.ratujmaluchy.pl i „Forum Rodziców” – http://www.forumrodzicow.pl
Jako wyborcy uprzejmie informujemy, że nie omieszkamy ocenić Pana /Pani pracy (pozytywnie bądź negatywnie) przy okazji najbliższych wyborów parlamentarnych. Decyzja podjęta przez Pana/Panią w sprawie przyszłości naszej córki będzie decydowała o poparciu lub jego braku dla Pana/Pani, którą my i nasze rodziny podejmiemy w wyborach.
Z poważaniem
nasze podpisy
Witam.
Naszą oświatę „reformują” od lat ludzie złej woli. Ponieważ społeczeństwo jest niedostatecznie informowane o rodzaju zmian, nie protestuje. Nie protestując ośmielamy następnych oszołomów do następnych krzywdzących działań. Krzywdzących przede wszystkim dzieci, ale w konsekwencji niszczących społeczeństwo. Najpierw obarcza się dzieci wysiłkiem ponad siły, zwiększając (ponad ich możliwości fizyczne i psychiczne) obciążenia obowiązkami i nauką, potem w bezwzględny sposób udowadniając dzieciom ich rzekomy brak talentów, umiejętności, niszcząc bezpowrotnie ich wiarę w siebie. Potem odstręczeni od nauki Polacy nie kształcą się. A następnie obniża się poziom nauczania tak drastycznie (aby w ogóle ktoś zechciał kończyć studia), że w efekcie wiedza ogólna Polaków po skończonych dziś studiach jest dziś dużo mniejsza niż kiedyś po maturze.
Jest to wynik pozostałego po zaborach sposobu myślenia o oświacie i naszych dzieciach. Z pokolenia na pokolenie nauczyciele „stawiają do pionu” nasze dzieci, rozliczają je za brak wiedzy, nie pokazują cudownego świata, ale poprzez restrykcje zmuszają dzieci do przyznania przed sobą, że nie mogą, nie potrafią, nie mogą się nauczyć, że nie warto próbować, bo nic z tego nie będzie… Zaczynałam naukę jako sześciolatek. To była gehenna, którą pamiętam do dziś. Trudność wysiedzenia w ławce… A były tylko 2 godziny nauki dziennie! Raz w tygodniu dochodził WF i raz plastyka i praca techniczna. Dziś dzieci zaczynają nauczanie od 5godzin dziennie!!! Nikt nie protestuje! Więc dokłada się im dalsze ciężary.
A tymczasem są badania naukowe, jak choćby te – chyba już „ze sto lat” temu francuski naukowiec Piaget stwierdził w sposób niepodważalny, że nie ma sensu uczyć dzieci pewnych rzeczy zbyt szybko, ponieważ umysł człowieka rozwija się stopniowo i po prostu nie ma odpowiednich komórek i połączeń nerwowych dających choćby cień możliwości zrozumienia. W archwach TVP jest film o nim, jak opowiada o swoich dokonaniach i badaniach podczas których dzieci nie mogły w żaden sposób zrozumieć pewnych pojęć, a w 2 tygodnie później, kiedy pojawiły się nowe komórki mózhu, pojawiały się i nowe możliwości i dzieci te same rzeczy rozumiały bez problemu.
Na szczęście nie „nikt” nie protestuje, ale 40 tys. osób na stronie http://www.ratujmaluchy.pl- proszę się przyłączyć :-). Jest to protest przeciwko projektowi MEN reformy oświaty, obniżeniu wieku szkolnego przy braku przygotowania szkół, ale też razem z nauczycielami, metodykami, ekspertami zwracamy w postulatach uwagę, że wymagania wobec dzieci są nadmiernie obciążające i niedostosowane do ich możliwości psychomotorycznych, co zamiast pomóc w nauce (zmusić do wysiłku ponad możliwości?) tylko do niej zniechęci a nawet narazi dzieci na ogromny stres.
Nie chcemy też by nasze dzieci uczyli tak samo przeciążeni nauczyciele, którzy będą rozliczani z tego, co dziecko musi wg podstawy programowej zaliczyć, choćby na siłę i na pamięć jedynie bez zrozumienia, zamiast tego, by nauczyciel mógł podążać obok dziecka, odkrywającego świat wiedzy we własnym tempie.
Moi drodzy, ja cały czas zastanawiam się jak zostanie rozwiązany problem „podwójnego rocznika”. Niby w podstawówce moje dziecko (zacznie szkołę obowiązkowo w wieku lat 6, jest z końca roku więc rozwojowo ma dwa lata w tył) będzie miało „wyrównane szanse” ale jak jego szanse (zawsze głupszego, mniej dostosowanego) bedą „wyrównane” w szkołach po gimnazjalnych. Przecież nikt nie doda mu punktów na maturze za to, że jest „skrzywdzony przez system jeśli chodzi o uwzględnienie różnic rozwojowych między 6cio i 7dmio latkiem” i kto „
kto dalej zapewni mu, że dostanie się na studia, bo przecież nikt nie zwiększy dwukrotnie liczby miejsc w szkołach wyższych dla tego „podwójnego” rocznika. Dodam, że jestem psychologiem i mam doskonałą świadomość, jak ten projekt jest jest bezsensowny i wadliwy. To jakiś chory absurd. Musimy walczyć, aby nasze dzieci z „wyrównanych szans” nie miały zapewnionego utrudnionego startu do edukacji na wyższych poziomach.
A czy ktoś może mi wytłumaczyć takie brzmienie art. 16 ust. 1 i ust. 2 wg Pani Hall cytuję: „Na wniosek rodziców naukę w szkole podstawowej może także rozpocząć dziecko, które w danym roku kalendarzowym kończy 5 lat, jeżeli wykazuje psychofizyczną dojrzałość do podjęcia nauki szkolnej” – strona 11 naszej kochanej ustawy koniec. NIC DODAĆ NIC UJĄĆ. Cieszę się z tego, że moja gmina nie zamknęła oddziału przedszkolnego w przedszkolu; że rodzice dzieci które teraz chodzą do średniaków czyli 5 latków nie poślą dzieci do szkoły. Wg projektu mamy tylko 2 dzieci urodzonych do 30 marca. Oni też nie idą. Ale co będzie dalej – NIE WIEM. Jak zachowają się roczniki następne nie wiem. W 2008 roku wysłaliśmy petycje do Pani Minister, że jesteśmy na NIE – tylko czy rodzice wytrzymają takie ciągłe niedomówienia i nie poślą dzieci wcześniej nie wiem. Powiem Wam jak teraz wygląda podręcznik dla 3 klasy Moja Szkoła – ostatnia strona podręcznika z hasłem: ZAPAMIęTAJ! dot. matematyki: 0+9=0; fajne no nie???
Jak patrzę na to co się dzieje, na ten brak reakcji na głos rodziców (sama pisałam i dzwoniłam do różnych władarzy w W-wie i w odpowiedzi dostałam same frazesy i ogólniki ), to myślę, że jedynie pospolite ruszenie coś by zmieniło. Gdybyśmy się zebrali i urządzili mega protest na ulicach w różnych mastach, to może wtedy by ktoś z MEN zwrócił na nas uwagę. I dla mediów byśmy byli atrakcyjni. Tylko czasu mało…..
Jestem mamą 2 dzieci, syn w tym roku idzie do zerówki(dzięki Bogu jeszcze), a córcia ( 3 lata) musi iść do przedszkola. Syn nie chodził do przedszkola ze względów finansowych i ja już się martwię jak sobie poradzi w zerówce, gdyż mam z nim małe problemy, a nie wyobrażam go sobie na dzień dzisiejszy w szkole. Igor jest typem dziecka które ma „swój świat” ( nie autystyczny) i jczasami trzeba wiele cierpliwości aby do niego dotrzeć. Przecież najlepszy pedagog mając 20-30 dzieci w klasie nie da rady pomóc każdemu z osobna. Moja córka w wieku 6 lat pójdzie już do szkoły-jeśli nic się nie zmieni-ona sobie poradzi bo jest naprawdę dużo bystrzejsza, ale co z tego, jak będą się czuły te starsze? może gorsze bo poszły do szkoły rok później?
Jeśli w Polsce KAŻDA szkoła zostanie przystosowana dla dzieciaczków CAŁKOWICIE to ja się zgadzam. Ale powtarzam KAŻDA szkoła, KAŻDY nauczyciel. Solidnie i przede wszystkim szafki w szkole na podręczniki, bo czy to 6 czy 9-latek, żal patrzeć jak uginają się pod ciężarem tornistrów.
No, a że w naszym pięknym kraju nigdy nie będzie WSZYSTKO dobrze przygotowane to nadal będe przeciwna nie tylko posyłaniu 6-latków do szkoły ale i wielu innym przepisom dot. edukacji Naszych pociech
Agnieszka
Osobiście mam 12 lat, i jestem w Anglii i to nie prawda, że dzieci idące do 1 klasy mając 5 lat zdobywają ‘lepszą wiedzę’. Jestem obecnie w 7 klasie (czyli jak 5 klasie w Polsce) i moja koleżanka z ławki na matematyce liczy 18-15 na palcach! Moja inna koleżanka, na historii powiedziała, że teraz królową jest Elżbieta I! Czy chcecie, żebyśmy my, wasze dzieci stały się takimi, przepraszam za słowo, przymułami?! Dzieci w pierwszej klasie tutaj nie potrafią mówić! Kiedyś chodziłam na dyżury do 1 klasy i próbując zabawiać dzieci rozmawiając z nimi one w ogóle nie rozumiały po angielsku a nawet jeśli rozumiały to nie potrafiły wypowiedzieć jednego słowa! P.Hall, czy chce pani być kolejnym wodzem rządzącym armią przygłupów? No to się pani nie uda! Pozdrawiam,
Aleksandra
Chyba pomyłka, albo ja już nic nie rozumiem:
jest:
dzieci 6-letnie, które nie pójdą do przedszkola, mają obowiązek odbyć roczne obowiązkowe przygotowanie przedszkolne w przedszkolu
czy nie powinno być:
dzieci 6 – letnie, które nie pójdą do SZKOŁY, mają obowiązek itd…
Oczywiście, że tam powinno być „do szkoły”, już poprawiłem. Dzięki za sprawdzenie.
Witam!!!
Mam Synka, rocznik 2005 i uważam, że nie jest to dobry pomysł aby skracać dzieciom dzieciństwo!!! To jest chore, żeby dzieci w wieku 6 lat rozpoczęły naukę!!! W każdym bądź razie mój Synek (na szczęście mam jeszcze wybór) nie pójdzie do szkoły w wieku 6 lat, a szczegolnie, że jest z grudnia i poszedłby do szkoły jako 5,5 latek!!! Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał właśnie o tych grudniowych dzieciach, które będą musiały pójść do szkoły nie mając nawet 6 lat!!!
słuchajcie,ja już zgłupiałam,w każdym artykule jest co innego napisane,mozę Wy mi pomożecie:
mam syna z lutego 2005 – czy on ma wybór obowiązku szkolnego, czy chce od 6-u czy od 7 lat? Dzisiaj rano w przedszkolu, do którego chodzi (do 5 latków,chociaż powinien być w średniakach) usłyszałam,że ma obowiązek od 6 lat do szkoły (czyli w 2011)
z kolei moja córka (z listopada 2006) jak rozumiem już tego wyboru ni ebędzie mieć i jako 6-latek musi iść do szkoły?
Usłyszałam rówenież dzisiaj,że rok szkolny 2010/2011 jest ostatnim rokiem zerówek,a potem będą całkowicie zlikwidowane i dzieci 6 letnie z przedszkola pójdą prosto do szkoły-czy to prawda?
dziękuję za pomoc,
pozdr.
Monsiu,
rocznik 2005 jest ostatnim rocznikiem gdzie rodzic decyduje czy puścić do 1 klasy czy też zostawić w przygotowaniu przedszkolnym (5 i 6 latki razem)
Jedak gdzie to przygotowanie się odbędzie zależy od samorządu, ale także od rodziców, czy będą umieli się sprawnie i solidarnie zorganizować by zaprotestować.
Co do córki, to w wieku 6 lat będzie musiała iść do 1 klasy do szkoły, ale jako pięciolatek będzie pierwszym rocznikiem obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego, które wbrem nazwie może odbywać się w przedszkolu lub szkole.
Jeżeli syna nie puścisz wcześniej do 1 klasy to niestety twoje dzieci spotkają się w niej razem w pierwszej klasie (syn i córka), cóż trudny dylemat do rozstrzygnięcia
Jedno jest pewne i w tym i w przyszłym roku władze będą próbowały wyrzucić 6-latki z przedszkola
Mam bardzo podobny problem , jak Monsiu. Starsza córka M. ( luty 2005 ) i młodsza N. ( kwiecień 2006) . Na okrągło od różnych osób, z różnych źródeł słyszałam różne sprzeczne informacje…. Koniec końców starsza trafiła do zerówki ( w przedszkolu) i za rok idzie do 1 klasy. Ale tylko po to i dlatego żeby nie łączyć ich razem w jednej klasie . Teraz jedną mam w zerówce w państwowym przedszkolu a drugą w prywatnym , czyli muszę je wozić do dwóch różnych placówek ( i odbierać). Bo w dotychczasowym przedszkolu grupa najstarsza to był mix 6,5 i 4-latków.Decyzja trudna …i wiele nocnych godzin nieprzespanych mam juz za sobą.
Jestem bardzo niezadowolona że zostałam zmuszona do podejmowania takich decyzji. Cała ta ” reforma” to kolejna głupota… i chodzi jak zwykle pewnie tylko o to żeby zostać zapamiętanym :/ Przyjdą następne rządy, następnie myślący inaczej i znów pomysły będę im się lęgnąć jak głupie . Szkoda tylko że to wszystko dzieje się zawsze naszym kosztem. A w tym przypadku kosztem naszych dzieci :(
Ja poszedłem do szkoły mając 6 lat. To nie była sprawa dyskusji i rozdzierania szat ale sprawa praktyczna powiązana z „kumoterstwem”. Zostałem wysłany do szkoły razem ze siostrą, która miała ukończone 7 lat. Ja wtedy nie miałem jeszcze nawet 6 lat bo jestem grudniowy i do wieku 6 lat doszedłem po 4 miesiącach nauki. Sprawa miała aspekt praktyczny, gdyż rodzice uważali, że będzie lepiej jeżeli będziemy razem dochodzili do szkoły bo o gimbusach nikt jeszcze wtedy nie słyszał a do szkoły było ponad 3 km. Zrealizowanie takiego zamysłu rodziców było możliwe dzięki kumoterstwu bo mój Ojciec i Kierownik szkoły zasiadali razem w radzie parafialnej i obaj podpierali księdza w czasie procesji Bożego Ciała.
A teraz informacja zasadnicza: do szkoły w wieku poniżej 6 lat poszedłem w roku 1938 !!! Było to więc 73 lata temu! Miałem tam nawet swoiste sukcesy gdyż często odpowiadałem za 7 latka, który nie znał odpowiedzi. I co? I żyję, miałem różne sukcesy życiowe ale też i upadki bo do gimnazjum poszedłem po 5 latach wojny, mając faktycznie ukończoną tylko pierwszą klasę szkoły Powszechnej (tak się to wtedy nazywało) i trochę tego co liznąłem z nauki potajemnej.
Przeczytałem co nieco z tej strony Internetowej i uważam, że jest tu więcej rozdzierania szat niż prawdziwych argumentów. Dzisiejsze 6 latki dzięki telewizji są o wiele bardziej rozwinięte niż byliśmy my w czasach przedwojennych.