Wiadomości
Komentarze
Forum

Jako rodzice uważamy, że wprowadzenie reformy systemu edukacji w planowanym kształcie powoduje następujące zagrożenia:

1. Pogorszenie warunków edukacyjnych dla 6-letnich dzieci

Obecnie sześciolatki uczęszczały do zerówek w szkołach oraz w przedszkolach. Te drugie zapewniają dzieciom świetne warunki edukacji i rozwoju: bezpieczne budynki, naukę jednozmianową, opiekę poza godzinami zajęć w tej samej sali, 3 lub 4 posiłki dziennie, niemalże codzienne wyjścia na bezpieczny plac zabaw, normalną pracę w ferie, dyżury wakacyjne. Szkoły obecnie nie zapewniają takich warunków i uznajemy za nierealne wprowadzenie ich do września 2009 roku.

Z raportu z badań „Dziecko sześcioletnie u progu nauki szkolnej”, zrealizowanych przez Akademię Świętokrzyską, wynika, że niemal we wszystkich sferach przygotowania do edukacji sześciolatki z przedszkoli wykazywały znacząco wyższy poziom rozwoju niż sześciolatki z “zerówek” szkolnych (źródło).

2. Brak realnego wyboru dla rodziców zamierzających wysłać swoje dzieci do pierwszej klasy w wieku 7 lat

Niektóre miasta, jak Warszawa czy Łódź, zapowiedziały od września 2009 roku likwidację oddziałów dla dzieci 6-letnich w przedszkolach i przeniesienie ich do szkół. W tej sytuacji wybór rodziców dzieci 6-letnich ograniczy się do wyboru pierwszej klasy w szkole lub oddziału przedszkolnego w… szkole.

Ponadto nowa podstawa programowa nie przewiduje programu nauczania dla 6-letnich dzieci, które nie znajdą się w pierwszej klasie. Oznacza to, że nauczanie dziecka 6-letniego w przedszkolu będzie zależeć tylko od dobrej woli nauczyciela - nauczyciel nie będzie zobligowany do realizacji jakiegokolwiek programu nauczania.

MEN broni się przed zarzutem braku przygotowania szkół tym, że “do 2012 roku rodzice będą mieli wybór”. Jak widać, połączenie braku możliwości dokonania wyboru wraz z nieprzygotowaniem szkół sprawi, iż realnie pogorszy się start edukacyjny “roczników przejściowych”, tj. dzieci urodzonych w latach 2003-2006.

3. Obowiązek szkolny dla 5-latków może wpłynąć na brak miejsc w przedszkolach dla młodszych dzieci

Od września 2009 roku samorządy będą musiały zapewnić miejsca w “w przedszkolu, oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej lub w innej formie wychowania przedszkolnego” dla wszystkich 5-latków. W miastach dramatycznie brakuje miejsc w przedszkolach. Czy 5-latki “wypchną” z przedszkoli swoich młodszych kolegów, czy też może też pójdą do “oddziału przedszkolnego w szkole”?

O problemie napisały “Gazeta Wyborcza” (link) oraz dziennik “Polska” (link).

4. Problem dojazdów 5-letnich dzieci do szkoły

Od września 2011 roku wszystkie dzieci 5-letnie będą objęte obowiązkowym przygotowaniem przedszkolnym. Na terenach wiejskich będzie oznaczało to konieczność dojazdów do odległej szkoły. Czy 5-letnie dzieci są do tego emocjonalnie gotowe?

5. Problem przepełnienia szkół

W dużych miastach szkoły borykają się z problemem zbyt dużej ilości uczniów. Obniżenie wieku szkolnego powiększy ten problem. Z raportu przygotowanego dla Warszawy wynika, że wysłanie 1/3 rocznika sześciolatków do szkół spowoduje, że na 18 dzielnic Warszawy w ośmiu wszystkie szkoły musiałyby wprowadzić nauczanie na dwie zmiany. W pozostałych dzielnicach w takim systemie będzie pracowała połowa szkół (źródło)

6. Krytyka nowej podstawy programowej

Nowa podstawa programowa wprowadzona rozporządzeniem minister Hall (jeszcze przed uchwaleniem nowelizacji ustawy o systemie oświaty!) jest krytykowana przez pedagogów i akademików. Specjaliści zarzucają podstawie, że jest ograniczona tematycznie, niespójna, fragmentaryczna, nie ma w niej wizji dziecka. Sformułowanie podstawy programowej w języku wymagań i postawienia zoperacjonalizowanych celów oznacza, że nie ma w podstawie mowy o rozwoju dziecka. Krytykowane jest również zakończenie obowiązkowej nauki historii w I klasie liceum i okrojenie listy obowiązkowych lektur. Więcej informacji m.in. na stronie PCO lub w liście otwartym polskich naukowców.

7. Ryzyko “podwójnego rocznika” w 2012 roku

Tak naprawdę nie wiadomo, ilu rodziców zdecyduje się w latach 2009-2011 wysłać 6-letnie dzieci do szkoły. Jeżeli będzie to odsetek rzędu 10-30%, a plany reformy nie ulegną zmianie, to w 2012 roku do szkoły trafią wszystkie dzieci 6-letnie (urodzonych w 2006 roku) oraz większość rocznika dzieci 7-letnich (urodzonych w 2005). Spowoduje to spotęgowanie problemu braku miejsca w szkołach dla tego rocznika, a dla tych dzieci będzie dużo trudniejsze dostanie się później do dobrego gimnazjum, liceum czy na studia.

8. Brak standardów, które muszą spełniać szkoły

Wszelkie wymagania i wytyczne dla szkół dotyczące przyjęcia najmłodszych dzieci - takie jak na przykład wydzielenie w klasie przestrzeni rekreacyjnej, nauka w wydzielonej części szkoły, posiłki, opieka pozalekcyjna - są zapisane w postaci nieobowiązkowej (”szkoła powinna”). Oznacza to, że samorządy mogą nic nie zrobić w celu przygotowania szkół.

9. Brak pieniędzy na wprowadzenie reformy

Obcięcie funduszy na przygotowanie szkół w 2009 roku z 347 mln zł do 40 mln zł oznacza, że na dobre przygotowanie szkół będzie stać tylko samorządy, które: po pierwsze mają pieniądze, a po drugie zdecydują się na przeznaczenie tych pieniędzy na edukację. Ponieważ jest sporo samorządów, których nie stać na zmiany w infrastukturze szkolnej, wprowadzenie reformy będzie skutkowało zróżnicowaniem szans - większe szanse będą miały dzieci z bogatszych (przeważnie: miejskich) gmin.

238 komentarzy do “Zagrożenia reformy”

  1. 24 kwietnia 2008, 12:44:08mamakaroliny

    Jestem ciekawa, czy Pani minister ma dziecko, czy wnuczkę w tym wieku. Na początku obowiązkowa zerówka, teraz ta zerówka w szkole. Ja nie wyobrażam sobie tych maluszków w szkole, gdzie jest hałas i tyle starszych dzieci, przemocy, agresji, wyzwisk. Dlaczego skracamy dzieciństwo tym dzieciom, życie i tak je dopadnie! mam nadziej, ze różne petycje, listy nawrócą Panią minister, ja rozumiem, ze chce się wykazać na tym stanowisku, ale to nie na tym rzecz polega. Decyduje sie za rodziców. I to ma być państwo prorodzinne, to ja mam z pracy się zwolnic , aby dziecko odebrać ze szkoły, bo świetlica jest przepełniona starszymi dziećmi, które uczą maluszków złego wychowania?

  2. 28 kwietnia 2008, 10:44:07Tuwpisznazwe

    Dzień dobry,
    (Nie wiem gdzie dołączyć swoją opinię, więc wpisuję tutaj.)

    Widzę, że w ferworze dyskusji nad reformą edukacji i planach posyłania
    sześciolatków do szkół, nikt nie wspomniał o tych co przebywają obecnie na
    emigracji i planują za jakiś czas wrócić.
    Ja jestem w takiej sytuacji, mieszkam za granicą, ma dziecko urodzone w
    2003 roku, planuję wracać do Polski pod koniec 2009 roku, tak aby
    przygotować dziecko do pójścia do polskiej szkoły. A tu nagle okazuje się,
    że moja córka powinna iść do szkoły rok wcześniej, bo inaczej będzie
    chodzić z maluchami.

    Moje pierwsze pytanie:
    - dlaczego takie reformy są planowane na ostatnią chwilę?
    Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę, że wiekszość ludzi ma już jakos
    zaplanowane życie i nagłe zmiany typu “za rok do szkoły, a nie za dwa lata
    jak zawsze” burzą porządek? Najgorsze jest to, że nikt nie wiem czy ta
    reforma będzie przeprowadzona czy obalona i czy w takim razie ja mam teraz biec
    do szefa i renegocjować kontrakt czy też zostawić tak jak jest?

    Dlaczego reforma edukacji ma dotyczyć dzieci już w toku edukacji, a nie
    dzieci urodzonych w 2009 roku? Przecież edukację planuje się od bardzo
    wczesnego dzieciństwa i niejedna mama będzie protestować, mówiąc, że
    “Gdybym wiedziała, że moje dziecko ma iść rok wcześniej do szkoły, to bym
    je wysłała wcześniej do przedszkola”. A teraz, nie da się cofnąć czasu.

    Protestuję przeciwko zmianom reguł w trakcie gry. Wszelkie reformy powinny
    dotyczyć dzieci, które dopiero się urodzą, w 2009 lub 2010, a nie tych
    które już za chwile pójdą do szkoły. (I co gorsza NADAL nie wiadomo czy
    pójdą wcześniej czy też reforma padnie, ale co się wszyscy nadenerwują to
    nikogo to nie obchodzi).

    Druga sprawa:
    czy pani Minister w rządzie pana Tuska, który tak bardzo chce żeby Polacy
    wracali z emigracji, ma jakiekolwiek pomysły na to jak wyrównywać szanse
    dzieci, ktore wracają z rodzicami z zagranicy i być może nawet nie mówią
    poprawnie po polsku?! Czy są przewidziane w reformie jakieś środki na
    zajęcia wyrównawcze z języka polskiego w szkole dla sześciolatków?!
    Chciałabym bardzo zobaczyć propozycje pani Minister dla tysięcy polskich
    dzieci wracających do domu z emigracji, a nie koncentrować się tylko na
    wyrównywaniu PGRów.

    Pozdrawiam

  3. 02 maja 2008, 15:38:34ada

    No coż, tak jak Pani Minister zepchnęła na kuratoria problem nieudanego testu gimnazjalnego, tak samo spychac bdzie maluchy…

  4. 08 maja 2008, 14:23:27mama

    Moje nastawienie jako rodzica jest negatywne. Myślałam, że najgorszą głupotą było wprowadzenie systemu gimnazjów ale okazuje się, że można mieć jeszcze głupszy pomysł na zrobienie krzywdy dzieciom.
    Jako doradca zawodowy uważam, że wybieranie profilowanych kierunków w wieku 15-16 lat jest zdecydowanie za wczesne. Ogranicza się młodym ludziom możliwości rozwoju intelektualnego i ogranicza się dostęp do szerszej wiedzy. Bo niby jak licealista ma doskonalić swój światopogląd, który przecież opiera się na szeroko zdobywanej wiedzy humanistyczno-społecznej, a jednocześnie zawężać się do przedmiotów ścisłych, które go interesują. Na podstawie jakich badań jedna pani podejmuje decyzje, które mają zdecydować o losie MOJEGO dziecka? Czy ktoś mnie pytał o zdanie? Bo pani minister chyba zapomniała, że nie wszyscy w Naszym kraju mają dostęp do internetu i nie wszyscy mogą zaprotestować przeciwko takim bezmyślnym pomysłom. Nie widzę, żadnej akcji informacyjnej odnośnie proponowanych zmian, a chyba wszyscy mają prawo się wypowiedzieć. Nie czuję się skrzywdzona przez poprzedni system edukacyjny, a kończyłam go zaledwie 9 lat temu i nie jestem z tego powodu głupsza lub niezaradna życiowo jeśli ktoś uważa, że ma braki w edukacji zawsze może wrócić do nauki-tyle się przecież mówi o kształceniu ustawicznym. Pozdrawiam wszystkich, którzy są przeciwni pomysłom pani minister Hall.

  5. 12 maja 2008, 21:29:56zdenerwowana

    Jestem matką 2 dzieci - trzecioklasisty i pięciolatki, która, według pani minister, powinna za rok rozpocząć naukę w szkole. I stanowczo PROTESTUJĘ!
    Zreformować polską szkołę, owszem trzeba, ale mam wrażenie, że pani minister napisała powieść fantasy i nie ma najbledszego pojęcia, jak ta szkoła wygląda w rzeczywistości.

    1. Szkoły absolutnie nie są dostosowane do przyjęcia takiej liczby dzieci, a chyba Ministerstwu Edukacji nie zależy na powieleniu sytuacji sprzed ćwierćwiecza, kiedy nauka odbywała się na 3 zmiany, a w klasach było 35 uczniów?

    2. Szkoły nie są przystosowane do zapewnienia odpowiednich warunków tak małym dzieciom - ani pod wzgędem wyposażenia sal w odpowiednie pomoce dydaktyczne ( że już o stolikach i krzesłach nie wspomnę), ani pod względem zapewnienia bezpieczeństwa fizycznego, ani - a może szczególnie- bezpieczeństwa psychicznego - jakoś nie widzę tych pedagogów, tłoczących się w kolejce do zatrudnienia w naszych szkołach! I nie przekonuje mnie argument p. Hall, że mamy jeszcze rok, więc zdążymy!
    Tak się składa, ze moje starsze dziecko chodzi do szkoły, do której i ja uczęszczałam ponad ćwierć wieku temu i zapewniam wszystkich, że wyposażenie nie zmieniło się ani odrobinę! Poza, oczywiście, wymianą zużytych sprzętów na nowsze i zorganizowaniem sali do nauki informatyki ( za moich czasów o komputerach w szkołach nikomu się nawet nie śniło). Aha, zmodernizowano również boisko szkolne, ale niestety nie ma to wpływu na lekcje wf w klasach 1-3. Tak jak w latach 80-tych, dzieci ćwiczą na wyłożonych brudnym linoleum korytarzach, bo sala gimnastyczna przysługuje tylko klasom 4-6! Podobno nie da się tak zorganizować grafiku, zeby pomieścić na niej wszystkie dzieci! Zatem dorzućmy jeszcze jeden rocznik…..

    3. Tak jak ktoś już napisał w jakimś komentarzu, NIE WOLNO wprowadzać rewolucyjnych zmian
    w trakcie trwania procesu edukacji.
    Moje młodsze dziecko chodzi drugi rok do przedszkola i żaden argument nie przekona mnie, że za rok musi to miejsce zamienić na nieprzygotowaną na jego przyjęcie szkołę. I nie dlatego, że będzie niedojrzałe intelektualnie ( w wieku 4,5 roku umie wykonać proste dodawanie, zna większość liter i zaczyna pisać), ale dlatego, ze będzie NIEDOJRZAŁE EMOCJONALNIE, a to jest dla mnie ważniejszy aspekt życia, którego pani minister absolutnie nie bierze pod uwagę!

    4. I wreszcie - niech pani minister nie mówi o wyrównywaniu szans, bo skoro zerówki są obowiązkowe, to wystarczy tak zmienić program nauki, aby w pierwszej klasie nie powielać tego, czego dzieci nauczyły się w zerówce! I to dopiero pozwoli wyrównać szanse - dzieci będą miały na naukę 13 lat, a nie 12, jak w przypadku zlikwidowania zerówek dla 6-ciolatków! Chyba, ze Ministerstwu zależy tylko na tym, by jak najszybciej wypuścić na rynek pracy niedouczoną, tanią siłę roboczą - wówczas gratuluję pomysłu!

    5. A na koniec, to od czego właściwie powinnam zacząć - skoro pani minister tak zależy wysokim poziomie kształcenia, to może w końcu zajęłaby się programem oraz sposobem nauczania.
    Moje obserwacje wskazują niestety na dramatyczne obniżenia poziomu edukacji, w porównaniu z latami, kiedy ja chodziłam do szkoły. Moje 10-cioletnie dziecko nie ma pojęcia o otaczającym go świecie, bo w szkole jest uczone wyłącznie rozwiązywania testów!!! W procesie nauczania zostało totalnie wyłączone u uczniów samodzielne myślenie! Dzieci mają wiedzieć, jak rozwiązać test, według ćwiczonego miesiącami schematu. Wypowiedzi pisemne polegają na wpisaniu w wykropkowane miejsca wyrazów “z ramki” - dziecku w 3 klasie napisanie 5 zdań na zadany temat, zajmuje ok.1 godziny ( i zaznaczam, ze moje dziecko jest jednym z lepszych uczniów w klasie)!! A lektury są traktowane jak zło konieczne, na które ciągle brakuje czasu!

    Szanowni Państwo - poska szkoła kształci pokolenie ANALFABETÓW i IGNORANTÓW i tym problemem powinna się zająć pani minister w pierwszej kolejności!
    A skoro ona nie dostrzega, na czym polega niewydolność obecnego systemu edukacji, to pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce zastąpi ją ktoś, kto będzie chciał na prawdę wpłynąć na poprawę sytuacji, a nie tylko zapewnić sobie tytuł REFORMATORA!

  6. 19 maja 2008, 11:47:16enigma79

    Krótko…widzimy co obecnie dzieje się w szkołach…nauczyciele nie radzą sobie z uczniami bo wręcz się ich boją, a jak wiadomo młodsze dzieci są szczególnie narażone na wściekłość starszych, no chyba że psycholodzy i psychiatrzy mają za mało pracy, gdyż nie wyobrażam sobie mojej obecnie 5-cio letniej córeczki w dzisiejszej szkole, jedyne co, to boję się, że doznałaby głebokiego szoku w miejscu gdzie dziś obowiązują prawa dżungli. PROTESTUJĘ!!! przeciw wtłaczaniu naszych skarbów w takim wieku do tych bezwględnych pełnych dziczy szkół. Pani minister, najpierw proszę się zając unormalizowaniem stosunków na linii nauczyciel-uczeń aby maluszki mogły czuć się w szkołach bezpieczne!!! A rodzice spokojni, że ich dzieci wyrosną na mądrych i wykształconych Polaków…

  7. 21 maja 2008, 08:59:26dotsi

    PROTESTUJE!
    Niech Pani minister zajmie się czymś innym zamiast robić wkoło siebie dużo idiotycznego szumu.

  8. 02 czerwca 2008, 12:12:11Agnieszka

    Witam serdecznie wszystkich tych, którym nieobojętny jest los własnych pociech. Witam również tych, którzy zmusili nas abyśmy musieli głośno krzyczeć w obronie naszych dzieci.

    Jestem pracującą mamą drobniutkiej, wątłej ale uroczej pięciolatki. Ze zgrozą myślę o zbliżającym się roku 2009, kiedy to bedę musiała posłać mojego szkraba do wielkiego molocha jakim jest szkoła podstawowa.
    Mam kilka pytań do tych, którzy wpadli na ten genialny pomysł.
    Kto uchroni moje dziecko przed agresją szerzącą się wsród starszych uczniów podstawówki???
    Kto dopilnuje żeby zjadła cały obiadek????
    Kto dopilnuje, żeby nie oddaliła się na przerwie zbyt daleko od nieogrodzonej szkoły????
    Kto przytuli, kiedy po bardzo wielu godzinach spędzonych na krzesełku, zatęski za pracującymi rodzicami????
    I najważniejsze KTO WYTŁUMACZY MOJEJ MAŁEJ CÓRECZCE, ŻE JAKIŚ POMYLONY URZĘDAS ZMUSIŁ JĄ ABY IDĄC PRZERAŻONA PEŁNYM STARSZYCH UCZNIÓW KORYTARZEM SZUKAŁA DROGI DO TOALETY??????

    Czy Wy wszyscy siedzący tam w ministerstwie edukacji zdajecie sobie sprawę z konsekwencji??? Czy wizytowaliście WSZYSTKIE!!!!! szkoły w Polsce zanim podjęliście tak głupie (nie chcę wyrażać się brzydko, choć inne słowa cisną mi się na usta) decyzje??? Czy jesteście w stanie zapewnić nas rodziców, że do roku 2009 każda szkoła będzie posiadała świetnie wyposażoną świetlicę, wykwalifilowaną kadrę, ogrodzenia zapewniające bezpieczeństwo naszym dzieciom, place zabaw umilające sześciolatkom oczekiwanie na pracujących rodziców?????? A może zamkniecie sześciolatków w przepełnionych salach, posadzicie na twardych krzesełkach na 9 godzin z jedną opiekunką nie zawsze radzącą sobie z siedmiolatkami!!!!!!!!!!!!
    Nikt nie pomyślał o dzieciach rodziców pracujących. Dzieciach spędzających czas w przedszkolu często od godz 6 do 17, gdzie mają kolorowe zabawki, książeczki, gry, bezpieczną salę z przylegającym wc, panią, która w każdej chwili pomoże, przytuli, pocieszy. Piękny i bezpieczny ogród z kolorowymi huśtawkami, zjeżdżalniami, z czystymi piaskownicami.
    Co my rodzice mamy zobić??? Rzucić pracę??? Wynająć bardzo drogą opiekunkę??? A może zabierać dziecko po szkole (zerówce) do pracy??? Czy ktoś o tym pomyślał???

    Na odczepnego rzucacie ochłap w postaci darmowych książek. Tak, świetna sprawa dla rodzica, który nie pracuje, który “pozbędzie” sie z domu dziecka na 5 godzin i jeszcze do tego książki za darmo dostanie.

    PYTAM JESZCZE RAZ: CZY KTOŚ POMYŚLAŁ O DZIECIACH RODZICÓW PRACUJĄCYCH??????????

    Obecie mój syn chodzi do pierwszej klasy, więc temat świetlicy jest mi doskonale znany. Często musi w niej siedzieć od 7 do 16. Czasami odbierając dziecko w godzinach wcześniejszych zastaję w niej przerażający tłok, hałas, zaduch, zamieszanie i rozpaczliwe próby opiekunki zapanowania nad tym wszystkim.
    Jak pomyslę, że musiałabym pakować w to małego, bezradnego i bezbronnego człowieczka jakim jest moja córeczka to mam ochote spakować wszystko i uciec za granicę.

    Liczę jednak na rozsądek Pani Minister Hall i wszystkich tych, którzy za nas rodziców podejmują decyzję.

    Pozdrawiam wszystkich zdenerwowanych i zmartwionych rodziców. Pamietajcie nie jesteście sami.

  9. 02 czerwca 2008, 17:27:33allebazi

    PROTESTUJĘ!!!!!
    Jako mama 4,5 -latki oraz jako nauczycielka - obecnie I klasy.Wiem , czym to pachnie.Biedne dzieci……Niektóre dzieci w pierwszej klasie “dojrzewają ” powoli do szkoły, są i takie , które w drugiej klasie wydają się jeszcze niedojrzałe.
    Mam też 6,5 letniego synka i nie wyobrażam sobie , że teraz miałby kończyć pierwszą klasę, a nie “zerówkę ” jak właśnie to czyni.EMOCJE,EMOCJE ,EMOCJE- to jest bardzo ważne , a nie to że umie czytać i zna tabliczkę mnożenia.

    O warunkach w polskiej, “bidnej” szkole nie wspomnę.
    To naprawdę tylko ludzie ze stołków , zza ministerialnych biurek mogą coś takiego wymyślić.

  10. 03 czerwca 2008, 07:57:32Bert

    Witam wszystkich.
    Tak jak wiekszość z Państwa, również jestem rodzicem pieciolatki patrzącym pełen obaw na kolejny “genialny’ pamysł który jak wiekszość ostatnio w podejmowanych w szkolnictwie, znowu okazał się nieprzemyślany. Podzielam obawy swoich poprzedników co do tego iż pomysł pani minister Hall to nic innego jak zwykły idiotyzm. Czy my wkońcu nigdy nie doczekamy sie polityków którzy bedą kierować sie rozsądkiem a nie checią zdobycia rozgłosu? Smuci mnie fakt iz partia którą goraco popierałem, licząc wkońcu na mądrze prowadzona politykę, jest w stanie posunąć sie do tak dyrastycznych kroków. Są gotowi poświęcić dobro polskich dzieci by tylko w sądarzach zdobyć wiecej poparcia. W kraj poszły wici że oto pani minister Hall znalazła “genialny” pomysł na rozwiazanie problemu przepełnionych przedszkoli. Jestem pełen obaw o to że zamiast wizytować polskie szkoły pani Hall oglada filmy o amerykańskich szkołach, gdzie dzieci moga przebywac bezpiecznie cały dzień w oczekiwaniu na powracajacych rodzicach z pracy, którzy to zabiora je do domów. Pani minister, apeluję do Pani… tu nie ameryka… szkoły nie są przygotowane na zapewnienie opieki sześciolatkom w godzinach od6 do17. Jak pani widzi świeżo wchodzących do świetlicy sześciolatków usadzonych na krzesłach, zagubionych i przerażonych pośród wrzasku i rozgardiaszu jaki panuje w świetlicy przy nieradzącej sobie nauczycielce. Kto zwróci i ochroni nasze dzieci przed zastraszaniem w szkole? Czy my rodzice mamy juz sie zacząć bać o psyhike naszych dzieci? Słusznie juz zauwazono wcześniej… jak ten nasz ukochany szkrab ma przebić się w czasie przerewy do toalety przez korytarz pełen biegających i krzyczacych starszych dzieci? A jeśli już nawet dotrze do toalety…jak ma sobie poradzić ze skorzystaniem z toalet nieprzystosowanych do wzrostu? Jak to maleństwo ma zareagować…gdy np. natknie się na grupe dzieciaków palących papierosy którzy np. bedą wysmiewać sie z dziecka iz nie dosiega do toalety? Kto będzie w stanie zadbać o bezpieczeństwo naszych pociech min. w takich miejscach gdzie nie ma nauczycieli. Zreszta jak sami państwo wiecie nauczyciele sami sobie nie radzą z dziećmi.
    Pragne powiedzieć stop eksperymentom na naszych dzieciach. Pani minister…może by tak na początek chociaz kurs zarządzania, zanim pani wpadnie na jakiś “genialny” pomysł. Nie jesteśmy w stanach. pani urzęduje w Polsce i pani decyzje dotyczą polskich dzieci chodzacych do polskich szkół. Jeżeli pani planuje reformę, to proszę zachować sie profesjonalnie. Najpierw proszę zdadać możliwość pozyskania srodków na ten cel. Nastepnie wykonać odpowiednie czynności majace przystosowac szkoły do przyjęcia dodatkowych dzieci… które cechują sie tym iż są mniejsze , mniej dojrzałe i mniej odporne psychicznie niż ich rówieśnicy. Jeżeli planuje pani przenieść sześciolatki w nowe miejsce, to trzeba zapewnić by nie trafiały w gorsze warunki.. tak więc odpowiednio przygotowane sale, miejsca do zabaw i ćwiczeń ruchowych… i nie sa to zdeptane korytarze pełne kurzu gdzie na materacach mają wykonywać dzieci fikołki. I jak juz Pani zrobi to wszystko to wtedy należy się zabrać do ostatniego kroku jakim jest podjęcie uchwały o reformie.
    PROTESTUJĘ! przeciw eksperymentom na naszych pociechach.
    Zatroskany rodzic sześciolatka.

  11. 03 czerwca 2008, 17:46:53Piotr

    To skandal wprowadzać takie zmiany bez żadnego przygotowania szkół. I tylko tyle mam do powiedzenia !!!!

  12. 04 czerwca 2008, 20:00:07JOKA

    Witam
    Jestem mamą 2 dzieci-5letni synek i 4-letnia córka. Staramy się już 3-ci rok o przyjęcie naszych dzieci do przedszkola-niestety bezskutecznie.Wyników tegorocznej rekrutacji jeszcze nie znamy.Dla synka jest to ostatnia szansa pójścia do przedszkola.Jeśli się nie dostanie w tym roku, spędzi go znowu z opiekunką a za rok może Go czekać pójście do szkoły.Wtedy być może usiądzie w JEDNEJ ławce z dzieckiem, które 3 lata chodziło do przedszkola i 1 rok do zerówki.CZY TO JEST SPRAWIEDLIWE I TO SĄ TE RÓWNE SZANSE???!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Jeżeli planować jakąś reformę, to od podstaw tzn. od poziomu przedszkoli. Należałoby najpierw zapewnić dzieciom w miarę swobodny dostęp do przedszkoli, przynajmniej tym 5-letnim, aby w pierwszej klasie nie znajdowały się jednocześnie dzieci, które został pozbawione ”nauki przedszkolnej” oraz te, które dostały taką szansę.Jest jeszcz kwestia dzieci urodzonych w ostatnich miesiącach roku(tak jak moja córka -23 grudzień).Czy dziecko 5-letnie, które nie chodziło do przedszkola jest gotowe do nauki w szkole?

  13. 04 czerwca 2008, 22:30:49Robert

    Projekt reformy to oszczędność finansowa ubrana w “piękne słowa” na które mogą “złapac” się ci, którzy nie znają realnego stanu polskiej oświaty
    pozostaje jeszcze kwestia psychologii rozwoju dziecka,
    mogą pojawić się sytuacje, że w jednej klasie różnica wieku dzieci może sięgnąć dwóch lat (jedno dziecko urodzone w styczniu 2002 roku i drugie dziecko urodzone w grudniu 2003 roku)- czy ten problem jest niezauważalny dla psychologów,
    opcja wolnego wyboru i niewysyłania dziecka do szkoły to fikcja - bo przecież miejsca w przedszkolu dla sześciolatków nie będzie.
    KTO poniesie koszty tej reformy?

  14. 12 czerwca 2008, 05:41:19Wanda

    Jestem pracującą mamą dwójki dzieci - 5 i 2 l. Wyrażam, podobnie jak wszyscy moi znajomi, sprzeciw przeciwko obniżeniu wieku szkolnego naszych dzieci!
    Argumentów przeciwko jest wiele, właściwie wszystko, natomiast za wcale nie trafiają nam - rodzicom do przekonania a nawet wydają się, z naszego punktu widzenia nie do przyjęcia.
    W przedszkolu, dzieci są objęte całodzienną opieką dydaktyczno - opiekuńczą a nawet wychowawczą pedagogów. Obejmuje ona naukę, zabawę, wyżywienie itp. Niedawno, czas pracy przedszkoli został wydłużnony do godziny 18, gdyż tego wymagały warunki zatrudnienia, pracy rodziców.
    Program szkolny obejmuje 5 godzin dziennego nauczania i opieki nad dzieckiem. Nie ma tu mijesca ani na wyżywienie ani zabawy na placu zabaw.
    Zastanawiające, że na ten czasowy paradoks nikt nie zwraca uwagi na to.
    Może według opinii ministerstwa powinnam zrezygnować z pracy, aby móc zająć się dzieckiem po szkole?????? Proszę nam również nie mydlić oczu “wyrównywaniem szans”, nazwa jak nazwa, jest to raczej “ODBIERANIE SZANS NA NORMALNE SZCZĘŚLIWE DZIECIŃSTWO”. Od wieków znane jest powiedzenie : “Kto nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym”. Może o to chodzi…
    Jedno jest pewne - dzieci nasze, wcześniej pójdą szkoły, wcześniej ją skończą i wcześniej pójdą do pracy, przez co wydłuży się wiek produkcyjny - co jak wiadomo znacząco zasili budżet państwa - i jest to jedyny logiczny powód tych paradoksów. Jednak na to my RODZICE, nie mamy zamiaru się zgodzić. Może zbojkotujemy na skalę kraju te wymysły…
    Wanda

  15. 12 czerwca 2008, 11:24:16Magda Ch.

    Czy ktoś może wie czy był jakiś odzew ze strony minister Hall na protesty rodziców w sprawie obniżenie wieku szkolnego do 6-lat? Jakiś czas temu wysłałam pytanie do twórcy strony prawarodziców.pl, na której jest juz prawie 10000 wpisów protestujących rodziców ale on też nic nie wiedział. W mediach również nie spotkałam informacji na ten temat.

  16. 12 czerwca 2008, 11:36:59Stanisław Matczak

    => Magda Ch.
    Nie mamy informacji o żadnym odezwie ze strony min. Hall, ani o działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego się zwróciliśmy. Jeżeli tylko pojawią się jakieś nowe fakty albo działania - umieścimy na stronie.

  17. 16 czerwca 2008, 22:00:48dorotamo

    Jestem mamą chłopca, którego reforma ma bezpośrednio dotyczyć. Uczęszcza on do przedszkola, z którego jestem bardzo zadowolona. Jest pełnym ciekawości i ekspresji dzieckiem. Delikatnie mówiąc nie podoba mi się pomysł tak wczesnego wyrywania go z tego przyjaznego środowiska… Uważam, że wczesna edukacja jest bardzo ważna i należy ją upowszechniać! Dlaczego jednak ma się ona odbywać w placówkach, które nie są do tego przygotowane? Trudno mi wyobrazić sobie te maluchy (niektóre jeszcze przed ukończeniem szóstego roku życia) z tornistrami na plecach radzące sobie w szkołach-molochach, do których rodzice nie mają prawa wstępu. Obawiam się szkoły głównie dlatego, że jest: ogromna, anonimowa, bez zabawek, ze starszymi “kolegami”, którzy mogą zrobić krzywdę, z
    toaletą na końcu korytarza, z przepełnioną świetlicą, brakiem placu zabaw, itd… Mogłabym
    jeszcze wiele tych negatywów napisać, choć z natury jestem optymistką. Nie wierzę, że wystarczy enigmatyczne sformułowanie pani minister, że “szkoła powinna spełniać standardy przedszkolne”, żeby tak się stało. Szkoła nie będzie bezpiecznym miejscem dla tak małych dzieci choćby pani minister napisła na ten temat cały poemat. Rok to zdecydowanie za mało
    czasu! Poza tym na to ptrzebne są pieniądze, których nikt tym szkołom nie da. Bardzo wygodne jest samo słowo “powinna”. Nie “musi” lub “ma”, ale właśnie “powinna”. A co jeśli nie spełni? Kto to w ogóle sprawdzi czy spełnia? Mówi się tyle o braku bezpieczeństwa w szkole i do tego kotła chce się jeszcze wrzucić takie maluchy (nie chcę nawet myśleć o tym jak to będzie wyglądało w placówkach, gdzie szkoły podstawowe są w jednym budynku z gimnazjum…). Mieszkam w Toruniu, czyli dosyć sporym mieście i wiem, że są miejsca, gdzie licealiści boją się gimnazjalistów z tego samego budynku szkolnego… Żyję nadzieją, że reforma nie wejdzie w życie!!!!

  18. 23 czerwca 2008, 22:18:08Ala

    Dla mnie jako matki 4 letniego dziecka jest to chopry urojony pomysł Pani….Minister, niedawno moje dziecko nauczyło sie mówić bo miał z tym troche problemów jeszcze nie dobrze składa zdania a za dwa lata ma sie uczyc czytać????????? czy to jest normalne?????
    Dajcie naszym dzieciom możliwość normalnego dzieciństwa jakie mieliśmy my rok to jest bardzo dużo dla takiego dziecka. Skracanie dzieciństwa to chyba najgorsze co może sie stać jeszcze wystarczająco dużo sie nachodzą do szkół pracy dlaczego chce sie im odebrać rok beztroski???????????Pania bym najchętniej usuneła i teraz żałuje że właśnie na ten Rząd głosowałam. Chore pomysły, płace podnieście a zostawcie dzieciaczki w spokoju!!!!!!!!!!!

  19. 11 lipca 2008, 15:12:39Anna

    Jestem mamą przedszkolaka a zarazem nauczycielką przedszkola i mówie NIE pomysła pani Hall. Nie ma pojecia o pracy , potrzebach przedszkola ani też potrzebach oraz możliwościach dzieci w tym wieku. Podpiera sie wyssanymi z palca wynikami badań, które były prowadzone nie wiadomo gdzie , i nie wiadomo na kim. Jeden wielki bezsens. Niech przbadaja dzieci w zwykłych przecietnych przedszkolach, na wsiach, mniejszych miasteczkach a dowiedzą się o dojrzałości do szkoły tak naprawdę.

  20. 17 lipca 2008, 08:07:28prezes

    Jestem ojcem trojga dzieci i sprzeciwiam się posyłaniu dzieci 6 letnich do szkoły. Jestem przeciwko akcji opóźniania wdrożenia tej reformy, ta reforma w ogóle nie powinna wchodzić w życie. Protestuję przeciwko dorabianiu sobie kosztem dzieci. Ja wiem, że:
    1. dopłaty do ucznia z budżetu gminy są o wiele mniejsze niż do przedszkolaka
    2. wcześniejsze rozpoczęcie nauki to wcześniejsze jej zakończenie, a zatem szybciej rozpocznie się pracę, a wiek przejścia na emeryture bez zmian. Daje to nam o rok dłuższy czas pracy.

    Nie tędy droga. Oszczędzajmy tnąc wydatki na kolegów na stanowiskach w spółkach skarbu państwa.
    Tak się niby wszyscy martwia o maluchy (rząd i “eksperci”), a chcą pozbawić ich jednego roku dzieciństwa. Przedszkola sa znacznie lepiej przygotowane do opieki i pracy z 6-cio latkami.

    Do łapat i drogi budować a nie eksperymentować z dziećmi.

    PS: Po przemyśleniu - najlepszym ministrem edukacji był Roman Giertych. Sprzeciwiał sie wszelkim pomysłom “oszołomów” i jak mógł tak bronił status quo.

  21. 19 lipca 2008, 08:46:23MamaTomasziKamilka

    NIE ZGADZAM się. Mój młodszy synuś jest z GRUDNIA. Czy ktoś pomyślała o takich dzieciach? Przecież dzieci urodzone pod koniec roku w porównaniu z tymi z początku lub połowy TO PRZEPAŚĆ.
    Jestem matką dwójki chłopców - starszy ma 4 latka młodszy 3. Jeśli starszy synuś będzie mógł iść “normalnie” do szkoły, a młodszy już zgodnie z reformą - to obaj chłopcy będą chodzić do jednej klasy?!
    Dlaczego MINISTERSTOW odbiera mi radość z bycia matką PRZEDSZKOLAKA? Jakim prawem tworzą w taki sposób politykę “pro-rodzinną”?

  22. 19 lipca 2008, 16:13:16mama

    Witam,
    wiem, że zostanę tutaj zakrzyczana ale:
    1. osobiście rozpoczęłam naukę w 1 klasie szkoły podstawowej w wieku 6 lat (względy rodzinne) i nigdy nie czułam się przez to poszkodowana
    2.zerówka do której uczeszczałam była umieszczona w szkole (podstawowa+liceum) i też źle tego nie wspominam
    3. przez zerówki w przedszkolu moje dziecko nie dostało w tym roku miejsca w przedszkolu
    6 -latka można już umieścic w szkole , ale 3-latka???? Jak nie przedszkole to nie ma nic innego!
    A patrząc na statystyki nadejdzie teraz fala wyżu demograficznego i zacznie się robic coraz ciaśniej w przedszkolach.

    Jesteście rodzicami 6-latków … zrozumcie też innych rodziców, ktorzy maja mniejsze dzieci…moje dziecko obowiązkowo już znajdzie zerówkę w przedszkolu i naprawdę na swoim przykładzie wiem, ze to nic strasznego i nie mam nic przeciwko temu.

  23. 19 lipca 2008, 23:21:57tessa

    moim zdaniem nie powinnaś mieć pretensji do rodziców, którzy chcą posłać swoje dzieci jako siedmiolatki do szkoły. Problem jest w tym że nie potrzebnie zostały pozamykane przedszkola tak jak w moim mieście a teraz jest problem z umieszczeniem trzylatka w przedszkolu. Ciekawa jestem czy będąc mamą już sześciolatka będziesz nadal za tym by posłać go ze spokojem do szkoły. Mój syn chodził już jeden rok do przedszkola i pomimo iż ja jestem bardzo zadowolona z tej placówki to on miał problem zaaklimatyzować się w grupie gdyż jest dzieckiem bardzo spokojnym i uczuciowym i nie mógł sobie poradzić z hałasem jaki panował przy zabawie wśród dzieci i nie wyobrażam sobie by mógł iść za rok do szkoły będąc we wrześniu jeszcze pięciolatkiem gdyż 6 lat skończy dopiero pod koniec roku. Dlatego zdecydowanie PROTESTUJĘ za posyłaniem sześciolatków do szkoły.

  24. 19 lipca 2008, 23:42:08maja

    Droga “mamo”,

    nie zakrzyczymy Ciebie, bo forum jest do rozmawiania a nie do krzyczenia ;-).
    W swoim sprzeciwie nie wyrażamy niechęci czy niezgody na posyłanie 6-latków do szkoły, nie twierdzimy też, że dzieci nie są gotowe na edukację. Zwracamy natomiast uwagę, że szkoły są niedofinansowane i niedposażone, a reforma w planowanym przez MEN kształcie tylko jeszcze te niedostatki pogłębi- całkowicie zrzucając kwestię warunków w szkołach na samorządy i pozostawiając im wolną rękę, czy będą chciały/mogły zrobić coś dobrego dla najmłodszych czy nie…
    Najwyczajniej w świecie obawiamy się, że jeśli nie wywalczymy nakładów na edukację naszych najmłodszych teraz, to potem już zawsze sami będziemy musieli finasować kredę, papier toaletowy, zeszyty dla pań, remont klas i boiska… A wolelibyśmy na wywiadówkach rozmawiać o dzieciach, ich osiągnięciach i możliwościach rozwoju niż o braku miejsc w świetlicy, braku placu zabaw przy szkole czy lekcjach w-fu na zakurzonym korytarzu zamiast na sali gimnastycznej.
    Dlatego wciąż jesteśmy przekonani, że walczymy również dla Twojego 3-latka - reforma rządowi się opłaca i chcą ją zrobić. My nie chcemy tylko się zgodzić, żeby odbyło się to “za wszelką cenę”. Naszą ceną jest m.in. odpowiednie zabezpieczenie warunków nauki dzieci, jako standard, wymóg, który posłuży i następnym rocznikom dzieci.

    Europejski standard edukacji wczesnoszkolnej nie oznacza tylko wskaźnika ilości dzieci upchniętych w szkołach. To pewien poziom nauczania, pewien poziom wyposażenia budynków, bezpieczeństwa dzieci, płac nauczycieli itd. Rząd walczy o poprawę wskaźników w danych statystycznych dla UE, o zmniejszenie wydatków, ZNP walczy o miejsca pracy i płacę dla nauczycieli, a my rodzice musimy walczyć po prostu o dzieci - o miłe, bezpieczne i przyjazne warunki spędzania czasu na nauce. Na razie ani MEN ani ZNP z nami na ten temat rozmów nie podjęły, są zajętę ważniejszymi sprawami. Swoimi sprawami :-(
    Miło za to, że również rodzice mający odmienne od naszego zdanie chcą rozmawiać. Dziękujemy za zabranie głosu.

  25. 20 lipca 2008, 07:32:02Magda

    Jestem mamą sześcio- i trzylatka i sądzę, że wysłanie sześciolatków do szkół to bardzo zły pomysł. Mój sześciolatek zresztą rozpocznie zerówkę w przedszkolu.
    Swoją podstawówkę wspominam dość dobrze, ale ukończyłam ją 24 lata temu. Nikt wtedy nie słyszał o przemocy w szkole, znęcaniu się nad młodszymi dziećmi, wyłudzaniu pieniędzy, rewiach mody, narkotykach itp. Zakładam oczywiście, że zjawiska te sporadycznie istniały, ale nie w takiej masie, jak dziś (znam problem “z drugiej ręki”, koleżanki maja przeważnie dzieci w wieku gimnazjalnym i licealnym). Oczywiście, szkoła nie była nawet wtedy idealna, klasy były 30-35-osobowe, nauka na zmiany, nauczyciele różni, czasem o wiedzy i kulturze osobistej pozostawiającej wiele do życzenia, ale o najmłodszych, 7-latków wówczas, starano się dbać. W mojej tysiąclatce np. klasy dla nich były skupione przy jednym korytarzu na parterze i nie pamiętam, by bywali tam starsi uczniowie, łazienki dostosowane były do wzrostu użytkowników. Placu zabaw oczywiście nie było, świetlicy nie znosiłam serdecznie, po roku rodzice musieli mnie z niej zabrać i chodziłam “z kluczem na szyi”.
    Obserwuję mojego sześciolatka, normalne dziecko o temperamencie i cierpliwości nie odbiegających od możliwości jego rówieśników, i nie wyobrażam go sobie siedzącego 45 minut w ławce. Skupienie się, pozostanie we względnym bezruchu i powstrzymanie się od gadania z kolegą jest ponad siły dziecka w tym wieku. Co z tym zrobi nauczyciel w szkole? Uwagi, złe stopnie, krzyk? Owszem, dziecko w tym wieku powinno już zacząć się uczyć, ale w warunkach, jakie narzucają jego możliwości psychofizyczne.
    Spójrzmy też na “drugi koniec” problemu - maturzystów obecnie 19-letnich, po reformie rok młodszych. Jestem nauczycielem akademickim i wiem, że jedynie niewielki procent z nich to ludzie dorosli, znający swe zainteresowania i możliwości oraz posiadający wiedzę, którą powinni wynieść ze szkół. Może by tak zacząć reformę szkolną od zmian programowych, które przywróciłyby maturzystom umiejętność czytania i pisania w języku ojczystym, podstawową znajomość geografii i historii (podejrzewam, że innych przedmiotów też), do tego czytania ze zrozumieniem, abstrahowania problemów i wyobraźni (jedna ze studentek zupełnie serio ale z pewnym zdziwieniem powiedziała, ze na średniowiecznych akademiach nie było xero!).
    Wiem, że w przyszłym roku mój obecnie trzyletni syn może mieć problemy z przyjęciem do przedszkola, ale to nie powód, by teraz usuwać z tej instytucji sześciolatki. Problem liczby przedszkoli można przecież rozwiązać w inny sposób - może np. przedszkola (i w razie potrzeby szkoły) w kontenerach - tańsze i szybsze w budowie niż tradycyjne, podobno od września ruszy taka szkoła na Białołęce.

  26. 20 lipca 2008, 09:50:37marioleczka2

    Protestuję!!!!!Pani Minister proszę nie decydować za moje dziecko,proszę nie zabierać mu dzieciństwa.Nie zgadzam się z tym żeby mój 5-latek od września 2009 roku poszedł do szkoły. Jeśli tylko będzie się dało to odwlec zrobię to!!!!!!!PROTESTUJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  27. 21 lipca 2008, 13:32:44Hanna

    Droga mamo,
    mam nadzieje, że to przeczytasz.

    Piszesz, że “przez zerówki w przedszkolu moje dziecko nie dostało w tym roku miejsca w przedszkolu”. Mam nadzieje, że pomimo wszystko widzisz faktyczną przyczynę tego dlaczego Twoje dziecko nie dostało się do przedszkola. Miejsc w przedszkolach brakuje od kilku lat(moja 6 letnia córka też za pierwszym razem nie dostała się do przedszkola) czyli trzy lata temu. Nikt z tym nic nie robi, nie tworzy się nowych przedszkoli, chociaż wiadomo, że miejsc będzie potrzeba coraz więcej.

    Jak wspomniałam moja córka też swego czasu nie dostała sie do przedszkola. Co wtedy zrobiłam? Muszę się przyznać że “NIC”, cierpliwie czekałam aż zwolni się miejsce, narzekałam na to i owo ale sama nie zrobiłam nic. Gdyby wtedy ja i może inni rodzice nie bylibyśmy tacy bierni, gdyby ileś osób napisało pisma, protesty, być może Ci co powinni zatroszczyć się o przedszkola (czyt. wydz. edukacji) może zrobiliby cokolwiek by tych miejsc w przedszkolach było więcej).

    Ja nie będę ci pisać co masz robić, czy masz być bierna i tylko narzekać na forum, bo co ty zrobisz i tak zależy tylko od Ciebie. Jedynie co mogę robić, to radzić by nie być biernym. Nie chodzi o to że masz robić coś by innym następnym rocznikom było lepiej (jak sama zauważyłaś idzie wyż).

    Jeżeli nic nie zrobisz to szanse na dostanie się twojego dziecka w przyszłym roku będą jeszcze gorsze. Póki co nie wiadomo czy przyszłoroczne sześciolatki będą mogły uczyć się w przedszkolu. Jednak nawet nie, to zauważ, że od przyszłego roku zgodnie z założeniami reformy, każdy Pięciolatek ma mieć zagwarantowane miejsce w przedszkolu.
    Przykład Gdańska:
    30% 6 latków chodzi do przedszkola
    50% 5 latków chodzi do przedszkola
    ——
    50% 5 latków nie chodzi do przedszkola,
    łatwo zauważyć, że nawet jeśli wszystkie 6 latki odeszłyby z przedszkola to ich miejsce i tak przyjdą 5 latki nie chodzące do przedszkola, ba będzie ich więcej więc dodatkowo zajmą ewentualne miejsca 4 latków a być może wypchną “trzylatki”

    Prawda jest taka, tylko rodzice mogą wywalczyć coś dla swoich dzieci.

    Czarny scenariusz:
    “Za rok napiszesz, przez reformę i 5 latki w przedszkolu moje dziecko nie dostało się do przedszkola”,
    “Mama obecnego 2 latka napisze, przez reformę moje dziecko nie dostało się do przedszkola”

    a nawet jeśli “reforma nie wypali” to i tak dostanie się 4 latka do przedszkola jest bardzo trudne

    pozdrawiam
    Hanka

    P.S Przykład działania rodziców sześciolatków pokazuje, że rodzice coś mogą, ale muszą działać w grupie i nie mogą być bierni. A brak bierności to pisanie oficjalnych pism, dopominanie się odpowiedzi na te pisma. Tylko tyle i może aż tyle, bo to wszystko wiąże się z potwornymi emocjami i bezradnością jeśli się widzi jak ten system funkcjonuje.

  28. 22 lipca 2008, 15:18:46alina

    alina

    Przeczytałam dziś wypowiedż p. Hall w Gazecie Wyborczej z dn. 21. 07 .08. Sama przyznaje, że chce skrócić dzieciństwo naszym dzieciom, by zarabiały na emerytury innych. Nasze dzieci mają więc być wołami roboczymi. Nie ma to jak wysługiwanie się najmłodszymi. Wiadomo, strajkować nie pójdą.
    Najbardziej irytuje mnie postawa Rzecznika Praw Dziecka. Jakoś nie słychać o jego stanowczym proteście. A przecież ten projekt jest krzywdzący dla dzieci i anty- rodzinny.

    Chciałabym gorąco, aby ten projekt nie wszedł w życie i nie dotknął mojego 4-letniego synka, ale mam obawy, że mimo naszych wypowiedzi p. Hall zrobi co zechce bo my i tak się nie liczymy. Liczą się tylko nasze głosy przy wyborach.

    PROTESTUJĘ PRZECIW SKRACANIU DZIECIŃSTWA DZIECIOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  29. 22 lipca 2008, 23:21:37maja

    Biuro Rzecznika Praw Dziecka połowicznie wsparło naszą walkę o pozostanie zerówek w przedszkolach (prosząc oficjalnie Prezydenta Gdańska o wyjaśnienie w tej sprawie, ale też nie wydając jednoznacznej opinii). Jak wiadomo w tej chwili nie ma do kogo w tej instytucji napisać, jeszcze nowy rzecznik nie został powołany.

    Obecnie pismo naszego współautorstwa trafiło do Rzecznika Praw Obywatelskich, który skierował zapytanie na szereg przez nas wskazanych kwestii dotyczących reformy do MEN. MEN milczy, a RPO się temu dziwi…

    Takie mamy swobody obywatelskie, ups! urzędowo-ministerialne w Polsce…

  30. 23 lipca 2008, 00:22:05Karolina Elbanowska

    Zachęcamy wszystkich do przyłączenia się do AKCJI MASKOTKOWEJ. Wysyłajce pluszaki z dopiskiem “Nasze dzieci to nie zabawki” na adres:
    Sz.P. Katarzyna Hall
    Minister Edukacji Narodowej
    Al. Szucha 25
    00-918 Warszawa
    Pierwszą porcję maskotek wręczyliśmy już p. Minister na lipcowej konferencji.
    Ale to chyba jeszcze za mało…

  31. 25 lipca 2008, 09:13:11misiek

    Maksymalnie beznadziejny pomysł naszego ministerstwa edukacji!!!. Ile takie dziecko będzie miało zajęć dziennie w szkole 3-4 , a co dalej z takim ? do świetlicy do 16-tej ?
    A posiłki jakie schabowy w stołówce szkoleje ? A co w tej świetlicy będzie robił z “bandą” innych dzieciaków nie ze swojej grupy? Takie maluchy to nie przedmioty!!!!
    W przedszkolu siedzi 8-16 i ma więcej zajęć niż w dennej szkole i ni ema problemu.
    Po prostu ministerstwo wymysla bo “spych a” wszystko na rodzicó” . Wiadomo kasa, ksasa……

    BZDURA NA MAKSA.

    RADZE RZĄDZĄCYM NIECH SIE ZASTANOWIĄ NAD TYM LEPIEJ, ludzie nie będą tacy pobłażliwi….

    Myślę , że zamiast pluszaków lepiej wręczyć coś bardziej przemawiającego. A może na adres domowy w Gdańsku ?

  32. 25 lipca 2008, 09:56:00Agnieszka

    Witam jestem mamą dwójki dzieci, córka 7 lat- w tym roku idzie do szkoły i syna 4 -letniego. Znam sytuacje jaka panuje w Łódzkich szkołach głownie w tych w śródmieściu, bo moja mama wiele lat uczyła w jednej z nich, znam też dobrze inne młode nauczycielki z innych szkół, i jestem przerażona nie tyle faktem puszczenia dzieci do szkoły by uczyły się, ale nie przygotowaniem szkół do przyjęcia tych młodszych dzieci, przeraża mnie fakt agresji wśród dzieci, moja córka jest osobą spokojną , unikającą konfliktów, niestety łatwo dającą się podporządkować, czy w związku z tym już mam odkładać kieszonkowe dla jej starszych koleżanek ?, czy zamiast wymyślać nowe bzdurne reformy nie czas się przyjrzeć obecnej złej sytuacji jaka jest w szkołach, i spróbować ściągnąć z tego “wspaniałego zachodu” jakieś metody ochrony najmłodszych dzieci, oraz zapobiegania przed przemocą w szkołach.

    może jednak powinno powstać więcej takich szkół o klasach 1-3 gdzie faktycznie klasy są przygotowane do pracy z małymi dziećmi. w Łodzi w śródmieściu na 6 szkół podstawowych jest (niewielki kwadrat 6-7 ulic)1 taka szkoła nie muszę dodawać jak “łatwo i bezproblemowo” zapisać tam dziecko, tylko że po tej szkole przenosi sie do innej szkoły i wpada do klasy 4 latków , ale to już inny temat,
    jestem przeciwna wysyłaniu dzieci do nieprzygotowanych szkół . nie zgadzam się też na skracanie im dzieciństwa.

  33. 25 lipca 2008, 10:41:01loenka

    Drodzy Rodzice, Pani Minister.Jestem nauczycielka przedszkola we wsi. Mam 25-letni staz pracy, studia podyplomowe na dwóch kierunkach.Jeden z nich to logopedia. Moje koleżanki również mogą sie pochwalić wysokim stopniem wykształcenia- studia podyplomowe i kursy kwalifikacyjne. Staramy sie dzieciom stworzyć optymalne warunki rozwoju. Baza materialna przedszkola jest swietnie przygotowana- sala gimnastyczna, gabinet logopedyczny, przestronne sale z łazienkami, duży plac zabaw z bezpiecznymi urzadzeniami. Obejmujemy opieką 120 dzieci. Każda z nas w swojej pracy stawia sobie za cel jak najlepsze przygotowanie dzieci do podjęcia obowiązku szkolnego, nie pomijajac dzieci o szczególnych uzdolnieniach, które maja zapewniony poszerzony program oraz dzieci, które wymagaja intensywnej pracy wyrównawczej. Współpracujemy z Poradnią Psychologiczno- Pedagogiczną.Zapewniamy dzieciom opiekę aż do powrotu rodziców z pracy. Co może zaoferować skoła w naszej wsi? Nie wiem, bo w tej chwili sale lekcyjne mieszcza dzieci po 19 w jednej salce (pierwsza ławka w odległości 1/2 m od tablicy), świetlica (przepełniona juz teraz) w ponurej piwnicy, podobnie jak stołówka, gdzie panuje odór stęchlizny. I jedna sala gimnastyczna wspólna z gimnazjum, które też nie jest oddzielone od podstawówki. Boisko wspólna dla wszystkich, bez urzadzeń dla małych dzieci. Jak w takich warunkach ma wyglądać “wyrównywanie szans”?

    Dlatego , porównując osiągnięcia wychowania przedszkolnego do tej pory i usilne próby zniszczenia tego dorobku przez Panią, Pani Minister ,śmiem twierdzić, że jest to zamierzone działanie mające na celu osłabienie Państwa Plskiego.Bo osłabienie młodego pokolenia do tego będzie prowadziło. Oby nie został nam “ino sznur”.

  34. 25 lipca 2008, 10:54:41Kariolka

    Dziecko w wieku 6 lat ma pójść do szkoły to absurd. Kto utrzymie te dzieci w ławce, są jeszcze małe, chcą się bawić a nie uczyć. Czy Państwu chodzi o to aby jak najwcześniej dzieci poszły do pracy bo nie ma już dziś środków na wypłatę emerytur (pieniądze zostały “przejedzone” :budynki ZUS, wczasy, “szkolenia” itp pakiety) i za to odbieramy dzieciom ich dzieciństwo?!. Może w innych krajach dzieci chodzą do szkoły od 6 lat ale jaki tam jest system nauczania ostatnio czytałam o 14 chłopcu który z rodzicami pojechał do Stanów nie znając angielskiego po 4 latch zabijają się o niego wszystkie najlepsze uczelnie, bo jest taki zdolny to chyba świadczy o tym na jakim poziomie (wysokim) jest nasze szkolnictwo, więc nie potrzeba żadnych zmian.

  35. 25 lipca 2008, 12:21:56Anastazja

    Zgadzam się z większością rodziców walczących o DOBRO SWOICH DZIECI. Pracuje w S.P a konkretniej w Oddziale Przedszkolnym kilkanaście lat..widzę ,że te zmiany które mają nastąpić są wielkim niewypałem…nieprzemyślane i głupie . Trzymajcie się , walczcie.Powodzenia.

  36. 25 lipca 2008, 13:21:05Tesia

    Dlaczego P.minister skraca naszym maluchom dzieciństwo?? Czy idąc od 6go roku życia do szkoły nauczą sie więcej(czego?), szybciej(pojdą do pracy???). Nie rozumiem po co ktoś dzięki mojemu dziecku próbuje na siłe utrzymać sie na swoim stanowisku i to jeszcze kobieta, ktora mając kiedyś małe dzieci a teraz może wnuki powinna rozumieć potrzebę małych dzieci do zabawy i wolnego czasu! One mają czas żeby sie uczyć, ja dobrze wiem jaką różnice robi 1rok w możliwościachtakiego małego dziecka,bo sama jestem mamą 8latka i 2latka. Nie wolno im odbierać dzieciństwa!!!a tym właśnie jest ta ustawa!!! W Anglii dzieci idą do szkoły od 5go roku życia i czy są przez to mądrzejsze,lepiej wykształcone, a może szczęśliwsze???? PARANOJA poprostu!

  37. 25 lipca 2008, 19:28:48Mama

    Wszyscy mówią o likwidacji zerówek w przedszkolu a ja jestem przeciwna likwidacji zerówek również w szkołach.Jestem mamą dzieci które mają 2 i prawie 5 lat.Jestem na urlopie wychowawczym i nie mam szans na to aby moje dziecko poszło do zerówki w przedszkolu ,gdzie o wolne miejsce biją się rodzice pracujący.Uważam ,że zerówka w szkole jest czasem na przystosowanie się dziecka do nowych warunów,na naukę współpracy w grupie no i zabawę, bo tego dzieci sześcioletnie potrzebują.Który sześciolatek wysiedzi grzecznie kilka godzin w ławce na twardym krzesełku?
    Pani minister gratuluje pomysłu .A może chodzi o to, aby młodzi ludzie szybciej szli do pracy i płacili podatki na takich wspaniałych pomysłodawców.

  38. 25 lipca 2008, 19:34:04tymik

    Niewatpliwym jest fakt, ze dostosowanie szkol do obnizonego wieku wszystkich poszczegolnych klas nie bedzie procesem latwym, ani szybkim, jednak wielu z was wydaje sie, ze dzieci nie moga isc do szkoly wczesniej, bo… no wlasnie, bo czemu? otoz, mozg czlowieka jest tak skonstruowany, ze dzieci w wieku 4-10 lat sa najbardziej elastyczne i podatne na przyswajanie, zapamietywanie oraz wykorzystywanie wiedzy, dlatego pomysl obnizenia wieku szkolnego jest dobry, tylko trzeba go odpowiednio wprowadzic. dobrym przykladem sa dzieci, majace rodzicow 2 narodowosci. mozna u nich zaobserwowac wprawe w ojczystym jezyku kazdego z rodzicow, jesli oba jezyki sa przy dziecku uzywane. dlatego osobiscie jak najbardziej popieram ten pomysl, a nawet, jesli w zycie nie wejdzie, to moje dziecko najprawdopodobniej i tak rozpocznie edukacje wczesniej.

  39. 26 lipca 2008, 01:03:56domi

    dobrze I. poślij T. rok wcześniej, nikt Ci tego nie zabrania i nie ma zamiaru zabraniać…
    jeśli tylko będziesz szukała szkoły dla syna z myślą o “dobrej szkole”; z fajną świetlicą, dobrze wyposażonej, z boiskiem, salą gimnastyczną itd., a nie zapiszesz dziecka do pierwszej lepszej podstawówki będzie to oznaczało, że przyznajesz nam protestującym rację- że nie wszystkie szkoły są jednakowo - czyli jak najlepiej- przygotowane do zajęć z najmłodszymi dziećmi, że MEN czy RM Gdańska mogą jeszcze sporo zrobić, by wszystkie gdańskie maluchy mogły trafić do dobrej, publicznej szkoły :-)
    neurobiologia to jedno, a socjologia drugie: warto chyba w życiu myśleć też o innych, a nie tylko cieszyć się, że ma się przypadkowo lepiej?

    co do elastyczności ludzkich umysłów- miejmy nadzieję, że i po 10 r.ż. wszystkie właściwości adaptacyjne mózgu są dostępne, szczególnie u polityków i urzędników, chociaż jak widać po sposobie i planach wdrażania reformy MEN - nie jest to najwyższy z możliwych poziom dostępu…

  40. 26 lipca 2008, 16:42:24ANNA

    Długo szukałam waszej strony.Jesteście bardzo dobrze schowani(chodzicie kanałami?).Piszę z nadzieją,że moje NIE wobez pomysłu Pani Minister ma jakąś wartość.Podpisuję się obydwiema rękami.Nie tylko martwię się o pierwsze roczniki,ale o wszystkie dzieci,których dotknie ten pomysł.Dlaczego nie otworzyć nowych przedszkoli?Jak równy start w życiu to już od “pieluchy”.Wobec polskiej,smutnejrzeczywistości-parodii widzę to w czarnych kolorach.

  41. 28 lipca 2008, 09:27:45ania l.

    Dziękuję za protest. Jak tylko usłyszałam o planach pani Hall, powiedziałam, że zrobię wszystko żeby oszczędzic mojemu dziecku doświadczeń reformy! W moim mieście - Gdańsk- chcieli wyjść przed szereg i juz ot tego roku zmusiśc dzieci do pójścia do zerówek szkolnych. Na szczęście dzięki protestom rodziców udało się !!! Najbardziej mnie wkurza to, że wystarczy pójść do jakiejkolwiek szkoły i zobaczyć, że absolutnie nie są one przygotowane dla maluchów. A jak słysze tekst o standardach europejskich yo szlag mnie trafia= przecież w różnych krajach jest różnie, a poza tym tak sa odpwoeidni nauczyciele, przygotowani do opieki na d malauchami i odpowiednie slae, miejsce do zabawy i jest bezpiecznie !!! Co Wam będę pisać, sami to wiecie. Ale nic mnie bardziej nie denerwuje jak powtarzanie z głupim uśmieszkiem pt. wy rodzice nic nie rozumiecie, że reforma musi być. Bez liczenia się z naszym zdaniem, zdaniem psychologów, nauczycieli, samorządów a przede wszystkim realiami - brakiem pieniędzy. Najłatwiej papierkiem coś zarządzić a że dzieci faktycznie dziać się będzie krzywda, co tam. - Pani minister robi reformę! Proszę Was działamy dalej i nie pozwólmy zepsuć naszym dzieciom dzieciństwa! I jeszcze jedno - mój synek chodzi do prywatnego przedszkola ze szkołą podstawową, warunki miałby dobre ale ja po prostu nie chcę żeby za szybko zaczynał “szkolną rzeczywistość”. Może i nasze dzieci szybciej chwytają pewne rzeczy ale żadnen psycholog mnie nie przekona, że szybciej dojrzewaja psychicznie. Co z tego , że mój syn lepiej obsługuje dvd od mnie, jak potrafi płakać bo wyginęły diznozuary!

  42. 28 lipca 2008, 13:52:50aania

    Nie będę posyłać już swojego dziecka do pierwszej klasy, jest za stare.
    Będę witać maluchy w pierwszym dniu nauki. Chcę, żeby to były siedmiolatki. Nie wyobrażam sobie pracy z mlodszymi dziećmi, jak to będzie? Nikt nie rozmawia o tym z nami, nauczycielami klas młodszych. Będą może jakieś szkolenia? Kto za nie zapłaci, znowu my, nauczyciele?
    Gdzie pomieszczę te dzieciaki w swojej sali? Nie ma tam miejsca na dywan i zabawki. Osobnej sali do zabawy i wypoczynku nie dostanę, bo nie ma wolnej w szkole. A jakby była, to kto ją wyremontuje i urządzi? Bo tę, w której pracuję teraz, malowałam sama z rodzicami moich uczniów, za pieniądze wysupłane przez dyrektora i dozbierane przez rodziców. Mam nawet w klasie umywalkę, którą przyniósł z domu tata Kingi, wodę podłączyli ojcowie Ernesta i Darka. Ja w tym czasie kicałam po drabinie z wałkiem , z innymi mamusiami . A teraz, czyi ojcowie mi pomogą? Gdzie maluchy będą spędzać przerwy?Na szkolnym korytarzu, ktorego atmosfera w czasie długiej przerwy przyprawia o palpitację serca,głuchotę i zanik logicznego myślenia nieopacznie tam zbłąkanych rodziców? Gdzie będą chodzić do toalety? I kiedy? - chyba w czasie lekcji, bo na przerwie to nawet pierwszakom nie pozwalam.
    Ale najbardziej boję się tych maleńkich dzieciaczków. Nauka “bycia w szkole” dziecka siedmioletniego wymaga ogromu pracy i uwagi nauczyciela. Przy tym nauka pisania, czytania i liczenia to pikuś, bo przygotowanie w klasie zerowej jest doskonałe. Pierwszak ma tyle problemów! Jak je zniesie sześciolatek? Zniechęci się, zbagatelizuje, może nawet nie dostrzeże ich wagi, pozostawi i przejdzie do porządku dziennego, nie rozumiejąc znaczenia sytuacji, zdarzeń, mechanizmów szkolnych?Czy rzeczywiście będzie wiedział, po co jest w szkole? I czy będzie chciał w niej być? Nie wiem. Nie wiem, jak to będzie i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego dziś. Pozostaje powiedzieć - jakoś to będzie. Ale dlaczego u nas zawsze ma być “jakoś”, a nie dobrze? Dlaczego właśnie w szkole ma być >jakoś< ?

  43. 31 lipca 2008, 13:25:40mamusia dwóch

    Szczerze kibicuje, by reforma się nie udała. Mój starszy syn jest z sierpnia 2003 chodzi do przedszkola. Akurat gdy pójdzie do zerówki, będzie miał na oku młodszego brata (w maluchach). Innej opcji nie wyobrażam sobie. Znam podstawówkę, do której później pójdzie. Nie ma oczywiście placu zabaw…za to ze wszystkich stron beton, beton i ulice :(

  44. 04 sierpnia 2008, 14:40:16AN

    Moim skromnym zdaniem główny problem jest w tym, że Pani Minister i Ministerstwo ignoruje wszelkie pytania i wątpliwości rodziców i nauczycieli.
    Wiek szkolny oczywiście można obniżyć, ale dobrze by było, żeby wszystkie zainteresowane strony były wyczerpująco poinformowane przynajmniej na rok przed planowaną reformą.
    A u nas co? Pierwsze czytanie projektu ustawy w lipcu, potem nic …, potem wakacje Sejmu i od września … zobaczymy jak to będzie:-(
    Przypominam, że rekrutacja do wielu szkół na rok 2009 rozpoczyna się już w bieżącym roku. I co teraz? Rozpocznie się walka rodziców z dwóch roczników o przyjęcie do szkoły.
    No i oczywiście te “biedne” sześciolatki, które już na starcie będą musiały się nieźle napocić, żeby dorównać dzieciom siedmioletnim po zerówce:-(
    Wyścigi szczurów rozpoczęte. Bardzo dziękujemy Pani Minister. Jeżeli takie zadanie ma spełniać reforma to już się udało:-(

  45. 05 sierpnia 2008, 11:59:17Anna

    Kolejny bubel- reformy edukacji ciąg dalszy. Komu ma to służyć? Na pewno nie naszym dzieciom. Owszem, jestem za tym, by mogły zacząć się uczyć - poprzez zabawę. Nie ma zbyt wielu szkół, które mogą przyjąć maluszki i zapwnić im należytą opiekę. W podstawówkach dzieci uczą się na 2-3 zmiany, bo nie ma sal. Pani Minister pewnie wirtualnie dostawi baraki (jak to robią w Warszawie). Super -jest miejsce! No to udało się, należy się nagroda. Kto zarobił na poprzedniej reformie edukacji? Co dała nam dobrego? NIC !

    Jako matka i nauczycielka stanowczo protestuję.

    Powinni zająć się programem do klas “0″ (zbyt obszerny i za mało czasu na rozwijanie umiejętności małej motoryki). W klasach 1-3 nie przewidzieli czasu na utrwalenie materiału.

  46. 07 sierpnia 2008, 08:58:52jamajka

    polecam bardzo dobry tekst na temat nowego pomysłu MEN-u w portalu http://www.edukacyjnykrakow.pl. Tekst tłumaczy szkodliwość pomysłu wysyłania 6-latków do szkół. Link: http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=126

  47. 07 sierpnia 2008, 20:48:32Mamuśka

    Mój syn pójdzie w wieku 6-lat do szkoły, ale napewno nie do pierwszej klasy jak chce MEN. Mam doświadczenie z pierwszym dzieckiem, które po 2 latach żłobka i 3 przedszkola trafiło do “zerówki” w szkole. Zostało przygotowane fantastycznie do nauki w klasie pierwszej. Nauczycielka, która miała zajęcia w klasie 0, uczy go teraz w dalszych klasach. Ten rok w “zerówce” dał jej szanse nie tylko nauczyć dzieci podstaw do rozpoczęcia nauki, ale przede wszystkim szanse na poznanie ich słabości, które w kolejnych latach pomagała im pokonywać,ale także ich zalet i zdolności, które mogła z nimi rozwijać. Ale i dzieci na tym skorzystały, zadomowiając się i uczestnicząc w życiu szkoły. I mojemu młodszemu dziecku też dam taką szanse rozwoju. Natomiast napewno nie skrócę mu dzieciństwa.
    Może się tutaj narażę wielu osobom, ale naprawdę szkoła nie jest taka straszna i bardzo wiele zależy od samych nauczycieli i dyrekcji. Szkoda tylko, że Kart Nauczycielska ma wiele artykułów, które umożliwiają “siedzenie” w szkole i odbębnianie minimum, przez niektórych nauczycieli (i wiem co mówię, bo sama pracuję w szkole i obserwuje zangażowanie kadry)
    MEN natomiast powinien się zająć w pierwszej kolejności:
    - wyremontowanie i wyposażeniem szkół,
    - zadbaniem o boiska, sale gimnastyczne,
    - zabezpieczenie warunków nauki i bezpieczeństwa dzieci,
    - odchudzeniem liczby uczniów w klasach, bo dotrzeć do 30 czy 34 dzieci w 45 minut jest fizyczną niemożliwością,
    - przystosowaniem programu nauczania do wieku dziecka
    - odciążeniem tornistrów (to naprawdę jest uciąliwe dźwigać codziennie na plecach kilka kilogramów)
    - zadbaniem o formy dodatkowych zajęć i to nie tylko wymuszone douczanie dla dzoieci z problemami, ale zajęć rozwijających talenty naszych dzieci

    Dlatego dołączam sie do walki, aby reforma nie była wprowadzona na siłę. NIE ZABIERAJMY DZIECIŃSTWA NASZYM DZIECIOM. Na naukę mają całe życie.

    Mama 5 i 9 latków.

  48. 07 sierpnia 2008, 23:34:07GONTI

    Jestem mamą dziecka z rocznika 2003 marzec i wygląda na to, że mój synek będzie właśnie tym królikiem doświadczalnym, którego wybrało sobie ministerstwo. ZDECYDOWANIE MÓWIĘ - NIE !!! Nie pośle swojego dziecka do szkoły w przyszłym roku, a jeśli będzie taka potrzeba chętnie wyjdę na ulicę w formie protestu.
    Tyle grup zawodowych protestuje, dlaczego nie mielibyśmy zrobić to my - rodzice poszkodowanych sześciolatków?
    Przeglądając mnóstwo stron i forum interenetowych dot. tego zagadnienia nie znalazłam ani jednej pozytywnej argumentacji tego pomysłu. Pomyślałam sobie: a może jak znajdę jakieś właściwe uzasadnienie, powód, będzie mi łatwiej pogodzić się z tą decyzją. NIC !!! NIE POŚLĘ DZIECKA DO SZKOŁY W PRZYSZŁYM ROKU !!!

  49. 10 sierpnia 2008, 23:34:44go

    Witam wszystkich,

    Jestem mamą dwulatka i nauczycielką w szkole podstawowej i gimnazjum. Pracowałam też w szkole szwedzkiej.Uwierzcie, że posyłanie sześciolatków to krzywda dla dzieci. Pomijam już samą szkołę i świetlicę, gdzie dzieją się różne rzeczy, ale te maluchy są nieprzygotowane emocjonalnie do szkoły!!!!!! To są dzieci, dla których czasami problemem jest, że spadnie im na ziemię ołówek,albo własnie pokłóciły się z koleżanką. Pamiętam sześciolatka, który całą lekcję płakał za Mamą, albo innego, który bał się zejść po schodach do szatni, bo szły tam starsze dzieci!!!!

    Po co skracać im czas, tak niezbędny po to, aby dziecko spokojnie przygotowało się do szkoły????
    Oprócz kłopotów emocjonalnych nic to nie da!

    Uważam, że naprawdę potrzebny jest zdecydowany protest w obronie dzieciaków i zróbmy to jak najszybciej, szczególnie powinni się zmobilizować rodzice 6-latków bo ta głupota i brak dalekowzroczności tej reformy dotyczy naszych dzieci!

  50. 12 sierpnia 2008, 09:39:19iga

    Witam,
    jestem mamą dwójki dzieci-ur.kwiecień 2003 oraz czerwiec 2004. Jestem zdecydowaną przeciwniczką reformy. Moje starsze dziecko pójdzie-wg reformy- do szkoły z dziećmi o rok starszymi- z rocznika 2002. Cóż za bezsens! Oprócz tego,że będzie ciągle tym najmłodszym, maluchem, itp (dzieciaki potrafią być okrutne…), to na dodatek nie będzie miał przygotowania “zerówkowego”, jakie będą miały dzieci z rocznika 2002. Jeżeli ta reforma miałaby mieć sens, moje dziecko powinno pójść do zerówki z dziećmi z 2002. Kto jest na to przygotowany? Przedszkola nic jeszcze nie wiedzą,co będzie z obecnymi 5-latkami,. a nabór do zerówki w szkole już zakończony. A gdzie porada psychologa?Kiedy chcą to wszystko zrobić, skoro nowy rok szkolny tuż tuż…. gdybym z kolei nie puściła starszego dziecka do szkoły w wieku 6 lat, to spotka się z o rok młodszym bratem w klasie. A oni nie są bliźniakami!!!Pani Hall! Proszę o myślenie- ono ma przyszłość!

  51. 12 sierpnia 2008, 12:20:25aneta

    Witam serdecznie.
    Jestem mamą trójki dzieci, syn jest po pierwszej klasie, i 2 dziewczynek - 6 i 7 latki. Dzięki temu w przyszłym roku czeka mnie podwójne wyjście do I klasy. Znam również, dzięki mojemu synowi realia naszej dzisiejszej szkoły. Nie wyobrażam sobie jak bedzie wygładał pierwszy miesiąc września 2009 roku, kiedy ze zdwojonym strachem bedę myślala o każdym dniu w szkole mich córek. A jakie są moje obawy:
    1. dzieci pierwszych klas nie mają zagwarantowanej opieki przez okres pobytu w szkole. Nie tylko w godzinach (07-16), ale nawet kiedy są przez te 3,4 pobytu w szkole. Nikt się nie zajmuje nimi podczas przerw, nawet jeżeli nauczyciel ma dyżur na korytarzu. Dzieci same MUSZĄ sobie radzić wśród dużo większych od siebie. Oczywiście wyrabianie samodzielności jest konieczne, ale czy napewno nie jest to narażanie ich na ogromny dodatkowy stres, kiedy taki maluszek - 6-ciolatek ma sam pójść do łazienki, a jakiś niemądry starszy kolega z 6 klasy bedzie chciał sobie zrobić żart i zamknie takiego malucha w łazience.
    2. dzieci obecnie 5 letnie nie są przystosowane i przygotowywane do tak wielkiej dla nich koncentracji przez 45 min lekcji. Uczą się tego dopiero i cięzko im się przystosować do ciągłego siedzenia w miejscu. Czy panie nauczycielki, będą mogły sobie pozwolić na częstrze przerwy w czasie lekcji, tak aby taki maluszek mógł się trochę poruszać, kiedy starsze dzieci w tej samej lklasie już nie wymagają częstych przerw w lekcji. Co w takim przypadku o wyrównaniu szans? Przecież w jednej klasie nauczyciel będzie musiał prowadzić 2 programy, nie sądze bowiem że 7 latki będą cierpliwie czekały, aż młodszy kolega skończy wykonywać zadanie, kiedy on robi je błyskawicznie. Czy MEN zastanawia się, że obniży to poziom nauczania, który wg mnie i tak w ostatnich latach został mocno obniżony.
    3. a czy ktoś zastanawiał się nad poniesionymi kosztami dla rodziców, takich jak ja. Będę musiała zapenić obydwu moim dziewczynkom wyprawki do I klasy, a nie słyszałam o tym , żeby chciaż tzw. świadczenia rodzinne miałyby ulec jakimś podwyżkom.
    Na koniec - nie poślę młodszej dziewczynki do szkoły w wieku 6 lat, nawet jeżeli miałoby się to skończyć jakimiś sankcjami nałożonymi na takich rodziców. Wolę zapłacić karę, niż narażać moje dziecko na tak wielki stres, posyłania do NIEPRZYGOTOWANEJ szkoły, i tak wystarczy, że będę martwiła się o starzą córeczkę, która tak naprawdę też jest jeszcze maluchem.
    Dlatego podpisuję się pod ostatnim wpisem POPROSZĘ O MYŚLENIE, ono nigdy nikomu nie zaszkodziło.

  52. 19 sierpnia 2008, 10:27:47yoluha

    jestem mamą 2 letniej dziewczynki. jeszcze kilka lat do pójścia do szkoły, ale juz dzisiaj protestuję. Przez tyle lat dzieci zaczynały nauczanie w wieku 7 lat ( a kiedyś chyba nawet później) i było dobrze. A teraz co za cuda sie dzieją? NIE ZABIERAJCIE NASZYM DZIECIOM DIECIŃSTWA!!!! TAk na chłopski roum, tu nie chodzi o ich dobro, tylko o to by te dzieciaki jak najszybciej zasiliły klasę robotmniczą. Bo jak się szybko policzy to dzisiejse maluchy jak skończą nawet liceum, to będą miały 18 lat. Będą pełnoletni i będą mogły acząć zarabiać nie tyle na soebie tylko co na tych darmozjadów gryzipiórków polityków, żeby mogli wymyślać co raz to bardziej bzdurne ustawy Jedna z mam dobrze napisała, że niektóre dzieci w wieku 5 lat jescze dobrze mówić nie umieja, bo się seplenią, albo gdzieś tam zdania nie tak sklecają. Więć jak takie dziecko ma napisać nawet krótkie opowiadanko typu: co robi mój tato? jak mi minęły wakacje itp

    STANOWCZO PROTESTUJĘ!!!. Z NADZIEJĄ, ŻE TEGO TYPU AKCJE BĘDĄ MIAŁY SWOJE POYTYWNE KONSEKWENCJE DLA NASZYCH POCIECH.

    PODROWIENIA

  53. 19 sierpnia 2008, 12:06:36Mewa

    Witam!
    Mamy troje dzieci: 2003; 2004; 2008
    Zgadzamy się, że przerzucenie wychowania najmłodszych na ‘tańszą szkołę’ skrzywdzi dzieci, ale jeśli chodzi o pieniądze, to…

    Wiemy, że może nikt nas nie poprze, ale wydaje się nam, że brakuje przedszkoli, bo obiektywnie są ‘za tanie’ dla rodziców, czyli zbyt duzo płaci miasto.

    Miesięczna opłata stała we Wrocławiu to 169zł za dziecko
    + ok 5zł dziennie wyżywienie (zależy od placówki)
    + absurdalne składki na papier, ksero itp.
    Razem nie więcej niż 300zł/miesiąc za pełną opiekę z wyżywieniem, z placem zabaw, z wycieczkami, z zajęciami dla dzieci czyli zabawą i wstępem do edukacji zbiorowej.
    Opiekunka do dziecka w najlepszym wypadku będzie 3xdroższa.

    Obecnie, aby zapisać dziecko do przedszkola trzeba być najlepiej samotną matką (bez komentarza) na drugim miejscu są dzieci obojga pracujących rodziców - i nie dam się przekonać, że dwoje pracujących dorosłych ludzi nie stać, by zapłacić więcej za przedszkolę

    Wrocław - dane z budżetu miasta 2004 roku:
    - roczne koszty utrzymania (bez wydatkow kapitałowych) przedszkolaka - 5.480 PLN, z tego:
    - opłata rodziców - 840 PLN,
    - dofinansowanie z budżetu gminy - 4.640 PLN
    Zmieniły sie kwoty, ale nie zmieniły się proporcje.

    Widać, tak socjalnej instytucji nie sposób utrzymać, więc albo ograniczymy jej zakres (zmniejszymy liczbe przedszkolaków) albo przeniesiemy ciężar jej utrzymania na zainteresowanych. I jakkolwiek wiemy, że dzieci są przyszłością narodu, całego narodu - dla ustalających budzet, powyższe kwoty są solą w oku.

    Pod rozwagę.
    Pozdrawiam.

  54. 19 sierpnia 2008, 22:49:48kalina

    Jestem absolutnie przeciwna planom obniżenia wieku szkolnego. Nie zgadzam się, aby dzieciom odbierano rok dzieciństwa. Pod hasłem „wyrównywania szans” rząd chce wprowadzić zmiany, które na pewno nie będą korzystne dla dzieci. Przyniosą natomiast oszczędności w budżecie. Niech rząd szuka innych sposobów łatania budżetu i ratowania systemu emerytalnego.
    Chcę, aby moje dziecko szło do szkoły, gdy jest do tego dojrzałe emocjonalnie i zostało przygotowane do pójścia do szkoły w przedszkolu, gdzie ma zapewnioną naukę poprzez zabawę, opiekę, warunki lokalowe, posiłki i jest bezpieczne. Jak MEN zamierza „wyrównywać szanse” dzieci, które nie miały szansy chodzić do przedszkola lub zerówki w szkole? Wprowadzaniem na wariata tzw. reformy. NIE kosztem dzieci!!! Protestuję przeciwko wepchnięciu do systemu szkolnego niedojrzałych emocjonalnie i nieprzygotowanych do tego dzieci. Efektem będzie wzrost zaburzeń emocjonalnych, nerwic, stresów i problemów psychicznych u dzieci. Proponuje, aby rząd od razu przeznaczył większą ilość funduszy na zatrudnienie psychologów i zajęcia wyrównawcze w szkołach. W przeciwnym razie „wyrównywanie szans” odbędzie się dodatkowymi wydatkami rodziców na korepetycje i konsultacje psychologiczne.
    Do rozwoju i nauki małych dzieci jest przeznaczony system przedszkolny i tu jest OGROMNE pole do popisu dla rządu. Niech rząd pracuje nad stwarzaniem warunków otwierania przedszkoli i upowszechniania edukacji przedszkolnej. System szkolny ma swoje problemy i długo jeszcze nie będzie w stanie zapewnić takiej opieki i nauki, jaką dzieci mają w przedszkolu.
    Powoływanie się na kraje, w których dzieci podejmują wcześniej obowiązek szkolny, nie jest żadnym uzasadnionym argumentem za wprowadzaniem zmian. Każdy kraj ma swój wypracowany przez lata system i program edukacji. Wybiórcze powoływanie się na wiek rozpoczęcia nauki w szkole prowadzi wyłącznie do błędnych decyzji. Niech rząd, a w szczególności MEN, zajmie się konkretnymi problemami w szkole, których jest wystarczająco dużo (np. bezpieczeństwo, przemoc, poziom nauki), a nie wprowadzaniem pseudo reform, na które są marnotrawione publiczne pieniądze.

  55. 22 sierpnia 2008, 00:02:08micra

    Jestem zdecydowanie przeciwny obniżania wieku szkolnego i generalnie do decydowania o tym przez urzędników w jakiejkolwiek formie. To rodzice powinni decydować kiedy i gdzie dzieci zaczną naukę (i w jakiej formie), a nie ktokolwiek inny.

    Obserwuję moje dziecko, dzieci znajomych i wiem, że niektóre mając 6 lat mogą iść do szkoły, inne w wieku 8 lat dopiero są w stanie podołać obowiązkowi szkolnemu, tymczasem ktoś odgórnie ustala jak to ma wyglądać. Nie, ja jestem temu zdecydowanie przeciwny.

    Pierwsze co powinno zostać zreformowane to sposób finansowania szkół - przez wprowadzenie bonu oświatowego, by rodzice decydowali które szkoły będą funkcjonować, które nie - tak jak teraz decydują, który sklep działa, który nie działa - przez dokonywanie zakupów w tym sklepach, które im odpowiadają. Następnie w kolejności powinna nastąpić prywatyzacja szkół na wszystkich poziomach/etapach, by rodzice płacąc bonami oświatowymi finansowali prawidłowo prowadzone, bo prywatnie - szkoły.

  56. 28 sierpnia 2008, 16:40:58Joanna Bieniek

    Jestem mamą 2 dziewczynek (rocznik 2002, 2003). Jestem przeciwna nie samemu pomysłowi, ale sposobowi jego wykonania. W ubiegłym roku radni dzielnicy, w ktorej mieszkam (Praga Południe) chcieli za plecami rodziców zlikwidować zerówki przedszkolne. Wysłali jakieś głupawe pismo do dyrektorów przedszkoli i szkół z prośbą o tzw. współpracę- jak za starych dobrych czasów PRL. “Pomożecie? Pomożemy!” Jasne… Rodziców nikt z Urzędu Miasta nie pytał o opinię ani nawet nie poinformował, że ma zamiar wprowadzić tak istotne zmiany.

    Biedaki, w większości z PO, obudziły się w środku roku szkolnego, że w 2008 roku będą musieli zrobić nabór dla 3 latków i nie ma dla nich miejsc w placowkach. Jakby te dzieci spadły z Księżyca… W ramach dyscypliny klubowej lekceważyli dobro naszych dzieci i traktowali nas jak roztrzęsionych oszołomów. To dla nich po prostu kolejne pokolenie ekspertmentu edukacyjnego.

    Dzięki licznym protestom rodziców, wysyłaniu pism z podpisami gdzie-się-tylko-da, zainteresowaniu mediów (wszystkie dzienniki, telewizja, radio) udało się w Warszawie (niestety, nie we wszytskich dzielnicach) pozostawić zerówki w przedszkolach.

    W tym roku mam zamiar protestować przeciw rewelacyjnemu pomysłowi. Wiem, jak realizacja tego pomysłu będzie wyglądała w rzecywistości. Jak zwykle- po polskiemu.

    Dodam, że niestety głosowałam na PO, podobnie, jak cała moja rodzina.

    Nie oznacza to, że konfigurację PIS, LPR, Samobrona i SLD uwazam za lepszą…

  57. 28 sierpnia 2008, 23:37:42Aleksandra S.

    Witam, jak wiekszosc rodzicow rocznika 2003 (moja Gabrysia-lipiec wlasnie skonczyla 5 lat), jestem zdezorentowana i niepewna co czeka moje dziecko jutro.
    Gabrysia zna wszystkie litery i pieknie sylabizuje wszystkie trudne slowa, ale co z tego, jesli naprawde pewnie czuje sie tylko w swojej grupie w przedszkolu, gdzie od 3 lat ma te same Panie a na wiesc o tym,że wyjatkowo na zastepstwo przyjdzie inna pani wpada wrecz w panike. Mysle,ze w przypadku tych dzieci rozwoj spoleczny jest rowniez bardzo waznym argumentem wplywajacym na niekorzysc dla calej glupkowatej reformy.

    A jesli nawet zdecyduje wyslac ja do szkoly z rocznikiem 2002, to co z zerowka??? Czy 1 wrzesnia, Dyrektorka z Przedszkola powie, prosze Panstwa bedziemy realizowac program zerowki!……………….nie sadze…..

    Mam jeszcze pytanie, czy dla mlodyszych dzieci beda organizowane osobne klasy, czy beda one gonic strasze dzieci, ktore program zerowki maja w jednym palcu?

    Byc moze powinnam rozpocza edukacje corki od korepetycji!!!!!??????? Żeby szla z programem równo ze starszymi dziecmi???????????????

    Jak to juz ktos slusznie stwierdzil “i straszno i śmiszno”

  58. 29 sierpnia 2008, 09:54:18zana

    Witam….również mam syna z rocznika 2003 i stanowczo jestem przeciwna edukacji 6-latków !!! Co z tego że można odroczyć , w praktyce dzieci posłane pózniej do szkoły będą w jakichś sposób dyskryminowane nie mówiąc już o dużej różnicy poziomów edukacji dzieci w jednej klasie.

  59. 30 sierpnia 2008, 11:31:20ula

    A może lepiej by było wprowadzić obowiązkowe przeczkole gdzie atmosfera jest o niebo lepsza. No ale ci z rządu nigdy na takie rozwiązanie nie wpadną.Bo według nich to nie chodzi o dobro dzieci aby były mądrzejsze.A może chodzi o to szybciej się wyuczą szybciej pójdą do pracy będą podatki będzie zus w przeliczeniu na wszystkie dzieci to czysty ZYSK.

  60. 31 sierpnia 2008, 13:17:50Mama AUTYSTY

    Witam,
    jestem mamą 6-latka (r 2002) który ma szczęście że nie musi iść jeszcze do szkoły. Jest to dziecko objęte intensywną terapią pedagogiczą, i potrzebuje jeszcze jednego roku tej terapii żeby mógł swobodnie pójść do masowej szkoły. Nie chcę żeby szedł do szkoły integracyjnej bo tam nauczanie jest niskiej jakości a chłopak jest bardzo inteligentny, ma dużo różnych talentów, i mam nadzieję że skończy dobre studia i nauczy się żyć wśród “normalnego” społeczeństwa (czy ono tak naprawdę jest zdrowe …?).
    Nie chcę też nic mówić w szkole, mam nadzieję że uda mi się to ukryć, zaburzenia teraz są niewielkie. przyjmuję że jeśli nauczyciele będą mieć duży problem z tym żeby ogarnąć wszystkie dzieci w klasie (będzie ich z pewnością więcej) to ZDECYDOWANIE pozbędą się dziecka z etykietką jakiegokolwiek problemu. Po prostu nie będzie im się chciało wysilać.
    Ten rok, jeden rok może być decydujący dla dziecka z takimi problemami. Takich dzieci jest - szacunkowo - 1 na ok 160. To dużo.

  61. 31 sierpnia 2008, 13:19:12Mama AUTYSTY

    Jeszcze jedno - może z takim uporem powinniśmy walczyć o OBOWIĄZKOWE PRZEDSZKOLE od wieku np. 4 lat? To by dopiero skutecznie wyrównało sznse wszystkich dzieci. O to warto walczyć.

  62. 01 września 2008, 13:31:38poprostutata

    Mam 46 lat i 5-letniego chłopa w domu. Powinienem być za, a jestem przeciw. Uważam, że to rodzice powinni decydować a nie państwo. Wy tam z tej Platformy -jak wam nie wstyd. Wy z pisu-lepiej się nie odzywajcie. Tata

  63. 01 września 2008, 13:33:37TCksp

    Moim zdaniem to skandal. Mam córkę, która za rok zdaniem pani minister Hall powinna iść do I klasy. Teraz pójdzie do 5-latków do przedszkola. Dla niej to ogromny stres. Nawet nie chcę myśleć co będzie się działo za rok jak będzie musiała iść do I klasy. Pomysł minister Hall jest beznadziejny!

  64. 01 września 2008, 16:35:23mama 2

    Naszym zdaniem to skandal. Jeden rok wyrwany to BARDZO BARDZO BARDZO wiele dla małego dziecka, nawet pół roku i m-c to wiele. Wiem że dzieci mają się uczyć ale tej nauki czeka ich w życiu ładne paredziesiąt lat a okres dzieciństwa, beztroskiej zabawy i opieki rodziców nigdy już im się nie odda - a zabrać jest łatwo. Dziecko potrzebuje zabawy i “wolności od obowiązków” to też uczy i rozwija. Takie zmiany wprowadza napewno osoba która ma za dużo wolnego czasu i nie ma dzieci w tym wieku ani wnuków !!! Małe dziecko najłatwiej jest przestawiać z miejsca na miejsce ALE TO NIE ZABAWKI !!! a nie zająć się sprawami naprawde ważnymi !!!!. Sama mam dzieci w różnym wieku i wiem jak dziecko znosi zmiany do których jeszcze jest za małe. Dziecko jest żywe, czuje, boi się, stresuje, to nie zabawka którą można się pobawić i odłożyć jak się znudzi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pomysł p. minister jest BEZNADZIEJNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

  65. 01 września 2008, 16:47:00TATA !

    Beznadziejne pomysły !!!!!!!!!!!!!!!! Dajcie dziecku dorosnoć, wybawić się a nauka czeka je w życiu wszędzie po zerówce aż do grobowej deski.Pani minister prosze zostawcie decyzje o dziecku RODZICOM!!!!!!! Dajcie im dorosnąć a nie wyrywajcie roku z ich dzieciństwa i wkładajcie w mury hałasu i starszych kolegów dając im małe marionetki do zabawy DZIECI TO NIE ZABAWKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

  66. 02 września 2008, 10:23:41Monika

    Ja również tak jak większość rodziców nie wyobrażam sobie aby mój synek miał iść do szkoły mając 6 lat, przecież dzieci w tym wieku nie są na to przygotowane. Zresztą szkoły również nauczyciele w większości nie potrafią sobie poradzić z 7 siedmiolatkami, a kto poświęci tyle uwagi ile jest potrzebne 6 letnim maluchom? W przedszkolnej zerówce sytuacja wygląda zupełnie inaczej tam dzieci mają zapewnione cały czas opieke i bardzo dużo zajęć, które dopiero je przygotowują do pójścia do szkoły.Dzieci w tym wieku nie są jeszcze gotowe na szkołe , a jeśli przez tyl lat bardzo dobrze funkcjonował ten system to chyba bez sensu go zmieniać, nie uważa Pani ? Może Pani Minister nie ma wnuków ani nikogo z rodziny w takim wieku, proszę porozmawiać z takim 6 latkiem i zastanowić się czy to jest dla Niego najlepsze. My jako rodzice chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, dlatego też uważam że musimy walczyć aby nasze dzieci mogły spokojnie dorostać i móc po prostu być dziećmi.Jak Pani sobie wyobraża 6 letnie dzieci z nastolatkami ? Może Pani nie zdaje sobie sprawy co się dzieje w szkołach, jak dzieci sie zachowują jakie potrafią być okrutne, a 6 latki nie będą potrafiły sie obronić. Mam nadzieję ,że ten pomysł zostanie jeszcze kilka razy przeanalizowany i ostatecznie wrócimy do starego systemu edukacji.

  67. 02 września 2008, 10:28:10Tata

    Pomysł tragedia, ja swojego dziecka napewo nie puszcze wczesniej do szkoły.Tylko z jakiej racji ma byc dyskryminowane tylko dlatego że poszło później do szkoły. Jak będzie rozwiązany problem dzieci które chodziły już do zerówki a jka maluchów które nie maja pojecie o pisaniu i td.

  68. 02 września 2008, 11:14:30meg

    Sprzeciw,sprzeciw,sprzeciw-mam dziecko w 5 klasie SP i uważam że szkoła nie jest przygotowana na 6 latki w 1 klasie
    Nazwę to jako pozbycie się problemu który istnieje od 3 lat od kiedy zerówki zaczęto przenosić do szkół to był pierwszy poroniony pomysł ,naszym dzieciaczkom potrzebne jest dzieciństwo a nie same obowiązki!!!!!!!!!!!!!!!!!

  69. 02 września 2008, 15:34:03Katarzyna

    Wprowadzenie zmiany w jakimkolwiek systemie, także w systemie edukacyjnym, wymaga:
    1. zrozumienia stanu obecnego,
    2. przedstawienia korzyści, które swoją wagą przekonają zainteresowanych, ze warto jest podejmować wysiłki aby je osiągnąć (przy założeniu ze jest to wykonalne przy akceptowalnym poziomie ryzyka),
    3. zaplanowania procesu wdrażania zmiany i zapewnienia wszelkich środków materialnych i niematerialnych, potrzebnych do sfinalizowania zmiany (niedokończona transformacja z reguły jest stanem gorszym od stanu wyjściowego),
    4. zdefiniowanie i utworzenie zespołu posiadającego wymagane kompetencje zarządcze i realizacyjne,
    5. wykonania zaplanowanych zadań przez powołany zespół,
    6. potwierdzenia, że założone cele zostały osiągnięte i przystąpienia do funkcjonowania w zmienionej rzeczywistości, zgodnie z określonymi zasadami.

    Podejście aktualnie panującej nam Pani Minister Edukacji Narodowej Katarzyny Hall do obniżenia wieku szkolnego w Polsce nie spełnia żadnego z tych warunków (tylko etap nr 1 określany jest jako wykonany i to jedynie w samoocenie Pani Minister). Zatem proponowana zmiana w systemie edukacyjnym, jako szkodliwa dla niezwykle ważnego dla państwa systemu, powinno zostać odrzucona.

  70. 02 września 2008, 17:11:13maja

    Katarzyno- dobre, bo branżowe! do fachowców trafia język fachowców, możemy więc to wykorzystać?
    Maja MK

  71. 02 września 2008, 20:12:46wk

    Jestem mamą 8 i 5 latka. Chciałam tutaj wyrazic swój sprzeciw przeciwko pomysłowi pani Hall. Najwyraźniej nie wie co dzieje się w szkołach i jak wygląda edukacja naszych dzieci. Ja jestem tym przerażona. Zgadzam się z jedą z mam, która stwierdziła, że tylko w zasadzie zmiana nauczania w zerówce pomogłaby wyrównac szanse. Dla mnie skok między nauką w zerówce, a w pierwszej klasie był szokiem. Nie będę opisywała szczegółów, ale jest w tym systemie coś nie tak. Dużo musiałam sidziec z dzieckiem, aby zdążyc z galopującym programem. Nie ma czasu na powtórki, już mnożenie, już dzielenie. Dzieci nie utrwalają wiedzy, nie myślą. Tylko pęd , bo program trzeba zrealizowac. Nie wiem czemu to ma służyc.
    Jeżeli tym programem mają byc objęte sześciolatki to “pogartulowac” pomysłodawcy.
    Dlaczego nasi rządzący potrafią tak skomplikowac proste rozwiązania. I chyba jednak najtańsze????

  72. 03 września 2008, 10:45:36Joanna Bieniek

    Chciałam jeszcze dodać, że najważnieszym błędem już na samym starcie tej “reformy” jest tak naprawdę brak rzetelnych informacji. Wszystko przedstawia się w kwestii planów.

    Tak się składa, że moja strasza córka powtarza w tej chwili zerówkę przedszkolną. Została zapisana do zerówki przedszkolnej w wieku 5 lat, ponieważ nie było miejsc w jej grupie wiekowej. Świetnie sobie poradziła. Teraz jest po raz drugi w zerówce z dziećmi ze swojego rocznika (2002).

    Młodsza córka (rocz. 2003) uczęszcza do tego samego przedszkola do grupy 5-latków (starszaków).

    W przyszłym roku mają się spotkać razem w jednej klasie. Starsza córka- prymus zerówkowy, który ma dwa lata zerówki za sobą- już teraz potrafi pisać, czytać, liczyć.

    Młodsza córka- bez żadnego przygotowania zerówkowego.

    I to się nazywa “wyrównywanie szans”. Starsza - i dzieci z jej rocznika po przygotowaniuz zerówkowym- będą się po raz kolejny nudzić. Młodsza- i inne dzieci w jej sytuacji- nie będzie za nimi nadążać.

    Oczywiście, będę musiała pracować z mlodszą córką samodzielnie w domu i przygotować ją do startu w szkole.

    Czy jednak jest to mój obowiązek? Czy mam zrezygnować z pracy, żeby przerobić program klasy “0″ z dzieckiem w domu? Czy należałoby od września 2008 wprowadzić dobry program edukacyjny dla obecnych 5-latków na wypadek zmian?

    Pozdrawiam,

  73. 03 września 2008, 19:08:07ola

    Był już pan Giertych a teraz przyszła kolej na panią Hall. Dlaczego tak ważne sprawy dla wielu rodzin podejmują ludzie w ułamku sekund, dojdą tylko do władzy a już pokazują co oni potrafią. Stanowczo nie zgadzam się z tą reformą , dzieci powinne mieć dzieciństwo - beztroskie i szczęśliwe. POtem jeszcze przez wiele lat będą się kształcić (17 lat nauki do uzyskania mgr). To po co już ich męczyć. Zastanów się Hall!

  74. 04 września 2008, 00:02:05mammamia

    Pozdrawiam wszystkich rodziców 5-latków i ich dzieci. Mojego syna omawiany problem nie dotyczy, bo jako rocznik 2001 mógł spokojnie przetrwać zerówkę w przedszkolu. Nie zmienia to faktu, że doskonale rozumiem rodziców dzieci, które tego “luksusu” są pozbawione. Całym sercem jestem z Wami.
    Właśnie poznałam zerówkę w naszej szkole i trwam w osłupieniu - jak można proponować sześciolatkom tak fatlne warunki? Zerówka to pobyt na świetlicy razem z uczniami klas 1-4 mieszczącej się w suterenie. Do toalety dzieci muszą dotrzeć samodzielnie piętro wyżej krętymi korytarzami. Panie świetlicowo-zerówkowe zajęte są generalnie rozmowami, na dzieci zwracają uwagę, kiedy naprawdę już coś się dzieje. Nie ma żadnych zajęć, nikt dzieciom nie organizuje czasu, one po prostu się nudzą. Jak przedmioty pozostawione w przechowalni.
    Mój 7-latek ma trudności w odnalezieniu się w takich warunkach, a co dopiero ma zrobić dziecko 5-6-letnie?
    Reformę edukacji należy zacząć od wymiany Pani Minister, następnie dokładnie zweryfikować kadrę pedagogoczną i solidnie ją przeszkolić.
    I zamiast tworzyć miejsca w przedszkolach dla kolejnych roczników kosztem pięciolatków, należałoby zająć się problemem gimnazjów, które są największą porażką poprzednich PożalsięBoże reformatorów.
    Ten cały system oświaty, na który narażone są nasze dzieci, to jedna wielka kompromitacja. Wstyd.

  75. 04 września 2008, 13:24:17kasiahj

    Kochani, powiedzieliście już wszystko co chciałam napisać i tez mówie
    ZDECYDOWANE NIE!!!!!!!!!!!!!
    Ta reforma jest chora, jak wiele rzeczy w naszym kraju, niestety. Wyjdźmy na ulicę i walczmy o nasze dzieci albo zbojkotujmy nowe przepisy, jesli nie daj Boże wejdą w zycie!!!!!!
    A wydawało się, że po Giertychu juz nie może byc gorzej!!!!
    Mój synek wprawdzie poszedł dopiero do przedszkola /ma 3,5 roku/, ale tez nie wyobrażam sobie żeby jako 6-latek szedł do szkoły, co w jego przypadku mam być już obligatoryjne!!!

  76. 06 września 2008, 13:18:16darekkraków

    Nie rozumiem uporu MEN w zmuszaniu nas, rodziców i naszych dzieci do posyłania 6-ltaków do szkoły. Jacy eksperci to popierają oprócz związkowców nauczycielskich?
    Totalny abusrd a do tego bez odpowiedniego budżetu, naprawde miałem lepsze zdanie o Pani Minister ale wyszło jak zwykle.
    Jedyne co mógłbym przyjąć do totalną dobgrowolność, kto chce to niech posyła swoje dzieci w wieku 6 lat do szkoły a kto chce niech zostawi w Przedszkolu, czyli obecny system jest jak najbardziej rozsądny z obowiązkowa zerówką!!!
    Niech MEN zajmie się upowszechnianiem przedszkoli i wyrówna szanse dzieci na wsi oraz zwiększy dodatcje dla przedszkoli prywatnych i tak będzie taniej.
    Pozdrawiam z nadzieją, że MENowi sie nie uda…
    Darek z Krakowa

  77. 07 września 2008, 20:16:18mama

    Wielu było reformatorów polskiej szkoły, wiele pomysłów - zazwyczaj gorszych niż lepszych, o czym świadczy dzisiejszy, niewesoły obraz naszych placówek dydaktycznych, ale p. Hall przebiła wszystkich o głowę. Gratuluję, pani minister. Mam nadzieję, że do tej nieszczęsnej reformy nie dojdzie i że do MEN dotrze wreszcie, że nie można wprowadzać reform, kiedy ci, których one dotyczą, są im zdecydowanie przeciwni. Dołączam swój głos i posyłaniu 6-latków do szkół mówię stanowcze NIE!
    Pozdrawiam
    mama z Gliwic

  78. 10 września 2008, 09:49:39mama z Chorzowa

    To jakas kompletna paranoja i kolejny wymysł ,stanowczo sprzeciwiam się temu projektowi kolejna bzdura zabieranie naszym pociechą dzieciństwa to ogromna przepaśc miedzy sześcio a siedmio latkami ,czy Pani Minister Hall zdaje sobie sprawę z tego jakie to krzywdzące dla tych dzieci one są kompletnie nie przygotowane do takiej zmiany nie przerobiły materiału ,który powinien je przygotowac do pójscia do szkoły nie które z tych dzieci nawet dobrze liter jeszcze nie znają ,a poziom jaki jest teraz od klasy pierwszej i materiał jaki przerabiają jest zdecydowanie za trudny dla tych maluchów ,po co dziecko ma powtarzac klasę pierwszą i dodatkowo dołowac się jak może isc ze swoim rocznikiem tak jak należy i takiej sytuacji nie bedzie ,czy ktoś wogóle pomyślał o takiej opcji ,czy szkoły są przygotowane na przyjecie takich maluchów ,STANOWCZE NIE!!!!!! POSŁANIU 6-LATKÓW do szkół -dołączam swój głos. Pozdrawiam mama z Chorzowa

  79. 14 września 2008, 09:37:38hal

    Jestem nauczycielką w przedszkolu.Zapraszam Panią Minister do jakiegokolwiek przedszkola w Polsce, niech się przekona jak wygląda realizacja programu edukacyjno-wychowawczego dzieci w wieku 3-6 lat. Jestem przekonana, że nie ma bladego pojęcia o tym jak wyglada praca w polskich przedszkolach.Gdyby pobyła z nami chociazby tydzień, nigdy nie chciałaby dzieci 6-letnich umieścić w szkole. Tu jest jeszcze czas na to aby dzieci przy okazji nauczania…wychowywać lub wspomagać wychowanie na które młodzi rodzice często nie mają czasu. Dziecko przebywa w przedszkolu przeciętnie 8-9 godz. Placówki przedszkolne w Polsce są idealnie pod kazdym względem wyposazone we wszystko co gwarantuje prawidłowy wręcz doskonały rozwój dziecka 6 letniego. Posiadamy doskonałą kadrę pedagoginą.Niejeden kraj mógłby nam pozazdrościć tak doskonale wyposażonych przedszkoli (mam na myśli państwowe przedszkola bo w takim pracuję i takie mam okazje zwiedzać podczas zajęć edukacyjno-wychowawczych).Nie będę powielała tego, co napisali wczesniej wszyscy przerażeni tym, co ma zrobić nasza Pani Minister. Dodam tylko jedno kolejne i to samo zdanie—–wyrządzi naszym 6-latkom ogromną krzywdę….Należę do osób w średnim wieku, za miesiąc zostanę babcią i wcale nie należę do osób niereformowalnych -wręcz przeciwnie. Ale po co psuć to co dobre, co się sprawdziło i sprawdza..? Po co małpować pomysły niektórych krajów, które działają w innych warunkach. Moda lub wzór zaczerpnięty nie raz z innych krajów przyniosła nam wiele złego….zrozumieliśmy to po wielu latach.Pani Minister powinna pomyśleć nad tym co zrobić aby ten twórczy i piękny proces edukacyjno-wychowawczy rozpoczęty w polskim przedszkolu podtrzymać w nauczaniu początkowym a nie grzebać go…Bo tak w tej chwili się dzieje…
    Pozdrawiam
    H.

  80. 15 września 2008, 08:23:15Jacek

    Dajmy szansę naszym dzieciom na rozwój i edukację. Szkoła jest odpowiednim miejscem dla sześciolatków dla nauki radzenia sobie z konkurencją rówieśników. Wypuśćmy dzieci spod klosza, nie odbierajmy im szansy na skuteczną rywalizację o swoje miejsce na świecie. Ten jeden rok, może okazać się decydujący w konfrontacji z zagraniczną konkurencją o miejsca na wyższych uczelniach, o miejsca pracy. Zróbmy coś dla naszych pociech - nie odbierajmy im czasu na zdobycie jak najlepszej pozycji w świecie. Poślijmy je do szkoły, jak najwcześniej!

  81. 15 września 2008, 14:39:37mama z Gdyni

    Zdecydowanie protestuję przeciw planowanej reformie oświaty.

    Jestem mamą 7-latki i 2-latka. Cieszę się że córa miała możliwość uczęszczania do przedszkola do klasy “0″. Dziecko zostało bardzo dobrze przygotowane do szkoły i mam nadzieję, że mój młodszy synek też będzie miał taką możliwość.

    Tak jak pisali poprzednicy - świetlice są nie przystosowane dla maluchów (obecnie w świetlicy do której uczęszcza córa jest 180 dzieci, a świetlica jest przystosowana max do 40 dzieci), nie ma placu zabaw, na stołówce nikt nie przypilnuje dziecka czy zje cały obiadek.

    Pozdrawiam,
    Ania

  82. 16 września 2008, 08:52:15mama spod Warszawy

    Do Pana Jacka:
    Obniżenie wieku szkolnego nie wiąże się, w przypadku tej reformy, z jakimkolwiek podniesieniem poziomu wykształcenia. Oznacza po prostu skrócenie edukacji polskich uczniów o rok. Obniżenie wieku szkolnego będzie sie też wiązać z kolejnym obniżeniem wymagań co do umiejętnosci i wiedzy ucznia.
    I to ma nam zapewnić szansę na “skuteczną rywalizację w świecie”?
    Za to młode pokolenie szybciej zostanie posłane “do roboty”.
    I o to przecież chodzi, a nie o jakieś “dobro dziecka”.
    Przykro tylko, że Pani Minister swoje dzieci już odchowała, a eksperymentuje na moich…

  83. 16 września 2008, 09:03:59grażka

    Panie Jacku, proszę to samo doradzić Finom - najwyższe wyniki w PISA - oni też posyłają dzieci do szkoły w wieku 7 lat. :)
    To nie w wieku jest problem - to w warunkach, wyposażeniu, kwalifikacjach (nie mam tu na myśli tych formalnych) nauczycieli i organizacji pracy szkoły. Najłatwiej i najszybciej zmienić wiek. Reszta jest milczeniem…

  84. 16 września 2008, 12:27:02Jan

    Gdy rządził minister Giertych i wprowadzał do szkoły porządek , był realizowany w szkołach program walki z przestępczością z narkotykami, gdy dzieci miały uczyć się wartościowych rzeczy , czytac lektury naszych wielkich klasyków to media krzyczały , atakowały z kazdej strony ministra Edukacji , Giertych odsądzany był od czci i wiary , mimo ,że niczego złego nie proponował , a wprost przeciwnie
    Teraz minister skresla z listy lektur jedyna pozycję naszego największego Polaka Ojca Swiętego Jana Pawła II ” Pamięć i Tożsamość “, dzięki której dzieci mogłyby nauczyć mądrego , odpowiedzialnego życia ale jakis TNV czy yborcza o tym pisze ? nie czisza, nikt nic nie wie. Pojawił się pomysł obniżenia wieku szkolnego , w jakim celu te małe dzieci mają byc odbierane juz rok wczesniej z domów , czy dobrze przygotowanych do opieki przedszkoli? pytam się w jakim celu? a wszystko się dzieje bez opinii samych zainteresoawnych - rodziców !!
    NAwet tutaj sa głosy Jacek -” poslijmy dzieci do szkoły jak najwczesniej” tak takie pomysły są realizowane w Wielkij Brytanii - 5 lat , Irlandii 4 lata , a po co to wszystko ? czy nie po to zeby rodzice mieli jaknajmnieszy wpływ na dzieci ? , przeciez Panstwo wie lepiej jak wychowywac dzieci i kiedy rozpocząć….
    Tata dwulatki

  85. 17 września 2008, 11:58:53Mama 6 latka

    Owszem, tam idą dzieci 5 letnie ale nie jest to przechowalnia, dzieci nie obijają się na korytarzu o starszych kolegów i nauczanie jest bardziej przystosowane do ich możliwości niż proponuje się nam to teraz!
    Bardziej to przypomina sale zerówek w przedszkolu niż sale szkolne.

  86. 17 września 2008, 12:00:52Mama 6 latka

    Jeszcze jedno - ktoś tu pisze że na stołówce nikt nie przypilnuje dziecka żeby zjadło obiadek - to co powiecie na szkołę w której w ogóle nie ma stołówki, nie ma świetlicy - jest jedna sala, która jest normalną salą lekcyjną a po 13.00 dopiero staje się świetlicą bo nie ma świetlicy jako takiej. Są tam dzieci od klasy 0 do klasy 4 - jak tu zapewnić spełnienie wymagań, oczekiwań takich dzieci, jak im zapewnić poczucie bezpieczeństwa?

  87. 17 września 2008, 14:19:20mama

    wiecie co? już kiedyś wprowadzili jedną bezsensowną reformę… Sama przez to przechodziłam. Wprowadzili gimnazja, ja byłam pierwszym rocznikiem w owym gimnazjum. Wszyscy się chwalili że będzie super wszystko przygotowane, nauczyciele jeździli na szkolenia, ale jak przyszło co do czego to nikt nic nie wiedział. Do samego końca nikt nie wiedział po co jest gimnazjum, materiał z dwóch lat rozłozyli na trzy lata a szkołe średnią skrócili o rok. Przez to przygotowanie do matury było za krótkie. Nie mam pojęcie do tej pory po co robią takie reformy. chyba tylko po to żeby nikt im nie mówił że nic nie robią w ministerstwie, żeby ni8kt nie miał do nich pretensji że biorą nasze pieniądze za lenistwo i nic nie robienie. szkoda słów…
    mam nadzieję że reforma ta nie przejdzie a jeśli jednak uda im się (oby nie) to niech poczekają kilka lat. na takie zmiany potrzeba lat. niech poczytają w historii szkół zagranicznych albo pogadają z urzednikami tamtych krajów. Oni nic nie robili na hura. A nasi coś wymysla i jak najszybciej darzą do realizacji. Nie patrząc oczywiście na innych ani na konsekwencje poniesionych działań. To by było tyle.
    pozdrawiam pomysłodawców i mam nadzieję że uda się nam nie dopuścić do wcześniejszego pójścia do szkoły naszych dzieci.

  88. 17 września 2008, 21:18:58LUK

    Ta reforma jest tak durna, że w sumie nie wiadomo, co tu komentować. Zastanawiam się tylko, kto będzie miał z tego jakąś korzyść, bo przecież nie chodzi tu o dobro dzieci czy edukacji w ogóle.

  89. 18 września 2008, 00:16:03Agnieszka

    Jestem mamą prawie pięciolatka (syn urodził się pod koniec grudnia 2003 r.) i jak większość rodziców sprzeciwiam się obniżeniu wieku szkolnego. Niby nie powinnam się martwić, bo jako dziecko urodzone w drugiej połowie 2003 r. syn nie zostanie objęty obowiązkiem szkolnym, ale obawiam się, że i tak trafi do szkoły w wieku niespełna 6 lat, albowiem zostanie zlikwidowana zerówka w przedszkolu i zastąpi ją zerówka szkolna. Korzystając z faktu, iż na tym forum wypowiadają się znający materię rodzice, proszę o odpowiedź czy projekty zmian ustawy oświatowej przewidują realizację obowiązku zerówki tyko w szkołach, czy też pozostawiają dotychczasowe zapisy w tej kwestii, iż może on być realizowany w przedszkolu lub w szkole. Chciałabym bowiem ustalić czy likwidacja zerówek przedszkolnych zależy tylko od decyzji radnych, czy też po ewentualnej zmianie ustawy radni nie będą mieli w tej kwestii nic do powiedzenia.

  90. 18 września 2008, 01:40:33m.

    Projekt po prostu zmieni system edukacyjny: 1-sza klasa dla 6-latków, likwidacja zerówek, w przedszkolach pozostaną grupy 3-5 lat. W klasie 1-szej po reformie- od września 2009r. będzie program klas “0″ i “1″ dla uczących się razem 6-cio i 7-latków. MEN twierdzi, że rodzice będą mieli możliwość wyboru- posłać dziecko do szkoły, czy nie. Nie jest to jednak realny wybór, skoro alternatywą nieposłania 6-latka do klasy 1-szej będzie… powtarzanie 5-latków w przedszkolu z dziecmi o rok młodszymi (i innymi 6-latkami, które nie poszły do szkoły) lub też siedzenie w domu- ustawa nie przewiduje, żeby dziecko “odroczone” miało pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Za karę za nadwrażliwość dziecko trafi do grupy dzieci młodszych.
    Ostatni rocznik wprowadzania 6-latków do szkół, 6-latki z 2011 r. nie będą miały już żadnej alternatywy, po prostu wszystkie będą musiały pójść do szkoły do klas 1-szych. Jeśli w r.2010 pięciolatki w przedszkolu byłyby już obowiązkowe- zgodnie z zapowiedziami, przynajmniej dzieci te byłyby obeznane z placówkami oświatowymi, wszystkie byłyby po rocznym pobycie w przedszkolu. Nadal jednak musiałyby w ciągu roku przerabiać program klas “0″ i “1″, a nawet więcej, skoro podstawa programowa zakłada czytanie dwuznaków i na końcu roku krótkich lektur… Czy wszystkie szkoły do 2011r. byłyby już przystosowane do dzieci 6-letnich żadnych gwarancji ani wiążących zobowiązań MEN dać nie chce. Wszystko zależałoby od samorządów- które nie zawsze chcą i mogą mocno dofinansowywać szkoły. Ustawa o systemie oświaty jest dokumentem nadrzędnym wobec uchwał radnych w kwestii samego istnienia zerówek w systemie edukacji- jeśli w systemie edukacji nie będzie zapisu o możliwości realizowania obowiązku szkolnego przez dzieci 6-letnie w przedszkolach w oddziałach “0″, zerówki nie będą mogły tam istnieć… Ma być zapis o możliwości odroczenia. Nie ma zapisu wprost, co z dziećmi odroczonymi.
    Samorządom w większości likwidacja zerówek w przedszkolach będzie baaaardzo na rękę, zwolnią się miejsca dla trzylatków, nie będzie trzeba budować nowych przedszkoli.

    Ponieważ minister Hall co jakiś czas zmienia wersję dot. np. pieniędzy na potrzeby reformy i innych kwestii, do momentu uchwalenia ustawy nie wiadomo napewno co się wydarzy, co z zerówkami itd.

    PO odgraża się też, że mimo weta prezydenta i przegłosowania upadku ustawy głosami PiS i SLD, jest w stanie obejść prawo po prostu rozporządzeniem minister Hall wprowadzając 6-latki do szkół, czyli likwidując np. zapis, że obowiązek szkolny dzieci 6-letnich może być realizowany albo w szkole “albo w przedszkolu”- pozostawiając jedynie pierwszą część zapisu. Być może mają też w zanadrzu inne cudowne pomysły na wytrychy prawne, żeby za wszelką cenę przeforsować swój pomysł.
    Nie, właściwie nie “za wszelką cenę”- za cenę dobra dzieci :-(

  91. 18 września 2008, 11:08:03izulla75

    Śledzę losy tego projektu reformy edukacji oraz dyskusje nad nim już od jakiegoś czasu i jak dotąd nie usłyszałam ani jednego sensownego argumentu “za”. Czym Pani Minister zamierza przekonać mnie, mamę 3-latki, która już obowiązkowo podlegać będzie tej reformie, do swojego pomysłu? Hasła o “wyrównywaniu szans” wyeksploatowały się jeszcze w czasach wprowadzania gimnazjów…

    Nie widzę totalnie żadnych korzyści z wprowadzania sześciolatków do szkół - zauważam natomiast mnóstwo wad tego pomysłu (tak jak moi przedmówcy na tym forum) i podpisuję się pod tym obiema rękami. Jestem zresztą przeciwna wszelkim huraoptymistycznym i błyskawicznym zmianom w systemie edukacji, z których potem wynika więcej problemów niż pożytku. Sama kończyłam szkołę w systemie 8+4 klasy, jeszcze ze starą maturą, i nie czuję się z tego powodu gorzej wyedukowana niż absolwenci obecnego systemu z gimnazjum. Nie rozumiem również, w czym ma pomóc mojemu dziecku rozpoczęcie nauki w wieku 6, zamiast 7 lat.

    Zastanawia mnie również brak reakcji ze strony państwa rządzących na protesty rodziców, które nie są głosami kilku “nawiedzonych” osób, lecz sporej grupy społeczeństwa. Dlaczego próbuje się wprowadzić reformę wbrew woli rodziców? Przecież to ICH dzieci te zmiany będą dotyczyć!

  92. 18 września 2008, 11:55:06Ania

    Witam!!
    Właśnie napisałam do rzecznika praw dziecka. Nie wiem czy skutecznie, ale staram się. Nie wyobrażam sobie mojego synka w tym molochu zwanym szkołą podstawową. Zdewastowane sale, brudne toalety, wrzask na przerwach, wysokie i śliskie schody, w-f na korytarzu itd… długo można wymieniać!!! A później fachowcy biją na alarm, że dzieci mają wady sylwetki, nerwice.
    Jak widzę drobnych siedmiolatków uginających się pod ogromnymi tornistrami to serce mi się kraje, nie skażę dobrowolnie mojego dziecka na rok dłuższą katorgę. Chcę aby moje dziecko było zdrowe.
    Moja starsza córka w zeszłym roku skończyła podstawówkę i wierzcie mi to nie jest miejsce dla maluchów, niech dorastają w przyjaznym otoczeniu.
    Pozdrawiam

  93. 18 września 2008, 13:26:29Agus

    Podpisuje sie pod wszystkim, szkoly nie sa przygotowane i zamiast na hurra! wprowadzac dzieci do szkoly, przygotujmy je najpierw a dopiero zastanawiajmy sie nad wprowadzaniem 6 latkow. Niedlugo 3 latki pojda do szkoly zeby zaczely wczesniej prace, bo zamiast polityki prorodzinnej, najlepiej jest ciagnac z rodzicow.

  94. 18 września 2008, 14:31:27MAMA

    JESTEM PRZECIWNA POSYŁANIU 6 LATKÓW DO SZKOŁY!!!. Mój syn jest w tej chwili w czwartej klasie.Widzę te ciężkie tornistry, przepychanie się na korytarzach, obraźliwe hasła rzucane do siebie na przerwach, lekceważenie upomnień pań (wyśmiewanie). I to wszystko mają oglądać te dzieciaczki? Zamiast chodzić w ciepłe dni na spacery poznawać świat uczyć się go takiego jakim on jest?? Bo świat-przyroda/natura jest piękny to my zadbaliśmy o to by był wstrętny, ochydny i żądziła nim KASA.
    6 latki powinny zostać w przedszkolach bo tam jest ich miejsce i tam powinien być ich świat.
    Pani Hall powinna zadbać o dobre przedszkola!!! Uważam, że tym powinna się zająć a nie pchać dzieci do szkoły! Na wszystko jest odpowiedni czas! Moj syn chodził do bardzo dobrego przedszkola wiele mu zawdzięczam, niestety okazało się, że był ostatnim rocznikiem!Powód: BRAK KASY!
    Jak potrzebują wydać pieniądze to na to co ma sens!!!

  95. 18 września 2008, 18:45:24Marek

    OKRES PRZEJŚCIOWY.
    Z tego co się orientuję to okres przejściowy ma trwać trzy lata tj. sześciolatki przez ten okres będą iść do szkoły stopniowo i wedle woli rodziców. A więc na jednym poziomie spotkają się dwa roczniki - sześciolatkowie i siedmiolatkowie. Jak w takim razie będą tworzone klasy pierwsze: czy osobno z sześciolatków i siedmiolatków, czy też obie te grupy wiekowe znajdą się w jednej klasie. Myślę, że i jedno i drugie rozwiązanie jest złe. Biorąc pod uwagę rozwój intelektualny oraz emocjonalny sześciolatków i siedmiolatków w pierwszym przypadku powstaną znaczne różnice między tymi klasami. Klasy sześciolatków i siedmiolatków powinny korzystać z różnych podręczników, jak i programów nauczania. Natomiast łącząc obie grupy wiekowe, stworzone zostaną różnice wewnątrz klasy kosztem oczywiście młodszych dzieci .
    Poza tym łącząc dwa roczniki (przy nadchodzącym wyżu demograficznym) nasz dzieci będą cierpiały przez cały okres szkolny: utrudniony dostęp do gimnazjum, liceum i na studia - więcej będzie chętnych niż miejsc w szkołach i uczelniach.
    Pani minister tłumaczy tą reformę podniesieniem poziomu edukacji - śmieszne!!!!!
    Myślę, że CAŁA TA REFORMA przyniesie wręcz odwrotny skutek. Gdyby pieniądze przeznaczone na tą reformę (przypominam - 150 mln. zł.) przeznaczyć na rozbudowę szkół, dokształcenie nauczycieli i zatrudnienie dodatkowych co spowodowałoby zwiększenie liczby klas a przez to zmniejszenie liczby uczniów do ok. 15 w klasie, to na pewno poziom nauczania a i wychowania by wzrósł.
    Jak by ktoś nie wiedział, to na przyszłoroczne podwyżki dla nauczycieli rząd przeznaczył 3,5 mln. zł - to o czymś świadczy.
    Pozdrawiam.
    Ojciec czterolatka.

  96. 18 września 2008, 19:17:33Dorota

    Jestem matką 5 letniej Julki i zarazem nauczycielką nauczania zintegrowanego w szkole .Widzę ten problem z dwóch płaszczyzn i nie wyobrażam sobie ,aby moje dziecko miało podjąć we wrześniu naukę w szkole.Według pani minister ,która chyba nie zna realiów szkolnych dzieci 5-cio i 6 -cio letnie maja zasiąść w jednej ławce.Obecnie w przedszkolu , do którego uczęszcza moja córka sześciolatki realizując program zerówki poznają litery ,uczą się czytać itp. Moje dziecko jako pięciolatek jest na etapie zabaw i rysowania. Czy we wrześniu wszystkie dzieci będą miały równe szanse i równy start ? Trudno mi wyobrazić sobie pracę w takiej klasie .Dla dziecka rok różnicy to naprawdę wiele. Nie zabierajmy im tego co cenne -dzieciństwa.

  97. 18 września 2008, 22:35:10Mari

    Witam wszystkich- jestem mamą trzech chłopców: mój najstarszy syn wystąpił już jako królik doświadczalny kiedy to wprowadzano tak zwane gimnazja które też były od samego początku chorym pomysłem, średni syn chodzi obecnie do 4 klasy a najmłodszy ma według pani minister jako 6- latek w przyszłym roku zasiąść w szkolnej ławce ,a ja niejako doświadczona już mama wprowadzaniem tak zwanych reform które nikomu nie służą, mówię stanowcze NIE przeciwko edukacji maluchów.

  98. 19 września 2008, 11:04:54belfer

    Czym się różni Polska Szlachecka od czasów nam współczesnych? By odpowiedzieć na to pytanie wielu chwil nie potrzeba. Dbałość o własne cztery litery jest tak głęboko zakorzeniona w naszej psychice, że walka z tą przypadłością jest jak boje Don Kichota.
    Perspektywa pojmowania problemów edukacyjnych i zaplecza technicznego szkół zmienia się wraz z ze znianą krzesła za katedrą na fotel za biurkiem i wielokrotnie wyższą pensją. Ale w końcu czymś trzeba sobie na to zasłużyć. Jednak czy wystarczą coraz to głupsze pomysły i szeregi bezsensownych reform - TAK! W końcu media bedą miały o czym pisać, rodzice wnosić sprzeciw, nauczyciele strajkować, samorządy borykać się z brakiem finansów. A co dzieci i młodzież, okazuje się, że są w tym NAJMNIEJ WAŻNE!
    Pani Minister osiągnęła wraz z jej poprzednikami swój cel-została zauważona.
    To jednak nie wszystko, wtóruje im w tych działaniach cała plejada urzędników Kuratoriów z różnymi wizytatorami na czele, którzy juz zpomnieli jak wygląda i jak pracuje się w szkole, może był to zbyt krótki epizod w ich życiu, by go pamietać.
    Komentarz: GŁUPOTA siedzi na wysokich stołkach.
    Od wielu lat bezpośrednio obserwuję co się w szkołach dzieje wraz kolejno wprowadzanymi reformami i innymi pomniejszymi, ale równie nie trafionymi pomysłami; Pamiętam łzy żalu nauczycielki z prawie 30 letnim stażem pracy, która z dnia na dzień stała się stażystką na kierunku fryzjerstwa w szkole zawodowej, bo miała jedynie tytuł Mistrza i kurs pedagogiczny, a nie miała ukończonych studiów wyższych. Pytanie tylko jakich? Władania nożyczkami i maszynką do golenia?
    Następnej nie zezwolono na uczenie historii sztuki w Liceum Plastycznym, gdyż ukończyła ów kierunek (od dawien dawna jest to kierunek uniwersytecki) na Uniwersytecie Jagiellońskim, a nie Akademii Sztuk Pięknych, jak chciała tego pani wizytator, gdzie jedyna Katedra Historii Sztuki funkcjonuje na ASP w Warszawie. Ta się jednak odwołała i trafiła na szczęście na kogoś twardo stąpającego po ziemi-decyzja została odwałana (pozostaje trochę nadziei).
    Takich paradoksów jest wiele i trudno by było chociaż ich niewielką część przytoczyć nie tracąc na to połowy życia.
    Nie zdziwmy się, jak i ta reforma dotycząca naszego NAJMŁODSZEGO POKOLENIA wejdzie w życie, wszak wszystko co dobre kiedyś się kończy. A głupich nie sieją tylko się rodzą i zasiadają potem na wielkich zgromadzeniach zwanych Sejmem i Senatem, a krzyk wyborców nic nie zmieni, bo kto wysoko siedzi ten niewiele widzi i niewiele słyszy, więc na poprawę nie ma co liczyć.
    Odrobina nadziei jednak pozostaje, więc walczmy, krzyczmy jeszcze donośniej, może ktoś nas usłyszy lub obudzi się z letargu, tam na wysokości i spojrzy realnie w dół. Nie weźmie przykładu z Anglii, Niemiec czy Czech, ale z krajów Szwecja, Finlandia czy Dania, gdzie jak jabłko słońca potrzebuje tak dziecku dzieciństwo wraz z prawidłowym rozwojem jest zapewnione. A nie można rzec, by w tych ostatnio wymienionych barkowało pieniędzy na taką reformę jak ta planowana u nas (bez odpowiedniego finansowania). Może właśnie tam zwraca się uwagę na dobro dzieci i naszą przyszłość zarazem. Może tam członkowie wybranej władzy nie są krótkowzroczni i myślą zdecydowanie szerzej niż ci w Polsce

    Lech, nauczyciel i ojciec zarazem

  99. 19 września 2008, 14:00:23magdalena

    Mój 4.5letni synek jeszcze nie jest zainteresowany rysowaniem,jest na etapie kólek,mimo prób i zachęcań i pracy z nim,uwazam,ze dziecko w tym wieku nie jest przygotowane do tego emocjonalnie choćby,aby uczyć się pisac literki,wiadomo,ze będa dzieci zdolniejsze,którym przyjdzie to z łatwośćią,ale wielu dzieciom bgędzie trudno,nie wyobrażam sobie tego,jestem przeciw!!!!!!ale czy ktoś sie z tym liczy?

  100. 22 września 2008, 08:06:43madziara

    Szanowni Państwo,

    Dzisiaj patrząc na swoją4-letnią córkę nie wyobrażam sobie żeby poszła do szkoły w wielku 4-lat. Weronika jest zbyt roztrzepana, szybka i nieuważna. Nie potrafi dłużej popracować przy stole gdy kolorujemy lub robimy np. kartki świąteczne dla rodziny. Szybko się nudzi i chce kończyć pracę. Woli natomiast skakać, wygłupiać się, ganiać, tańczyć itp.

    Moja przyjacółka ma natomiast 5-latka który potrafi powiedzieć Pani w przedszkolu, że on nie musi się jej słuchać, że słucha tylko mamy. poczym ten mały obywatel wstaje i wychodzi z sali mówiąc że On nic nie musi tutaj robić i nie będzie nic robił.

    I co nasi POSŁOWIe na to? Co zaleciłaby Pani Minister naszym nauczycielom gdyby w jednej klasie byłoby takich np trzech sześciolatków?

  101. 22 września 2008, 08:50:39Joanna

    Jestem mamą dwójki dzieci: trzecioklasisty i pięciolatki. W szkole, do której chodzi mój syn (Gdynia) w świetlicy nie ma miejsca nawet dla dzieci z trzecich klas (chociaż szkoła ma obowizek zapewnienia opieki dzieciom w klasach od I do III), pytam więc gdzie zostaną umieszczone sześciolatki?? Może Pani Minister ma jakis pomysł na rozbudowę szkół i przystosowanie ich do reformy, bo na razie mam wrażenie, że to dzieci będą najpierw przystosowywane to tragicznych warunków socjalnych panujacych w polskich szkołach. Powoli przyzwyczajam się do tego, że w tym kraju wszystko robi się na zasadzie “jakoś to będzie”, do bubli w sklepach, urzędach i ustawach. Jednak swojego dziecka skrzywdzic nie pozwolę. Moja pięcioletnia córka może potrafi napisac i przeczytac kilka słów, ale emocjonalnie jest ciągle maluszkiem. Poza tym pomysł umieszczania dzieci sześcioletnich z siemioletnimi w jednej klasie jest absurdalny!! Dlaczego moje dziecko ma być opóźnione na samym początku edukacji??
    Co Pani Minister wie o mojej córce i tysiącach pięciolatków, które planuje wysłać do szkół? Co wie o szkołach, w których chce upchnąc te dzieci? Mam wrażenie, że niewiele!!

  102. 22 września 2008, 21:54:44Karolina

    Jestem mamą dwójki dzieci: córka ma roczek a synek pięć lat. Jestem przerażona pomysłami menu. Opinie kuratorium, że takie reformy to wielki plus, są moim zdaniem wyssane z palca. Zapewne dzieci obradujących nad reformą już zakończyły edukację, bo w przeciwnym razie bardzo współczuję takich rodziców.. Jest to odbieranie dzieciom dzieciństwa! Wszelkie opinie niezależnych psychologów świadczą o tym, iż nie jest to rozwiązanie, które jak men próbuje wmówić rodzicom, jest najlepsze dla naszych pociech. Apeluję do pani minister aby znalazła sobie inne zajęcie, gdyż stanowisko przez nią zajmowane z całą pewnością powinien objąć ktoś rozsądniejszy!!

  103. 22 września 2008, 22:23:07DUDO

    Często nawet mądy człowiek jak załapie sie na władze to głupiije i w taki czy inny sposób chce odcisnac swe pietno czyli cos poprawić. Tak robi kazda ekipa od 90 r. w efekcie udaje sie tylko to co samo wyszło i nikt przy tym nie manipulował…. Tak zapewne jest i teraz. potrzeba wynikająca z takich czy innych politycznych ambicji zdrowo namiesza i napsuje krwi. .A przecierz wtym czasie można by sie sensownie zając tym co wymyslił ktoś inny. Żeby było smieszniej MEN poraz kolejny ma ambicje poptawiania natyry albo ewolucji (bądz Pana Boga) które to siły jasno okresliły jakie potrzeby ma dziecko gdy ma 5 badz 6 czy 7 lat . A może zamiast tego pochylić sie nad tym co sie w tych przedszkolach dzieje? jakie obowiązuja programy edukacyjne, w co bawią sie nasze dzieci , czy przypadkiem sfrustrowana pani nie krzyczy na nie bez powodu, co podaje sie im do jedzenia i dlaczego tak wiele cukru i innego swiństwa… z reklam tv. Słowem jest co doglądąć i co robić Może wlasnie dlatego kolejne intelektualne dzieło…reforma… odwraca uwagę od istoty sprawy: szczesia dziecka w przedszkolu i wykorzystania tego czsau na jego edukacje przez zabawę…..Pamietajmy że w kazdym wieku robiąc to co robimy uczymy sie żyć.

  104. 23 września 2008, 12:22:43magda

    Jesem samotna matka i mieszkam w Berlinie. Moja corka skonczyla w sierpniu 6 lat i od wrzesnia chodzi do pierwszej klasy. Ja rowniez bylam sceptyczna, ale musze powiesziec, ze corce bardo podoba sie w szkole. Fakt , ze tutaj mamy wszystko super zorganizowane, a to co dziesie sie polsce, to jakas paranoja. Moja corka zaczyna lekcje o godz.7.30 do 12.30 codziennie, po lekcjach idzie na swietlice.(KAZDA GRUPA NA SWIETLICY MA DO 15 OSOB; TYLKO W SWOIM PRZEDZIELE WIEKOWYM, ORAZ PRZYDZIELONA NAUCZYCIELKE KTORA ODRABIA Z NIMI LEKCJE,OSOBNA SALE, rowniez obiady, wycieczki, zajecia pozalekcyjne) Corka zostaje tam do godz.18.00, gdyz ja pracuje i tutaj kazdy kto ma prace, dostaje od miasta przydzial, na swietlice tak jak i na przedszkole.(Ciekwe dleczego jeszcze w Polsce takiej reformy nie przeprowadzono.)Lekcje nie wygladaja tak jak za moich czasow, dzieci ucza sie swiadomiej, czesto w formie zabawy.Same decyduja co chce robic danego dnia. Nie wydaje mi sie ze w polsce chociaz 1/4 z nauczycieli jest wykfalikowana do takiego prowadzenia lekcji, nie mowiac juz o dostosowaniu sprzetow, toalet i calej reszty. Najbardziej boje sie, ze w nauczyciele beda traktowac te mlodsze dzeci dokladnie tak jak te starsze, a przymusem i nakazem i wygorowana surowoscia to tylko zraza dzieci do nauki. Chcialam jeszcze tylko dodac, ze prawda jest, ze dzieci w wieku od5-6 lat najlepiej przyswajaja wiedze, tylo ze pani minister porywa sie z motyka na ksiezyc. Nie bardzo wie jak to zrobic, zaczyna reforme od du.. strony. Podpatrzyla cos na zachodzie i wymyslila ze posle sobie od tak dzieci wczesniej do szkoly. Watpie tyklo czy zastanowila sie, co trzeba najpierw zrobic, zeby ta reforma, funkcjonowala tak jak np.w niemczech.

  105. 23 września 2008, 12:55:39anka25

    Dzień dobry.
    Jestem psychologiem dziecięcym, z dziećmi cały czas mam doczynieniea i z własnego doświadczenia wiem że wysłanie 6 latków do szkoły podstawowej nie jest dobrym pomysłem, ponieważ zabieramy dzieciństwo najmłodszym, nie wyobrażam sobie a żeby mój 3 letni synek dobrze funkcjonował w szkole podstawowej. Podobnie jest z innymi dziećmi przedszkoli i zerówek. Pani Minister Hall chce rzucić nasze dzieci na głęboką wodę z tym ze skutki mogą być odwrotne 6 latki nie będą w stanie sprostać tej sytuacji i ciężko będzie im się odnaleść w szkołach miedzy tłumem uczniów. Ministerstwo robi z naszych najmłodszych pociech króliki doświadczalne to jest niedopuszczalne i dziwie się mocno ze pani Minister Hall ma takie pomysły i apeluje do wszystkich rodziców nie dajmy zabrać naszym pociechom dzieciństwa !!!!! Stanowisko pani minister powinien zająć ktoś kto ma równo pod sufitem i nie wymyśla niestworzonych rzeczy ! Rząd powinien zająć się innymi sprawami takimi jak płace ludziom a w swoja politykę niech nie miesza 6 latków bo one nie są niczemu winne one też chcą mieć swoje dzieciństwo i maja do tego pełne prawo a skracanie dzieciństwa jest złym pomysłem bo nasze dzieci najmłodsze będą czuły sie zagubione i zdane tyklo na siebie co może wpłynąc na ich rozwój psychiczny i fizyczny. TA cala REFORMA nie ma sensu i jest nie potrzebna . Jestem przeciwna tej reformie i solidaryzuje się ze wszystkimi rodzicami którzy są przeciwni tej chorej reformie którą zafundowała naszym najmłodszym Pani Minister Hall to karygodne. Najlepiej by było gdyby Pani Minister Hall podała się do dymisji to by była najlepsza decyzja która kiedykolwiek podjeła. Nasze dzieci to nie zabawki Droga Pani Minister Hall i niech pani w końcu zaprzestanie swoich starań o przyspieszenie Owej Reformy bo będzie to miało swoje odwrotne skutki i odbije sie to na naszych dzieciach a potem na pani.
    z poważaniem matka trzy letniego syna

  106. 23 września 2008, 13:10:43ewator

    Jestem mamą czterolatka, który w tej chwili uczęszcza do przedszkola, według reformy za dwa lata powinien pójść do szkoły - tylko, że ja sobie tego nie wyobrażam!!! Szkoły nie są przystosowane do przyjęcia tak małych dzieci i ten problem nie zmieni się ani za dwa ani za trzy lata - jak zawsze będzie brakowało pieniędzy.
    Prawdą jest że brakuje miejsc w przedszkolach, ale to tylko dlatego że nie ma pieniędzy. Mój synek uczęszcz do najstarszego i największego przedszkola w naszym mieście, jestem w Radzie Rodziców i przekonałam się, że tak naprawdę najpierw powinny znaleźć się pieniądze na otwarcie większej ilości przedszkoli - ale na to też nie ma. W tej chwili zerówki prowadzone w przedszkolach bardzo dobrze się sprawdzają, dzieci są przygotowane do tego żeby ruszyć w dalszą drogę po wiedzę. Sześciolatek w przedszkolu nie tylko się uczy, to jest nauka poprzez zabawę, wychodzą na spacery, na place zabaw, Panie Przedszkolanki stwarzają im rodzinną atmosferę, są otwarte na ich potrzeby. Dziecko w tym wieku potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i beztroskiej zabawy z rówieśnikami, bo właśnie wtedy uczy się życia w społeczeństwie, rozwijaj swoją wyobraźnię. A szkoła im tego nie da!!! Jako sześciolatki będą brały udział w wyścigu szczurów, nasze małe dzieci nauczą się zawiści, będą miały do czynienia z niezdrową rywalizacją (bo tak właśnie jest w naszych szkołach), z przemocą w szkołach i znieczulicą na potrzeby innych. CZY WŁAŚNIE TEGO MAJĄ SIĘ UCZYC NASZE DZIECI??? Nie powinno się wprowadzać nie przemyślanej i źle przygotowanej reformy, do nie przygotowanych szkół, bo odbije się źle na naszych dzieciach. Taka porażka na samym starcie po “wiedzę” tylko je zniechęci i do nauki i do dalszego życia. Sześciolatek nie lubi być zmuszany do nauki, a tak właśnie będzie w szkołach. Nie zabijajmy w naszych dzieciach tego co w nich jest najpiękniejsze - dzieciństwa i niewinności!!!! Ten świat i tak jest już dość okrutny, pozostawmy im trochę beztroski tak długo jak się da.
    NIE POZWÓLMY ŻEBY NASZE DZIECI BYŁY KRÓLIKAMI DOŚWIADCZALNYMI LUB MARIONETKAMI PANI MINISTER, TO SĄ BEZBRONNE DZIECI A NIE ŻYWE ISTOTY DO TRESURY!!!!
    Jak Pani minister chce wprowadzać reformy, to niech zacznie od swojego “podwórka”, a naszym dzieciom zostawi dzieciństwo!!!!

  107. 23 września 2008, 13:11:15Basia

    Jestem mamą rocznego chłopca i miszkam obecnie w Irlandii. Już teraz zastanawiałam się czy moje dziecko powinno zacząć naukę w Polsce czy w Irlandii. Tutaj obowiązek szkolny jest od 5 roku życia dziecka ale dzieci bardzo długo się bawią i uczą poprzez zabawę. Nauczyciele i sale są przygotowane do potrzb maluchów. Nie ma takiego rugoru nauki jak w Polsce. Może i poziom jest niższy ale sami zastanówcie się czy to czego uczyliście sie w szkole jest potrzebne i czy wszystko pamiętacie!!! A może pamiętacie same egzaminy, pytania i sprawdziany a dotego dochodzi duży stres!!! To już mamy fundować 5 latkom, bo niesącze, że nauczyciele zaczną traktować młodsze dzieci inaczej niż starsze dzieci. Chciałabym by moje dziecko uczyło sie w Polsce ale widząc co się dzieje w polskiej edukacji i jak eksperymentują to niechce mi sie wracac do ojczyzny. Jesli chca wprowadzić zmiany to niech się dobrze przygotują do tego a nie wszystko na “łapu capu” co będzie to będzie!!!!!!

  108. 23 września 2008, 13:50:22mamusia

    Jestem mamą dziewczynki , urodzonej w kwietniu 2003. Kwalifikuje się więc, by za rok pójść do szkoły. Jestem przerażona pomysłem pani Hall. Dziś-23-09-2008 przed południem w programie 1 TVP emitowany był świetny program omawiający reformę i jej plusy według pani Hall i całą masę niedociągnięć, których wyżej wymieniona wcale nie dostrzega. Mimo, że już wcześniej byłam przeciwna, to reportarz ten doskonale naświetlił mi jeszcze inne problemy związane z edukacją szkolną MALUCHA. Wypowiadali się rodzice, nauczyciele pierwszych klas podstawówki, pedagodzy, pani profesor psychologii, dyrektorzy przedszkoli. Nie zdawałam sobie sprawy, jak gruntownych zmian wymaga baza logistyczna. Strome schody, zbyt wysokie sedesy, wysoko usytuowane umywalki, obiad jako jedyny serwowany posiłek i to bez pani, która zachęci do jedzenia, puszczenie 6-latka na przerwę w tłum biegających po śliskiej podłodze…i t.d. Czasowo i finansowo - nierealne zamysły!
    Za największą jednak stratę jaką gwarantuje ta reforma uważam ograniczenie dziecku możliwości spontanicznego rozwoju społecznego. Mózg, mózg i jeszcze raz mózg! Czy kognitywistyczny model życia, hołdowanie wartościom nauki, intelektu wart jest by pozbywać 5-6-latków możliwości rozwoju społecznego- na tym etapie realizowanego w zabawie. Twórzmy więc piękne mózgi pozbawione inteligencji społecznej.
    Moim zdaniem nabywanie przez MALUCHY umiejętności społecznych w dużej mierze związane jest z ruchem w przestrzeni, w bezpiecznej przestrzeni. Czy za rok powstaną przyszkolne place zabaw, sale gimnastyczne z dostosowanym wiekowo sprzętem?
    A teraz rzecz dla mnie najważniejsza - Wady postawy to wielki problem cywilizacyjny. Lekarze alarmują, by ograniczać dzieciom szczególnie tym najmłodszym spędzanie czasu w pozycji siedzącej. Moja córka ma bardzo wiotką budowę ciała, grozi jej skrzywienie kręgosłupa. Podczas wizyt każdy z ortopedów wskazywał, iż przełomowym momentem dla każdego kręgosłupa jest ” posadzenie go w szkole ” w wieku 7 lat (według poprzedniego modelu edukacji ) Wtedy koniecznie mam wykonać prześwietlenie rtg. Ile więc znaczy ten jeden rok dla mojej córki i dla wielu dzieci zagrożonych powstaniem wad i zaburzeń postawy…

  109. 23 września 2008, 13:58:23Zrozpaczona mama

    jestem mamą 5-letnej Julki i od pół roku gdy dowiedziałam się o pomyśle wcześniejszego posłania dzieci do szkoły myślę tylko o tym. jestem przerażona tym co słyszę na ten temat. Dzisiaj też oglądałam program w TVP1 “sześciolatki w szkole” i to co usłyszałam od Pani Minister Hall sprawiło że złość we mnie narasta. Jak można narażać nasze dzieci na tak koszmarny start w życie? nie jestem przeciwna edukacji ale niech to będzie edukacja na poziomie. Kto mi zagwarantuje ż e moje dziecko będzie tak bezpieczne jak obecnie w przedszkolu (uczęszcza już 2 rok do przedszkola) że w razie potrzeby pomoże pocieszy, że będzie miało odpowiednią opiekę przez czały czas pobytu w szkole, równeż na przerwach. Przecież nauczyciel w szkole na przerwie idzie do pokoju nauczycielskiego i tylko kilku ma dyżur na korytarzu, każdy o tym pamięta ze szkoły a jak jest teraz wszyscy widzą z telewizyjnych spotów i wiadomości. I moje dziecko ma przebywać w placówce razem z dziećmi o kilka lat starszymi? O nie!!! gdzie czas na zabawę, gdzie czas na odpoczynek, gdzie 3 posiłki jakie otrzymują dzieci w przedszkolu. dlaczego Ci na Wiejskiej nie zajmą się dofinansowaniem szkół tylko znowu proponują buble w edukacji i ta edukacja tyczyć się ma najmłodszego pokalenia.
    NIE ZGADZAM SIĘ BY KTOŚ TAK INGEROWAŁ W ŻCYIE I WYCHOWANIE MOJEGO DZIECKA. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad Edukacją Domową. Jest to jakaś alternatywa na tą chorą sytuację, przynajmniej będę miała wpływ na to czego i w jakich warunkach uczy się moje dziecko

  110. 23 września 2008, 14:17:48Dor

    Właściwie wszystko zostało na temat głupoty tej reformy powiedziane przez moich przedmówców, nic dodać nic ująć…siąść i płakać bo do śmiechu mi nie bardzo zwłaszcza, że jestem mamą 4 i 14 latki i niektóre “genialne pomysły” dotknęły już starszą pociechę.
    Do tego wszystkiego chciałam dodać problem dojazdów tych maluchów do szkoły.Pomijam tu wszystkie negatywne skutki tych dojazdów ale niech mi pani minister powie ,jak wsadzić takiego maluszka samego do autobusu? Mam pojechać z nim, w i tak zatłoczonym autobusie, gdzie jeden opiekun jest szczęśliwy kiedy dojedzie do szkoły w całości? Może w miastach nie jest to problem ale na wsiach , gdzie często pozamykano szkoły i gmina dowozi dzieci do gminnych miejscowości(niejednokrotnie dość daleko od miejsca zamieszkania) to jest problem i to wielki!Jeszcze większym stresem jest powrót! Dzieci są przerażone samą wizją jazdy autobusem.Jeszcze nawet siedmiolatek potrafi się pochorować na myśl o jeździe autobusem, o godzinach wstawania nawet nie wspomnę!Te dzieci są zmuszone czekać na kurs powrotny w świetlicy szkolnej ,bo przecież z paroma maluchami nie puszczą autobusu, a starsze dzieci mają więcej godzin zajęć! Często też szkoły nie posiadają stołówek i kuchni, więc o jakimkolwiek dożywianiu nie może być mowy! Co z dziećmi głownie na wsiach , które z różnych względów nie pójdą w ogóle do przedszkoli tylko od razu do szkolnej “pięciolatkowej zerówki”?!
    Kategorycznie żądam, by eksperymenty robiła sobie ministerka w kuchni i na własnej rodzinie - OD MOICH DZIECI WARA!

  111. 23 września 2008, 18:41:39Nauczycielka

    Z zawodu jestem nauczyciem, prywatnie mamą prawie już czwórki dzieci. To co się wyprawia w naszym kraju to naprawdę Głupota przez duże “G”. Jak można eksperymentować na tych małych dzieciach. Aktualnie mam dziecko w zerówce i w czterolatkach i na dzień dzisiejszy żadne z nich nie nadaje się do szkoły.
    Dlaczego Pani Minister nie zajmnie się tym aby oddzielić szkołę podstawową od gimnazjum?
    To do tego zamieszania doda nasz biedne sześciolatki:( Kto zajmnie się problemem zamykania przedszkoli i świetlic szkolnych o 16 godz.? Większość rodziców pracuje do 16-18godz. i odbieranie dzieci o 16 to naprawdę nie lada problem.
    Proponuje Pani Mnister, aby eksperymenty przeprowadzała na sobie i swojej rodzinie.

  112. 23 września 2008, 23:13:50Joanna

    Witam Wszyskich! W pełni popieram protest Rodziców. Jestem matką dwojga maluszków, które maą być skazane na szalony pomysł Pani Minister,a do tego nauczycielką z wieloletnim stażem. Znam realia szkoły sprzed “reformy” P. Handkego i świetnie znam te obecne… Szokuje mnie tylko fakt,że p. Hall nic sobie nie robi z opinii ludzi-praktyków, z opinii Rodziców, z opinii specjalistów! Myślę, Drodzy Państwo, że ten protest powinien mieć ciąg dalszy,ale bardzo konstruktywny. Kto może Was zmusić do posłania maluszka do nieprzygotowanej dla Jego potrzeb placówki? Kto?! Państwo?! Państwo wychowuje Wasze dziecko?! Partycypuje w kosztach Jego wychowania? Przytula ,kiedy płacze? Pomaga Wam? Wiem,że istnieje tzw. obowiązek szkolny, no i co z tego? Jak zostaniecie ukarani? Grzywną?Myslicie,że ukarzą tak kilkanascie tysięcy ludzi,którzy właśnie w taki sposób spróbują zmusić P. Hall do myślenia,a Pana Premiera do słuchania? Ja swoich dzieci nie mam zamiaru skazywać na uczestniczenie w bzdurnych projektach ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy,że eksperymenty na dzieciach są ZBRODNIĄ i do szkoły w tak wczesnym wieku Ich nie poślę! Drodzy Państwo, ktoś musi temu postawić stanowcze WETO i pora przedsięwziąc takie działania,które raz na zawsze położą kres TAKIM projektom i dyskusjom wokół nich. Powiem krótko- RĘCE PRECZ OD MOICH DZIECI!!!!!!!

  113. 23 września 2008, 23:48:48mama

    Na litość Boską !!!!!!!!!!!
    A co mają powiedzieć rodzice dziecka, które pełen wiek osiąga pod koniec roku kalendarzowego ? Miało pecha !!!! bo urodziło się w listopadzie albo grudniu i dzieci “z jego rocznika” mają we wrześniu “już dawno” ukończone 5 czy sześć lat a ono jeszcze czeka na swoje urodzinki ????? Przecież to maleństwo marzy o zabawkach a nie książkach ;(
    A czy Pani minister słyszała o “fali” w szkołach ? Tak, tak nasłuchałam się od innych mam na ten temat nie mało…przez co ich dzieci musiały przejść KOSZMAR !!!! A w tym roku moja siedmioletnia córcia właśnie poszła NIESTETY w tak “bajecznie wygodne warunki” ;( i wciąż wspomina jak to fajnie było w zerówce…
    JAK MOŻNA BEZ ZGODY RODZICÓW IGRAĆ Z LOSAMI ICH DZIECI !!!!!!!!!
    NIKT NAS NIE PYTAŁ O ZDANIE NA TEN TEMAT !!!!!!!!!!!!!!!
    CHCĄ POSŁUŻYĆ SIĘ NASZYMI MALUCHAMI, BO NIE MAJĄ JUŻ TERAZ PIENIĘDZY NA EMERYTURY….
    IM SZYBCIEJ WYJDĄ Z DOMU, TYM SZYBCIEJ PÓJDĄ DO PRACY ………..

    S…………K…………….A……………..N……………..D………………..A…………………….L !!!!!!!!!!!!!!!!!!

  114. 24 września 2008, 10:12:51wojtek

    Skandal to mało powiedziane.
    W Gdańsku Wydział Edukacji, dyrekcje przedszkoli robią co chcą.
    Ignorują rodziców, olewają przepisy - ale tego ich nauczyła minister Hall,
    która swe stanowisko zawdzięcza tylko i wyłącznie mężowi.
    A najgorsze jest to, że wielu rodziców stosuje zasadę “morda w kubeł i nie bulgocz” - boją sie ruszyć 4 litery - bo dziecko za rok nie dostanie się do przedszkola itp.

  115. 24 września 2008, 12:34:21Matka szkolnej czwórki

    Nie bardzo sobie wyobrażam funkcjonowanie dwóch roczników w klasie pierwszej. Tak jak napisał wcześniej p.Marek, chyba jedynym sposobem pogodzenia tego są dwie klasy pierwsze, a nie dwa roczniki w jednej klasie. Akurat się składa, że mam 4 dzieci w wieku szkolnym i najmłodsza córkę ma objąć ta ustawa. Do tego nie przyjęto jej do przedszkola z powodu braku miejsc. I co teraz od września przyszłego roku ma iść razem z siedmiolatkami, bez żadnego przygotowania do tej samej klasy?????
    Któraś mama wspominała o tzw fali. Z własnego doświadczenia wiem, że dzieci w szkołach są okrutne - bardzo skrupulatnie podchodzą do wieku rówieśników z klasy. Młodsze dzieci są izolowane, tzw. starsi nawet o miesiąc, nie chcą się bawić z maluchami. Przerabiałam to z własnym synem który po takich dwóch latach przebywania z grupą starszych rocznikowo dzieci( a urodził się w marcu i świetnie się uczył) zaczął mieć tiki nerwowe i już dwa lata chodzę z nim do poradni, odizolował się od tych kolegów i mija ich szerokim łukiem na przerwach. To nie jest równy start, stanowczo mówię NIE takim eksperymentom edukacyjnym.

  116. 24 września 2008, 22:20:05agacz

    Jestem mamą 7-latka i 5-latki. Syn powinien być już od września w I klasie, jednak odroczyliśmy go ze względu na zaburzenia rozwoju emocjonalnego o niewyjaśnionej etiologii - pozostał drugi rok w przedszkolnej zerówce. Między moimi dziećmi jest 2,5 roku różnicy (kalendarzowe 2 lata), jednak do szkoły pójda “rok po roku”. Wszystko już zostało napisane i powiedziane w powyższych komentarzach. Ja mogę tylko dodać swój skromny głos sprzeciwu - bo przeciw tak debilnej “reformie” można być tylko przeciw.
    Niech kazdy eksperymentuje najlepiej we własnej kuchni jak ktoś tu wyżej napisał - a nie na naszych dzieciach. Czy p.Hall wie cokolwiek o rozwoju społecznym, emocjonalnym dziecka 6-letniego i o jego potrzebach w tym zakresie?? Szczerze wątpię, niestety. Pozdrawiam Rodziców obecnych 5-latków jak również wszystkich innych też:))

  117. 24 września 2008, 22:54:50jola 221094

    Ja jako matka i nauczycielka podpisuję się pod wszystkimi wyrazami sprzeciwu piszących rodziców i mam jeszcze jedno pytanie (z własnego podwórka)-co z przepełnionymi klasami, jak można zapanować, otoczyć opieką, potraktować każde dziecko indywidualnie, wesprzeć go jeśli w 1-ej klasie jest 30 dzieci???? Ile czasu nauczyciel może poświęcić jednemu dziecku? Jak ten czas podzielić, żeby omówić problemy dydaktyczne, wychowawcze, przerobić materiał, sprawdzić i OSIĄGNĄĆ WYNIKI????? Gdzie miejsce na ten,,dywanik,,bo ja go nie widzę, już nie ma miejsca między pierwszą ławką a tablicą. A jak odnajdzie się dziecko 6-letnie w takiej klasie? Nie łudżmy się, nic w tej sprawie się nie zmieni. Pozdrawiam

  118. 25 września 2008, 15:45:54danka

    Jestem mamą 4latki oraz prawie 2latki. Jednocześnie jestem nauczycielem pracującym w przedszkolu. Pomysł pani minister mnie przeraża, jako matke i nauczyciela. Sa dzieci, które rozwijaja się prawidłowo, ale są takie, kóre maja potworne braki, i na wyrównanie tych braków ma czas przedszkole. Co zrobi dziecko 5letnie, które nie potrafi trzymac nozyczek i nimi operować, a bedą kazali mu pisać. problem sie jedynie pogłebi. i tak można wymieniać bardzo długo. z innej beczki. Jak ma sobie poradzic dziecko małe, w wielkiej szkole, w świetlicy (ciekawe, a co ze szkołami, gdzire takiego pomieszczenia nie ma i nie bedzie), rodzice maja siedzieć z dziecmi przez cały dzień, bo strach bedzie je zostawić same w szkole. i tak dalej, itd, itd. A najważniejsze!!DLACZEGO PANI MINISTER CHCE ZABRAĆ DZIECIOM CZAS NA ZABAWĘ?????????????????DZIECI CHCĄ SIĘ BAWIĆ, I MAJA DO TEGO PEŁE PRAWO. ZABAWA TO TEŻ NAUKA, PANI MINISTER!!!!kIEDY MAJA TO ROBIC? Jak przyjdzie czas na naukę? w podstawówce, gimnazjum? Nie niszczcie czegoś co funkcjonuje dobrze. Wkurza mnie to. Jest kasa na wojny a nie ma dla NASZYCH!!!!! DZIECI. Przeciez chodzi tylko o pieniadze, bo na pewno nie o dobro dziecka.

  119. 25 września 2008, 18:00:53Nauczycielka

    Jestem nauczycielką w jednym z toruńskich przedszkoli i zarazem mamą pierwszaka, który na szczęście trafił do szkoły w wieku 7 lat.
    Jak wszędzie w Polsce również i w Toruniu jest zbyt mało miejsc w przedszkolu dla dzieci tych najmłodszych, czyli 3- i 4-latków. Natomiast wszytkie 6-latki i również 5-latki mają miejsce w oddziałach przedszkolnych 10-godzinnych i 5-godzinnych (tzw. “zerówkowych”). Dzieci w przedszkolu objęte są troskliwą opieką, sale dostosowane są do nauki i zabawy. Rodzice zostawiając nam swoje pociechy wiedzą, że są one bezpieczne i mają zapewniony wszechstronny rozwój. Dzieci uczestniczą w zajęciach programowych oraz dodatkowych, dzięki współpracy z różnymi instytucjami poznają środowisko bliższe i dalsze. Uroczystości, spotkania z przedstawicielami różnych zawodów, spektakle teatralne i muzyczne to kolejne atuty wychowania przedszkolnego. Przeniesienie tak małych dzieci do szkoły pozbawi ich tych wszytskich atrakcji, stracą pozycję “starszaków” i znów staną sie “maluchami”, a szkoły nie są gotowe do ich przyjęcia.
    Mimo, że córka poszła do szkoły jako siedmiolatka i jest dzieckiem pewnym i śmiałym to odczuła zmianę w jakości opieki. Klasy 1-3 ustutuowane są na 3 piętrze, więc dzieci z ciężkimi placakami wspinają się po schodach wśród uczniów 4-6 i gimnazjalistów. Sala szkolna, choć w założeniu miała być wyposażona w nieduże miejsce z dywanem do zajęć, została zastawiona dodatkowymi ławkami, bo klasy są liczne. Lekcje są więc w ławkach, przerwy na holu, a WF-y właściwie jeszcze się nie odbyły z powodu braku sali. W łazienkach z powodu braku papieru i mydła czuje dziecko skrępowanie. Mydło zakupiono z pieniążków składkowych od rodziców, ale znajduje się ono w klasie.
    Po 4-5 lekcjach (lub przed, bo przecież w szkoły już pracują na zmiany z powodu przepełnienia) dziecko trafia do świetlicy. To pomieszczenie jest zaledwie połową tradycyjnej sali przedszkolnej. Dzieci więc znów trafiają do stolików, spędzają czas na rozmowach i ewentualnie zabawach tym, co przyniosą z domu. Jestem troszkę przerażona wyglądem i stanem wyposażenia świetlicy, na szczęscie moje dziecko nie musi w nim przebywać całe dnie. Rodzi się jednak pytanie : jak szkoła zapewni opiekę dzieciom sześcioletnim?
    Przesunięcie szesciolatków do szkoły nie zapewni aż tyle miejsc w przedszkolach ile by się wydawało, a na pewno umniejszy rolę wychowania przedszkolnego. Jednocześnie remontu i przeróbek (np. sanitariatów) wymagać będa nie tylko szkoły, ale i przedszkola. Potrzebne też będzie wyposażenie sal w odpowiedniej wielkości stoliki, ławki, odpowiednie pomoce dydaktyczne, programy, podrećzniki itd.
    O tym chyba jednak nikt jeszcze nie pomyślał…

  120. 27 września 2008, 11:04:36dorota

    Witam serdecznie wszystkich rodzicow, niestety to co Panstwo pisza i wyglaszaja sprzeciwy typu : nie skracac dzieciom dziecinstwa! Przeciez w tym projekcie nie ma nic mowy o skracaniu dziecku dziecinstwa, czy szkola musi wiazac sie z zakonczeniem dziecinstwa? mlodosci itp. ? co w tym jest zlego, ze dziecko rozpocznie szybciej swoja nauke? Prosze zobaczyc jak ta sytuacja wyglada w innych Panstwach , gdzie rodzice sa ZADOWOLENI i CIESZA SIE ze ich pociechy uczeszczaja do szkol wczesniej. Dlaczego tutaj tyle pesymizmu?

    Dorota

  121. 27 września 2008, 11:10:54dorota

    “DLACZEGO PANI MINISTER CHCE ZABRAĆ DZIECIOM CZAS NA ZABAWĘ?????????????????DZIECI CHCĄ SIĘ BAWIĆ, I MAJA DO TEGO PEŁE PRAWO. ZABAWA TO TEŻ NAUKA, PANI MINISTER!!!!kIEDY MAJA TO ROBIC? Jak przyjdzie czas na naukę? w podstawówce, gimnazjum? Nie niszczcie czegoś co funkcjonuje dobrze. Wkurza mnie to. Jest kasa na wojny a nie ma dla NASZYCH!!!!! DZIECI. Przeciez chodzi tylko o pieniadze, bo na pewno nie o dobro dziecka.”

    Pani Danuto :-))))) jestem pod wrazeniem :) przeciez zadna Pani Minister ani inny polityk nie chce zabierac dzieciom czasu na zabawe, BEZ PRZESADY !!!!!!!! Czy Pani uwaza, ze w pierwszej klasie ktos bedzie stal nad Pani dzieckiem i kazal pisac bez jednego bledu ?? czy Pani uwaza, ze bedzie sprawdzian typu co w klasie 5 czy 6 ?? a mnie wkurzaja takie wypowiedzi, ktore krytykuja rzad bezpodstawnie nie wiedzac jak wyglada to w innych Panstwach…. prosze sobie poczytac jak wyglada edukacja w innych Panstwach to moze Pani inaczej na te sprawe spojrzy!!! jakie pieniadze ? pieniadze to rzad musi zainwestowac zeby ten projket w ogole ruszyl…

    Dorota

  122. 27 września 2008, 11:15:03dorota

    DO PANA JACKA :)

    milo, ze chociaz jedna osoba ( z tych postow co przeczytalam) ma podobne zdanie do mojego :-)

    Ja rowniez jestem mama i jestem razem z mezem szczesliwa ze nasza coreczka bedzie szybciej w szkole :-)

    pozdrowionka

  123. 27 września 2008, 17:57:52Katarzyna Suszczewska

    Witam,

    Zapraszam wszystkich na wiec protestacyjny przeciw reformie w niedzielę 28 września o 11.00 pod Ministerstwem Edukacji Al. Szucha 25. Weżcie ze soba maskotki i transparenty.

    Więcej informacji na http://www.ratujmaluchy.pl.

    Szkoły są i nie będą przygotowane na czas na przyjęcie naszych maluchów. Nie przygotowane są podręczniki i kadra.
    Rodzice- protestujmy!

    pozdrawiam i do zobaczenia!

  124. 28 września 2008, 11:51:35aneta

    A co po paru GODZINACH zdjęć w szkole dać klucz na szyję 6-cio latkowi !!! A świetlice w szkołach nie są przygotowane dla 6cio letnich dzieci. W przedszkolu mają opiekę do 17 pełne wyżywienie i Pani dopilnuje żeby dziecko zjadło posiłek.

  125. 28 września 2008, 14:27:41dorota

    Pani Katarzyno Suszczewska, szkoly, podreczniki i przede wszystkim kadra bedzie odpowiednio przygotowana zanim projket wejdzie w zycie.

    Nie wiem dlaczego w tak czarnych kolorach Panstwo to widza, przeciez zmiany nie musza dzialac negatywnie. W kazdym Pantswie w ktorym byla ona wprowadzona nalezalo dokonac przygotowania odpowiednich podrecznikow itp. dlaczego gdzies sie to udalo, dalo dobry efekt a u nas w Polsce juz jest zakladane, ze nic z tego dobrego nie bedzie ?????

  126. 28 września 2008, 14:31:35dorota

    Pani Aneta zajecia, ktore beda obowiazywaly 6-latkow nie beda zajeciami jak w wyzszych klasach. bedzie to program przygotowany przez specjalistow, ktorzy wiedza czym dziecko powinno sie zajmowac w tym wieku… Z cala pewnoscia dziecko wiecej z takiej godziny wyniesie, niz siedzenia w przedszkolu i przekladaniu zabawek z jednej na druga strone.

    Pozdrawiam
    Dorota

  127. 28 września 2008, 14:36:05Stanisław Matczak

    Pani Doroto, a skąd pani wie, że wszystko będzie przygotowane? Bo z informacji, które dostajemy, wynika że będzie dokładnie odwrotnie.

    Odnośnie przygotowania szkół - samorządy mówią, że nie dadzą rady tego zrobić, ponieważ mają zbyt mało czasu, zbyt mało pieniędzy i - co najważniejsze - nie ma odpowiednich zmian w prawie. Proszę spojrzeć na ten artykuł: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35803,5706409,.html

    Odnośnie podręczników - wydawcy nie wiedzą, jak mają być one napisane i czy projekt się nie zmieni: http://wyborcza.pl/1,75478,5702207,.html

    Odnośnie kadry - nie było żadnych szkoleń i nie mamy konkretnych informacji o planowanych szkoleniach.

    W całej sprawie jest dużo pośpiechu, ale nie ma żadnych konkretów…

    A co do innych państw - w cywilizowanych krajach wdrożenie reform oświatowych jest rozłożone na wiele lat, jest poprzedzone badaniami i programem pilotażowym. U nas jest chaos i bałagan.

  128. 28 września 2008, 14:58:57Bergamotka

    => Do Doroty,
    proszę bardzo, to niech MEN NAJPIERW wszystko przygotuje - a dopiero potem niech wprowadza 6-latki do szkół!

    Bo tak się robi w normalnych, europejskich krajach, tylko u nas wszystko stoi na głowie…

    Skąd wiesz, co się dzieje w zerówkach przedszkolnych? Tam dzieci wcale nie bawią się cały czas, tylko mają taki sam program nauki jak dzieci w zerówkach szkolnych!

  129. 28 września 2008, 19:22:17Edyta

    Witam jestem mamą 3,5letniego chłopca,który chodzi do przedszkola z 4-latkami nie wyobrażam sobie,że moje dziecko idzie do szkoły jako 6-latek. Przecież to zabranie dzieciom dzieciństwa,kiedy one mają mieć luz,bawić się jak na siłę chcą im zabrać dzieciństwo.

    PROTESTUJMY - RODZICE!!!

  130. 28 września 2008, 19:25:15Edyta

    JEŻELI MY RODZICE BĘDZIEMY MIELI WYBÓR CZY DZIECKO CHCEMY PUŚCIĆ DO SZKOŁY JAKO 6 LATEK CZY 7 Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ MOGĘ POWIEDZIEĆ,ŻE PUSZCZĘ GO JAKO 7-LETNIE DZIECKO TAK JAK BYŁO WCZEŚNIEJ

  131. 28 września 2008, 19:27:00SUBTELNA54

    ARPACIU DZIECI CHODZA DO SZKOLY NAWET NA 7.10 CZY PANI MINISTER WYOBRAZA SOBIE 6-LETNIE DZIECKO MASZERUJACE O 6.30 DO SZKOLY Z TORNISTREM PELNYM KLAMOTOW?NIE POZWOLCIE DZIECIOM ISC DO SZKOLY OD 6 LAT.TEN JEDEN ROK BRAKUJE POZNIEJ W WIEKU DOJRZENIA,PRZEROBILAM TO NA SWOIM DZIECKU.W INNYCH PANSTWACH DZIECI CHODZA NA 9.00 BEZ KSIAZEK I TORNISTROW OBCIAZONYCH POWYZEJ DOPUSZCZALNEJ NORMY.TO CHORE CO WYMYSLAJA URZEDNICY BY DAC NAM POPALIC.NIE POZWOLCIE NA TO!!!

  132. 28 września 2008, 19:48:24SUBTELNA54

    A TAK WOGOLE TO ZAPRASZAM PANIA MINISTER BY ZAPOZNALA SIE Z LOSEM WIEJSKICH DZIECI DO SZKOLY 3,5KM PRZY DRODZE WOJEWODZKIEJ BEZ POBOCZA MOZE PANI MINISTER TA DROGA WYSLE NA PIECHOTE SWOJE WNUKI OD 6 LAT Z TORNISTREM CIEZKIM JAK KULA U NOGI WSROD PEDZOCYCH NA OSLEP SAMOCHODOW.POGRATULOWAC POMYSLU.PROBLEM DOTYCZY TEZ MIEJSCOWOSCI GORSKICH GDZIE BRAK POBOCZA I TE MASZERUJACE DZIECI WSROD PEDZACYCH SAMOCHODOW..A GINBUSY TO SMIECH WLASNIE OSTATNIO BYL WYPADEK DZIECKA,KTORE WYSIADLO Z GINBUSA.TO JAKIS HORROR W TYM PANSTWIE.DFZIECI NA WSIACH MAJA I POWYZEJ3,5 KM DO SZKOLY W DESZCZU,SNIEGU NAD NIMI NIKT SIE NIE LITUJEPANI MINISTER PROSZE O WIECEJ ROZSADKU I ZAPOZNANIE SIE Z WARUNKAMI NA WSIACH.BO Z ZA BIURKA NIC NIE WIECIE.

  133. 28 września 2008, 21:48:48inż. pedagog

    ja też stanowczo prtestuję aby gangrena polityczna ogarnęła nasze dzieci, moja córka ma 5 lat, i jak to ma przejśc zniwelować wytworzone bariery, to pomysł aby wygenerować za kilka lat rzeszę ludzi zdolnych do ukończenia tylko zawodówki, bo potrzebna tania siła robocza. Posiadam uprawnienia pedagogiczne i niczym zgodnym ze sztuka nauczania tego kroku nie da się poprzeć ani usprawiedliwić

  134. 28 września 2008, 21:59:15Agnieszka

    Czy pani minister zna sytuacje szkół na wsiach i małych miasteczkach?Problemem jest brak sal i ich wyposażenie.Już teraz klasa 0 licząca 26 dzieci nie ma gdzie się uczyć(książki są zginane ponieważ przy stoliku jest za dużo dzieci)Obiecywanie to bajka bo rzeczywistość okaże sie bardzo bolesna.Kolejność powinna być odwrotna przystosujmy najpierw szkoły a potem pomyślmy o zmianach.Moja 5 letnia córka ma jeszcze wybór ponieważ na pewno nie pośle jej do pierwszej klasy ,ale druga córka nie będzie miała takiej możliwości i co wtedy…..Jak 6 latek ma sobie poradzić ze starszymi dziećmi(niby wszystko osobno a na przerwach,boiskach,gimbusach wszyscy razem).Niech pani minister zobaczy rzeczywistość,nie przykładowe szkoły w Warszawie i większych miastach tylko w całej Polsce!!!!

  135. 29 września 2008, 04:21:57wa

    Jestem mamą sześciolatka, który już uczęszcza do zerówki i protestuję przeciwko planom MEN zaserwowania dzieciom reliktu z czasów komunizmu, czyli klas łączonych. Z przerażeniem i oburzeniem czytam wyjaśnienia pracowników MEN, typu “podręczniki mogą być dla sześciolatków, siedmiolatki przecież sobie poradzą”, “program będzie dla sześciolatków, a siedmiolatkom pani da jakieś zadania dodatkowe” itp. To ma być reforma?! Z jakiej racji moje dziecko jeszcze raz ma przerabiać te same treści i tracić bezproduktywnie cały rok? Bo p. Hall wymyśliła, że z dnia na dzień “wyrówna szanse”? Bardzo dziękuję za taki walec oświatowy. Nie mam też złudzeń, jak ów wolny wybór dla rodziców będzie wyglądał w praktyce. Skoro MEN przekaże samorządom dotacje na sześciolatki w szkole, te ostatnie zrobią wszystko, by wyprowadzić je z przedszkoli, które muszą dotować - to ekonomia będzie się liczyć a nie dobro dzieci. Trzeba więc zrobić wszystko, by ustawa w takim kształcie nie weszła w życie!!!

  136. 29 września 2008, 09:20:31Mat

    a moze przy pomocy dzieci rząd chce przeprowadzić po cichu reformę finansów ? teraz dzieci idą do I klasy w wieku 7 lat, czyli konczą podstawówke w wieku 13 lat, gimnazjum w wieku 16 lat a szkołe srednią w wieku 19 lub 20 (technika), zawodowe wcześniej. Jeżeli nie wydłuży się jednocześnie cyklu kształcenia to skoro dzieci poszlyby 1 rok wcześniej to szkoły konczylyby ją też wcześniej - w wieku odpowiednio 12, 15, 18 lub 19 lat. Ponieważ wiele świadczeń wypłacanych przez budżet kończy się z z chwilą ukończenia nauki w szkole (renty rodzinne, pomoc pieniężna dla rodzin zastępczych, pomoc pieniężna na kontynuowanie nauki, zasiłki rodzinne, dodatek z tyt. podjęcia nauki poza miejscem zamieszkania) tym samym budżet zyska na tym, że będzie je wypłacał 1 rok krócej, albo wogóle ich nie będzie musiał wypłacić. Oczywiscie problem stanie się aktualny dopiero za ok 10 lat i wiele moze sie w swiadczeniach zmienić, ale warto zauwazyć, że np. renty rodzinne mają podobny mechanizm przyznawania w powiązaniu z datą ukończenia nauki od ponad 25 lat, więc dlaczego nie miałoby to dalej trwać w postaci niezmienionej ? Wówczas to nasze dzieci będa musiały stawać się samodzielne o rok szybciej niż aktualnie - pomyślmy też o tym.

  137. 29 września 2008, 10:08:02Mariola

    Ja powiem jedno takie pomysły mają ludzie którzy chyba się nudzą pier niech experymentują na sobie a potem wciągną w to kogoś innegoa nie nasze dzieci. Taka mądra- ciekawe czy pomyslala ze dzieci, które są w przedszkolu są nie tylko poto by się bawić ,ale większość rodziców pracuje i niestać ich na nianie wiec zapisują dzieci do przedszkoli. Ciekawy czy Pani pomyslała co bedzie z takim dziećmi, które skończą zającia szkolne, kto sie nimy zajmie czy bedą mieli jakąś opieke po skończeniu zajęć lekcyjnych- napewno nie. Jak się coś robi to pier trzeba się o to zapytac ludzi, których to dotyka- przeprowadza się jakieś ankiety. Ja tego nie rozumie jak można krzywdzić tak ludzi a przedewszyskim dzieci. Nic nie robią dla społeczeństwa Polskiego, tylko wszystko robią żeby im dobrze było. Poco dac biednemu jak bogaty ma cały czas mało.
    POPIERAM, POPIREAM, POPIERAM.

  138. 29 września 2008, 10:20:14Mariola

    Pani Doroto ale czy my wiecznie musimy dostosowywać się do innych krajów czemu nie możemy byś po prostu Polską. Jakoś do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Wszyscy chodziliśmy tym systemem. Przerabiliśmy te same lektóry. Skąd Pani może wiedziec jak dzieci będą reagować na szkołe, na zajęcia- niewie pani bo każde dziecko jes inne. Niemówe są dzieci, które lubią czytac i pisac ale robią to bo nikt im nie każe. Czy wzięte jest pod uwagę ze 6 latek może być młodszy od 7 latka nawet o 2 lata to przecierz duża różnica. Teraz dzieci nażekają ile muszą dźwigac książek do szkoły potem mają zamiast prostego kręgosłupa literę S, ile mają zadań zadawanych do domu nawet na okresy zimowe czy świąteczne- dzieci poto mają święta i ferje czy wakacje żeby odpoczywać a nie uczyć się czy czytac lekturu. Pierw to poprawcie, a potem bierzmy się za coś innego. Experymenty są zabronione na zierzętach na dzieciach też powinny być !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  139. 29 września 2008, 11:04:03karo

    => Mariola

    widzę, że czytanie i pisanie uważasz za największą karę,jaką można wyznaczyć dziecku.
    szkoda, że tak wielu rodziców tak myśli. dlatego normą jest analfabetyzm do 8 roku życia. a funkcjonalny - duuuużo dłużej.

  140. 29 września 2008, 12:26:23eLka

    Ja wszystkich zwolenników reformy zapraszam do szkoly podstawowej na ul. Strumykowej na warszawskim Tarchominie. W chwili obecnej klasy pierwsze przez 3 dni w tygodniu zaczynają zajęcia po 14.00, a lekcje kończą się ok. 17.30. Potem dzieciaczki wracają do domów, muszą odrobić lekcje bo następnego dnia idą na rano. Szkoła jest przepełniona i nie ma warunków do nauczania obecnej ilości dzieci. A co jak wepchnie się tam jeszcze zerówkę (taka oczywiście funkcjonuje i tak, ale teraz będzie do niej chodziło 2 razy więcej dzieci). I nie chodzi o wiek, obowiązek itp tylko o to czy w tak przepełnionych szkołach dzieci będą w stanie się czegokolwiek nauczyć.
    Taki problem jest w wielu dzielnicach. Najpierw rozbudujcie szkoły i dajcie szanse dzieciakom na naukę w dobrych warunkach, a nie na pracę zmianową jak w fabryce.

  141. 29 września 2008, 12:29:35SAMOTNA MAMA Aga

    witam wszystkie mamy-Jestem jak najbardziej PRZECIW.

    Jestem sama z 2 dzieci.
    Mój problem to młodszy synek- jeszcze 4-letni. Synek rozwija sie prawidłowo (: potrafi napisać swoje imię i rozpoznaje niektóre litery) ale rozwój naszego szkolnictwa z pewnością nie postępuje w takim tempie jak rozwój naszych dzieci….

    Starszy syn szczęsliwie dla niego-był w przedszkolu. Od 7 lat rozpoczął naukę w szkole podst.
    Doskonale pamiętam jak targał nie mniej ważący od siebie - ogromny plecak. W nim znajdowały się: obuwie zmienne (w szkole często ginęły z zamykanych na kłódkę szatni), strój do w-fu, podręczniki, zeszyt zadań, ćwiczenia, zeszyty, śniadanie, picie,często bloki i inn. dodatkowe pomoce naukowe.
    Siedzenie w starych ławkach, w których jest jeszcze miejsce na kałamaż- też o czymś świadczyło… Każda lekcja w innej sali oczywiście. Po lekcjach czekał na mnie kilka godzin w świetlicy.
    Ponadto to my rodzice zrzucaliśmy się na okna, farby by odświerzyć ławki i klasę, a w czynie społecznym to robiliśmy.

    Czy i dziś bedziemy musieli we własnym zakresie dofinansowywać pomysł Pani Minister????????????
    Ze szkoły wracał umordowany i narzekał na bolące plecy, czego następstwem była skolioza.
    Obecnie zaczął szkołę średnią.

    Jak przeprawa czeka mnie teraz? Wtedy był przy mnie mąż…Szczęsliwie pracuję ale nieszczęsliwie na 6.30 muszę być w pracy. Teraz budzę mojego synka o godz. 5.30 by na 6.00 pozostawić go w przedszkolu, gdzie leżakuje ( czyt.-przespać się ok.południa).
    Kłopot w tym, co będzie kiedy przyjdzie czas szkoły?
    Czy o godz.6.00 pozostawię 6-latka pod szkołą? a może uwieszę mu klucz na szyi i SAM od 1 klasy będzie chodził DO SZKOŁY??? Argumentem Pani minister jest gotowość młodszych dzieci do nauki. Owszem- być moze tak jest- ale czy dziecko, które od 6.00 rano będzie na nogach, będzie w stanie wykorzystać swoje możliwości rozwoju?
    Co mogą i mają zrobić mamy, które są w podobnej lub takiej sytuacji jak ja?!
    Uważam że i tak nas życie doświadcza- to że ja jestem sama, a dzieci nie maja pełnej rodziny. Troska o alimenty-czy wpłyną na czas lub bardzo ograniczone możliwości Funduszu alimentacyjnego.

    Pani Minister swoje dzieci już odchowała- więc łatwo jej podejmować decyzje, które zupełnie nie żutują na jej życiu.
    Pozdrawiam rodziców i niedajmy się zabrać naszym dzieciom rok dzieciństwa!

  142. 29 września 2008, 12:33:02SAMOTNA MAMA Aga

    ps. Niewybaczalny bład- to stworzenie gimnazjów, które prócz zmiany kadry nauczycielskiej- zupelnie nic nie zmieniły… Łatwiej byłoby wydłużyć o rok podstawówki….

  143. 29 września 2008, 12:57:44dorota

    Pani “Bergamotka”,

    ale bez krzyczenia i zbednych ponosien :-) to co maja robic w przyszlosci 6 latki robia teraz dzieci w zerowkach.

    “Tak sie robi w normalnych cywilizowanych krajach” a ja uwazam, ze Polska jest rowniez normalnym, cywilizowanym krajem :-) i nadszedl tylko czas na pewne zmiany aby bylo w nim bardziej poukladane, niz tak jak to Pan Stanisław Matczak zaznaczyl ze w Polsce kroluje tylko chaos. Ale ktos temu chaosowi dodaje tempa, nie sadzi Pan ?? :-)

    pozdrawiam

  144. 29 września 2008, 13:05:36dorota

    Mariolu ale to nie jest zaden eksperyment :-))) NORMALNE ZASADY OBOWIAZUJACE W WIELU PANSTWACH!

    Ja wiem, ze nawet dorosli zle reaguja na szkole :-) co do dzieci mysle, ze jest to juz podejscie indywidualne poprzedzone tym co uslyszy w domu. A co do tych wszystkich wypowiedzi na temat nakladania kluczy na szyje, co zrobic jak dziecko musi byc w przedszkolu do godziny 17 bo ja musze pracowac. Ja tez pracuje mam mala coreczke i rowniez musze sama sobie tak organizowac czas aby wszystko bylo zapiete na ostatni guzik! i tutaj MOIM zdaniem to jest wygodnictwo a nie zaden argument na przekor wprowadzenia projketu.

  145. 29 września 2008, 13:44:15agi

    Kochani, powiedzieliście wiele mądrych zdań i też mówie
    ZDECYDOWANE NIE!!!!!!!!!!!!!dzieciństwo jest krotkie i piękne nie zabierajmy go naszym dzieciom.
    Pomysł Pani Minister jest szalony, z góry skazany na niepowodzenie, przykro mi jako mamie niespełna 3-letniego synka , że Pani minister i inni “wielcy” nie słuchają wypowiedzi rodziców, psychologów, kadry przedszkolnej i szkolnej gdzie wszyscy jednoglośnie zdecydowanie krzyczą NIE!!!!! i jestem zgodna, że dzieci 6 lat przede wszystkim emocjonalnie nie są przygotowane. Dla niektorych rok to nie duzo, jednak proszę wierzyć w niemczech na przykladzie przedszkola rocznikowo dzieci np. trzy letnie są podzielone na dwie grupy, rożnica emocjonalna dziecka ze stycznia marca czy maja jest zdecydowana nad dziećmi z miesiaca październik grudzień tego samego roku, dlatego utworzono dwie grupy dotyczy tez podzial dzieci w niektorych “zerówkach”.W niemczech to sprawa priorytetowa widać że wdrażane nowe reformy naprawdę służą dzieciom to one są na pierwszym miejscu a przy tym nie zapomina się o rodzicach, u nas jak to w polsce naszej bywa wszystko jedno przedszkole, szkoła nie wazne byle do przodu i była kasa. Jestem zbulwersowana że w dzisiejszych czasach posiadając taka wiedzę o rozwoju dziecka rownież emocjonalnym od poczecia, wieku przedszkolnego, szkolnego, dojrzewającego itd… ciągle się o tym mówi, pisze co robić czego nie robić nagle pojawia się pani minister i co się robi? a robi się wszystko w przekonaniu o słuszności wprowadzenia tej fatalnej w skutkach reformy. Nie wyobrażam sobie abym swojego synka w wieku 6 lat budzic o godz. 5 autobusem, tramwajem “dostarczyć” do szkoły na godzinę przed zaczynającymi się zajęciami poniewaz na 7 rano musze zdązyć do pracy. Pytanie jaka opieka byłaby zapewniona takiemu dziecku? czekałoby przerazone w mrocznym korytarzu czy na świetlicy w towarzystwie pań kucharek bo pani “świetlicznka jest w drodze” cóz nie każdego stać na samochód, mnie niestety już nie stać, każdego ranka ze łzami w oczach ciągne malucha do przedszkola, jest mu ciązko jak wielu innym rownież rodzicom ale perspektywa pójścia do szkoły dziecka w wieku 6 lat zdecydowanie osobiście ją odrzucam.Dla 7 latka obecny obowiązek szkolny jest wielkim przezyciem ze stresem a nawet płaczem
    ,to dla 6 latka to ogromny bagaż emocjonalny do udźwignięcia rownież przez rodziców.Kochamy swoje dzieci i to my stoimy na straży żeby je chronic przed takimi chorymi reformami. Popieram wszystkich rodziców niech pani minister sama eksperymentuje na swojej rodzinie i zajmie sie tym czym naprawdę w naszym unijnym kraju trzeba się zając, bo choć małpujemy wiele pomysłów z krajów unijnych to wykonastwo i wdrażanie reform z pewnością jest dalekie od pierwowzoru. Czytam rozne wypowiedzi i tak sobie mysle czy w tym wszystkim nie chodzi o jeszcze jedną przykrą sprwe/problem.Otóż ponieważ jestem naocznym świadkiem podworkowej patologii, może w tej reformie chodzi też o rozwiazanie kolejnego problemu “dzieci z patologii” mają rodzicow opiekunów ale tak naprawdę spędzają caly czas na podworku lub ulicy wychowują się “same” perspektywa pójścia 6latka do szkoły na swój sposób rozwiazuje w/w problem, jest opieka, wyżywienie,”dach nad glową” bezpieczeństwo.Moim zdaniem to nie rozwiązuje problemu ale inni mogą uwazać że lepszy rydz niz nic… pozdrawiam wszystkich i walczmy o dzieciństwo naszych dzieci a także ich zdrową rozsądną edukacje nie chorą, opartą na pomysłach w fazie eksperymentalnej….

  146. 29 września 2008, 14:08:57Nora71

    Co jest złego w tym, że dziecko w wieku 7 lat zaczyna naukę w szkole podstawowej?
    Dlaczego PAŃSTWO POLSKIE chce zabrać dzieciom dzieciństwo?
    Nie obarczajmy ich nowymi, “CIĘŻKIMI” obowiązkami (plecaki). Dla mojej 3-letniej córki samo wstawanie rano do przedszkola to obowiązek. Nie wyobrażam sobie jej za trzy lata, z ciężkim plecakiem, rano w szkole.
    Sama chodziłam kiedyś do zerówki w przedszkolu, poszłam do pierwszej klasy w wieku 7 lat, szkoła podstawowa trwała 8 lat. Co było w tym złego????!!!!!!
    Wiele osób z mojego rocznika, kształconych w tym “starym” i “złym” ?? systemie jest dobrze wykszałconych. Są lekarzami, prawnikami, wykładowcami. Są pracodawcami. Zdążyli się nauczyć, wykształcić.
    Więc pytam, dlaczego POLSKA chce zabrać dzieciom ROK dzieciństwa !!!
    Czy polska służba zdrowia jest przygotowana na skoliozy, nerwice, traumatyczne przeżycia dzieci uczestniczących w eksperymencie MEN?
    Czy każdy kolejny minister MEN musi wykazać się czymś “nowym” ? “Przebić” pomysły poprzednika? Chyba tylko po to, żeby zaistnieć na kartach historii. A może ” za chwilę zafundują naszym dzieciom maturę w wieku 16 lat, koniec studiów 21 lat i do roboty.
    Pojawiają się i znikają, coraz więcej zamętu wprowadzają.
    Dzieci są przyszłością Polski, radością rodziców. Są bystre, mądre. Niech jak najdłużej będą beztroskimi dziećmi.

    Doroto
    Dzieci nie siedzą w przedszkolu, mają bardzo urozmaicone zajęcia, np: rytmika, angielski, taniec, gimnastyka.
    I nawet jeśli znajdą chwilę na przekladanie “zabawek z jednej na druga stronę ” to mają do tego prawo, bo są dziećmi :)

  147. 29 września 2008, 14:21:47Mama 7-latka

    Jestem na szczęście mamą siedmiolatka. Miałam okazję poznać wiele opinii na temat publicznej szkoły, do której miało od tego roku uczęszczać moje dziecko - przeciążone tornistry, brak zajęć gimnastycznych, nieprzystosowana świetlica, przepełnione klasy, niewygodne ławki, niedostosowane toalety dla takich maluchów. I możnaby niestety tak bez końca. Dla siedmiolatka taka szkoła po przyjaznym przedszkolu to szok, a co dopiero dla sześciolatka. Wiedząc o tym długo zastanawiałam się nad wyborem szkoły. W efekcie mały chodzi do szkoły niepublicznej. Zajęcia ma od 8 rano, po lekcjach świetlica (nawet do 16.30). Toalety zaraz obok klasy tylko i wyłącznie dla pierwszaków. Rewelacyjna opieka, rodzinna atmosfera w szkole. Moje dziecko z uśmiechem na buzi maszeruje do szkoły z lekkim plecakiem, bo książki zostawia w szkole. Przy tym wysoki poziom nauczania w tej szkole w połączeniu z małolicznymi klasami daje świetne wyniki w nauce.
    Jestem za tym, a by w ten sposób wyglądała w naszym kraju każda szkoła, aby nauczyciel uczący dzieci nie obnosił przed nimi krzywej miny, bo za mało zarabia lub jest zmęczony próbując ogarnąć 30-osobową klasę.
    Jestem jak najbardziej przeciwna posyłaniu sześciolatków do buszu jakim niestety obecnie są szkoły publiczne. Podpisują się wiec całym sercem pod protestem. Ratujmy maluchy, bo one same nie są w stanie się bronić :)

  148. 29 września 2008, 14:25:40zuzanna25

    Nie wiem, jak w Waszych miastach, dzielnicach, wioskach i miejscowościach to działa, ale ja mieszkam w Warszawie i w mojej dzielnicy od co najmniej dwóch lat funkcjonuje już coś na kształt reformy, bo nie ma zerówek i dzieci i tak lądują rok wcześniej (kiedyś mogły cieszyć się dzieciństwem “do końca” pod przedszkolnym dachem) w zerówce szkolnej. Tak więc cała ta afera, którą wywołały media, psychologowie i rodzice jakoś mnie specjalnie nie wzrusza. Po prostu usankcjonujemy to, co już gdzieniegdzie funkcjonuje i nikt się wcześniej nikogo nie pytał o zdanie. Zastanawia mnie jedno - czy w związku z tym, że sześciolatki pójdą od razu do pierwszej klasy, to teraz z kolei pięciolatki wylądują w zerówkach? Chyba aż tak daleko nasza władza się nie posunie…mam nadzieję, choć w konkursie absurdów MEN zawsze jest w czołówce (np. osławione mundurki, gimnazja, amnestia maturalna itp.). Przykro mi to pisać, ale nie ma się co oszukiwać - tę walkę przegraliśmy, zanim została przez nas, rodziców, podjęta. Oświata pamięta o nas tylko wtedy, kiedy potrzebuje pieniędzy, jesteśmy dobrzy, kiedy trzeba partycypować w kosztach nauczania, co robimy od lat. Niby jest za darmo, a ciągle tylko słyszymy “daj, daj, daj”. A i tak jest od lat lepiej, bo rodzice mają jakiś wpływ na funkcjonowanie szkół (jeśli tylko chcą), kiedy ja byłam uczennicą, moi rodzice bali się wywiadówek i spotkań z gronem pedagogicznym, jak ja klasówek i odpytywania. Rodzice na terenie szkoły tracili w pewnym sensie całą swoją władzę rodzicielską na rzecz pań nauczycielek, które stawiały ich na baczność i mówiły tylko i wyłącznie tonem nie znoszącym sprzeciwu. Kiedyś nauczyciel nie prosił, tylko wymagał, żądał, kazał. Jak teraz słyszę, że nasi kochani pedagodzy czują respekt przed rodzicami, liczą się z ich zdaniem, a nawet podlegają ich krytyce i ocenie, to oczy mi się ze zdziwienia szeroko otwierają, coś nie do pomyślenia jeszcze 15 lat temu, a dziś? Myślę, że mimo wszystko mamy teraz znaczący wpływ na przebieg edukacji naszych dzieci, a dyrektorzy szkół (niegdyś święte krowy) liczą się z naszym zdaniem i obawiają konsekwencji swoich nieprawidłowych posunięć. Myślę też, że nie ma się co bać patologii w szkole, którą straszą nas media. Żaden dyrektor nie pozwoli sobie na dłuższe ignorowanie bajzlu w swojej placówce, bo rozliczą go rodzice i grono pedagogiczne. Mimo wszystko jest lepiej, tylko prawo trudno nam będzie zmienić albo zapobiec pewnym “nowatorskim” pomysłom kolejnych ministrów, którzy “wpadli tylko na chwilę”, ale jak każda nowa miotła, na nowo próbują wprowadzać porządek według swojego “widzimisię”. Obniżenie wieku początku edukacji to chyba najmniejsze zło w tym całym koncercie popisów Ministerstwa Oświaty. Pozdrawiam.

  149. 29 września 2008, 14:31:16Stanisław Matczak

    Zuzanna25: “Zastanawia mnie jedno - czy w związku z tym, że sześciolatki pójdą od razu do pierwszej klasy, to teraz z kolei pięciolatki wylądują w zerówkach?”

    Taki jest właśnie plan MEN - obowiązkowe przedszkole dla wszystkich 5-latków od 2010 roku. Tyle że nie będzie się to nazywało “zerówka”.

  150. 29 września 2008, 14:32:29zuzanna25

    Taki jest właśnie plan MEN - obowiązkowe przedszkole dla wszystkich 5-latków od 2010 roku. Tyle że nie będzie się to nazywało “zerówka”.

    Obowiązkowe przedszkole, ale nie w przedszkolu, prawda? I to jest dramat.

  151. 29 września 2008, 14:41:26Stanisław Matczak

    Tam gdzie będą miejsca w przedszkolach - to w przedszkolu. Tam gdzie nie ma przedszkoli lub nie ma w nich miejsc to… nie wiadomo.

  152. 29 września 2008, 15:00:20zuzanna25

    Pocieszam się, że kraj nasz poszedł do przodu i nie ma już takich incydentów, jak wyrzucanie gadatliwego malucha za drzwi (ja w pierwszej klasie podstawówki już w drugim tygodniu edukacji wyleciałam z klasy, bo “gadałam”), kary cielesne (linijką po łapie, walenie głową o tablicę, ciągnięcie za ucho), wyzwiska, zabieranie zabawek i słodyczy przyniesionych do szkoły. Teraz to naprawdę, w porównaniu z tym, co było kilkanaście lat temu, mamy raj.

  153. 29 września 2008, 15:41:09niedobrze

    Popieram opinie mówiące, że urzędnicy decydujący o tej reformie są odrealnieni. To tacy rolnicy z Marszałkowskiej. Ten proces ma jedynie zapewnić pracę paniom w szkole. Bardzo przykre, że dzieci, a więc najsłabsze osoby w tym przewodzie pokarmowym, traktuje się tak przedmiotowo.
    Dzieciom nic pozytywnego ta zmiana nie przyniesie. One jeszcze zdażą dostać w kość od życia. Skończy się na tym, że dziecko będzie zaczynało swoją robotę o 7.00, podczas gdy rodzice o 9.00. Potem te dzieci mają godzinami przesiadywać w świetlicy? Człowiekowi światłemu aż trudno uwierzyć, że ktoś może wymagać od ludzi w tak młodym wieku takiej karności. Dla szczesciolatków będzie to rok, który zapamiętają do końca życia. I nie będzie to dobre wspomnienie. Przepełnienie szkół i praca na 2 zmiany to nieporozumienie.
    Pierwsze działania w ramach jakiejkolwiek reformy oświaty powinny polegać na uzdrowieniu obyczajów współczesnej szkoły. Obecnym obyczajem i panującą normą jest _PRZEMOC_. Jedynym sposobem, aby tę normę zmienić jest NAUKA NIEODPŁATNA ale DOBROWOLNA. Bez tego rodzice nigdy nie zyskają motywacji, aby zainteresować się swoimi dziecmi i zacząć być
    odpowiedzialnymi za edukację swoich dzieci.
    Gdyby istniała inna, skuteczna metoda, wówczas prawdopodobnie w ciągu minionych 20 lat już by ją zastosowano. Tymczasem przemoc się pogłębie każdego roku, a w związku z tym obniża się poziom nauczania.
    Nieodplatna nauka w szkole powinna być nagrodą, a nie przymusem. Przymus istnieje, bo kolejne rządy dbają bardziej o miejsca pracy dla nauczycieli niż o dzieci. To bardzo źle.
    Obecny system oświaty sprawia, że publiczne szkoły są zbyt niebezpieczne dla małych dzieci. Dlatego nie zgadzam się na przymusową edukację tak małych dzieci w szkole.

  154. 29 września 2008, 16:53:25Joanna Bieniek

    Stanisław Matczak
    Tam gdzie będą miejsca w przedszkolach - to w przedszkolu. Tam gdzie nie ma przedszkoli lub nie ma w nich miejsc to… nie wiadomo.

    w przedszkolu, do którego chodzą moje córki nie będzie od 2009 roku zerówki. Gdzie wobec tego zostaną upchnięte dzieci z 2. połowy roku ( i moja 2. córka z r. 2003)? Do już i tak zapchanych szkół, które mają swoją wydolność i w których będą uczyły się dzieci z 2002 (moja starsza córka) i z 1. połowy 2003? Widzę, że czeka mnie powtórka z rozrywki. W ubiegłym roku walczyliśmy o pozostawienie zerówek w przedszkolu.

  155. 29 września 2008, 20:03:16MamaKamyków

    Z dużą troską i obawą - oczywiście o nasze Maluchy - przyglądam się poczynaniom polityków, bo tak należy odczytywać działania Pani Katarzyny Hall i jej Doradców, zmierzających do włączenia małych dzieci w system sformalizowanej oswiaty. W wielu szkołach podstawowych, nauczyciele nie potrafią wykorzystywać wiedzy z dziedziny psychologii rozowjowej czy innych pokrewnych dziedzin, tak aby skutdcznie wspierać wzrastanie dzieci. Sa wypaleni, nastawieni jedynie na realizacje tresci programowych. Bardzo często - oczywiscie nie wszyscy - bez żadnej refleksji nad dochodzeniem dzieci do wiedzy i wzrastania - nie na tempo, już ale zgodnie z ich potrzebami i czasem na radosny, przynależny temu okresowi, rozwój w środowisku przyjaznym w szerokim tego słowa znaczeniu. Napewno nie w przeładowanych szkołach 1000-latkach, gdzie juz teraz zamyka sie 36-osobową grupę dzieci, bez mozliwości wyjścia podczas przerwy na korytaż.-podobno dla ich bezpieczeństwa. A gdzie realizacja potrzeby ruchu - tak bardzo istotna w tym okresie wzrastania.

  156. 30 września 2008, 11:35:11Mariola

    Ja nietwierdze ze jest karą uczenie dzieci pisania i czytanie, ale pierw trzeba wszystko zorganizowac a nie wpychać dzieci na głęboką wodę. W innych krajch nie noszą 5 kilowych toreb do szkoły tylko kasiążki zostają w szkole. Napradwe nie porównujmy się do innych państ bo do niektórych nam naprawde dużo brakuje. Czemu wiecznie u nas coś musi być wprowadzane nagle , gdzieindziej robią to stopniowo. A co do zagwarantowania opieki po zajęciach lekcyjnych- jak ma się możliwość manewrowania czasem pracy to jest dobrze gorzej jak ten czas jest nie do ruszenia. Ja takiej możliwości niemam. Takze moje dziecko i myśle, że większość też były skazane na właśnie klucze na szyji.

  157. 01 października 2008, 00:20:24fidodido

    Tak się skała że jestem rodzicem pięcioletniej córy, która wg reformy aktualnie mam rządzącej partii PO, ma iść od szkoły za rok w wieku 6 lat tzn. uściślając ponoć będę mógł zdecydować czy moja córa pójdzie w wieku 6 lat (za rok we wrześniu), czy jednak w wieku 7 lat (za dwa lata) - niby będę mógł zdecydować

    ostatnio jest o tym dość głośno w mediach protesty rodziców, różne argumenty, uzasadnienia strony rządowej - ale jednego argumentu nikt nie podnosi – tego, że jeśli puści się razem za rok 7 latki z normalnego toku edukacji i sześciolatki z reformy (część rocznika która zdecyduje się iść w wieku 6 lat) a także następnie za dwa lata już 6 latki z kolejnego roku reformy i 7 latki, które w roku poprzedniku nie poszły w wieku 6 lat bo postanowiły sobie przedłużyć dzieciństwo to do q… n …. przez dwa lata robi się ogromny wyż demograficzny i będzie się to ciągnęło za tymi dziećmi przez całe ich życie - te dzieci, z tych dwóch lat trafią do szkół w zwiększonej ilość osobników - skomasuje się trzy roczniki w dwa lata …nikt tego niebezpieczeństwa nie widzi ? może nie chce widzieć! ….to będzie coś jak gigantyczny wyż demograficzy do przyszłych gimnazjów, wyż demograficzny do przyszłych liceów, wyż na studia …… a miejsc w tych placówkach pewnie nie przybędzie, dobrych szkól nie przybędzie, dobrych uczelni nie przybędzie - czy te poj …z PO tego nie widzą -

    a może, nie ma się czego bać, może wszystko jest oki może trzeba się poddać woli rządzących

  158. 01 października 2008, 09:39:34Pawciu

    To już jest po prostu skandal! Dlaczego u nas w Polsce robi się wszystko tak bezmyślnie! Popieram Waszą akcję na 100% !!! Uważam, że PO na siłę szuka sukcesu, szkoda, że przy tym się dostanie niewinnym malutkim dzieciom. Mam już dość tych nieudolnych rządów i nieprzemyślanych reform i decyzji! A miało być tak pięknie :-(

  159. 01 października 2008, 12:47:36mamusia

    Zastanawia mnie dlaczego rządzący chcą niszczyć to co jest w porządku. Dotychczasowy system edukacji w Polsce przecież się sprawdził - ludzie kształceni w RP, są doceniani na całym świecie . Problemem jest natomiast to, że nie daje im się szansy na wykorzystanie wiedzy i umiejętności w kraju.
    Przyglądam się całej tej dyskusji i zauważyłam coś paradoksalnego. Zwolennicy reformy uspokajają nas, że wzorem ” cywilizowanych państw UE “szkoła 6- latka realizowana będzie przede wszystkim w formie zabawy. Zabawa w dotychczasowej edukacji 6-latka jest niepożyteczna i równocześnie jest argumentem za posłaniem 6 -latka do szkoły.
    W ujęciu pani Hall mamy do czynienia z ” niefajną zabawą w przedszkolu ” i ” fajną zabawą w szkole”. 6-latek będzie się więc bawił czy tu, czy tam…
    A czy będzie więcej wiedział…?
    Tak to wyrównamy szanse naszych dzieci……

  160. 01 października 2008, 13:54:31GG

    Z wykształcenia jestem psychologiem i pedagogiem, pracuję między innymi z dziećmi w wieku przedszkolnym i wychowuję 4-letnią córkę - dlatego uważam, że mam solidne podstawy by wypowiadać się na temat wcześniejszego pójścia 6-latków do szkoły. Jestem pewna, że wtłoczenie tych dzieciątek do szkół podstawowych jakie mamy w Polsce, na obecną chwilę jest posunięciem skrajnie nieodpowiedzialnym. Nie słyszałam jeszcze żadnego sensownego, merytorycznego argumentu przemawiającego za wprowadzaniem reformy tu i teraz. Za to widzę doskonale dziesiątki minusów i fatalnych konsekwencji jakie planowana reforma przyniesie dzieciom, rodzicom, a w niedalekiej przyszłości całemu społeczeństwu. Obiema rękami podpisuję się pod protestem i chcę wierzyć, że wpłynie on na zmianę smutnej rzeczywistości rodem z Franza Kafki.

  161. 01 października 2008, 16:58:05ewator

    Nie bedę się już dużo rozpisywała, bo skomentowałam tą durną reformę już wcześniej, śledzę na bieżąco to co się dzieje w sprawie tej reformy i czytam chyba wszystkie wpisy na ten temat i mam straszny nie smak kiedy czytam że nie którzy rodzice popierają ten chory pomysł. Mam tylko jedno do powiedzenia i do zaproponowania: RODZICE - WSZYSCY KTÓRZY SĄ PRZECIWNI REFORMIE, RÓBMY COŚ NIE STÓJMY BIERNIE, SAMA ROZMOWA NA FORUM CZY PODPISY POD SPRZECIWEM NIE WYSTARCZĄ, WYSYŁAJCIE LISTY DO LOKALNYCH SAMORZĄDÓW, PISZCIE NAWET DO PREZYDENTA - TYLKO JEGO WETO - MOŻE UCHRONIĆ NASZE DZIECI PRZED TAK PRZEDWCZESNYM PÓJŚCIEM DO SZKOLNEJ ŁAWKI!!!!!! NIE OSZUKUJMY SIĘ SZKOŁY NIE BĘDĄ PRZYGOTOWANE NA SZEŚCIOLATKI, NASZE DZIECI BĘDĄ SIEDZIAŁY W NORMALNYCH ŁAWKACH I BĘDĄ SIĘ UCZYŁY NORMALNIE A NIE POPRZEZ ZABAWĘ!!

  162. 01 października 2008, 17:02:45ewator

    DO DOROTY
    Dzieci sześcioletnie w przedszkolu nie przekładają zabawek z kąta w kąt, maja zajęcia przygotowujące do I klasy, a te zajęcia prowadzone są poprzez zabawę, a nie samą naukę a szkoły im tego nie zapewnią - zresztą szkoła nie da sześciolatkowi tego co mają w tej chwili w przedszkolu.

  163. 01 października 2008, 17:19:06ewator

    Pani Doroto!
    Chyba nie jest Pani świadoma tego jak wygląda nauka w I klasie, niestety dzieci nie mają czasu na zabawę tylko się uczą, jeżeli zajęcia trwają 5-6 godzin to tylko 40 minut dwa razy w tygodniu mają wyjścia w ramach tzw. W-fu, i to nie są informacje wyssane z palca tylko rzeczywistość - tak wygląda nauka u nas (Toruń), dziecko wracając ze szkoły ma tyle zadane (już w I klasie), że gdy kończy odrabiać lekcje to jest już zmrok, dziecko nie jest w stanie samo poradzić sobie z nauką tylko cały czas potrzebuje pomocy ze strony rodziców, opiekunów - wiem bo niejednokrotnie sama pomagałam. I naprawdę nie trzeba nikomu mydlyć oczu że jest inaczej lub że to się zmieni. Rodzice ktorzy popierają tą reformę są albo głusi i ślepi, albo ich dzieci uczęszczają do prywatnych szkól (lub będą) bo ich na to stać a tam wiadomo że kasa czyni cuda, tylko co z tymi ktorych nie stać na prywatną naukę? Ich dzieci mają być skazane na przykrą rzeczywistość w polskich szkołach - wystraczy przeczytać dzisiaj w internecie artykuł o przemocy w szkołach.

  164. 02 października 2008, 08:22:27dudula

    Zastanawia mnie skąd nagle taki pośpiech w tej sprawie? Jesli Pani minister chodzi o dobro dzieci,to zamiast najpierw wprowadzać przymus ,powinna zacząć od systematycznego przygotowania szkół: dodatkowe duże ,przyjemne sale,wykłądziny,zabawki plus pomoce dydaktyczne,toaleta przy sali,trzy posiłki itd itp,zaręczam,że gdyby rodzice zobaczyli takie przygotwania( niech nawet trwają 5 lat) wtedy sami chętnie zaczną wysyłać dzieci wcześniej do szkół, bo po pierwsze niższe koszty, dobra opieka,przygotowanie do szkoły itd. Natomiast jeśli nagle na hura wprowadza się przymus posłania 6 latków do szkół,bo trzeba czyimś kosztem ratować etaty nauczycielskie,jesli zamydla się nam oczy podzieleniem dzieci na raty ( co w praktyce przeciez i tak oznaczy,że dzieci będą musiały pójść ,próbuje się jedynie podzielić rodziców i osłabić nasze działania) jesli mówi się( tylko się mówi) ,że szkoły SIĘ PRZYGOTUJE,tylko niech najpierw dzieci pójdą, to JA DZIĘKUJĘ.Droga PanI minister, niech najpierw SIĘ PRZYGOTUJE,a potem nasze dzieci pójdą do szkoły.Bo praktyka pokazuje,że jak już dzieci pójdą do szkoły,to się okaże,że ni ema pieniędzy na remonty ,i że może póżniej a może za 10 lat.NIe zgadzam się .
    Mój starszy syn poszedł w tym roku do 1 klasy,w szkole sportowej.
    W klasie stoi ławeczka przy ławeczce,nie ma żadnego kącika do zabawy ,o wykładzinie można pomarzyć, a lekcje wf odbywają się na korytarzu,bo jest za dużo klas,bo nie ma miejsca,bo takie są warunki…i ktoś mi chce wmówić,że nagle to wszystko się cudownie odmieni i za rok,dwa,będą fantastyczne warunki dla maluszków.Może niech się Pani najpierw zajmie dziecmi ,które juz są w szkołach ,a uczą się w żenujących warunkach,za co powinno się Panią postawić przed sądem.A od naszych ręce precz.

  165. 02 października 2008, 09:57:09Malgos

    Myślę ,że już najwyższy czas ” wsiąść sprawy w swoje ręce” przestańmy słuchać polityków oni się już utopili po pachy w liberalizacji, i zdobywaniu pieniędzy dla siebie. I tak jak śpiewa Papa D. …”właśnie nadchodzi , właśnie się rodzi ten czas gdy bezimienni zbuntują się”.Musimy przebudzić się z obojętności … bo i tak wszystko dotyczy nas: kłamią, oszukują i uczą nas kłamać, oszukiwać i tak jest ze wszystkim. Żywność jest czysta chemią i może ta chemia poprzestawiała nam w głowach. Pozdrawiam i dziękuje za solidarność rodzicielską.

  166. 02 października 2008, 14:58:35mamusia zwolennik SKANSENU

    Włosy się jeżą na głowie, gdy posłuchać z jaką dumą mówi o swoich pomysłach pani Hall!
    Jej jedynym atutem jest UPÓR.
    Gdy weszłam na inne fora przeraziły mnie też wypowiedzi zwolenników reformy. Wypowiedzi te sprowadzają się do uznania NAS - PRZECIWNIKÓW za ludzi uwstecznionych, nieucywilizowanych, ograniczających horyzonty myślowe naszych dzieci. A może trzeba NAM ograniczyć prawa rodzicielskie, bo trzymamy siłą w przedszkolach nasze dzieci…?
    A chcemy przecież tylko tego, by szkoła zapewniła MALUCHOM integralność ich rozwoju.
    Człowiek to nie tylko urządzenie do przyswajania wiedzy ( coraz więcej i coraz szybciej ! ) Trzeba by REFORMATORZY uszanowali i uwzględnili potrzeby ciała i potrzeby emocjonalne małych dzieci . Równomierny rozwój wszystkich tych aspektów człowieczeństwa to założenie cywilizacji europejskiej….

  167. 02 października 2008, 19:33:28Maria

    Dzieci nie są własnością państwa .Niech rodzice o tym decydują .Były juz zerówki w szkole i wiemy jak to wyglądało.PO chodzi o kasę,a nie dobro dziecka,bo utrzymanie dziecka wszkole jet mniejsze niż w przedszkolu.Czy ktoś myśli o jego rozwoju emocjonalnym , o rodzicach,co mają zrobić jak nie ma babci,gdzie będzie po lekcjach -jak ja pracuję do 17-tej.Ile jest świetlic?mam pierwszaka i od południa plącze się po domach a to babcia a to ciocia.Moje drugie dziecko ma 4 lata.Nigdy nie zgodzę się na wcześniejsze pójście do szkoły Co komu przeszkadza w przedszkolu ,dziecko jest nakarmione, może być 9 godzin,ma dużo zabaw,ogród,opiekę logopedy,angielski.Niech się PO wykaże i zbuduje przedszkola na wsiach,bo u nas w mieście nie ma problemów.

  168. 03 października 2008, 17:11:22okradziona z dzieciństwa

    Mam 33 lata, moja mama miała wobec mnie wysokie ambicje,poszłam do zerówki rok wcześniej. Była dumna że ma zdolną córke ,chwaliła sie znajomym dookoła. Teraz jej za to nie dziekuje,wręcz przeciwnie ,mam jej za złe że przez jej ambicje musiałam nosić ciężki tornister o rok wcześniej niż moi rówieśnicy ,efekt taki mam bardzo krzywy kregosłup ,co daje mi się we znaki , oprócz tego zafundowała mi mamusia rok więcej pracy do wieku emerytalnego. Mam koleżanke której mama była również tak mądra jak moja i uwierzcie, ona też nie jest zadowolona, żę mamusia jej rok dziecinstwa ukradła . Doskonale pamietam jak moje kolezanki bawiły sie na dworze a ja musiałam juz odrabiać lekcje. Z biegiem lat wolałabym sie ponudzić z moimi koleżankami na podwórku niż chodzić o rok wczesniej do szkoły. Teraz mam córeczke 5 letnia i napewno jej nie puszcze do szkoły o rok wczesniej, jak mozna zabierać dziecku to co najpiekniejsze w naszym życiu-dziecinśtwo, jeszcze zdąży sie naganiać w dzisiejszym wyscigu szczurów. Na koniec moge dodać ,że szkoda mi dzieci , które przez swoich ambitnych rodziców śą okradane z zabawy z rówieśnikami i wrzucane do szkolnej ławki ,tylko po to że by sie pochwalić w koło jekie mają zdolne dziecko!!!

  169. 06 października 2008, 00:00:22a co potem?

    a co potem ?
    Jestem mamą 6-latki , która obecnie uczęszcza do grupy ,,0” w przedszkolu.
    Mam też 9-letniego synka .Nie jest prawdą ,że program w I klasie , to ,,tylko powtarzanie” wiedzy zdobytej w zerówcwe.To ,,powtarzanie” trwa tylko przez niecały I semestr.Jest to wiedza przekazywana już w zupełnie inny sposób i jest to raczej utrwalanie niż powtarzanie , jak to nazwała Pani Minister .
    Co będzie robić moja córka w przyszłym roku w I klasie? Może rysować komiksy , jak mój syn , który dużo wcześniej kończy szkolne zadania i się nudzi na lekcjach.Wcześniej rozwiązywał z rozpędu następne zadania ale Pani zamiast zadać dodatkową pracę , zabiera mu książkę, do czasu , gdy reszta klasy wszystko zrobi…I ja mam uwierzyć , że Nauczycielka będzie równolegle przekazywać zróżnicowaną wiedzę dla 7 i 6-latków? Nawet jeżeli młodszych dzieci w klasie będzie tylko kilkoro , to będą potrzebować więcej uwagi niż moje nudzące się dziecko.Ciekawe, jak wyjdzie na koniec roku porównanie zdobytej w I klasie wiedzy mojego syna i córki? Ciekawe, czy moja córka będzie miała takie same szanse dostania się do wybranej szkoły średniej , jak mój syn? Jak poradzą sobie gimnazja, szkoły średnie i uczelnie z nagłym ,sztucznym ,,wyżem” trwającym tylko 3 lata? Czy zatrudnią nowych nauczycieli, wykładowców tylko na 3 lata? Pewnie w szkole podstawowej , gimnazjum , a może i w liceum będzie ponad 30 dzieci w klasie..Klasa mojego synka liczy 22 osoby…To się nazywa wyrównywanie szans?

  170. 06 października 2008, 00:12:39a może inaczej?

    Przecież można inaczej skrócić czas nauki. Program I klasy przenieść do klasy ,,0”, to i tak przecież ,,tylko powtarzanie”. Natomiast 5-latki uczyć tego , czego obecnie uczy się 6 -latków. Czyli w praktyce do szkoły powinny trafiać piszące , czytające i dobrze liczące 7-latki ,zaczynając w I klasie program klasy II.Nauka w szkole podstawowej trwałaby 5 lat ,zamiast 6-ciu. Właściwie to to samo?Tylko dlaczego pisząc to sama nie wierzę , że to jest możliwe? W jakim szczególe ,,tkwi diabeł”?

  171. 06 października 2008, 16:36:29zuzanna25

    Dużym błędem nas, wyborców, jest traktowanie każdej nowej władzy jako ekipy fachowców, nic bardziej mylnego, przecież już od zarania dziejów magistrzy od leśnictwa bywali ministrami do spraw sportu, a wuefiści rządzili rolnictwem, nie raz i nie dwa się tak zdarzyło, że posadę rządową dostawali ludzie nie mający pojęcia choćby o podstawach pracy, w którą się “angażowali”. Każdy się potem mógł tłumaczyć jak ten król, co sam nie był winien, tylko miał złych doradców. No i każdy wpadał “na chwilę”. Każdy zaczynał, nikt nie kończył. Zawsze można zwalić na wyborców, że wymienili władzę, a stara nie zdążyła dokończyć dzieła. Gdyby rządy obejmowali ludzie naprawdę kompetentni wylądowalibyśmy zapewne w mini raju, a tak nie jest, a wręcz przeciwnie, bywa istne piekło. Nie ma się co łudzić, że Pani minister Hall objęła swoje stanowisko, bo bardzo kocha dzieci, młodzież i w ogóle najchętniej zostałaby filantropką opatrującą wrzody na wyspie trędowatych. To jest jej praca, pensja i dodatkowe apanaże, kolejny punkt w CV, posadkę zaś otrzymała na zasadzie, że była z danej partii, układu, że ktoś komuś za coś, na zasadzie rozdziału miejsc tej partii tu, a tamtej gdzie indziej, pewnie też z rodzaju “wybierzmy najmniejsze zło” itp. Inna teoria: Pani Minister jest świetnym fachowcem, ale nic nie może zrobić bez akceptacji sił, które Ją na takim, a nie innym stołku posadziły. Musi więc powtarzać do znudzenia wykutą na pamięć formułkę, jak to trzeba się dostosować do wymogów UE itp. Teraz każdą zmianę nasi rządzący lubią w ten sposób tłumaczyć: trzeba się dopasować, dostosować, zmienić, bo mamy Unię, a Unia przecież “wie najlepiej”. Tak się składa, że 15 lat temu miałam okazję uczyć się “przez moment” w takiej “unijnej” szkole, w Niemczech i wszystko tam było, począwszy do dźwięku dzwonka na lekcję, “łagodniejsze” i nie tak siermiężne, jak w polskiej, brudnej, zdewastowanej, agresywnej szkole. Ciekawe, że niewielkim kosztem można na tzw. Zachodzie tworzyć coś, co u nas w kraju nie miałoby szansy przetrwać przez miesiąc. Szkoła, którą okazję miałam poznać, nie posiadała wypasionego sprzętu, ekskluzywnych mebli ani super nowoczesnego budynku. Jednak co jakiś czas wymienia się tam albo naprawia lekko zużyty sprzęt, dba się o czystość, angażuje młodzież do prac społecznych i uświadamia, że tak będą mieli, jak to sami utrzymają. Tyle, że tam każda klasa, uczeń mają kawałek swojego miejsca. Nie to, co u nas. Każda lekcja w innej klasie, mało godzin wychowawczych, niedostateczna identyfikacja uczniów ze szkołą, izolowanie się kadry pedagogicznej, która po lekcji znika do pokoju nauczycielskiego i wara dzieciakom od tego miejsca, osobne stoliki w stołówce dla “uprzywilejowanych” i ciągłe robienie łaski. W takie klimaty trafią nasze 6-letnie dzieci. Dowiedzą się, że nie ma czegoś takiego, jak przyjazny układ z nauczycielem, że istnieje tak ścisła hierarchia, że strach przyznać się do jakiejś słabości, problemu, niedoskonałości, bo może to zostać wykorzystane jako przyczynek do przyklejenia dziecku łatki “trudnego”, “opóźnionego”, “niesubordynowanego”, a nawet “tępaka”, “debila”, ” lenia” etc. Wkrótce cały “urok” polskiej edukacji poznają małe dzieci, które urodziły się czyste ideologicznie i nie uprzedzone do życia, a za moment znajdą się w swoistym getcie albo obozie przetrwania.

  172. 06 października 2008, 20:16:56anna11

    Jestem mamą 6-tki dzieci: w tym studentek, gimnazjalisty i …no właśnie, to, co dzieje się w polskim szkolnictwie przekonało mnie do podjęcia decyzji o kształceniu najmłodszej dwójki metodą homeschooling czyli w domu - metodą w USA bardzo popularną w Polsce coraz popularniejszą. Po dwóch latach widzę same zalety.
    Do czego doprowadzi reforma? Spójrzmy na USA czy Niemcy:

    “W ciągu dekady sprzedaż leków na ADHD (Concerta, Ritalin, Strattera) wzrosła tam o 700%! W Niemczech od 1993 r. roczna sprzedaż Ritalinu wzrosła aż 20-krotnie.
    Obecnie tylko w USA Ritalin jest przepisywany blisko 6 mln. ludzi, z tego 75% to dzieci, trzy czwarte to chłopcy.” (The University of Utah, Genetic Science Learning Center)

    Odsetek dzieci w wieku szkolnym uznawanych za chore na ADHD wzrósł w ostatnich dziesięciu latach w USA z 3-7 proc. do 15-20 proc (u nas jest na razie 3%).

    Działa tu mechanizm SPIRALI NAPIĘCIA: zmuszanie stworzonego do ruchu małego dziecka do długotrwałego przesiadywania w bezruchu powoduje u niego wzrost napięcia, tłumienie tego napięcia przypomina ściskanie sprężyny, im mocniej ściśniemy tym mocniej wystrzeli - to dlatego dzieci tak szaleją na przerwach. Dawniej gdy dzieci rozrabiały nauczyciel zwiększał nacisk poprzez takie kary jak np. postawienie w kącie, dziś są “skuteczniejsze” metody. W Stanach a od 2004 i u nas wali się takie dziecko “psychotropem” w głowę etykietując je wcześniej jako ADHD. Oczywiście liczne portale medyczne zachwalają psychotropy na ADHD jako całkiem nieszkodliwe jednak CSA klasyfikuje je nieubłagalnie jako narkotyki II grupy (na5) , w tej samej grupie znajduje się kokaina i amfetamina bliziutkie krewne metylfenidatu (Concerta, Ritalin). O kryminalnym związku szkolnictwa i rządu z koncernami farmaceutycznym można poczytać np. na http://www.ritalindeath.com
    Komuna była znacznie mniej totalitarna niż obecny reżim, bo przynajmniej zostawiała w spokoju maluchy.
    Drodzy rodzice, walczmy, bo plaga etykietowania z natury ruchliwych dzieci jako ADHD idzie w parze z plagą naciskania rodziców, by podawali im narkotyki (zwane lekami na ADHD), a to jak poczytacie np. na stronie ritalindeath.com lub wielu innych włącznie z Wikipedią wiąże się nieodłącznie z plagą przemocy z masakrami w szkole włącznie. Kto wątpi niech poczyta historię sławnych masakr i strzelanin kiedy 15-letnie dzieci strzelały do kolegów w szkole (wszyscy oni byli na psychotropach, np. w polskiej Wikipedii jest opis masakry w Columbine High School). Psychotropy na ADHD odkryto w ten sposób, że przez 30 lat prowadzono doświadczenia z amfetaminą na dzieciach zamkniętych w szpitalu psychiatrycznym! Lekarz, który to robił jest uznany za ojca psychiatrii dziecięcej - zgroza!
    POlecam wszystkim metodę homeschoolingu a tym, którzy mają nadpobudliwe dzieci - książkę “ADHD - zanim sięgniesz po psychotropy”, która powinna być dostępna za 1-2 miesiące.

  173. 06 października 2008, 21:16:49anmł

    Stanowcze nie! Nie mozna pozwolić na to, żeby urzędnik decydował za rodziców! Jestem nauczycielka, pracuje w szkole 9 rok, mam synka w wieku 2 lat. Nie wyobrażam sobie takiego maluszka w szkole, nie w wieku 5 lat!(mam na myśli zerowkę). Na pewno intelektualnie dzieci będą przystosowane, ale na pewno nie emocjonalnie. Nikt mnie nie oszuka, mówiąc o domowych warunkach w szkole- nie ma takiej możliwości! to wielka krzywda dla dzieci! Rodzic powinien mieć prawo wyboru, nie przymusu! Rodzice nie pozwólmy skrzywdzić naszych dzieci!

  174. 07 października 2008, 09:14:05fanta208

    Wszystko co pisze w postach wyżej to święta prawda.Ja odbiegnę tutaj nieco od szkolnych warunków i psychiki 5 letnich dzieci .

    Bardzo proszę zajrzeć w niektóre rejony Polski ,gdzie ludzie mieszkają w górach z dala od gównych dróg a takich miejsc mamy wiele
    ,gdzie zimą zawsze jest śnieg i często nawet kiedy ma się samochód nie ma możliwości aby dziecko dowieżć ,proponuję urzędnikom zamieszkać w takim miejscu przez jedną zimę i budzić swoje 5 czy 6 letnie dzieci wcześnie rano kiedy jest ciemno i zimno aby przebrnąć z nimi na czas do szkoły (z tej szkoły trzeba jeszcze wrócić ) i rano to samo,po prostu serce się kraje na taki los maluszków .Polska to nie jedno nowoczesne miasto jak się niektórym wydaje!!Urzędnicy zajmijcie się lepiej ciężarem plecaków targanych w te i z powrotem na plecach dzieci .Teraz nie wystarczy książka i zeszyt teraz musi być nie zliczona ilość ćwiczeń w których wypełnia się po parę linijek jak by nie można było robić tego w zeszytach (bo NIBY to ma być tak z duchem czasu takie nowoczesne i głębokie ) Bzdura ,po prostu chodzi o to by co roku kupować nowe podręczniki.Każdego roku słyszy się iż 90 % dzieci ma wady postawy.POLSKA JEST ZDZIWIONA? PARANOJA

  175. 07 października 2008, 10:07:25Joanna Bieniek

    Zuzanna 25- dziękuję Ci za komentarz. Świetnie napisane. Zgadzam się w pełni.

  176. 07 października 2008, 10:45:25zuzanna25

    Pani Joanno! Głowa góry! Może stanie się cud i Pani Minister spadnie ze stołka, choć to żadna nowość, że ministrowie zmieniają się po kilka razy “na rząd”. Ponadto zawsze mamy jakąś opozycję w tym kraju, no i my sami się nie dajemy urzędniczej oziębłości. Myślałam, że naszych dzieci nie może nic już gorszego spotkać od “godziny policyjnej” czy mundurków. A tu taka niespodzianka. Mój problem z dzieckiem jest dodatkowo taki, że córka uczęszcza do III grupy, w której powinny być same 5-latki, a jest misz-masz czyli 4- i 5-letnie dzieci, w takich warunkach ciężko będzie na gwałt przygotować te starsze maluchy do obowiązku szkolnego, kiedy, jak wiadomo, równanie jest w dół, czyli te starsze dzieci muszą przystosować się do potrzeb młodszych, to nie wojsko przecież ani wyścig szczurów. Mam już takie chore myśli w stylu “korepetycji dla dziecka przed podstawówką” czy zrzutki rodzinnej na prywatną szkołę, choć mnie ledwo na państwowe przedszkole stać (2 córki x 420 złotych za miesięczny pobyt w przedszkolu w Warszawie). Miotałam się już po stronach internetowych prywatnych podstawówek, nie wiem, jak uchronić małe dziecko przed tą całą “patologią” osiedlowych szkół-molochów, gdzie starsze dzieci biją i okradają te młodsze, a dyrekcja zamiata problem pod dywan. A może wyślę córkę kurierem do koleżanki w Niemczech? Tam są takie ładne szkoły i mili nauczyciele, a sprzęt i zajęcia dostosowane do pojemności mózgów małych dzieci, które nie dźwigają wielokilogramowych tornistrów i nie zasypiają nad zadaniami domowymi, bo 3/4 materiału muszą przerobić z rodzicami w domu. Popadam w lekką paranoję ;) Ale pozdrawiam serdecznie i dziękuję, Pani Joanno, za kilka ciepłych słów.

  177. 07 października 2008, 11:09:44Joanna Bieniek

    ;-) Dobrze powiedziane. Ja też myślałam, że bardziej nawiedzonego od Giertycha ministra już nie będzie ;) Gdyby było stać mnie na szkołę prywatną dla obu córek (też mieszkam w Warszawie), nie wahałabym się. Niestety, wydatek rzędu 3 tys. za miesiąc za obie jest nie do przeskoczenia. Pytanie, czy byłoby jeszcze miejsce? Szkoły prywatne i społeczne będą w tym roku szczególnie oblegane i wszystko chyba już zaklepane … Pozdrowienia!

  178. 08 października 2008, 11:02:41zuzanna25

    Mam pytanie, bo “wyrodna ze mnie matka” i na przepisach z kategorii “przejście z przedszkola do podstawówki” się nie znam - zakładając najgorsze, kiedy powinnam zgłosić chęć zapisu córki do danej szkoły i czy mam jakiś wybór? A pytam dlatego, że jadąc wczoraj autobusem ujrzałam przez szybę budynek podstawówki, którego parter był wyraźnie wydzielony dla małych dzieci - włącznie z wyjściem do ogródka na plac zabaw, kolorowe okna, witrażyki, na parapetach lalki i misie, wygląda to przytulnie, więc pomyślałam…skoro i tak dziecko pójdzie albo do zerówki, albo do 1-szej klasy, może już teraz warto “zaatakować” konkretną placówkę? Niestety, wychowana w głębokim socjalizmie (rocznik 76) przywykłam do “prowadzenia za rączkę” i do niedawna sądziłam (a może mam rację?), że istnieje ścisła rejonizacja w zakresie szkoły powszechnej. Proszę o radę “fachowców”. Z góry dziękuję.

  179. 08 października 2008, 11:09:27Stanisław Matczak

    Szkoła rejonowa przyjmuje każde dziecko w rejonie i nie ma prawa odmówić. Musi przygotować miejsce. Terminem zgłoszenia dziecka do odbycia obowiązku szkolnego jest początek roku szkolnego.

    Nie ma problemu, żeby zapisać się do szkoły spoza rejonu, tyle że szkoła spoza rejonu przyjmuje dzieci wtedy, kiedy ma wolne miejsca - czyli warto się zgłosić jak najwcześniej. Najlepiej jest zadzwonić do konkretnej szkoły i dowiedzieć się, od kiedy przyjmowane są zapisy. Przeważnie jest to marzec-kwiecień.

  180. 08 października 2008, 13:12:30zuzanna25

    Dziękuję za konkrety. Chylę czoła.

  181. 08 października 2008, 14:14:14zuzanna25

    Mam jeszcze jedno pytanie, bo zapanował w moim mózgu lekki chaos…czy wysłanie dzieci 6-letnich o rok wcześniej do podstawówki przy równoległym umożliwieniu rodzicom wyboru pomiędzy umieszczeniem 6-latka w zerówce lub 1-szej klasie przy jednoczesnej likwidacji zerówek przedszkolnych, które w moim mieście są po prostu w budynkach podstawówek oznacza, że te zerówki powrócą do budynków przedszkolnych?

  182. 08 października 2008, 14:35:39Stanisław Matczak

    Jeżeli reforma wejdzie w życie (bo mimo zapowiedzi MEN cały czas nie wiemy, czy wejdzie - zmianę ustawy oświatowej musi przegłosować sejm i podpisać prezydent), to zerówek ma NIE BYĆ. 6-letnie dzieci przez 3 lata będą miały “wybór”: albo do szkoły, albo… nie wiadomo. Może trafią do przedszkola (razem z dziećmi 5-letnimi), natomiast nic nie wiadomo o tym, aby dzieci “odroczone” miały pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Nie wszędzie też są przedszkola.

  183. 13 października 2008, 08:13:04Mariola

    Właśnie słuchałam wiadomości dziecko które chodzi do I kl- waga jego plecaka wynosi od 3-4.5 kg; natomias 4kl-waga plecaka 8-10 kg. To jest chore. Kto potem da nam na leczenie dzieci- nikt. Pierw to trzeba załatwić, a potem wysyłać małe dzieci do szkół. Ciekawa jestem ile bedzie ważył taki plecak.

  184. 14 października 2008, 10:23:02dudula

    acha..własnie słyszę,że szkoły mają zdawać jakieś relacje(?) raporty (?) o tym czy są przygotowane czy nie…hmm…ja jednak..może jestem nienormalna..ale zastanawiam się nad taką rzeczą…skoro już w tej chwili mam płacic co miesiąć nawet na takie rzeczy jak np kserowanie kartek,BO SZKOŁA NIE MA PIENIĘDZY..to skąd nagle cudownie będzie miała ogromne pieniądze na przebudowy,remonty,urzadzanie nowych klas?…wytłumaczcie mi to…bo ja nie mogę tego pojąć.Skoro już teraz rodzice muszą płacić za wszytsklo..bo szkoła ni ema…to skąd nagle będzie miała? To pierwsze…a drugie…jeśli wejdzie już przymus ,,6 latki do szkół” to która szkoła wychyli się z tym,że nie jest gotowa? która się sprzeciwi ? ..a nwet jeśli…to co? co dalej? dostanie pieniądze na remont? a kto to zagwarantuje? kto mi zagwarantuje,że moje dziecko nie pójdzie do nieprzystosowanej klasy.jak cała reszta klas? a jeśli szkoła ni eprzyjmie,bo uczciwie uzna,że nia ma warunków..to co mamy zrobić z dziećmi skoro będzie przymus ? wozić do innej dzielnicy? innego miasta?
    po trzecie…kto uczciwie przyzna jak wyglądają warunki w szkole? przecież same szkoły wiadomo jak się oceniają: u nas nie ma agresji ,narkotyków i wszyscy są wspaniali.. -znamy to przecież dokładnie prawda? może to my rodzice powinniśmy oceniac szkoły..a nie dyrektorzy szkół,którzy są w końcu zależni od kuratoriów i ministerstwa? może to my powinniśmy wystawiac szkołom oceny,bo myu widzimy jak jest naprawdę…
    wracając do klasy syna,,o czym wspominałam wczesniej..skoro ta klasa i taki wf tak wygląda…to znaczy ,że dyrekcja uznaje,że jest ok..i nic nie robi…to my rodzice widzimy,że to jest nie do pomyślenia.
    Może trzeba by zrobić taką stronę np,,szkoły polskie pl..czy coś takiego..i tam społecznie…miastami…każdą szkołę opisywac..wklejaźć zdjęcia klas…opisywac warunki…żeby byłlo dokładnie widać.jak się sprawy mają..i żeby nikt z góry nie decydował,że szkoła nr x na ulizy y jest świetnie przygotowana…kiedy realia są zupełnie inne,

  185. 14 października 2008, 19:36:41nate

    A ja dziecka nie zamierzam oddać w tej chwili ma 1,5 roku bo to ja jestem rodzicem i matką mojego dziecka a nie Pani Hall. Niech zmniejsza posłowie swoje uposażenia diety zaczną myśleć nad Polska a nie o sobie samych stworzą realny i uczciwy program emerytalny nie kosztem moich dzieci

  186. 14 października 2008, 19:38:00nate

    Narzekaliśmy na Giertycha a teraz mamy poparaną babę Giertych by takiego przekrętu nie zrobiła jest bardziej odpowiedzialnym rodzicem niż to babsko co się ministerm edukacji zowie

  187. 14 października 2008, 22:33:19Maja Majewska-Kokoszka

    tak, prosimy o zdjęcia i opisy szkół!

    Nasz apel jeszcze z marca br. wciąż jest aktualny: prosimy forumowiczów o zdjęcia i opisy szkół- te godne naśladowania i te, do których żadne dzieci (nie tylko 6-letnie) trafiać w obecnym stanie placówki nie powinny.
    Wasze relacje i fotografie są niezbędne, żeby pokazać mediom i politykom, że protest jest poparty rzeczywistą sytuacją w polskiej szkole, a nie żadną histerią nadopiekuńczych rodziców. Wspierajcie nas merytorycznie dostarczając nam materiały, teraz w przededniu głosowania, coraz bardziej konkretne argumnety są potrzebne rozsądnym posłom, urzędnikom, którzy mają o losie dzieci decydować.

    Poza tym już czas najwyższy przestać udawać, że w szkole wystarczy dobry nauczyciel i rodzice sięgający wciąż do kieszeni. Pokażmy jak wygląda dziś szkoła, żądajmy normalności dla naszych dzieci. Zostaliśmy w kraju, chcemy tu godnie żyć - z dziećmi i dla dzieci.

  188. 15 października 2008, 12:55:35Rozgortczona

    Jestem mamą dwojga dzieci. Mój starszy syn chodzi do drógiej klasy szkoły podstawowej, córka ma 4 latka .Nie wyobrarzam sobie jej w szkole rok wcześniej. Mieszkamy w małej miejscowości a do szkoły dzieci dojeżdzają autobusem.. Tak więc jeśli dziecjo ma lekcje od 8 to musze obudzić swojego syna o godzinie 6 rano jeśli ma lekcje o 9 to pobudka jest o 7 rano…Mój syn wstaje zazwyczaj z płaczem i tak jest prawie codziennie.. Przede wszystkim chodzi o nasze dzieci więc dlaczego nas rodziców nik nie zapytał o zdanie..Żyjemy w wolnym kraju a ciągle jesteśmy podpożądkowani absurdalnymi pomysłami rządu…………..

  189. 16 października 2008, 00:46:49magda

    Jestem mamą 6-letniego Maćka, któremu się udało- spokojnie, bez stresu poszedł sobie w tym roku do przedszkolnej zerówki, gdzie ma kolegów, miłą panią, którą zna od 2 lat, gdzie oprócz nauki może pobawić sie na placu zabaw i poukładać klocki, gdzie czuje się dobrze i bezpiecznie.
    mam też drugie dziecko- 2-letnią Miłkę i walczę o podobne prawo dla niej.
    Jestem przerażona i rozgoryczona pomysłem pani minister. Rozumiem, że zależy jej na szumie wokół niej i jej partii, w myśl zasady “niewazne co o nas piszą byle pisali”
    Tylko, że tu chodzi o nasze dzieci, o ich dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa. Mój Maciuś jest bystry, wesoły, inteligentny, ale wiem, że nie byłby jeszcze gotowy na naukę w szkole. Ten ostatni rok w przedszkolu pomoże mu wyrównać braki, nabyć pewne umiejętności, dojrzeć emocjonalnie. Proszę o darowanie tego ważnego roku Miłce i jej rówieśnikom!
    Dziękuję Państwu za tą akcję!

  190. 16 października 2008, 11:12:13doda

    jestem przeciwna poszczania dzieci predzej do szkoly mam corke piecioletnia ktora chcialam poslac do zerowki ale nie przeszla testow pomyslnie a co dopiero do pierwszej klasy to apsord terz nauczyciele nie daja sobie rady z dziecimi a tu jeszcze maja dojsc takie maluchy ja jestem przeciwna i podpisuje sie obiema rekoma pod tym protestem NIE DAJMY SIE I BRONIMY TYCH MALYCH DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  191. 17 października 2008, 08:48:24Roland

    Nie czytałem wszystkich wpisów, przepraszam ich autorów.
    Zdecydowanie sprzeciwiam się odbieraniu dzieciom dzieciństwa. W czasie, gdy potrzebują one rodziny i budowania poczucia bezpieczeństwa, wsparcia i miłości ze strony rodziców wrzuca się je do “programu”.
    W tym wieku dziecko potrzebuje zabawy, przebywania z innymi dziećmi i poznawania świata na poziomie im odpowiadającym. Moim zdaniem nie może to być ograniczane żadnymi programami. Jeżeli dzieci mają się dowiedzieć co to jest jesień - to powinny o niej gadać i bawić się jej urokami w czasie całego jej trwania. Moim zdaniem obecna struktura przedszkoli wyśmienicie to realizuje. Jak znam życie włączenie maluchów do obowiązku szkolnego spowoduje, że nauczyciele będą gnać do przodu “bo muszę zrealizować materiał z ministerstwa” zabierając czas na poznawanie świata i współzabawę z rówieśnikami.
    Ale najważniejsze jest pytanie, czy pięciolatki są dojrzałe emocjonalnie do takiej zmiany.
    JA WIEM JEDNO - NIE CHCĘ ODBIERAĆ DZIECIOM DZIECIŃSTWA. KIEDYŚ NAS ZA TO PRZEKLNĄ.

    Już teraz widzę wiele idiotycznych zachowań w przedszkolach: tzw. “angliści” oferują swe usługi (oczywiście odpłatnie) już dla trzylatków! I taki trzylatek w klasie drugiej zamiast Baba Jaga czyta Bejbi Dżaga! A rodzice załatwiają różne zaświadczenia o dysgrafiach, dysleksjach, dysmatmach i innych. Poziom wypowiedzi na wypracowaniach licealistów i studentów jest porażający!
    A wszystko dlatego, że nie pozwala się dzieciom dorastać i dojrzewać emocjonalnie i edukacyjnie według ich zegara biologicznego.

    Coś mi się zdaje, że w tym wszystkim chodzi o coś innego. Tylko o co?

  192. 17 października 2008, 10:09:54babcia

    Jestem babcią 2 i 3-letnich szkrabów. Podzielam opinię tych, którzy sprzeciwiają się zapowiadanej reformie. Zdecydowanie za wczesnie na rozpoczecie edukacji sześciolatków w naszych szkołach; kto pomoże tym maluchom, gdy znajda się w samym środku tego rozkrzyczanego tłumu starszych kolegów. W przedszkolu jest miło, bezpiecznie, a szkoła jaka jest wszyscy wiemy. Obawiam się o ich bezpieczeństwo. Kto im je zapewni? Jeżeli już reforme wprowadzić, to za pare lat, np. dzieci z rocznika 2009, a w tym czasi przygotować szkoły na ich przyjęcie. Według mnie, powinien być wydzielony oddział tylko dla 6-cio latków, taki na wzór przedszkolnego, dostosowany do ich potrzeb; m.in. z wykształconymi nauczycielami i chroną. Ale znajac nasze realia, wazne żeby przepchnąć ustawę, a potem “wola Boska”, jakos to musi być. Tak, ale dlaczego kosztem naszych dzieci i wnuków. Widać nikt z rządu , a juz najmniej p.Hall i jej podwładni, tym sie przejmują. Mieszkam w poblizu szkoły, widzę więc, jak obecne 7-latki, uginaja sie pod ciężarami wypchanych tornistrów. Nie wyobrazam sobie, aby moje wnuki, jeszcze o rok młodsze, chodziły tak obładowane. Jednym słowem, słuszne jest powiedzenie: “co nagle, to po diable” pPani Minister; do Pani tym razem apeluje o zdrowy rozsadek bo tego Pani brakuje.

  193. 17 października 2008, 20:37:25doda

    gdyby poslowie zdrowo mysleli to by nie wpadli na tak idiotyczny pomysl jak poszczenie tak malych dzieci do szkoly czemu nie zajma sie zarobkami i pozadnym rodzinnym zeby dzieci nie glodowaly a rodzice nie martwili sie czy starczt do pierwszego JA JESTEM PRZECIWNA POSLANIEM POREDZEJ DZIECI ONE I TAK NIE MAJE NIC Z TEGO DZIECINISTWA POZDRAWIAM

  194. 18 października 2008, 22:02:09Dosia

    Jestem mamą 6-latka z Poznania. Dokładnie rok temu byłam w podobnej sytuacji co obecnie mamy 5-cio latków w całej Polsce. Władze miejskie naszego pięknego miasta chciały wprowadzić program eksperymentalny (pilotażowy do obecnego) mający na celu OBOWIĄZKOWE posłanie naszych 6-cio letnich pociech do szkół - czyli do “zerówki” szkolnej we wrześniu br. Propozycja nas zmroziła i przeraziła. Obiecywane były oczywiście kwoty (nie pamiętam jakie dokładnie, ale śmieszne) na remonty i przystosowanie szkół na przyjęcie większej niż normalnie liczby maluchów. Ironią było to, iż na posiedzeniu władz oświatowych Rady Miasta w którym licznie uczestniczyliśmy (rodzice 5-cio latków i nie tylko) - w formie protestu, padło stwierdzenie, iż dyrektorzy szkół wcale nie muszą przeznaczać tych konkretnych pieniędzy na dostosowanie klas, toalet, placów zabaw itp.do potrzeb maluchów (jesli uznają to za zbędne). Kto miał ich sprawdzać???
    Jestem całym sercem PRZECIWNA wprowadzeniu tego bezmyślnego pomysłu w życie. Zachęcam wszystkich rodziców do przeciwstawienia się temu nieprzemyślanemu i niedostosowanemu do realiów polskich szkół pomysłowi. Nam - Rodzicom 6-letnich (w tej chwili) dzieci z Poznania udało się w zeszłym roku wygrać walkę z bezmyślnością i bezradnością władz naszego miasta. 3-4 lata temu władze miejskie (nie będę przytaczać nazwiska winnej osoby) masowo zamykały przedszkola w mieście, zarówno te państwowe (udostępniając budynki innym instytucjom) jak i te prywatne, z powodu rzekomego niżu demograficznego. Ale nagle (ku rozpaczy władz miasta) nadszedł wyż demograficzny i zaczęło brakować miejsc w naszych przedszkolach. No więc co w takiej sytuacji najprościej zrobić? Wyrzucić 6-latki do szkół, by tym samym zrobić miejsce nadmiernej liczbie 3-latków - obrzydliwe! Oburzeni tym rozwiązaniem protestowaliśmy licznie i głośno, poprzez media, poprzez pisemne protesty do władz miasta, władz ministerstwa oświaty. W końcu parę godzin przed publicznym wystąpieniem wiceprezydenta miasta w programie lokalnym, władze miasta odstąpiły od szalonego pomysłu. Nasze pociechy mogą teraz “robić” zerówkę w przedszkolu.
    Skoro nam się udało, to Wam też musi się udać odwieść władze oświatowe od tego szalonego pomysłu. Trzymam za Was kciuki!!!

  195. 19 października 2008, 17:34:59ola

    Gdyby szkoły były przystosowane do reformy to rodzice sami chcieliby aby dzieci uczyły się w szkole (przynajmniej więcej niż teraz) a nie w przedszkolu.
    mama sześciolatka i czterolatka

  196. 20 października 2008, 00:14:17katarzyna

    Słuchajcie tak naprawdę to chociaż byśmy stanęli wszyscy z listy na baczność przed p.minister to i tak będzie mówiła,że jesteśmy widmem,ponieważ o to jej chodzi.Nie tylko rodzice protestują są wśród nas nauczyciele fachowcy,więc czego ona jeszcze chce?Ta pani ma nas poprostu gdzieś.Jak tak bardzo nam nie wierzyto niech sama nas zweryfikuje ,bo ja mam już jej serdecznie dość.Oni wszyscy w tym PO mają nas POlaków za nic i dlatego się tak dzieje.NIech zrobi Pani minister referendum to zobaczy ile będzie nmiała głosów za.

  197. 20 października 2008, 10:33:02mk_kasia

    MamaKasia

    Szkoły nie są przygotowane na przyjęcie maluchów.Jestem na nie reformie która nie tyle zabierze dzieciom dzieciństwo co wprowadzi w ich życie zamęt i niepewność..Jestem mamą 4 latka mój syn chodzi teraz do przedszkola i w zerówce przedszkolnej zostanie tak jak większość jego kolegów ( rozmawiałam z wieloma mamami z jego grupy i wszystkie jesteśmy tego samego zdania )Przedszkole nie może od nas wymagać przeniesienia dzieci do klasy 0 w szkole zapisaliśmy dzieci na4 lata nauki w przedszkolu i tego się będziemy trzymać

    Swoją drogą to pani Hall chyba nie do konca przemyślała reformę…. dzieci w wieku 3 i 4 lat mają się w przedszkolu tylko bawić..( tak mi powiedziała pani dyrektor przedszkola ) a w grupie 5 i 6 latków wprowadzane sa książki i nauka….czyli dzieci będa miały ok rok czasu na naukę czytania i pisania…..jak nie dadzą rady no cóż..

    Mamy świetny przykład reform szkolnictwa w naszym pięknym kraju czyli gimnazja……..

    Rozumiem że są rodzice których cieszy ta reforma, pewnie mieszkacie w dużych miastach, nie myślicie o dzieciach mieszkających w mniejszych aglomeracjach lub na wsiach……

    Reformę trzeba przemysleć i przygotować od podstaw……….szkoły nauczyciele sale podręczniki…kto to wszystko dostosuje do wymogów sześciolatków w ciągu niespełna roku..

  198. 21 października 2008, 15:42:21mamaNAemigracji

    obecnie mieszkam w Wielkiej Brytani (i chyba tu zostane) mam 3letniego synka który juz w nastepnym roku pójde do szkoly, wprawdzie nie dokonca jestem tym faktem zachwycona ale tez nie uwazam tego za wielka tragedie…
    jednak mimo tego ze nie mieszkam w Polsce posylaniu szesciolatków do szkoly (w Polsce) mówie zdecydowanie NIE
    polskie szkoly w zadnym wypadku nie sa na to przygotowane!!!
    W Angli klasy sa kilkunasto osobowe, zadko spotyka sie szkoly w których jest wiecej niz 200 uczniów, w szkole do której pojdzie mój synek dyrektorka zna wszystkich uczniów a nauczyciele ucza sie polskich zwrotów zeby ulatwic dzieciom komunikacje… no i przedewszystkim calkiem inny system nauki nastawiony na logiczne myslenie a w pierwszych latach na nauke przez zabawe

    pewnie zaraz posypia sie odpowiedzi ze w Anglii poziom nauczania jest duzo nizszy niz w Polsce… zgadzam sie z tym w 100%
    chodzi mi tylko o to ze polskie szkoly absolutnie nie sa gotowe na nowa reforme!!!

    klasy w angielskich primary school bardziej przypominaja kolorowe przedszkola niz szkole gdzie trzeba siedziec grzecznie w lawkach

    No i jeszcze jedno nie zapominajmy ze w Polsce zwlaszcza w malych miejscowosciach i na wsiach podstawówki bardzo czesto sa w jednym budynku z gimnazjum, dotego standardowo 30osobowe klasy… jak w to wszystko wpuscic szesciolatki…???

  199. 22 października 2008, 09:26:22agnieszka

    Ja też jestem przeciwna za pójściem sześciolatków do szkoły to jakiś absurd jak można tak małe dzieci prosto z przedszkola przenieś do pierwszej klasy!!!!!!!!! To małe bezbronne dzieci które jeszcze powinny się bawić i czuć się jak dzieci…….!!!!!!!!!! Dajcie dzieciom wiecej dzieciństwa i tak przed nimi ciężkie życie bo w tej Polsce i tak nigdy nie będzie lepiej tylko coraz gorzej , więc niech się bawią i czują się dziećmi jeszcze ten rok więcej , a nie do szkoły ich wysyłajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Sześciolatli do ZERÓWKI a NIE DO SZKOŁY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  200. 22 października 2008, 13:17:11zuzanna25

    Dopóki władza pogardza narodem, dopóty takie ustawodawcze “kwiatki” będą pojawiać się w naszej rzeczywistości, poza nią znajduje się chyba nasze Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale każda nowa miotła chce zamiatać w sobie tylko znany i wygodny sposób. Pani Minister zapomina, że jej funkcja nie jest dożywotnia, że jej partia nie otrzymała miejsc w parlamencie na zawsze i kiedyś jej kadencja minie, a wtedy wyborcy rozliczą swoich przedstawicieli z obietnic . “Aby żyło się lepiej” jakoś nie funkcjonuje na codzień, chyba, że posłowie mieli na myśli swoje uposażenia oraz inne apanaże wynikające z pełnionych funkcji. Tak, jak długo nasi reprezentanci będą nas traktować jak bezwolny motłoch, za który można decydować bez oglądania się na opinie ludu, równie długo będą ponosić konsekwencje swoich zachowań w postaci opinii, że są tylko pasibrzuchami, którzy dorwali się do koryt i pasą tyłki na państwowych stołkach kosztem obywateli, których nabijają w butelkę. To nie jest społeczeństwo obywatelskie, bo władza nie odczuwa potrzeby dialogu z wyborcami, poza tym rzadkim wyjątkiem, kiedy jest kampania wyborcza i wtedy wypada udawać, że się słucha, co zwykli ludzie mają do powiedzenia. Wydaje mi się, że ten poroniony pomysł z wysłaniem sześciolatków do szkół mogą zatrzymać tylko wcześniejsze wybory, stan wyjątkowy albo wojna domowa, bo pani Minister zdaje się być głucha na wszelkie argumenty.

  201. 22 października 2008, 13:33:35nauczycielka

    W 100% podpisuję się pod słowami Zuzanny25. Cała ta akcja otworzyła mi oczy na wiele spraw. Podejście naszej Pani minister spowodowało, że przed następnymi wyborami na pewno poważniej zastanowię się na kogo mam głosować i dlaczego. Bezmyślnie wzorują się na modelach edukacyjnych innych krajów, ale skutków jakoś nie widzą. I znowu potwierdza się powiedzenie, że “Polak i po szkodzie głupi”.
    Pozdrawiam

  202. 23 października 2008, 21:48:40tata trójki maluchów

    Witam wszystkich mam 32 lata i tak jak wszyscy jestem tata ale juz nieraz zatesknilem za dawnymi czasami za małego pamietam kartki na żywnosc i do dzis mam tak kartke na pamiatke,wielu Polaków głosowało za demokracją za wolnoscia słowa i wyboru i co teraz mamy demokracja w naszym kraju już chyba umarła bo zamiast demokracji mamy DYKTATURE RZĄDU I MINISTRÓW ) Teraz biora sie za 6-cio latki a za jakis czas wezma sie za mlodsze dla mnie to cały rzad powinien isc jeszcze raz do szkoły bo to co teraz sie wyrabia to jest istny absurd i głupota.

  203. 24 października 2008, 18:34:27mama 7-mio i 3-latki

    Moje starsze dziecko własnie przeszło z przedszkola do szkoły…i oczy mi się otworzyły jak wygląda ta nasza polska, “przyjazna” dzieciom szkoła. Przepełnione klasy, przestarzała infrastruktura, klitkowata świetlica i liczenie na datki czy wykonywanie remontów szkoły w czynie społecznym przez rodziców. Argument to BRAK PIENIĘDZY nawet na podstawowe remonty! I ja mam teraz uwierzyć, że nagle wszystko się zmieni i moja młodsza córka trafi w wieku 6-ciu lat do szkoły, która będzie “przygotowana” pod każdym względem do potrzeb tak małego i bezbronnego człowieczka?! To byłaby naiwność granicząca z głupotą!!!! Dlatego zdecydowane NIE dla tej reformy!!!!

  204. 24 października 2008, 23:55:00ZNIESMACZONA

    Już poprzednicy Pani Minister wyrównali szanse dzieciom wiejskim poprzez likwidaję wiejskich szkół (z niskim poziomem) i wprowadznie gimnazjów. Na wsiach, gdzie zlikidowane nawet podstawówki 6-LETNIE DZIECI!!!!! bedą dowożone do szkół busami ,a zobowiązane uczęszczniem do zerówki 5-LATKI!!!! też, bo przedszkoli na wsiach brakuje. Proszę sobie wyobrazić rodzica, na wsi, gdzie nie ma przedszkola i podstawówki (znakomita większość wsi) wsadzającego o 7.00 rano swojego malucha do busu. Nie pamietam, który “MINISTER” wprowdził poprzednią reformę ale z obecną Panią mogą uścisnąć sobie dłoń. Po ich działanich pozostają zgliszcza i pożoga. Chyba P. Hall uważa, że metody odarwania dziecka od rodzica, choćby granatem są jesyne i słuszne, bo decyduję się na kontynuację tego dzieła i to w jescze bardziej brutalnym wydaniu. Czemuż to służy? Na pewno nie wyrówaniu szans, lepszej edukacji, zbawieniu systemu emerytalnego etc. etc. Chodzi o rozluźnienie więzi z rodzicami, na burzeniu ich autorytertu, tylko nie ma go komu przejąć. Ale i taki się znajdzie? Przypomina mi to Związek Sowiecki, gdzie dzieciom prano juz mózgi od najmlodszych lat, że Lenin i Stalin są przyjaciółmi ludu. Teraz przełóżmy to na UE, bo też jest naszym przyjacielem. Male dzieci wierzą w każdą ciemnotę, którą się im wciska, a im predzej tym lepiej. Ta reforma skutkuje produkcją wstecznych analfabetów. Idiotami, których nawet nie stać na własne zdanie, bo uczą się rozwiazywać tylko testy (jak ktoś wcześniej słusznie zauważył) najłatwiej się rządzi. Tutaj P. Hall nie jest niestey odkrywcza. DOBRE SPOŁECZEŃSTWO TO GŁUPIE SPOŁECZEŃSTWO. Podpierając się stara prawdą, że jeśli w Pańswie nie funkcjonuje oświata, słuzba zdrowia i armia to Państa nie ma można wlaściwie stwierdzić, że z takim stanem rzeczy mamy do czynienia dzisiaj. Moje dziecko w tym roku ukończyło 5 lat i ja jestem faktem jego pójścia za rok do szkoły przrażona, choć mam ją pod nosem. Na miejscu wiejskich rodziców nie wiem co bym zrobiła??? Nawet nie potrafie sobie tego wyobrazić. Może gdybym się podpaliła żywcem pod gabinetem ministerialnym to choć troszkę drgnęłoby serduszko P. Minister? Może jestem naiwna? Droga Pani Minister MY ROZICE DZIECI NIE CHCEMY BY ONE “ÓCZYŁY” SIĘ W SZKOŁACH JAKO 6-LATKI.

  205. 25 października 2008, 10:46:03Bigot

    Brawo Zniesmaczona,
    akcja „ratujmaluchy„ ma właśnie tę wadę, że walczy jedynie o odsunięcie terminu wprowadzenia, pożal się Boże, reformy. Tymczasem pomysł ów należy przebić kołem osikowym i w ziemi zakopać. Państwo i jego biurokraci chcą zabrać masze dzieci i je uczyć wedle swoich instrukcji, teorii, pomysłów.
    Czy naprawdę chcemy aby rodzic rok wcześniej przestał być autorytetem a zastąpiła go Pani? Czy naprawdę chcemy aby sześciolatki obowiązkowo „wychowywano” seksualnie?
    Każdy minister zaczyna swoje urzędowanie od reform. Czym są gimnazja wie każdy rodzic nastolatka i nauczyciel. Że nauka w liceum traw praktycznie dwa lata, widzi każdy kto chce patrzeć. Rok w rok trzeba płacić za podręczniki, których dzieci nie mogą sobie przekazywać - to boli każdego, kto musi liczyć się z groszem.
    Boję się, że dożyjemy czasów, że znajdzie się kilku profesorów, którzy mądrze uzasadnią, że najlepszym modelem edukacji jest skoszarowanie naszych dzieci.
    Brońmy się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  206. 25 października 2008, 19:31:20magda

    Zwracam Państwu uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: nasze dzieci mają w wieku 6 lat pójść do podstawówki. W wieku 12 lat do gimnazjum- a co tam się dzieje wie każdy rodzic gimnazjalisty (swoją drogą wprowadzenie nauki w gimnazjach to też był poroniony pomysł!) Potem dziecko mając lat 18 musi już dokonać wyboru studiów i w tak młodym wieku wyjeżdża nam z domu czasem na drugi koniec Polski. O ile oczywiście dostanie się na studia, bo będzie im trudno, zwłaszcza rocznikowi 2005, który będzie “podwójny”.
    Ludzie nie dajmy się!
    a- i jeszcze- pani Hall twierdzi,że roczniki 2003- 2008 to niż demograficzny. Ha Ha- zapraszam na oddziały położnicze w Warszawie, gdzie przepełnienie jest niesamowite. Ja rodziłam w 2006 i leżałam na ginekologii, bo na położnictwie nie było po prostu miejsca. Mała urodziła się o 4 rano i była juz 10-tym dzieckiem odebranym w tej dobie. moja siostra rodziła rok temu w Lublinie- to samo. Pani Hall po raz kolejny kompromituje się, ta kobieta kompletnie nie wie co mówi

  207. 26 października 2008, 21:57:32Marek

    Najpierw kochani rodzice przeczytajcie o problemach nauczycieli, to może zaskoczycie o co chodzi w szkolnictwie!!!!

    4.10) Edukacyjny Okrągły Stół

    Tzw. przywileje są tym, co trzyma nauczycieli w zawodzie – powiedział prezydent podczas Edukacyjnego Okrągłego Stołu

    - Sprowadzenie nauczyciela do roli zwykłego pracownika jest głębokim nieporozumieniem – powiedział wczoraj prezydent Lech Kaczyński podczas pierwszego posiedzenia Edukacyjnego Okrągłego Stołu, które odbyło się w Pałacu Prezydenckim. Inicjatorem debaty był Związek Nauczycielstwa Polskiego.

    W debacie wzięli udział przedstawiciele związków zawodowych – Sławomir Broniarz - ZNP, Sławomir Wittkowicz - FZZ i Stefan Kubowicz z oświatowej „S”, posłowie Andrzej Smirnow - PO, Sławomir Kłosowski - PiS i Krystyna Łybacka z Lewicy, rodzice protestujący przeciw obniżeniu wieku szkolnego Karolina i Tomasz Elbanowscy, Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich RP, Wojciech Starzyński ze Społecznego Towarzystwa Oświatowego oraz minister pracy Jolanta Fedak. MEN wysłał na debatę tylko wiceministra ds. kontaktów z zagranicą Krzysztofa Stanowskiego.

    Prezydent przypomniał na początku, że sam przez długie lata był nauczycielem akademickim i jest z tego dumny. Potem wyliczył, jakie zagrożenia widzi w rządowym projekcie reformy edukacji. Te najważniejsze to naruszenie statusu zawodu nauczycielskiego oraz jednolitego kanonu nauczania.

    Według prezydenta, pensum naraża nauczycieli na nieustające zarzuty, że pracują za mało. Ale jego zdaniem, nauczyciele nie mogą więcej pracować, bo to odbije się na jakości ich pracy. - Zdaję sobie sprawę, że nauczyciel nie pracuje 40 godzin w tygodniu, jeżeli chodzi o liczbę lekcji, i że ma dwa w miarę swobodne miesiące w roku [wakacje letnie], i jeszcze przerwy w zimie i na wiosnę. Ale czy to bardzo źle? Otóż ja mówię, że jest dobrze – mówił.

    Prezydent pytał, czy Polska jest w stanie płacić nauczycielom tyle co nawet drobniejszym menedżerom albo specjalistom od marketingu? - Nie, nie jest w stanie. Dlatego tzw. przywileje są czymś, co trzyma w tym zawodzie – powiedział.

    Prezydent skupił się także na kanonie nauczania. Wspomniał o potrzebie jednolitej polityki edukacyjnej dotyczącej edukacji patriotycznej, historii i literatury.

    Prezes ZNP Sławomir Broniarz w swoim wystąpieniu zaproponował powołanie przy Urzędzie Prezydenta RP Krajowej Rady Edukacyjnej, która powinna określać zasadnicze kierunki rozwoju edukacji. - Opowiadamy się również za powołaniem niezależnych instytucji wspierania edukacji, do których zaliczamy

    Krajowy Instytut Programów Szkolnych. On powinien uwolnić treści programowe od politycznych nacisków i ambicji a równocześnie zbudować nowoczesna podstawę programową – powiedział. Dodał, że ZNP uznaje pełną odpowiedzialność rządu za realizację polityki oświatowej i nie akceptuje przesuwania zadań i odpowiedzialności za ich realizację na samorządy terytorialne. - Tym bardziej, że nie towarzyszy temu ekwiwalentne wsparcie finansowe. W sposób szczególny odczuwają to pracownicy niepedagogiczni – podkreślił. Dodał, że jest zaniepokojony poziomem decentralizacji kompetencji, którą w edukacji planuje obecny rząd i która może stanowić zagrożenie dla istnienia wielu placówek oświatowych, a tym samym miejsc nauki i pracy.

    Debata trwała trzy godziny i prowadził ją prezydencki minister prof. Ryszard Legutko.
    Było to pierwsze spotkanie. 27 października spotkają się eksperci, którzy będą pracować w zespołach nad sześcioma tematami - płace i awans zawodowy, emerytury, obniżenie wieku szkolnego, nadzór pedagogiczny, podstawa programowa i przeciwdziałanie patologii w szkole). Ich stanowiska zostaną zaprezentowane podczas drugiej sesji Edukacyjnego Okrągłego Stołu 5 listopada. (mk,GN)

  208. 28 października 2008, 13:28:42gajka

    Czy Pani miniester pomyslała, gdy pisała projekt ustawy. Bo myślę że chyba niekoniecznie. Uważam, że zamist przez rok bić pianę i tracić kasę, pani Minister powinna pomyslęć i za przegane pieniądze, rzesza urzędników pobiera pensję, zbudować chociaż jedna szkołę lub przedszkole.
    Jestem ciekawa jak wydział oświaty z Bemowa zmieści dzieci z 19 przedszkoli państwowych, gdzie przynajmniej w połowie są po dwa oddziały dzieci 5-letnich o czyli zerówkowiczów w roku 2009 (planowo) a szkół podstawowych publicznych jest siedem. A co z dziećmi z przedszkoli społecznych? Dlaczego Pani Minister chce dzieci z I kwartału 2003 roku skazać na kłopoty w szkole już na samym jej progu. Niezgadzam się na to, ale kogo to obchodzi poza nami rodzicami.

  209. 28 października 2008, 15:09:37magda

    Brawo ZNIESMACZONA!
    Zgadzam się w 100%. Chciałabym, żeby p. Hall zobaczyła Twój list, bo jest napisany rewelacyjnie- jasno i dobitnie. O to nam chodzi!

  210. 29 października 2008, 19:33:35gosia

    Jeżeli Pani minister chce wyrównywać szanse dla wszystkich dzieci, proszę bardzo niech utworzy DODATKOWE oddziały dla dzieci pięcioletnich przy szkołach. Niech zatrudni nauczycieli w tych oddziałach. Na wisach takie dzieci zaczną edukację od pięciu lat, jest to i tak później niż w miescie gdzie dzieci mają możliwość uczęszczania do przedszkola juz od trzech lat.

    Obowiązek szkolny od pięciolatków? OK Ale potem zerówka dla sześcilatków, a dopiero po niej klasa pierwsza.

    Łatwo obniżyć obowiązek szkolny bez dodatkowych kosztów. Nie oszukujmy się. Wielkie pieniądze za tym nie pójdą. Jestem nauczycielem od 15 lat i wiekszość pomocy dydaktycznych, jakie posiadam wykonałam własnoręcznie i za własne pieniądze. Nie brakowało nigdy tylko na kredę. Znam przypadek, że nauczyciele muszą płacić za ksero dla uczniów. Mówi się o dostosowaniu szkół dla małych dzieci? Za co? Za które pieniądze? Obecne nauczanie małych dzieci jest nidofinansowane i są to zaległości wieloletnie. Oczekuje się od nauczycieli, żeby szukali sponsorów, pozyskiwali srodki dla szkół. A gdzie w tym wszystkim nasze dzieci i normalna spokojna codzienna praca? Miało byc nauczanie zintegrowane. Dywanik, żadnych przerw, pełna integracja nauczania. Fikcja. Jest ciasnota, na nic pieniedzy i nauczycielu radź sobie sam. Wiem, że w niektórych szkołach nauczyciele muszą dyzurować na przerwach, zamiast byc ze swoimi dziećmi w klasie.
    Już teraz funkcjonują zespoły szkół, gdzie spotykają się małe dzieci i gimnazjaliści, nie wyobrażam sobie malutkich 5-latków w takiej szkole.
    Rozpoczyna się nową reformę, kiedy poprzednia wymaga jeszcze nakładu wielu środków.
    Górale by powiedzieli że ktoś CHCE D……E SZKŁEM WYTRZEĆ. Niestety tak się nie da.

    Jestem matką malutkiego 5-latka i na szczęście ja będę miała jeszcze wybór i mój sym pójdzie do szkoły jako siedmiolatek. Popieram protest Rodziców ze wszystkich sił. Martwię się jednak, bo narazie nikt nie liczy sie z naszym zdaniem.

  211. 30 października 2008, 01:33:07gosia

    sprostowanie do poprzedniego komentarza: Oczywiście mam na myśli tworzenie oddziałów PRZEDSZKOLNYCH dla 5-latków przy szkołach na wsi, gdzie nie ma przedszkoli.

  212. 30 października 2008, 21:54:35goga

    Popieram protest rodziców.Mojego dziecka ten “durny” pomysł już nie obejmie gdyż do szkoły pójdzie jako siedmiolatek. Urzędnicy mają kolejny pomysł, którego realizacji w praktyce sobie nie bardzo są w stanie sobie wyobrazić. Pierwszy pomysł to gimniazja, drugi- obniżenie wieku szkolnego. Te przyznane 11 000 zł na szkołę mają rozwiązać problem z przystosowaniem szkół na przyjęcie małych dzieci???????????? po raz kolejny uchwalą coś na kolanie i nie zastanowią się nad konsekwencjami.

  213. 31 października 2008, 08:41:00mama dwójki

    Ludzie to jest jakaś wolna amerykanka, chcą wprowadzić na siłę reformę jak nie ustawą to rozporzadzeniem byle ich było na wierzchu. To jest skandal! Z tego wniosek jest jeden im zależy tylko i wyłącznie na biznesie i kasie, nie na społeczeństwie. Wydawcą dali już “cynk”, że mogą przystpić do druku nowych książek. Czy damy radę tym protestem coś zdziałać???? Mam nadzieję, że tak!
    Nie poddawajmy się! Do boju!

  214. 31 października 2008, 14:54:12malgorzata

    BARDZO MNIE CIESZY NOWY PROJEKT PONIEWAŻ WIEM ILE TRUDU ZAJĘLO MI PRZENOSZENIE MOJEJ CÓRKI Z NIEPUBLICZNEGO PRZEDSZKOLA DO SZKOLY. WARUNKI PANUJĄCE W NIEPUBLICZNYM PRZEDSZKOLU PRZERAŻALY MNIE :
    LOKALIZACJA- BLOK MIESZKALNY
    SALA- WIELKOŚCI LAZIENKI (A W NIEJ 28 DZIECI NIE MAJĄCE MIEJSC PRZY STOLIKU) CIASNOTA NIELUDZKA
    BRAK PLACU ZABAW!!!
    JEDZENIE NIEZDROWE, ZAMIAST KOMPOTU NIEZDROWY SOK
    SMAŻONE POTRAWY…
    OBECNIE W SZKOLNEJ ZERÓWCE MOJA CÓRECZKA JEST SZCZĘŚLIWA I LEPIEJ SIE ROZWIJA, CIESZY SIE Z DUŻEJ PRZESTRZENI KORYTARZY I SALI, BOISKA I PLACU SZKOLNEGO, BIBLIOTEKI, SALI KOMPUTEROWEJ,,,
    STALA SIE ODPOWIEDZIALNA I BARDZIEJ OTWARTA, PRZEDSZKOLE STLAMSILO JĄ W JAKIŚ SPOSÓB
    W RADOŚCIĄ CHODZI DO ZERÓWKI SZKOLNEJ I NIE CHCE NAWET SLYSZEĆ O MALUCHACH KRZYCZĄCYCH W SALI OBOK W PRZEDSZKOLU
    JESTEM ZADOWOLONA PONIEWAŻ WIEM, ŻE MOJE DZIECKO TRAFILO NA WLAŚCIWY GRUNT
    NIE WIEM Z CZEGO WYNIKAJĄ TE SKARGI I UBOLEWANIA! Z NIEWIEDZY?
    JESTEM ZA ZA SZKOLNĄ ZERÓWKĄ!

  215. 31 października 2008, 15:05:23looooordds

    też udalo mi sie przenieść córkę do szkoly, szkolna zerówka otworzyla dziecku horyzonty myślenia, jest szczęśliwe
    to co dzialo sie w prywatnym przedszkolu powalalo mnie na nogi- nauczycielki co roku nowe, bo kto wytrzyma 8 godzin dziennie z dziećmi

  216. 31 października 2008, 15:40:16asia

    Bardzo się cieszę, że Waszym dzieciom się polepszyło - macie wybór posyłając je do zerówki szkolnej. W drugą stronę jest odwrotnie. Ja mam świetną, wypróbowaną zerówkę przedszkolną w najbliższym, kameralnym przedszkolu PUBLICZNYM, które ma status przedszkola wzorcowego w mojej dzielnicy. Merytorycznie przygotowane nauczycielki, duże sale, przestronny ogród, zdrowe jedzenie z wypróbowanych źródeł, bezpieczeństwo i opieka przez ponad 8 godzin. Chcę, żeby moje 5-letnie dziecko za rok się w niej znalazło, ale zerówki przedszkolne mają być zlikwidowane. Rodzice nie mają wyboru jak w systemie totalitarnym. W okolicznych szkołach warunki jak w kochłozie.

  217. 31 października 2008, 23:17:48Anna

    Wolność wyboru - o to walczymy.
    Małgorzato. Właśnie z tego wynikają skargi i ubolewania, że chcemy mieć wybór a nie narzucony odgórnie obowiązek. Ty skorzystałaś z własnego prawa wyboru, inni rodzice też chcą mieć to prawo i decydować o warunkach w jakich ich dzieci będą się rozwijać. W twojej okolicy jest wspaniała zerówka szkolna w mojej przedszkolna i nie chcę aby p. Hall lub ktokolwiek inny decydował za mnie gdzie poślę moje dziecko.

  218. 01 listopada 2008, 01:03:45danka

    Może ktoś zrzuci panią minister ze stołka i porzyjdzie nowy z równie “genialnymi ” pomysłami. będzie eksperymentował na naszych dzieciach. gimnazja to był niewypał i tak samo bedzie z nowa reformą. a jeszcze jedno, z ostaniej chwili, nauczyciele grup dzieci 5letnich w ciagu jednego semenstru maja przerobić program z całego roku, co to oznacza? zajęcia dydaktyczne będą trwał nie 1/5 jak zakłada biuletyn “roku przedszkolaka”, ale 3/5 czasu spędzonego nad książka w przedszkolu. niech ktos mi pokaże , jak to zrobić. może PANI MINISTER???? Dzieci to nie roboty, to żywe istoty, które czują. Dlaczego wprowadzić chcą reformę tak szybko? stwórzcie warunki a potem myślcie o realnych zmianach. Pani minister odejdzie a my rodzice bedziemy sie zmagać z jej wymysłami. Ratujmy nasze dzieci.

  219. 02 listopada 2008, 00:59:32magda

    Drogie panie Małgorzato i Looooords!
    Ja też nie mam nic przeciwko zerówkom szkolnym, jeśli są dobrze prowadzone. Ale niech to będzie zerówka dla 6-latków, a nie dla 5-latków! Wasze dzieci pójdą do 1 klasy w wieku 7 lat, do gimnazjum w wieku 13, n a studia w wieku 19. I niech tak zostanie! Nie chcę, żeby moje dzieci, które są młodsze od Waszych musiały te wszystkie etapy zaczynać rok wcześniej! Pozwólmy im rozwijać się w normalnym tempie, a nie podnosić poprzeczkę i narazac na niepotrzebny stres. Zrozumcie- rok w rozwoju dziecka to naprawdę bardzo dużo!!!

  220. 02 listopada 2008, 17:13:03nauczycielka

    Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pani Minister jest wytrwała w swoich postanowieniach, bo obiecała niezły zarobek wydawcom i teraz ciężko jest się z tego wycofać. Nie ważne nasze dzieci, zdanie rodziców, specjalistów i nauczycieli, machina ruszyła. DROGA PANI MINISTER ŻYCZĘ PANI SPOKOJNYCH NOCY, BO W KOŃCU TO NIE PANI BĘDZIE MUSIAŁA PONOSIĆ KONSEKWENCJE SWOICH WYBORÓW TYLKO PANI NASTĘPCY. MAM SZCZERĄ NADZIEJĘ, ŻE KORZYŚCI, JAKIE PANI PONIESIE W WYNIKU TEGO CAŁEGO, NAZWIJMY TO, ZAMIESZANIA, ZREKOMPENSUJĄ PANI NASZE STRATY.
    Pozdrawiam

  221. 03 listopada 2008, 09:24:34Hanna

    Na Śląsku co szósta szkoła nie ma świetlicy.
    cały artykuł tutaj -> http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/fakty24/56960,szykuja-sie-na-6-latkow,id,t.html

    Zastanawia mnie:
    “W Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Szczodrowie pod Sycowem uczy się 53 dzieci.
    - Do tej pory rodzice nie zgłaszali nam potrzeby prowadzenia świetlicy, więc jej nie mamy - tłumaczy dyrektor placówki Renata Kokot. - Ale uczą się u nas pięciolatki, więc czujemy się przygotowani. Musielibyśmy jedynie dostać pieniądze na etat dla nauczyciela do świetlicy. ”

    A gdyby w przyszłym roku zgłosił by się rodzic, który potrzebuje świetlicy, to ciekawe jaką odpowiedź by otrzymał, czy świetlica zostałaby przygotowana dla 1 czy też kilkorga dzieci?

    Mam nadzieje, że inny fragment to już swobodna interpretacja dziennikarza, chodzi mi oczywiście o fragment, gdzie rodzic może posłać dziecko wcześniej do szkoły, bez zgody poradni:
    “Po wprowadzeniu reformy, dzieci trafią do zerówki, mając pięć lat. Ci rodzice, którym się spieszy z posłaniem malucha do pierwszej klasy i sami, bez poradni pedagogiczno-psychologicznej, mają pewność, że dziecko sobie da radę w szkolnej ławce, mogą zapisać je do podstawówki do 15 kwietnia. Szkoła musi przyjąć takie dziecko, jeśli urodziło się między 1 stycznia 2003 roku a 30 kwietnia 2003 roku. “

  222. 04 listopada 2008, 09:33:35wasylas

    MAMAOLIWIERA.Dzień dobry. Jestem przeciwna tak szybkiemu posyłaniu dzieci do szkoły,ponieważ wydaje mi się,że przyniesie to więcej szkody niż pożytku z tego względu iż zabierze się im 1 rok beztroskiego dzieciństwa.Mam nastoletnie córki i widzę,że przychodzą ze szkoły i są po prostu zmęczone.Dlaczego więc mamy fundować potężną dawkę stresu naszym maluchom.Jeszcze dosyć będą mieli i szkoły i nauki.Słyszałam również opinie nauczycieli,że oni jako grupa zawodowa nie są do tego przygotowani,a co mówić o dzieciach.Jestem przeciw wysyłaniu 6-cio latków do szkoły!!!!!!!!!!!!!

  223. 04 listopada 2008, 11:30:32benia

    tak samo jak wiele tutaj osób jestem przeciwko obniżeniu wieku szkolnego. Pani minister sądzi ze jak dzieci pójdą wcześniej do szkoły to wcześniej zaczną prace, a co z samymi tymi dziećmi? Niektóre pięciolatki nie potrafią jeszcze dobrze mówić a co dopiero czytać czy pisać. A co za tym idzie dzieci będą miały problemy z dalszym rozwojem bo przecież każdy rozwija się w innym tempie, a nie tempie przymuszonym i przyspieszonym. A co z ich zabawą? Czy warto im odbierać dzieciństwo? W końcu pani premier na pewno była w tym czasie gdy dzieci szły do szkoły dopiero od lat 7 więc jej dzieciństwo było przedłużone.

    Walczmy o to aby nikt nie odbierał naszym dzieciom radości z dzieciństwa.

  224. 07 listopada 2008, 17:48:45nauczycielka

    Zastanawiam się dlaczego pani Minister robi z nas ludzi dorosłych idiotów. Czy pani Minister sądzi, że jak przechrzci “reformę” na “zmiany” to wszystko będzie OK. Może pani Minister czytała za dużo Orwella i bawi się w “Wielkiego Brata”? Droga PANI MINISTER to, że zmieni Pani nazwę, nie zmieni, przynajmniej mojego, sposobu myślenia. W dalszym ciągu skutkiem Pani działań, będzie wielka krzywda dla naszych dzieci. Pozdrawiam

  225. 13 listopada 2008, 22:33:33Ewa

    Nie chodzi o to, że 6-latki nie są gotowe do nauki. One nie sa gotowe do życia w przeciętnej polskiej szkole (no, może z wyjątkiem szkół na wsi, gdzie się wszyscy znają a także kameralnych szkół prywatnych). To samo dotyczy zresztą też 7-latków, a może i 8- i 9-latków. Bo nasze szkoły są pod względem praktycznym beznadziejne, pomimo wysiłków dyrektorów i pedagogów, by było lepiej i ładniej. Bo zrobić szkołę przystosowaną dla małych dzieci nie da się przy pomocy dobrych chęci. Nie da się jej też zrobić nie zmieniając nieco przyzwyczajeń pedagogów (nie tylko uczenie dzieci ale i - jak to jest w przedszkolu - globalna nad nimi opieka i obserwacja rozwoju - co w szkole chyba jest jednak traktowane marginalnie - a także częsty osobisty kontakt z rodzicami - co także w szkole jest mniej dostepne niż w przedszkolu, bo pedagog po lekcjach idzie do domu a dziecko do świetlicy). Na przykładzie własnych i zaprzyjaźnionych dzieci widzę, że dziecko w klasach 1-3 dobrze funkcjonuje w szkole jeśli ma niepracującą matkę, dyspozycyjną babcie, ciocię czy opiekunkę, której opieka stanowi dopełnienie niedoskonałej opieku szkolnej. Bo przeciętna szkoła to placówka dydaktyczna a nie opiekuńczo-wychowawcza. Zróbmy obowiązkowe przedszkola, proszę bardzo. Tylko problem tkwi w tym, że przedszkola pozamykano i teraz nie ma w nich miejsc. Łatwiej dzieci posłać do szkoły,bo więcej ich się tam zmieści - zawsze można przeciez ułożyc plan na trzy zmiany. A jak wygląda opieka w świetlicy czy nadzór nad dziećmi przechodzącymi z klasy do tejże świetlicy lub opieka nad dziećmi w razie nagłego odwołania lekcji - wolę nie komentować. Mniej rezolutne dziecko naprawdę może się w szkole pogubić. To wszystko dotyczy dzieci 7-letnich. Nie wyobrażam sobie w szkole dzieci młodszych. Mam nadzieję, że trafią tam dopiero po cudzie gospodarczym w naszym kraju powiązanym z dofinansowaniem szkół, ich wyremontowaniem, zapewnieniem prawdziwej (a nie świetlicowej) opieki dzieciom, które skończyły już obowiązkowe zajęcia - tak jak to jest tylko w niektórych szkołach prywatnych, umożliwieniem im udziału w intetesujących zajęciach pozalekcyjnych (na razie obserwuję, że są one tylko na papierze, w rzeczywistości się nie odbywają lub odbywają się w takim czasie, że gros dzieci nie może w nich brac udziału).
    Rozumiem, że niektóre 6-latki sa dojrzalsze od rówieśników i wczesniej gotowe na szkołę. Ale to raczej nie jest większość.
    Pozdrawiam.

  226. 16 listopada 2008, 13:39:28stazystka w podstawowce

    W ramach stażu w warszawskiej podstawówce uczę Dzieci (druga klasa) francuskiego.

    Obserwuję również zachowania “wychowawczyń” wobec swoich podopiecznych.

    AGRESJA, AGRESJA, AGRESJA. Dzieci służą do ustawiania się, przechodzenia z sali do sali, itp. Są traktowane jak przedmioty, wręcz jak śmieci, które trzeba posegregować, wyrzucić z pola widzenia i mieć z głowy.

    Konkrety: “Zamknij się! Jak ja zobaczę, że ty jesteś niegrzeczny, to cie przy wszystkich tych paniach wyprowadzę z sali!!!”

    Wszystko to zostało wykrzyczane prosto w twarz jednemu z uczniów (I klasa) w obecności innych dzieci i kilku stażystów-obserwatorów lekcji.

    Żadnego wstydu czy samokontroli.

    Ponadto, “wychowawczyni” wyrywa dzieciom rzeczy z rąk, po czym rzuca je na ławkę bądź wrzuca do plecaka.

    W momencie, gdy pomagałam jednemu chłopcu spakować piórnik, “wychowawczyni” wyrwała mi go z rąk i swoim zwyczajem wrzuciła byle jak do plecaka malucha. Dziecko bardzo zestresowało się tą sytuacją. Ja byłam w szoku.

    Kolejna sprawa: DZIENNICZKI UCZNIOW. SA BLEDNIE UZYWANE przez nauczycieli czy np. logopedów. Zebrałam dzienniczki moich uczniów w celu wpisania im pochwał i przy okazji zauważyłam co tam wypisują inni dorośli.

    Po prostu piszą o swoich problemach!!!! O tym, że nie mają umiejętności ani wiedzy dotyczącej pracy z dziećmi. Jest to absolutnie żenujące. Niektóre uwagi są napisane ręką ucznia i tylko podpisane przez nauczyciela. Żenujące tortury.

    Przykładowa uwaga: “Michał chowa się za drzwi, rozśmiesza kolegów, ucieka z zajęć…jeśli będzie kontynuował swoje zachowanie, nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach logopedycznych”.
    Zrzucanie odpowiedzialności na rodziców. Infantylność. Niedokształcenie.

    Wszystkie te działania nauczycieli są niezgodne z tym czego uczą mnie- przyszłą nauczycielkę.
    Dlatego nie wyobrażam sobie zacząć pracować w tak zepsutym środowisku, na pewno byłabym mobbingowana.

    Podsumowując, JESTEM PRZECIWNA WPROWADZANIU OBOWIAZKU SZKOLNEGO DLA DZIECI W WIEKU 6 LAT. DLA WIEKSZOSCI DZIECI POJSCIE DO POLSKIEJ SZKOLY TO KONIEC DOBREGO DZIECINSTWA LUB POGORSZENIE GO. DLATEGO WARTO ODDALIC TE CHWILE. A NAJLEPIEJ UNIKNAC JEJ I UCZYC DZIECKO INDYWIDUALNIE W DOMU.

  227. 28 listopada 2008, 09:21:01jola12-72

    Witam zgadzam się z wami tak samo jestm przeciwna by moja córka w wieku 6 lat poszła do szkoły bo wiem co ją czeka i wiem że nie poradzi sobie i tak jest wiele innych dzieci miałam taki problem z miom synkiem który poszedł do pierwszej klasy i miał 7 lat i taraz ledwo sobie radzi bo ma duże braki.Ale widzę że pani minister nie przejmuje się tym co rodzice mają zrobić i jak zawsze to niech oni się martwiąjak sobie nie poradzą.Ale pani minister zapomniała chyba o pewnym problemie który spodka nasze dzieci za kilkanaście lat bo według naszego prawa dzieci mają obowiązek nauki do 18 lat. A jak przyspieszą edukację szkolną o rok to nasze dzieci skończą edukację mając 17 lat i co będziemy płacić kary??? Wiem coś o tym bo miałam problem taki że moja córka jest niepełnosprawna i kończąc gimnazjum z zalecenia Poradni Psychologiczno- pedagogicznej miała możliwość podjęcia tylko w dwuch kierunkach Technikum które nie ma praktyk lub liceum no i tu zaczeły się problemy bo szkoły nie chcą dzieci takich które napisały test gimnazjalny żle i mają za mało punktów.Może niech pani minister zajmie się lepiej takimi sprawami bo gdyby nie pomogło mi MINISTERSTWO PRAW DZIECKA moje dziecko by nie uczęszczło do żadnej szkoły bo to jak ministerstwo mi powiedziało to nie jest ich problem a kuratoria olewają takie dziecitylko poinformowano mnie że jak się nie będzie kształcić dalej to karę będę płaciłai tak samo będzie z naszymi sześciolatkami bo licząc mając 11 lat będzie jak skończy podstawówkę potem 14 lat jak gimnazjum a następnie 3 lata np. liceum i co potem???Potem kary jak chcą żeby nasze dzieci pracowały to przecież według prawa są młodociani i nie dostaną pracy tylko zasilą Urzędy pracy a dlaczego nie zlikwidować 3 klasy w gimnazjum to to samo wyjdzie???Nasze państwo nie myśli o naszych dzieciach tylko o sobie a jak się chcemy porównywać do innych krajów to tam poziom edukacji jest niższy niż u nas niestety i to o wiele i nadal robi to państwo że nasze dzieci to mają być encyklopedie a nie uczymy dzieci tego jak mają żyć i poradzić sobie w tym życiu Może także pani minister zajmie się też tym żeby dzieci były bezpieczne w szkole a nie jak się widzi to bezpieczeństwo w szkołach jest katastrofalne.Pozdrawiam i jestem przeciwna temu by moja córka ma iśc do szkoły w wieku 6 lat

  228. 28 listopada 2008, 10:57:53Olek

    Skoro, jak się chwalą, mają zabezpieczone jakieś (bo sami nie wiedzą, jakie) pieniądze. To proszę bardzo, niech je przekazują szkołom i przedszkolom, na pewno się przydadzą :) Po co MARNOWAĆ te pieniądze na tworzenie jakichś hybryd, tych mini-niby-nito-przedszkoli przy szkołach - są już przedszkola, są już szkoły.

  229. 11 grudnia 2008, 09:30:43andrzej

    WITAM!
    JESTEM PRZECIWNIKIEM TEGO TYPU REFORM, ktore nie sa poparte na naszych polskich doswiadczeniach (obyczaje kulturowe, mentalnosc itp. - przeciez te czynniki sa podstawa dla sukcesu), bez dobrze przmyslanej i opracowanej strategii (albo likwidujemy szkoly, bo ich jest zaduzo albo teraz bedziemy budowac, bo okazuje sie, ze brakuje miejsc itp.) na cale pokolenia, bez analizy skutkow naszych polskich specjalistow w tej dziedzinie (psychologow i pedagogow itp. - zobaczcie na statystyke, np. jak wzrosla liczba dzieci dyslektykow). Nie mozemy wzorowac sie na kulturach, ktore sa nam obce, bo przeciez obecny polski system oswiaty dobrze funkcjonowal i funkcjonuje. DLACZEGO KTOS CHCE TO ZNISZCZYC? KTO BEDZIE ODPOWIEDZIALNY ZA FIASKO? !!! MY RODZICE I PRZEDE WSZYSKIM NASZE DZIECI BEDZIEMY KONCOWYMI BENEFICJENTAMI!!! ZOBACZCIE CO SIE DZIEJE W POLSKICH SZKOLACH (PRZEMOC, NARKOTYKI, SEKS ITP.) I NA TO MAJA PATRZEC MALUCHY??? CI NIEODPOWIEDZIALNI LUDZIE PISZA REFORMY, BO MUSZA WYKAZAC SIE PRZED WYBORCAMI I W SWOICH PARTIACH, A TAK NAPRAWDE MAJA NAS I NASZYCH DZIACI “GDZIES”, ICH DZIECI NIE CHODZA DO SZKOL PUBLICZNYCH, A NA TAKI LUKSUS NIE KAZDEGO STAC.
    POZDRAWIAM I SPRZECIWIAM SIE BY MOJ SYN I CORKA SZLY OD 6 LAT DO SZKOL!!!!!!

  230. 08 stycznia 2009, 12:44:21wkurzony Rodzic

    Powiem krótko. Miały być “CUDA”!!! I są cuda na kiju!
    Trzeba pogonić tę bandę nieudaczników z PO. Skąd te 52% poparcia dla POpaprańców. PiS też nie jest wiele lepszy, ale podejrzewam, że reformy tej by nie przeprowadził i na pewno i nie tak.
    Za bardzo jest uzależniony od środowisk katolickich i ojca Rydzyka. A widać liberałowie, który powinni nam dać wolność są przedsionkiem totalitaryzmu.
    Precz z tą hołotą!!!!! i 52 % idiotów popierających zamach na moje dziecko!
    Każdy kto zamierza się bezpośrednio lub pośrednio na moje dziecko jest moim osobistym wrogiem!

  231. 08 stycznia 2009, 12:58:02m.

    polityczne wycieczki sobie daruję, bo nie o polityce mówimy, ale o dzieciach. niewątpliwie jednak nic tak nie boli i nie zapada w pamięć jak krzywda dziecka- a pogorszenie jego sytuacji jest krzywdą. żadne tłumaczenie problemami emerytaymi i gospodarczymi za 15 lat tego nie zmieni. Hall głupio-mądrze mówi, że w 2012 r. “bezwzględnie” wszystkie 6-latki trafią do szkół- bezwzglednie to na to, co jeszcze zrobi my rodzice kilku pokoleń dzieci (ur.od 2002 do 2006 conajmniej) zapamiętamy na kogo nie głosować i kogo do pracy do Sopotu do swojej prywatnej szkoły z majątkiem za darmo użyczanym przez miasto Gdańsk posłać…

  232. 08 stycznia 2009, 13:14:25wkurzony Rodzic

    Ja na PiS nie namawiam. Wręcz przeciwnie. Zalecam daleko idącą uwagę. W PiS tez są osoby popierające tę reformę. PiS miał w programie posyłanie szeciolatków do szkół.
    Jedynymi partiami wyraźnie niesprzeciwiającymi jest UPR i LPR, kto jeszcze? Bo te dwie partie dla mnie odpadają.
    Przedstawiłem fakty. PO to wróg polskiego narodu, bo kto jest wrogiem polskich dzieci jest wrogiem narodu!
    Zwróćmy uwagę na te 52%, które są albo bezmózgami, albo też wrogami polskich dzieci i wrogami narodu polskiego.
    Na kogo mamy głosować, nie wiem. SLD też odpada.
    Oto tragizm naszej sytuacji.

  233. 10 lutego 2009, 14:14:34m.

    MEN w ramach oszczędności zaoszczędziło najwięcej dla budżetu państwa, rząd najwięcej zaoszczędzi na opiece społecznej i edukacji. Przykre jest, że tym samym oszczędza się na najsłabszych, najbardziej potrzebujących i na dzieciach (zamiast np. na odprawach i pensjach w spółkach skarbu państwa). Koszty takiego postępowania my rodzice kolejny raz będziemy musieli ponieść sami. Nierzadko zdając sobie sprawę, że szkoła jest miejscem, gdzie dzieci spędzają większą część dnia, jeżeli rodzice pracują, zdecydujemy się na wydanie ogromnych kwot na “dobrą szkołę”- chociaż płacimy podatki i opłacamy pensje ludzi, którzy działają na szkodę naszych dzieci! Te pieniądze molglibyśmy wydać na coś co nasze dzieci interesuje, cieszy, zamiast na plac zabaw przy szkole, papier ksero dla dyrektora czy kredę…
    Protest i wola zwrócenia uwagi na problemy polskiej edukacji miały m.in. spowodować podniesienie standardów nauczania, warunków w szkołach- szczególnie w szkolnictwie publicznym. Bardzo chcieliśmy, żeby sformułowanie “szkoła publiczna/państwowa” przestało się stereotypowo kojarzyć z “najbiedniejsza/ zło konieczne”. Tymczasem jak widać z postępowania MEN i Minister Hall nie możemy już się łudzić, że w reformie chodziło o dzieci w którymkolwiek zamyśle pomysłodawców, o dzieci w szkołach publicznych.
    Reforma nie ma pieniędzy, nie ma poparcia społecznego, nie ma poparcia ekspertów, nie ma poparcia większości samorządów, nie ma solidnych podstaw pedagogicznych, nie jest poparta ani żadnymi badaniami, ani pilotażem. Reforma ma za to Minister Hall. A co takiego ma Hall, że Tusk, Olejniczak, Borowski jej ulegli?
    Jedyne co stoi za tą reformą to:
    - wola rządu oraz lewicy popierającej ustawę w ramach koalicji antyprezydenckiej, aby
    młodzież szybciej trafiała na rynek pracy (zamiast na studia) i płaciła podatki
    - ambicja Minister Hall i jej najbliższych podwładnych
    - wieloletnie zaniedbania samorządów i państwa na polu rozszerzania dostępu do
    przedszkoli dla najmłodszych dzieci
    - lekceważenie znaczenia możliwości powrotu do pracy kobiet po urlopach wychowawczych
    - miesiąc przed ustawą uchwalona podstawa programowa w ramach zaspokojenia potrzeb
    rynku wydawniczego (wymiana wszystkich podręczników)
    - rezygnacja z programu darmowych podręczników dla wszystkich uczniów klas 1-szych
    szkół podstawowych i gimnazjów
    - łatwiejsza niż dotąd procedura likwidowania szkół i przekazywania ich w prywatne ręce lub
    gdy nie będzie chętnych sprzedaży budynków
    - podniesienie rangi szkolnictwa prywatnego wobec przepełnienia i niedofinansowania
    publicznych szkół i przedszkoli
    - brak zapisów w ustawie zmuszających oragny prowadzące szkoły do zapewnienia w
    określonym czasie określonych warunków dla najmłodszych dzieci

    Poza ambicją K. Hall- która będzie kosztować nas i nasze dzieci wiele stresów i pieniędzy- każdy argument sprowadza się do korzyści finansowych, ekonomicznych. Problem polega na tym, że nie są to korzyści dla rodziców i dla dzieci. Niech PO, SLD i LiD nie liczą na głupotę, krótkowzroczność i słabą pamięć polskich rodziców, dziadków, cioć i wujków dzieci z lat 2002-2006. Krzywda, jaką wyrządza się dziecku i przy tym lekceważy prośby i tłumaczenie rodziców, a także eskpertów zajmujących się edukacją i rozwojem dzieci, nie idą w zapomnienie. Nie będziemy pamiętać już Waszych haseł wyborczych, ale twarze, nazwiska i uczucia jakie w nas wzbudziliście tak. Conajmniej do następnych wyborów. Jak dzieci dorosną opowiemy im własną historię cudu kolejnej RP, też Was zapamiętają.
    Ten kryzys będzie dla nas kryzysem zaufania do systemu demokracji w Polsce, do instytucji RPO, RPD, TPD i wielu innych organizacji, które powinny stać na straży naszych praw. Uczycie nas, że przed rządem i państwem trzeba się bronić, nie pokładać w nich żadnej nadziei, występować do Trybunału, do Strasburga i zagranicę o pomoc. Znowu jest “my” i “oni”. Przekonacie się czy było warto.

  234. 17 grudnia 2009, 17:56:10Basia

    Widzę, że wpisy są tutaj już dość odległe. Może jednak kogoś to zainteresuje. Jestem nauczycielem, dowiedziałam się kilka dni temu , że szkoły będą miały obowiązek (do końca lutego) zachęcać rodziców dzieci sześcioletnich , by Ci oddali swoje pociechy do klas pierwszych od września 2010 roku. Czyli już nie do zerówek. Jest to przykre, że my musimy namawiać i zachęcać rodziców do tego, do czego sami nie jesteśmy przekonani. Wiele źródeł psychologicznych mówi, że dziecko 6-cio letnie nie osiąga jeszcze dojrzałości szkolenj. Poza tym szkoły w żaden sposób nie są przygotowane na przyjmowanie 6-cio latków do klas pierwszych. Tylko niewielki procent sześciolatków ma odpowiednią dojrzałość do podjęcia obowiązków jako uczeń.
    Sądzę, że te działania wynikają z tego, iż bardzo niewielu rodziców dzieci sześcioletnich zdecydowało się posłać we wrześniu dzieci do klas pierwszych. Ministerstwo więc się nie spisało, to nauczyciele dostaja po uszach i czy im się to podoba, czy nie , czy szkoły są przygotowane czy nie, mają zachęcać by w następnym roku dużo więcej sześciolatków trafiło do klas pierwszych. Kto by tu myślał o dobru dziecka. Moim zdaniem, jest to skandal.
    Ciekawi mnie też, czy jest jakaś możliwość wpłynięcia na Ministerstwo, by zmieniło swoje stanowisko. Sama mam troje dzieci i jestem daleka od posyłania dziecka sześcioletniego do szkoły.

  235. 21 grudnia 2009, 00:27:17Rumba Milagros

    W jakim mieście, lub w którym województwie dostali PAństwo takie wytyczne?

  236. 01 stycznia 2010, 20:48:18skorska

    może mądralińska z rządu będzie prowadzać do szkoły i przyprowadzać moje i nie tylko moje dzieci. Szkoły chorej i jak zwykle nie przygotowanej do takiej głupoty, a co po lekcjach świetlica od 6 do 17 to w moim przypadku czy ktoś z tych nygusów na górze tyle pracuje:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

  237. 04 stycznia 2010, 02:04:43mamawpracy

    Ja myślę, ze takie naciski będą wszędzie. Pamiętam ubiegłoroczne spotkania na warszawskim Bemowie zachęcające do posłania dzieci do zerówek szkolnych - zebrania wyreżyserowane według wspólnego schematu i uczestniczyli w nich pracownicy odpowiedzialni za edukację w Gminie.To była niezła szopka. Myślę, że w tym roku przygotuja się lepiej do spotkań, bo w ubiegłym za dużo było niewygodnych pytań niezadowolonych rodziców i czasem te spotkania się trochę wymykały spod kontroli. Tylko zastanawia mnie skąd wezmą się miejsca dla kolejnych klas pierwszych i zerówek w szkołach. Nie widzę, żeby którąkolwiek szkołę rozbudowano, a dwie zmiany funkcjonują już od lat. więc jest chyba jedno wyjście - zwiększenie liczebności klas. Średnio było ok 26 ucznów, więc trzeba będzie stworzyć klasy znacznie liczniejsze. Innego wyjścia nie widzę.

  238. 06 stycznia 2010, 00:05:02Pawel K.

    Pani Basiu,

    cyt.: “Jestem nauczycielem, dowiedziałam się kilka dni temu , że szkoły będą miały obowiązek (do końca lutego) zachęcać rodziców dzieci sześcioletnich ”

    prosiłbym o podanie z jakiego źródła prawa wynika ten obowiązek? czy rodzice nie zatrudnieni w szkole mogą sprawdzić te przepisy w Dzienniku Ustaw lub Monitorze Polskim?

    rozumiem, że jest on niezależny od tego, w jakim mieście Pani pracuje (ad Rumba Milagros)

    Pozdrawiam

Skomentuj