Wiadomości
Komentarze
Forum

Opinia dr Marty Kochan-Wójcik, opublikowana w serwisie www.jaksiebawic.pl


Projekt ustawy zakładający obniżenie wieku szkolnego i obowiązkowej edukacji dzieci sześcioletnich w szkołach budzi wiele wątpliwości, zarówno w rodzicach przyszłych sześciolatków, w nauczycielach, jak i specjalistach zajmujących się edukacją najmłodszych.

Wątki poruszane w dyskusjach wokół tego temat dotyczą po pierwsze przygotowania zaplecza techniczno-opiekuńczego dla sześciolatków w szkołach podstawowych: chodzi tu głównie o zapewnienie odrębnych sal przystosowanych do edukacji i obsługi dzieci sześcioletnich, w tym posiłków, opieki w godzinach pracy rodziców i dodatkowych zajęć. Dla wielu szkół podstawowych to ogromna trudność organizacyjna (także czasowa i ekonomiczna).

Po drugie – wielu rodziców ma wątpliwości dotyczące zapewnienia poczucia bezpieczeństwa i komfortu sześciolatkom w szkole, szczególnie gdy te miałby tam spędzać po 7-9 godzin dziennie (jak ma to miejsce dziś w przedszkolach). Problem dotyczy tu zatem nie tylko zaplecza technicznego, ale i np. oddzielenia maluchów od dzieci starszych, szkolnego zgiełku. Pytanie, na ile szkoły zdążą się do rozwiązania tego problemu dostosować w czasie zaplanowanym przez autorów projektu?

Po trzecie – przygotowanie kadry pedagogicznej. Dotychczas nauczyciele dzieci sześcioletnich to nauczyciele nauczania przedszkolnego, przygotowani metodycznie do pracy z najmłodszymi. Natomiast edukacją siedmiolatków zajmują się nauczyciele nauczania zintegrowanego, kształceni do pracy z dziećmi w klasach I-III. Ma to związek ze zmianą rozwojową dokonującą się pod koniec 6 roku życia w umysłach maluchów i przejściem przez nie w kolejne stadium rozwoju myślenia. Inaczej zatem pracuje się z sześciolatkami, a inaczej z dziećmi powyżej 7 roku życia. Uwzględnienie tej specyfiki rozwojowej to warunek powodzenia pierwszego etapu edukacji. Mimo że wielu nauczycieli może obecnie pochwalić się kwalifikacjami zarówno do nauczania przedszkolnego, jak i zintegrowanego, nie jest to sytuacja powszechna. Zatem problem jest zasadny – przygotowanie nauczycieli nauczania zintegrowanego do pracy z sześciolatkami czy zatrudnienie nauczycieli przedszkoli – tylko skąd ich wziąć, jeśli już dziś ich w przedszkolach brakuje, a planujemy obowiązkową edukację przedszkolną pięciolatków (czyli w efekcie zwiększenie ilości dzieci w przedszkolach)? Czy da się to ponownie zorganizować w tak krótkim czasie?

Wreszcie wątek najważniejszy – dotyczący gotowości sześciolatków do podjęcia edukacji szkolnej. Obniżenie edukacji szkolnej nie może odbyć się przez przesunięcie treści obecnie realizowanych w klasie I do poziomu klas zerowych. Wynika to, jak już wcześniej wspomniałam, ze specyfiki rozwoju intelektualnego małego dziecka. Przeciętny sześciolatek nie jest gotowy do rozumienia pojęć wykorzystywanych w edukacji siedmiolatków. Zderzenie go z wiedzą nie na jego poziomie skutkuje lękiem, poczuciem bezradności, niechęcią wobec nauki i szkoły. Oczywiście nikt wprost nie zakłada przesunięcia treści edukacyjnych z klasy I do zerowej, jednak praktyka szkolna pokazuje niestety często co innego.

Wątpliwość staje się tym większa, że projekt nowej podstawy edukacji wczesnoszkolnej nie został oparty na badaniach dotyczących możliwości i wiedzy obecnych przedszkolaków i dzieci w klasach I-III, choć w wypowiedziach twórców pojawia się argument o inności dzisiejszych dzieci od poprzednich pokoleń, dzieci wychowywanych w dobie dostępu do nowoczesnych technologii i informacji. Hipoteza podejmowana niejednokrotnie w świecie nauki, jednak brak jej rzetelnego przełożenia badawczego. Szczególnie gdy ma dotyczyć tak istotnych zmian w edukacji. Mam tutaj osobiście wiele wątpliwości.

dr Marta Kochan-Wójcik
psycholog

Skomentuj