Wiadomości
Komentarze
Forum

W dzisiejszym „Dzienniku” znajduje się artykuł „Tylko garstka 6-latków pójdzie do szkoły”, który mówi o niespójności nowego programu nauczania z rozłożeniem obniżenia wieku szkolnego na trzy lata:

„To nie ma sensu” – mówi Małgorzata Barańska, nauczycielka z Trójmiasta. Dlaczego? Bo ministerstwo właśnie podpisało nowe programy nauczania, a wydawcy przygotowują podręczniki tak, aby były dostosowane do rozwoju sześciolatków. „Teraz okazuje się, że niepotrzebnie, bo w pierwszych klasach znajdą się prawie wyłącznie siedmiolatki” – mówi Barańska.

Ten sam problem dotyczy ostatniego roku przedszkola. Opracowany przez ministerstwo program dla pięciolatków będą realizowały sześciolatki.

Opozycja zarzuca MEN marnotrawstwo pieniędzy i narażanie rodziców na niepotrzebne wydatki na nowe podręczniki. „MEN się skompromitowało i kompletnie nie przemyślało reformy” – mówi Sławomir Kłoskowski z PiS.

Z zarzutami nie zgadza się wiceminister edukacji Zbigniew Marciniak. Twierdzi, że podręczniki były szykowane dla najzdolniejszych sześciolatków, bo oni mieli trafić do szkół. Podobnego zdania jest poseł Cezary Urban z PO. „Program jest uniwersalny i dla sześciolatków, i siedmiolatków, więc siedmiolatki nie stracą” – mówi.

Mamy wobec tego pytanie: z czego wiceminister chciałby uczyć mniej zdolne sześciolatki? Czy do 2012 r. powstanie program dla „mniej zdolnych” i podręczniki do niego?

Brak powiązanych artykułów.

46 komentarzy do “Najzdolniejsze sześciolatki”

  1. 12 sty 2009, 22:26:48m.

    A to ciekawe co mówi wiceminister- skoro wg harmonogramu MEN do szkoły miały w 2009 r. pójść 6-latki urodzone pomiędzy styczniem a kwietniem 2003r., a podręczniki były przygotowywane dla najzdolniejszych 6-latków, czy to oznacza, że cała reszta dzieci z rocznika 2003 jest mniej zdolna, by nie rzec- głupsza? Czy można dalej posunąć tok myślenia wiceministra- że reforma jest tylko dla najzdolniejszych dzieci, najzdolniejszych rodziców i najzdolniejszych nauczycieli i samorządów i przygotowana została przez najzdolniejszego ministra zapewne…? Super! tylko co z tą całą resztą?!

    Najzdolniejsze sześciolatki do tej pory trafiały do szkół bez problemów i po prostu uczyły się w klasach pierwszych z 7-latkami. MEN uznało jednak, że statystycznie za mało wykazujemy tych zdolnych dzieci, dlatego nakazem w ustawie zapewniło sobie odpowiedni procent zdolnych dzieci w roczniku…
    W roku 2010 będzie jeszcze więcej najzdolniejszych 6-latków, bo aż 2/3 rocznika, dzieci urodzone od stycznia do czerwca 2004 pójdą obowiązkowo do klasy 1-szej…. A w 2011 już wszystkie 6-latki będą najzdolniejsze! Ha! Jak to prosto można mądrość zaszcepić w narodzie…

  2. 12 sty 2009, 22:30:54grażka

    Może Pan Minister powinien przeczytać podstawę programową dla klasy I? Tam jest mowa o dziecku o „przeciętnych możliwościach – na stronie 4.

  3. 13 sty 2009, 10:00:05Karolina

    Marciniak kłamie. Do szkół miały iść najstarsze, a nie najzdolniejsze sześciolatki.
    Czy w Polsce nie można pociągnąć urzędnika do odpowiedzialności za kłamstwo?
    Co to za kraj?

    Bywa, że naprawdę wybitne dzieci we wrześniu mają 5 lat i 364 dni. Brakuje im dnia do ukończenia 6 lat. I tym dzieciom nie można – w myśl obowiązujących przepisów – przyspieszyć obowiązku szkolnego. Tymczasem teraz okazuje się, że wszystkie dzieci z kolejnego rocznika urodzone w 1 kwartale roku są z mocy prawa najzdolniejsze. Trzymajcie mnie!

  4. 13 sty 2009, 10:54:39Zrozpaczona mama

    co to ma być jakaś selekcja naturalna?
    o co tu chodzi?
    z dnia na dzień nowe informacje które jeszcze bardziej rozdrażniają rodziców, a nie uspokajają może niech lepiej już nic nie mówią tylko zajmą się dopracowaniem tego co już wymyślili.
    myślienie im nie wychodzi najlepiej a wyrażanie tego co wymyślili jeszcze gorzej.

  5. 13 sty 2009, 14:07:37magdalena

    racja! przydałyby się im lekcje dyplomacji, retoryki, logiki, PR i mediacji… najzdolniejszymi dziećmi w swoich rocznikach to oni nie byli z pewnością ;-)

  6. 14 sty 2009, 14:27:11mamusia

    drodzy rodzice,

    szkoda naszych nerwow i szkoda naszych staran bo i tak wyszlo na ich:(

    jak zrozumialam to moje dziecko urodzone pod koniec 2004 roku bedzie chodzilo do zerowki a jej kolezanka/kolega z poczatku roku do pierwszej klasy? czyli bedzie tak ze dzieci z tego samego rocznika nie beda uczyc sie jednoczesnie w tej samej klasie! czyli beda dzieci lepsze i gorsze w zaleznosci od punktu widzenia. Po co komplikowac? skoro juz znamy „dead line” czyli rok 2012 to po co mieszac rodzicom w glowach!? niech do roku 2012 odbywa sie wszystko starym systemem a od 1 wrzesnia 2012 nowym systemem! dotej pory bywalo tak ze zdolniejsze 6-latki trafialy wczesniej do szkoly bo byly predysponowane do tego zeby o rok wczesniej zaczac naukę w kalsie 1? umowmy sie z nie kazde dziecko urodzone miefdzy styczniem a kwietniem bedzie gotowe na pojcie do szkoly i odwrotnie nie kazde dziecko z konca roku bedzie nie gotowe! wiem wiem to ode mnie zalezy czy moje dziecko pojdzie do szkoly o rok wczesniej czy nie bo szczesliwie (albo nieszczesliwie zalezy jak na to popatrzec – bo to na naszych dzieciach robią eksperyment) jest urodzone pod koniec roku 2004!

    ugh.. i teraz czy poslac rok wczesniej zeby juz szlo nowym systemem bo tak czy siak po roku 2012 na ten system trzeba sie bedzie przelaczyc czy dac dziecku rok dluzej dziecinstwa? czy w persektywie lat które przeznaczamy na edukacje dzieci to zamieszanie nie bedzie mialo ujmenych skutkow!

    a to czy zdolne mniej lub bardziej to i tak w tym momencie nie ma znaczenia!

  7. 16 sty 2009, 15:48:28wiera555

    O co chodzi w tych wszystkich dzialaniach MEN? Podstawa programowa podpisana – oczywiście do reformy, której nie ma. Przygotowane nowe podręczniki. Jakoś nie przekonuje mnie tłumaczenie, że są one ” dla najzdolniejszych sześciolatków” czyli 7-latki „nic nie stracą”. Po prostu Pani Hall i jej ekipa chce postawić na swoim i tylnymi drzwiami zrobić cokolwiek, by reforma jakoś jednak zaistniała. Przepychanka – czyje będzie na wierzchu w ostatecznym rozrachunku: rodziców czy Pani Minister….
    Co to za kraj, gdzie bezkarnie minister może robić takie rzeczy – w dodatku bez konsekwencji. A to Polska właśnie….. :(

  8. 16 sty 2009, 20:40:16wkurzony Rodzic

    Trzeba pójść pod MEN i zrobić porządek. Jak górnicy. Ta banda tylko taki język rozumie. Argumentacja nie ma sensu. To nie ten poziom intelektualny i moralny. Nie oceniajmy tej hołoty podług siebie. Zastosujmy język który zrozumieją!!!

  9. 19 sty 2009, 00:32:33sierżant

    przeczytałem podstawę programową dla 1 klasy…..moi drodzy, wskażcie mi który punkt wymaga od dziecka być najzdolniejszym….moja 6-latka choć do przedszkola nie chodziła jakoś nie ma problemu z żadnym ww punktów. A może drodzy rodzice to nie problem w naszych dzieciach tylko w nas samych, a zwłaszcza w tych wszystkich zwolennikach – : róbta co chceta, bezstresowego wymagania i tych wszystkich innych nowoczesnych bzdur. Prawda jest taka, że jak się od dziecka przez 6 lat się niczego nie wymagało ani nie stawiało żadnych poprzeczek to sobie nie poradzi….a program 1 klasy jest według mojej oceny dla dzieci wręcz zacofanych.

  10. 19 sty 2009, 09:30:45marek

    A ja teraz zachowam się jak modelowy ośmiolatek, który patrząc na efekty edukacyjne powinien wyciągnąć – ” wnioski z przesłanek zawartych w tekście ”

    Stwierdzam,że :
    - Pan sierżant ” nie dobrał właściwej formy komunikacji w sytuacji społecznej ” – bo nie przedstawił konkretnego zapisu podstawy, która byłaby dla dzieci zacofanych

    Nie zgadzam się z Panem sierżantem,że jego córka 6 – letnia : rozumie sens kodowania i dekodowania, posługuje się ze zrozumieniem określeniami : wyraz, głoska, litera, sylaba, zdanie.

    Czy Pana córka na pewno rozumie sens kodowania i dekodowania, czy umie to robić ?

    Jeżeli tak to powinna zapisywać wyrazy i korzystać z całego alfabetu, wyróżniać wszystkie głoski w wyrazach. Proszę spróbować z córką wyróżnić głoski w wyrazie kijek, wrzesień, sierżant. Gimnazjaliści mają z tym problem, ale 6 – letnia Pana córka nie ?

    My natomiast z p. 5 Edukacji społecznej dla nowej pierwszej klasy ,wyciągamy wnioski z przesłanki 1) ” potrafimy odróżniać, co jest dobre, a co złe w kontaktach z dorosłymi, wiemy,że warto być odważnym , mądrym i pomagać potrzebującym, wiemy, że nie należy kłamać lub zatajać prawdy .
    Zatem dyskutujemy, stawiamy wymagania w stosunku do MEN i posłów, odkrywamy prawdę o reformie itd.

  11. 19 sty 2009, 09:43:23Beata L.

    do sierżanta:
    twoja 6-latka nie ma problemu z opanowaniam obecnie obowiązującego programu dla klasy „O”. Program ten nie był radykalnie zmieniany od wielu, wielu lat. Wypróbowano jego założenia na kilkunastu rocznikach 6-latków: i tych zdolniejszych, i mniej utalentowanych. Ale (o ile nie jesteś jasnowidzem) nie możesz mieć bladego pojęcia, jak twoja latorośl poradziłaby sobie ze zreformowanym programem dla klasy pierwszej. Dopóki ktoś nie przetestuje nowej podstawy „na żywym organizmie”, to i najtęższe umysły z dziedziny oświaty mogą co nawyżej liczyć na to, że uczniowie sobie z tym poradzą.

  12. 19 sty 2009, 10:29:04sierżant

    Pani Beato…ma pani rację …moja wypowiedź bazuję na nowym programie , który ma wejść od nowego roku szkolnego. Zgadzam się z Panią , że jest on bardzo podobny do dawnego dla „0″. I nie wiem czy jestem porostu szczęściarzem, którego córka jest geniuszem, czy też ten program nie wnosi większych zmian poza tym że wcześniej był dla 0 teraz dla 1.

    Przepraszam jeśli kogoś uraziłem….gdyż tak naprawdę nie o to chodzi i cały ten galimatias ma też inne oblicze. Konkretnie.
    - Co zrobi dyrektor, do szkoły którego zgłosi się powiedzmy tylko 1 dziecko 6 letnie??? nie ma prawa odmówić przyjęcia….więc dokooptuje je do 7 latków ( czyli dzieci które w tej chwili są w zerówce). I ok jeśli o mnie chodzi to o poziom wiedzy mojej córki się nie martwię…ale wiedza to nie wszystko…pozostaje jeszcze aspekt jednak różnicy wieku , która do wieku 10 lat ma duże znaczenie. wszyscy wiemy że dzieci są bardzo okrutne…i jedynemu w klasie 6 latkowi , docinkami mogą obrzydzić szkołę na długie lata. Niby przyziemna sprawa ale też ważna.

    A co do pana marka to skąd ma pan informacje o tym :kodowaniu i dekodowaniu… w zał.1 do ustawy (czyli mówiącym o tym co dziecko powinno umieć po przedszkolu) – nie znalazłem nawet słowa na ten temat , proszę wskazać dokladnie o czym panb mówil.

  13. 19 sty 2009, 11:37:03marek

    Napisał Pan , iż przeczytał Pan podstawę do klasy pierwszej – przytoczyłem więc fragmenty właśnie z nowej podstawy dla klasy pierwszej i trzeciej. Proszę dobrze przeczytać. ( to załącznik drugi ) A potem Pan napisał , że czytał Pan załącznik 1 – a to nie jest pierwsza klasa tylko przedszkole.

    Nowy program, który ma wejść od września do klas pierwszych z sześciolatkiem jako uczniem tej klasy jest zupełnie inny niż program obecnej klasy ” O „. To program, który obecnie realizowany jest z dziećmi siedmioletnimi. Troszeczkę Pan namieszał.

    Larum podnoszą właśnie pedagodzy, którzy w nowej podstawie dla klasy pierwszej widzą wiele zagrożeń. Ja też.

    Jeżeli czytał Pan załącznik pierwszy to jest to program dla przedszkoli , czyli dzieci do 5 roku życia. Nie jest zatem to program dla sześciolatka. Są to wymagania stawiane przed dziećmi kończącymi przedszkole, a więc wchodzącymi w szósty rok życia. Dalej te dzieci spotkają się z zawyżonym pułapem do osiągnięcia w klasie 1, ponieważ zerówek już nie będzie.

    No i ma Pan rację,że jest galimatias sześciolatek razem z siedmiolatkiem. Może być najzdolniejszy jest młodszy i tyle, dzieci poradzą sobie z młodszymi natychmiast. Niestety jest to prawda, którą sami obserwujemy, iż dzieci potrafią być wzajemnie okrutne.

  14. 19 sty 2009, 12:57:37sierżant

    Panie Marku…w zał . nr 1 jest jak byk napisane…… w każdym punkcie: ” dziecko kończące przedszkole i rozpoczynające naukę w szkole podstawowej….” czyli idące do 1 klasy podstawowej niezależnie czy 7 czy 6 latek. Tak to rozumiem…jeśli mylę to nich mi ktoś powie o co w tym wszystkim chodzi….natomiast zał. 2 rozumiem jako umiejętności nabywane ( ani już nabyta) podczas nauki w klasach 1-3.

  15. 19 sty 2009, 13:06:20sierżant

    Dodam jeszcze że w p1. Zał nr2 str.5 jest wyraźnie napisane: „uczeń kończący klasę I…” A zatem umiejętność kodowania i dekodowania ( bez względu na to co to jest-bo przyznam szczerze, że nie wiem) nabywana jest w 1 klasie!

  16. 19 sty 2009, 14:23:25Beata L.

    Panie sierżancie:
    (przepraszam za wcześniejsze „tykanie” – trochę się obraziłam za bycie matką „zacofanego” dziecka).
    Reforma ma polegać m.in. na tym, że I klasę będą kończyć dzieci w wieku Pańskiej córki, a do zerówek zostaną posłane 5-latki.
    A jako matka prawie 7-latki, która ma być w przyszłym roku szkolnym uczona wg nowej podstawy programowej dla klasy I, wcale nie jestem pewna, czy zdobędzie ona wszystkie wymagane umiejętności (np. rozpozna architekturę zieleni; po wysłuchaniu w skupieniu muzyki wyrazi doznania werbalnie i niewerbalnie; wymieni warunki niezbędne do rozwoju roślin i zwierząt; będzie wiedziała, jak zwrócić się o pomoc do weterynarza oraz jak funkcjonują urządzenia domowe; nazwie w obcym języku wszystkie przedmioty z najbliższego otoczenia….).
    Proszę też przeanalizować umiejętności, jakimi mają się charakteryzować absolwenci klas I w zakresie etyki (m.in. nieść pomoc potrzebującym, nie niszczyć otoczenia, zgodnie współpracować, pamiętać o oddawaniu pożyczonych rzeczy itp.) – to katalog pobożnych życzeń i nie znam nauczyciela, który podoła zadaniu wpojenia tych cech wszystkim bez wyjątku wychowankom – i to zaledwie po roku, dwóch nauki.
    P.S. Wzmiankowane kodowanie i dekodowanie oznacza, że dziecko wie, jak zapisać np. słowo „mama” (koduje głoski zastępując je literami) i odwrotnie – jak odczytać litery poprzez wymówienie odpowiednich głosek (i połączenie ich w słowo).

  17. 19 sty 2009, 14:26:56marek

    Właśnie w pierwszej klasie w której będzie uczył się sześciolatek. Zgadza się.

  18. 19 sty 2009, 14:45:30sierżant

    Pani beato…jeszcze raz przepraszam za swoje słowa i pani dziecko także. Myślę, że nasza dalsza przepychanka nie ma sensu.Każda ze stron ma jakieś swoje racje…a ustawodawca i tak zrobi co chce. Zakończę może troszkę ironicznie.

    wprowadźmy system z filmów USA i każmy dzieciom orientować się jedynie w testach typu a b c. Będziemy mieli równie głupie społeczeństwo ale co najważniejsze BEZSTRESOWE:)

  19. 25 sty 2009, 11:49:43sierżant

    To adres strony z książkami do 1 klasy. Błagam Was, nie mówcie że to za dużo dla 6 latka.

    http://www.edukacjapolska.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=19&Itemid=1

  20. 25 sty 2009, 12:17:50grażka

    Ale zdecydowanie za mało dla 7 latka. I dla 6 latka zresztą też :)
    Pojęcia: duży/mały jest dobre już dla 3-4 latków. I czy aby sprawdzić, że dziecko je rozumie, musi pokolorować stosowne obrazki?
    Widać, że to, co akurat mnie podobało się w reformie – czyli brak obowiązku stosowania zesztytów ćwiczeń – poległo pod naporem lobby wydawniczego.

  21. 25 sty 2009, 12:38:40Sierżant

    Do grażki:

    Boże wreszcie jakiś sprzymierzeniec…. Ja też uważam że to za mało….ale to głos przeciwko zdecydowanej większości rodzicom, którzy twierdzą że 6-latek musi być geniuszem aby temu podołać….Pozdrowienia dla Pani

  22. 25 sty 2009, 13:21:53mamusia

    dzieki sierżancie za link! moja czteroletnia corka tez ogladala z nami te kilka stron podrecznika i faktycznie nic skąplikowanego! ale jak zauważlam to raczej kilka pierwszych stron a nie caly podrecznik! w tym roku mam zamiar wszystkie te podreczniki kupic i przewertowac – byc moze mi to pomoze w dokonaniu wyboru czy w 2010 poslac ja do szkoly czy jeszcze zostawic w przedszkolu. Oczywiscie to bedzie jeden z punktow który bede brala pod uwage!
    A tak na marginesie to raczej nie chodzi nam rodzicom czego nasze dzieci beda sie uczyly tylko w jaki sposob i w jakich warunkach. Bo to ze maja uczyc sie pisac i czytac to juz wiemy! moja corka już sylabizuje wyrazy i zaczyna wylapywac literki w wyrazach, nie mowiac juz o rozpoznawaniu wiekszosci liter w alfabecie! podejrzewam ze jesli bedziemy trakowac nauke czyatnia jak zabawe to za rok juz bedzie umiala cos nie cos przeczytac, bo do pisania juz sie zabiera:)!
    Ja sie zastanawiam po co zmieniac stare dobre zwyczjae sprawdzane od wielu lat i dajce efekty, produkowac znowu nowe podreczniki jesli stare sie sprawdzaja? Szczegolnie ze nauczyciele na tych podreczniakch pracuja i znaja je na wylot! Od komfortu pracy nauczycieli zalezy tez to jak nasze dzieci beda sie rozwijały.
    martwi mnie rowniez ze nie rozwijamy „talentów” u naszych dzieci. Bo jak to robic w grupie/klasie 25-30 osobowej. od dawna wiadomo, ze nauczyciel bedzie traktowal osobnika indywidulanie jesli pod jego nadzorem nie bedzie wiecej niz 8 osob! a tak zwane kólk zainteresowan czy to jeszcze funkcjonuje no i oczywiscie jak?
    A juz calkowicie mnie przeraża ten wyścig szczurów od przedszkola!

  23. 25 sty 2009, 14:11:39marek

    Do Pana Sierżanta;

    Problem w tym,że podstawa programowa dla nowej pierwszej klasy w której będzie uczył się sześciolatek i siedmiolatek jednocześnie jest np. w obszarze j.polskiego za trudna dla sześciolatka , a w przypadku matematyki czasami za łatwa. Patrz. przykład podany przez Grażkę. Podstawa jest więc również zła dla siedmiolatków. Jej nierówność podkreślają specjaliści. Pani Grażka nie napisała Panu , iż podstawa jest za łatwa we wszystkim, ale że jest niepoprawnie skonstruowana w tym dokładnie sformułowaniu dotyczącym matematyki. Podany przez Pana link na stronę wydawnictwa , które w ogóle jeszcze nie istnieje na rynku wydawniczym tylko reformę chce wykorzystać dla potrzeb zdobycia tego rynku ( podręczniki – Witaj szkoło – jak widać na stronie to jedyny produkt , który mają ) mówi mi bardzo wiele. Otworzyłem więc te ciekawostki i co widzę ? Nasze dzieci uczą się w szkołach już XXI wieku , w klasach gdzie tablice są od dziesiątków lat zielone ze skrzydłami, ale w podręczniku Edukacji Polskiej na obrazkach dzieci zobaczą klasę swoich babć z tablicą czarną i drewnianą. Moje wnuki dawno już rozpoznają kształty liści w , ale w podręczniku Edukacji Polskiej zdeformowane kształty liści mają dziecko zachęcić do ich nazwania. Widać szybka produkcja i chęć zysku na jakość się nie zamieniła. Z innej strony patrząc , jeżeli podręcznik jest za łatwy , to po co jest . Aby tylko kupić i kogoś dofinansować. Czego nauczy się dziecko jeżeli podręcznik jest za łatwy.

    Panie Sierżancie, nauka w szkole nie polega na realizacji podręczników. Brawo dla Grażki.
    Książka nie nauczy sześciolatka kozłowania piłki.
    Ani książka, ani nauczyciel – bo to wymaga dużej koordynacji. Taką umiejętność opanowują dzieci w trzeciej, czwartej, a nawet w piątej klasie. Sześciolatek zatem musi być genialny w swej sprawności fizycznej jeżeli ma kozłować piłkę kończąc pierwszą klasę.

    Radziłbym porozmawiać z nauczycielami o jakości podręczników oni wiedzą więcej na temat spraw metodycznych.

  24. 25 sty 2009, 18:17:05sierżant

    Panie Marku….

    Panie Marku, to prawda że podręczniki nie nauczą kozłowania…przewrotów w przód w tył i innych ćwiczeń. Moja mała z kozłowaniem sobie nie radzi to fakt….ale nie sądzę żeby nauczyciel wymagał kozłowania na poziomie koszykarza. Co do tych podręczników to owszem może nie są idealne…zwłaszcza dla mnie który pamięta 8 klas i poprzedni sposób nauczania ( uważam że był dobry). Wiem że link który odkopałem jest na stronie wydawnictwa….może i jedynego w tej chwili ale trzyma się (jak sadzę) nowej podstawy programowej) więc i powstaną podręczniki innych wydawnictw o podobnej strukturze. Nauczyciele nie będą mogli stosować starych podręczników bo poprzedni program wymagał od 1 klasisty umiejętności z „0″ której teraz ma nie być. Ja także widzę problem w sytuacji , że 7 latek po zerówce bedzie się nudził…a 6 latek bez przedszkola może mieć kłopoty, ale z drugiej strony jak przeprowadzić taką reformę???

  25. 25 sty 2009, 19:50:04marek

    Porozmawiać z nauczycielami, przygotować pilotażowy program reformy i przeprowadzić pilotaż tam gdzie szkoły są do tego przygotowane i nauczyciele przeszkoleni, ocenić go, wprowadzić konieczne zmiany i wówczas zaproponować nowy program w całym kraju. Proste i typowe dla normalnych ludzi, którzy z szacunkiem traktują obywateli.

  26. 25 sty 2009, 21:21:54Sierżant

    Panie Marku….owszem, ale proszę mi wierzyć że i tak znalazł by się nie mały odsetek rodziców którzy byli by przeciwko…już jesteśmy takim narodem. Prawdą jest, że od czasów demokracji nie wprowadzono ani jednej nowej ustawy, która była by dobra i nie było by trzeba jej za 2 , 3 lata zmieniać poprawiać….To podważa zaufanie narodu i chyba nie ma się co dziwić że ogłoszenie chęci wprowadzenia czegoś nowego wywołuję panikę. W tym całym zamieszaniu życzę Panu, sobie i reszcie rodzicom sporą dozę optymizmu i zdrowego rozsądku.
    Muszę jednak dodać bo nie byłbym sobą…jak coś nie wyjdzie p. Hall to powie przepraszam (albo i to nie) i tyle…a my będziemy mieli kłopot z naszymi pociechami lub sytuacją w jakiej się dzięki Pani Minister znajdą a jej włos z głowy nie spanie….JESTEM ZA ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ KARNĄ (LUB INNĄ) DLA PODEJMUJĄCYCH TAK WAŻNE I KLUCZOWE DECYZJE!!! Za taka kasę nie było by to niesprawiedliwe.

  27. 25 sty 2009, 21:31:53grażka

    Zasygnalizować chciałam problem rozbieżności deklaracji ekspertów od reformy – „dzieci są świetnie rozwinięte intelektualnie” – i zadań dla nich zaproponowanych. Akurat w tym matematycznym zeszycie to rzuciło mi się najbardziej w oczy. Zapomniałam dodać, że wszelkie „szlaczkowanie” – a tego tam pełno – jest zwyczajnie nudne :) Nawet posłuszne i chętnie dziewczynki pytają po kolejnej kartce, czy to trzeba też. :)
    Od ponad roku wmawia się społeczeństwu, deprecjonując przy tym pracę przedszkolanek, że głównym powodem reformy był fakt, że 7 latki muszą się uczyć jeszcze raz tego samego – co nie było prawdą przy starej podstawie. Zresztą, w nowej podstawie programowej – sądzę, że pod wpływem raczej ekspertów z tego forum, do czego MEN nigdy się nie przyzna :) – zapisano spiralną strukturę nauki – czyli utrwalanie, pogłębianie, rozszerzanie treści. Nie liniową edukację, jak na poczatku to wyglądało.
    A co zaproponowano dla przejściowych roczników? Kolejne – jakoś to będzie.

  28. 25 sty 2009, 23:47:17Maja MK

    Eee, no jaki pilotaż?! Prof. Gruszczyk-Kolczyńska(ta jedyna nieanonimowa od podstawy programowej) na nasze pytanie dlaczego MEN nie chce wskazać autorów podstawy i ekspertyzy, badania, pilotaż na bazie których przygotowano podstawę programową odpowiedziała, że… ona od 16 lat bada dzieci i wie lepiej, a my, rodzice, jesteśmy bezczelni zadając takie pytania, nie mamy prawa podważać autorytetów i tylko robimy sensację!
    koniec kropka, ani Hall, która była na tym spotkaniu, ani Krajewska, ani Rzecznik Praw Dziecka nie byli zainteresowani uzupłenieniem odpowiedzi, a wręcz błogo zadowoleni z takiej reprymendy.
    Zaraz też potem padły słowa, że rodzice w Polsce są niewydolni wychowawczo i nie można im zaufać. Aż cud więc, że przez 3 lata jeszcze chcą niektórym rodzicom ufać i pozwalać wybrać czy dziecko posłać do szkoły czy do przedszkola (do powtarzania 5-latków na wszelki wypadek ustawowo, żeby rodzicom przypadkiem w głowach się nie poprzewracało z powodu nadmiaru decyzyjności)… Od 2012r. to już rodzicom ufać nie będzie można, zapewne prof. Gruszczyk to zbadała i wie! Wie, ale nie powie!

  29. 26 sty 2009, 08:31:45marek

    I tutaj chylę czoło w kierunku Pana Sierżanta. Pociągnąć do odpowiedzialności Hall i jej drużynę za to co namiesza.

    Pilotaże się dzieją w każdym „cywilizowanym” kraju. Użyłem tego słowa, bo i zwolennicy tejże reformy przedstawiają argument,że w każdym cywilizowanym kraju 6 latek chodzi do szkoły. Szkoda tylko,że Dania, Finlandia to niecywilizowane kraje. A tak tam ładnie, spokojnie, ba i nawet problemu dysleksji nie mają.

    Pozdrawiam

  30. 30 sty 2009, 10:41:35Dośka

    Witam Państwa serdecznie!

    Mam córeczkę która obecnie ma 2 lata i pięć miesięcy. Uważam, że jak na swój wiek jest zdolna. Umie ładnie malować zachowując proporcje umie policzyć do 10, ale to nie liczenie ze zrozumieniem a tylko wymienianie kolejno po sobie następujących słów. Zna kilka krótkich wierszyków, recytuje je z pamięci. Rozpoznaje kilka literek – prawie GENIUSZ!

    Niestety te wszystkie rzeczy , które jak się z pozoru wydaje dobrze umie, zna – nie koniecznie rozumie. To raczej osłuchowe zdolności. Mądrość na swój sposób.

    I choć taka zdolna, rezolutnia niemalże lepsza od córci Pana „sierżanta” to i tak prawda jedna posyłanie dziecka w wieku 5 lat do szkoły to moim zdaniem zabieranie mu dzieciństwa. Ważne jest to by dzieci nie zraziły się do tego co je czeka w szkole. Moje dziecko w wieku 5 lat posłane do szkoły niestety musiało by dzielić jej mury ze starszymi dziećmi z podstawówki i gimnazjum. Nie wyobrażam sobie takiego małego dziecka wsród szarańczy stanowiącej dzieciaki z gimnazjum. Przepaść wiekowa. Na dzień dzisiejszy innej opcji nie ma, no chyba że za te 3 lata wymyślą jakieś rozwiązanie w tej sprawie, lub opcja druga prowadzanie codziennie dziecka do szkoły oddalonej o jakieś 4-5 km.
    A może najlepszym rozwiązaniem było by dać rodzicą wolę wyboru. To w końcu nasza sprawa, nasze dzieci. My znamy je najlepiej! Ja w każdym razie swojej małej nie zamierzam posyłać przedwcześnie do szkoły.
    Pozdrawiam !

  31. 30 sty 2009, 10:56:18AniaK

    Dośka, ale jak ustawa wejdzie w życie, to akurat Ty niestety nie będziesz miała wyboru :( I to jest w tym najbardziej przykre, przymus i tyle :((
    Dziecko 7 letnie też MUSI iść do szkoły, bo innego wyjścia nie ma, ale to już cały rok różnicy, niby niewiele a wiele, chociaż jak pamiętam swojego 7 letniego chrześniaka, drobniutkiego z teczką na pleckach, zagubionego w tej ogromnej szkole to i ten rok różnicy niewiele dał :( Tym bardziej jestem przerażona.
    Tak jak było powiedziane podczas głosowania, na wsiach do szkół mogą dojeżdżać dzieci które nie ukończyły jeszcze 5 lat, maja 4lata i 9 miesięcy, mój ma w tej chwili 4latka i 7 miesięcy i NIE WYOBRAŻAM sobie mojego synka stojącego samotnie na przystanku, bo np. do szkoły miałby jechać na 10…. Ta reforma to jakiś koszmar, a buntowaliśmy się przeciwko mundurkom, kto by pomyślał, że może być jeszcze gorzej:((((

  32. 30 sty 2009, 11:25:09Dośka

    Aniu!

    To jest straszne bo właśnie uświadomiłaś mi, że w mieście to jeszcze jakoś będzie wkońcu jest zawsze kilka szkół bliżej czy dalej, ale na wsiach faktycznie szkoły oddalone o kilkanaście km – TRAGEDIA!

    Co to za podłe czasy. Ja jak miaam 6 lat to poszłam do zerówki, jedna książka była, jakiś zeszycik na wzorki żeby rączkę wyćwiczyć i zabawa, zabawa….śmiesznie ale naukowo:) I do przedszkola nie chodziłam. Dziś jestem już po studiach i na dodatek pracuję w Dziekanacie:) a więc widzę co się stało przez te kilkanaście lat. Obecni studenci a kiedyś tez przecież 6-latki w zerówce, nieco przesiąknięci nowymi metodami bezstresowego wychowania, bez zasad moralnych, bez karności chociaż w najmniejszym stopniu wpojonej. To niestety wynik kolejnych reform, które w pewien sposób wypaczyłu moralność naszego dzisiejszego młodego społeczeństwa.! I nie ważne czy ma się 5 lat czy 7 jak się idzie do szkoły, ważne co się wyniesie z domu.

    Słabo mi się robi jak myślę co mo ze za te 3 lata być.:-(

  33. 30 sty 2009, 12:59:21mamusia

    wszystkim sie wydaje ze w duzych miastach tak kolorowo! ok! dojazdy odpadją! ale przeladowane szkoly juz dzis choc nie ma nich az tak wielu 6 latków ! nauka na zmiany i rodzice pracujacy 9-17 to normalka! mlodziez w miastach ma dostep do wszyskiego – nie tylko do internetu, bibliotek, teatrów itp ale rowniez do knajp, narkotyków, galerii handlowych ( gdzie często spędzają wolny czas w zasadzie nie wiadomo po co)! a teraz chca aby do grupy rozwydrzonej grupy chcą wrzucic nasze maluszki!
    malymi spolecznosciami latwiej zarządzac i mozna wiecej zdzialać – potrzeba do tego kilku chętnych rodziców ( rady szkolne) a w dużych spolecznościach zdecydowanie trudniej ( wiem cos o tym bo sama zaangazowalam sie w rade)!

    Dlatego jesli ustawa wejdzie (a pewie tak bedzie) to nie mamy wyjscia my Rodzice jak zaangazowac sie w dzialalnosc na rzecz przedszkola/szkoly! tylko wtedy bedziemy mieli penosci ze cos nam nie umknie! wiem co pisze bo od wrzesnia udalo sie mojej radzie juz wiele zwojowac! i nadal bede dzialac! sens jest taki ze dopoki mozna cos zmienic na lepsze to trzeba tą mozliwosc wykorzytac!

  34. 30 sty 2009, 13:50:24m.

    zgadzam się, ale nie należy też zmieniać na gorsze! dlatego dopóki droga legislacyjna ustawy się nie zakończyła musimy protestować, wyrażać sprzeciw, nie przyklepywać pokazówki PO, która ma gdzieś nasze dzieci!

    miasto ma swoje problemy, wieś swoje, ani nadmiar niebezpiecznych pokus ani komnpletny ich brak nie są dla dzieci i młodzieży zbawienne- a wyrównywanie szans (hasło MEN dla tej reformy) nie polega na przejechaniu walcem po wszystkich, szczególnie najbardziej lekceważonych w oświacie od lat: najmłodszych dzieciach („a niech ćwiczą na korytarzu, co tam!”) i rodzicach („płacić na kredę i papier ksero, nie wychylać się, być miłym dla nauczycielki”).

    taki walec to by się Hall przydał i jej wice- może drogi neuronalne nie byłyby wtedy aż tak skomplikowane w ich mózgach i kręte, a jakieś logiczne wnioski pojawiałyby się od czasu do czasu nieskażone interesem politycznym i finansowym, eh…..

  35. 30 sty 2009, 23:18:42sierżant

    Pani Dosiu…puszczę mimo uszu pani uszczypliwość…bo jak sobie tłumacze wszystkim nam w tej sytuacji puszczają nerwy. Mówi pani o przepaści wiekowej……no niby tak, ale wie pani że nawet w naszym 8 klasowym systemie były 7 latki z grudnia i 7 latki ze stycznia….Rok różnicy..a jednak jakoś dały rade….. Ja córce też nie zamierzam przyśpieszać życia ale wole żeby się rozwijała niż ma w zerówce (wg nowego planu) rok zatrzymała w rozwoju.

  36. 30 sty 2009, 23:28:07sierżant

    Przepraszam z błąd w ostatnim zdaniu poprzedniego postu…..Pragnę jesze dodać że równolatka mojego kolegi, koleżanka mojej córki ,chodzi do ostatniej (przed zerówkowej wg obecnego systemu) grupy przedszkolnej na ulicy Sienkiewicza przy Tylnej i proszę mi wierzyć, że akurat po tym przedszkolu córka kolegi jest w pełni przygotowana do 1 klasy wg nowego programu. Mój kolega też podjął decyzje że jego córka pójdzie do szkoły…bo szkoda mu podobnie jak mi roku zastoju jakie zafunduje jego córce nowy program zerówki. Pamiętajcie Państwo, że brak rozwoju to cofanie się.

  37. 30 sty 2009, 23:30:56sierżant

    Przepraszam za błąd w ostatnim zdaniu poprzedniego postu…..Pragnę jeszcze dodać że równolatka mojego kolegi, koleżanka mojej córki ,chodzi do ostatniej (przed zerówkowej wg obecnego systemu) grupy przedszkolnej na ulicy Sienkiewicza przy Tylnej i proszę mi wierzyć, że akurat po tym przedszkolu córka kolegi jest w pełni przygotowana do 1 klasy wg nowego programu. Mój kolega też podjął decyzje że jego córka pójdzie do szkoły…bo szkoda mu podobnie jak mi, roku zastoju jaki zafunduje jego córce nowy program zerówki. Pamiętajcie Państwo, że brak rozwoju to cofanie się. A program 1 klasy naprawdę nie wymaga genialności dziecka. Bardziej niż sobie i swojej córce współczuje obecnym zerówkowiczom bo dla nich 1 klasa to będą porostu nudy….powtórka roku gratis od pani minister (celowo z małej litery)

  38. 31 sty 2009, 09:33:30Bergamotka

    Panie Sierżancie – mówi pan, że brak rozwoju to cofanie się. Natomiast rozwój dziecka to nie tylko nauka literek i cyferek. Chciałabym żeby moja córka poszła do szkoły w momencie, kiedy będzie EMOCJONALNIE gotowa do zmierzenia się ze środowiskiem szkoły. Bo środowisko szkolne – w przeciwieństwie do przedszkola – wcale nie jest bezpieczne i przyjazne!

    Myślę że mniejszą stratą dla dziecka jest powtórna nauka literek, niż zetknięcie się z molochem szkolnym wtedy, kiedy dziecko nie jest jeszcze do tego gotowe czy wystarczające dojrzałe.

  39. 31 sty 2009, 19:11:52sierżant

    Pani Bergamotko….JA TEŻ – bym chciał. Wiem, że same literki, cyferki, rysowanie to nie wszystko…A proszę mi powiedzieć w jaki sposób pani określi, że dziecko pani jest EMOCJONALNIE gotowe????? a co w przypadku jeśli nawet za rok nie będzie??? Czy w ogóle pani nie pośle do szkoły???

  40. 31 sty 2009, 20:46:06dorota

    Do Pana Sierżanta,

    Jeżeli Pana córka i koleżanka Pana córki zakończy w tym roku edukację w grupie obecnych pięciolatków ( przy czym kończąc te grupę będą prawie sześciolatkami ) na pewno w pierwszej klasie według nowego programu będą musiały pisać : wszystkie litery alfabetu, łączyć je w wyrazy, pisać z pamięci te wyrazy , a nawet krótkie zdania. Do tego dojdzie dekodowanie i kodowanie ( wyróżnianie głosek, sylab w wyrazach itd. ) Proszę zatem sprawdzić co słyszą, dziewczynki ( jakie głoski) gdy wypowiada Pan wyrazy typu : dźwig, dźwięk, wtorek itd.

    Po drugie, nie ma żadnego nowego programu zerówki. Tutaj Pan źle czyta założenia reformy. Przepraszam. Nie ma programu dla zerówek. Mam nadzieje,że do września 2009 ten brak sześciolatków w systemie zostanie konkretnie podkreślony i nauczyciele będą mogli w grupach sześciolatków realizować program, który obowiązywał dotychczas.

    Nudzić się w 2009 roku będą czasami siedmiolatki jeżeli napotkają w podręcznikach i ćwiczeniach to co spotkali w zerówkach, bo tak z marszu wydawnictwa płodzą teraz byle co.

    Pozostawienie dziecka sześcioletniego w przedszkolu nie grozi żadnym regresem. W przyjaznej atmosferze i bez naporu podręczników dzieci w przedszkolach czasami chłoną wiedzę szybciej niż w szkole, a przede wszystkim nabierają pewności siebie i przeżywają bardzo ważny psychologiczny moment tzw. moment pierwszej równowagi funkcjonalnej. W szkole sześciolatki przypadkowo w mniejszej liczbie połączone z siedmiolatkami mogą szybko tę równowagę stracić, a to niestety może wywołać spustoszenie w odniesieniu do rozwoju intelektualnego.

    Rozwój społeczny i emocjonalny w tym wieku jest ważniejszy , niż rozróżnianie literek, czy cyferek. Podzielam poglądy p. Bergamotki przede wszystkim jako nauczyciel. Dodam jeszcze, że z programem w zakresie j.polskiego nowej podstawy programowej mogą nie poradzić sobie również niektóre siedmiolatki.

    No , ale jeżeli Pan uważa, że program pierwszej klasy nie wymaga od sześciolatków zbyt wiele, jest do osiągnięcia przez wszystkie sześcioletnie dzieci to dlaczego ma Pan jeszcze wątpliwości. Niech Pan zapisze córeczkę do szkoły. A to dobre przedszkole o którym Pan wspomina niech określi dojrzałość emocjonalną obu dziewczynek.

  41. 01 lut 2009, 05:21:15sierżant

    Do Pani Doroty.

    Szanuję Pani zdanie jako nauczyciela, gdyż sam nim nie jestem….nie mam żadnego przygotowania edukacyjnego do naprawdę fachowego określenia emocjonalnej gotowości dziecka. Dlaczego mam wątpliwości….właśnie z tego powodu o którym Pani wspomniała tzn konfrontacji ze starszymi dziećmi. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że moja córka bardzo szybko nawiązuje znajomości z innymi dziećmi (na placach zabaw, w domu kultury i innych miejscach) i na ogół są to dzieci o rok lub dwa starsze. Rozmowa i zabawa z nimi przychodzi mojej córce łatwiej niż z dziećmi młodszymi.

    A teraz pytanie odnośnie tej nieszczęsnej podstawy programowej….na jakiej podstawie pani napisała swoje zdanie….skoro dokładnie jest napisane co dziecko powinno umieć idąc do 1 klasy i nie ma tam rzeczy o których pani napisała…. cyt.”będą musiały pisać : wszystkie litery alfabetu, łączyć je w wyrazy, pisać z pamięci te wyrazy , a nawet krótkie zdania. Do tego dojdzie dekodowanie i kodowanie ( wyróżnianie głosek, sylab w wyrazach itd. ) Proszę zatem sprawdzić co słyszą, dziewczynki ( jakie głoski) gdy wypowiada Pan wyrazy typu : dźwig, dźwięk, wtorek itd.” – i albo ja nie umiem czytać albo nie wiem o co chodzi – ale te ww. umiejętności dziecko będzie się uczyło w 1 klasie….a nie ma je znać idąc do niej. niech Pani dokładnie przeczyta załącznik do ustawy.

  42. 01 lut 2009, 09:39:25dorota

    Nie rozumiemy się i jak czytam poprzednie posty , to Pan nie przyjmuje do wiadomości obaw rodziców również z tego powodu.

    Nie może Pan jedynie czytać podstawy programowej dla przedszkola. Powinien Pan się zagłębić w załącznik , który przedstawia pierwszą klasę. To on jest przerażający. Dzieci sześcioletnie mają prawo ( a to wynika z fizjologii ) nie słyszeć prawidłowo jeszcze wszystkich głosek. Dlatego obecny program zerówki jest prawidłowy , bo dzieci na siłę nie uczą się wszystkich liter i nie piszą wszystkich wyrazów , których brzmienie jest za trudne, aby prawidłowo dany wyraz zapisać.

    Niestety sześciolatki, które do dzisiaj w zerówce przedszkolnej uczą się bez stresu i bardzo fachowo nagle znajdą się w innej sytuacji. Nie będzie tej zerówki tylko od razu pierwsza klasa. Przeładowany program j.polskiego, w tejże klasie ( który powinien Pana przerażać ) którego nie będą wstanie opanować narzuci dzieciom pisanie wyrazów z wszystkimi literami, no i pisanie z pamięci zdania. Dziecko powinno poznawać strukturę wyrazu w oparciu o trzy zmysły ) minimum, czyli kolejno : słuch, wzrok, płynny ruch( równowaga) . Jeżeli nie słyszy wszystkich dźwięków mowy dobrze to zaczynają się schody.
    Bez wielozmysłowego poznania uczenie na tym etapie jest tylko mechaniczne i pozostaje w pamięci krótkotrwałej.

    To jest właśnie nieporozumienie. Dziecko winno się uczyć z poczuciem sukcesu i przyjemności. Takie tempo pracy może niestety przy niefachowych podręcznikach przemienić się w tresurę. A że nie są fachowe już widzimy po serii pr4ezentacji, które wydawnictwa czynią, aby złapać klienta.

    Osobiście nie jestem przeciwna , aby sześciolatki poszły do szkoły w ogóle, ale szkoła ta nie może proponować dzieciom w tym wieku programu ponad ich możliwości. Nawet utalentowane dzieci gdy im się za wysoko poprzeczkę postawi giną w otchłani wielkiego molocha jakim jest szkoła.

    Protesty specjalistów : naukowców, nauczycieli nie wzięły się z choinki. Na dodatek podstawa programowa i to dla dzieci przedszkolnych, i to dla dzieci szkolnych jest nierówna: j.polski za trudny, matematyka w pewnych przedziałach za łatwa, wychowanie fizyczne groteska, która woła o pomstę do nieba. Podstawa programowa została napisana przez ekspertów wydawnictw, którzy napisali ją na potrzeby wydawania książeczek i wyciągania od rodziców na nie pieniędzy.

    No a w przypadku tzw. klasy I, II, III nie było w tym gronie żadnego specjalisty od tzw. kształcenia zintegrowanego.

  43. 01 lut 2009, 10:53:53sosna123

    Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na indywidualny rozwój kości dłoni u dziecka. Kostnienie kości ma miejsce właśnie w wieku ok. 6 lat i jest niezbędne do opanowania umiejętności pisania.

    Inna sprawa: zaczęłam uczyć w tym roku w nowej szkole . Miasto ok. 60 tys. W klasie 4 mam 2 uczniów zupełnych analfabetów. Nie czytają, litery odwzorowują jak obrazki, nie liczą w zakresie 5. Jak to się stało? Z powodu braku zgody rodziców nie zostawiono ich w klasach młodszych. Rodzice nie chcą przeprowadzić badań w poradni. Zajęcia wyrównawcze nie są w stanie im pomóc.
    Ogólnie z umiejętnością czytania jest źle. Co najlepsze takie dziecko można wyćwiczyć w zakreślaniu odpowiedzi w testach wyboru, co zaciemnia prawdziwy stan wiedzy i umiejętności. Moim zdaniem reforma pogłębi takie problemy. Na gwałtu rety potrzebne są badania dojrzałości szkolnej dzieci i idące za nimi procedury przesuwania rozpoczęcia nauki szkolnej. Ważne jest upowszechnianie wiedzy, że rozwój dziecka jest indywidualny, a nie opóźniony.
    Dobrze, że moje dzieci są już duże, chociaż też miały pod górkę- gimnazja to jedna pomyłka.
    Trzymam kciuki za Wasze dzialania

  44. 01 lut 2009, 12:01:14dorota

    Zgadzam się z Panią o nicku sosna 123 , ale w sposób indywidualny dojrzewa wszystko : zmysły do wspólnej zintegrowanej pracy, kościec i to cały, w tym dłoni jak Pani zauważyła, a mięśnie ? Itd. Zgadzam się również , iż rozwój dziecka jest indywidualny , a nie opóźniony. Takie rozważania o edukacji rozumianej przez pryzmat indywidualnego rozwoju prowadził prof. Więckowski. No cóż, spójrzmy na podstawę , którą dzieciom proponuje MEN. Koniec z indywidualnym rozwojem. MEN ma w nosie naukowe podstawy rozwoju dziecka. Jest plan do wykonania. Koszmar.

    Nie jest Pani również osamotniona ze swoimi doświadczeniami z klasy czwartej. Moje koleżanki polonistki mówią to samo.

  45. 01 lut 2009, 22:58:06sierżant

    Drogie Panie…

    Poddaje się…nie mam już sił do przekonywania do swoich poglądów. Z resztą to już i tak nie ma znaczenia bo rząd wycofa się z tych zmian ze względu na oszczędności…..Pozdrawiam.

  46. 02 lut 2009, 10:38:12Zrozpaczona mama

    Rząd wycofa się z wprowadzenia reformy w 2009r. ale podstawa programowa zostaje.
    Więc tak czy inaczej mamy bałagan. Nie wiadomo jak będzie wyglądało nauczanie obecnych
    5-latków pozostawionych w przedszkolu. Czy zostanie jednak przez ten rok „0″?
    Czy nauczanie w oddziałach „0″ będzie na tych samych zasadach co do tej pory?
    No i co z przygotowaniem szkół?
    Czy z racji tego że mamy kryzys szkoły nie dostanął pieniędzy na dostosowanie warunków? Zatem będzie jeszcze mniej czasu, z racji braku pieniędzy w kasie,
    na przygotowanie szkół do przyjęcia 6-latków w 2012 roku.
    Jak szkoły dadzą sobie radę? Nie wiem
    Już teraz mówiono, że te 3 lata na wprowadzenie obowiązku to mało, że są to za duże inwestycje i w większości szkół brak na to funduszy.

Skomentuj