Pięciolatki? Też do szkoły!
20 maj 2009. Kategoria wpisu: Likwidacja zerówek w przedszkolach, Łódź
„Gazeta Wyborcza” o namawianiu przez samorząd Łodzi rodziców do przenoszenia dzieci 5-letnich do szkół: „Magistrat: Pięciolatki też do szkoły”:
Od początku maja pracownicy Wydziału Edukacji UMŁ organizują spotkania z rodzicami. Wczoraj zadzwonił do naszej redakcji Czytelnik, który był na takim spotkaniu w przedszkolu na Retkini. – Mój syn ma cztery i pół roku. Dlatego trochę się zdziwiłem, że ktoś zaprasza mnie na spotkanie dotyczące sześciolatków, ale szybko okazało się, że to, niestety, żadna pomyłka – opowiada Czytelnik. – Na spotkaniu rozpoznałem rodziców innych dzieci z grupy pięciolatków, pani z wydziału edukacji wyraźnie zaś zaznaczyła, że wszystko, co mówi, dotyczy także nas. A co mówiła? Tłumaczyła, w jak trudnej sytuacji znaleźli się rodzice trzylatków, dla których w przedszkolach zabrakło miejsc. Zachęcała, by im pomóc, czyli przepisać nasze dzieci do szkół, robiąc w przedszkolach miejsce dla maluchów. Zapewniała, że w szkole będzie fajnie. Dzieci będą się czuć prawie jak w przedszkolu. No i że szkoła jest dla nas tańsza. Nie ma czesnego, darmo jest także angielski i gimnastyka korekcyjna, za którą w przedszkolu płacimy.
Brak powiązanych artykułów.
>>A co mówiła? Tłumaczyła, w jak trudnej sytuacji znaleźli się rodzice trzylatków, dla których w przedszkolach zabrakło miejsc. Zachęcała, by im pomóc<<
Brawo dla łódzkiego PR-rowca – jak pieknie wlasne bledy i nieodpowiedzialnosc za wlasna polityke mozna zamienic w poczucie winy i wyrzuty sumienia rodzicow. Polityka od zawsze byla brudna sprawa ale to przyprawia o obrzydzenie.
O takiej sytuacji (że jest bardzo prawdopodobna) rodzice mówili już dawno. Nikt nas jednak nie słuchał. Niestety jak robi się na siłę durną i nieprzemyślaną reformę, to tak już później jest. A urzędnicy miejscy – z panią Szafran na czele – umyją później od wszystkiego ręce mówiąc: my chcieliśmy jakoś to załatwić, to rodzice starszych dzieci nie chcieli iść na ustępstwa. Tylko dlaczego mają niby chcieć?