Wiadomości
Komentarze
Forum

Rekrutacja do przedszkoli a punktacja

Wynikiem rekrutacji do gdańskich przedszkoli było wywieszenie w przedszkolach dwóch list: listy dzieci przyjętych oraz nieprzyjętych. Jedna z mam wysłała do Wydziału Edukacji pismo, którego fragment zamieszczamy poniżej:

Bardzo nurtuje mnie elektroniczny system naboru do przedszkoli. Moje dziecko startowało do 3 placówek i nigdzie się nie dostało. Na razie chodzimy do żłobka. Do tego samego żłobka chodzi też synek jednej z pań „żłobianek”. Wojtuś się dostał do najbliższego przedszkola nr 54,a moja Marianka nie. Dzieci wychowują się w pełnych rodzinach, oboje rodzice pracują, dzieci nie mają starszego rodzeństwa w tym, ani innym przedszkolu. Jak wiec ten cudowny system wybiera,że jedno dziecko się dostało, a drugie nie?

Poniżej fragment odpowiedzi z gdańskiego Wydziału Edukacji:

Uprzejmie informujemy, że dyrektor każdego wskazanego w Karcie Zapisu przedszkola powinien Pani udzielić informacji, jaka była minimalna liczba punktów przy rekrutacji do danej grupy wiekowej i ile punktów zdobyło Pani dziecko (uwaga: liczba punktów zdobytych w poszczególnych przedszkolach może być różna, jeśli zaznaczył Pan kryterium przypisane do danej placówki, np. rodzeństwo uczęszczające do danego przedszkola).

Oczywiście, mogło się zdarzyć, że wśród dzieci z graniczną liczbą punktów część dzieci się dostała, część nie. W tym przypadku Komisja Rekrutacyjna powołana w każdym przedszkolu mogła przyjąć dodatkowe kryterium, pozwalające obsadzić ostatnie miejsca w danej grupie wiekowej.

Brak powiązanych artykułów.

5 komentarzy do “Rekrutacja do przedszkoli a punktacja”

  1. 21 kwi 2010, 09:49:25magdalena

    Komisja Rekrutacyjna- to telefon z Wydziału Edukacji do dyrektorki przedszkola, żeby przyjęła konkretne osoby lub- gdy akurat nikt znajomy nie reflektuje na ostatnie wolne miejsca w placówce zostawia się wolną rękę dyrekcji.
    Dodatkowe kryteria są niejawne, nigdzie nieokreślone i po prostu ułatwiają przyjmowanie dzieci po znajomości.

    Ogólnie cały system rekrutacji elektronicznej jest farsą- jest to jedynie wpisywanie danych dzieci z formularza do komputera, o przyjęciu i tak decydują urzędnicy i dyrektorki. „System” dyskryminuje samotnych ojców, faworyzuje rodziców bez ślubu, a nie daje szans na 5 godzin darmowej edukacji przedszkolnej np. dzieciom najbiedniejszych rodziców. Radni milcząco na to przyzwalają, ich dzieci chodzą do niepublicznych przedzkoli a w razie potrzeby- wystarczy przecież telefon do dyrekcji przedszkola…

    Kumoterstwo.

  2. 21 kwi 2010, 09:59:15magdalena

    Aha, jeszcze jedno: system komputerowego naboru byłby wiarygodniejszy, gdyby działał automatycznie, tzn.zaraz po wypłnieniu formularza rodzic otrzymałby informację zwrotną z ilością przyznanych punktów, określoną w stosunku do max. ilości możliwej do uzyskania. Rodzice nie wiedzą- i Komisja Edukacji wraz z Wydziałem Edukacji robi wszystko, aby tego nie upubliczniać- że np. dzieci samotnych matek otrzymują 1000 bonusowych punktów, co jest nie do przeskoczenia…
    Skoro listy wywieszane są po zakończeniu rekrutcji, a wszystko wciąż odbywa się niejawnie, wiadomo, że rekrutacja jest stronnicza. Zasłanianie się ochroną danych jest śmieszne, imiona i nazwiska dzieci wiszą na drzwiach każdego przedszkola na listach przyjęcia.

    Rodzice odwołujący się do decyzji nieprzyjęcia dziecka do przedszkola mogą nie tylko żądać wyjaśnienia, ile punktów dziecko zdobyło, ale również składać pisemne wnioski o informacje:
    - ile dziecku zabrakło, aby się dostać (jaki był próg punktowy w danym przedszkolu)
    - ile dzieci uzyskało tyle samo punktów
    - czy i ile dzieci mimo tej samej liczby punktów dostało się jednak do przedszkola (chodzi o liczby, a nie nazwiska)
    - jakie dodatkowe kryteria „Komisja” przyjęła, aby przyjąć te dzieci
    - czy są to rokrocznie te same kryteria
    - gdzie i w jakim brzmieniu są one określone (uchwała, dokument, statut przedszkola, regulamin naboru, zalecenia Wydziału Edukacji???)
    - wszystkie te informacje nie mają prawa być utajniane

  3. 17 maj 2010, 10:38:08gajka

    A jakim cudem przy komputerowym naborze można wpisać dziecko do trzech placówek, z tego co wiem to pesel dziecka przyjmowany jest jednorazowo przez system tak jest w Warszawie na Bemowie i nie ma możluiwości można ew. wskazać inne placówki.

  4. 17 maj 2010, 10:50:11gajka

    Ale Magdalena,
    masz rację kumoterstwo w tych sprawach jest wszędzie. Taki przykład: Dwie dziewczyki i ich mamy, to samo osiedle blok w blok (małe – 20 lokali) jedna mama zapisuje do wybranego przedszkola potem szkoły a druga mama musi mocno kombinować by dziecko dostała sie do szkoły (nie molocha na 800 uczniów) jak jest różnica między nimi? Ano taka że pierwszej mama pracuje w urzędzie gminy i ma dobry układ z burmistrzem i wystarczy jeden telefon, a druga niestety pomimo wielu starań i zapewnień burmistrza musi kombinować, przemeldowywać dziecko i komplikować sobie życie by dzi3ecko dostało się do fajnej szkoły w miarę blisko domu.

  5. 09 cze 2010, 15:41:34saset

    Dla mnie to jest chore.Przyjete sa dzieci które nie potrafia same trzymać łyżki nie mówiąc o trzymaniu kredki. Jestem mamą której dziecko nie zostało przyjete. Syn jest bardzo dobrze rozwinięty psychicznie i fizycznie. Jednak jego mama ma ślub z jego ojcem. Jakos rodzice dają sobie rade finansowo( ale nie na tyle by posłać dziecko prywatnie). Dziecko jest zdrowe a rodzice w pełni sprawni i sa okazami zdrowia. Jednak dla takich Dzieci nie ma miejsca. Chociaż jak na to wszystko patrzac to tylko „normalne” rodziny ( chodzi mi też o rodziny gdzie Matka poswięciła się dla dziecka i zrezygnowała z pracy)nie dostaja miejsca w przedszkolu. Cały ten system to parodia. Żeby coś mieć to trzeba kombinowac. A gdzie propagowanie normalnego modelu rodziny? Niektóre osoby wola poczekać ze slubem by dziecko dostało sie do przedszkola. W Polsce to trzeba byc albo Bardzo Bogatym albo miec znajomości albo Bardzo biednym ( to sie nazywa paradoks) by cos mieć.

Skomentuj