Rodzic – element niechciany w szkole
21 wrz 2008. Kategoria wpisu: Gdańsk, Rady rodziców
Nauczyciele skarżą się, że przy wyborach do Rad Rodziców nie ma chętnych. Ale jeżeli znajdzie się osoba, która chce aktywnie działać w szkole – okazuje się, że też niedobrze. Przypadek Joanny Czauderny-Szreter, której zabroniono kandydować do Rady Rodziców w Gdańsku opisuje artykuł „Dlaczego szkoły nie lubią rodziców” z „Dziennika Polska”.
Brak powiązanych artykułów.
A ja nabieram pewności, że środowisko dyrektorów szkoł i przedszkoli jest skostniałe i skorumpowane. Nie jest na rękę działanie rodziców bo zwykle prowadzi do zmian, a zmiany są niemile widzaine ponieważ wszystko jest urządzone tak, żeby bylo jak najwygodniej dyrektorom. To nic, że dzieciom nie jest wygodnie, że mogłoby być lepiej… No chyba, ze chodzi o dofinansownie to wtedy oczywiście zawsze mile widziane.
Rodzice mają działać ale tak,zeby niczego nie zmieniać, jak tylko próbują bardziej powalczyć to pojawiaja się kłody… I tak zwykle starcza zapału na rok, potem jest nowa rada, która zanim połapie sie o co chodzi to rok się kończy… I o to chodzi, żeby jak najmniej sie „wtrącać”
Smutne to niestety…
Całkowicie się zgadzam z tym komentarzem. Jestem mamą chłopca niepełnosprawnego. Właśnie
w tym roku jestem w radzie rodziców i wcale nie zamierzam siedzieć cicho. Jesteśmy przecież już
od 4 lat w Unii Europejskiej i przepisy UE także nas obowiązują. Jednym z takich przepisów jest
Europejska Karta Praw i Obowiązków Rodzica. Niestety jeszcze nasze społeczeństwo mało się
opiera na przepisach UE i naszych krajowych. I dlatego Dyrektorzy Szkół i pracownicy, którzy
pracują w Urzędach zajmujących się Oświatą wolą taki stan rzeczy, żeby Rodzice nie znali przepisów
bo łatwiej można ukryć pewne sprawy związane z wszechstronną pomocą . Szczególnie mówię o
dzieciach i młodzieży niepełnosprawnych w szkołach ogólnodostępnych. Jest to nagminne w Polskich szkołach, że Rodzice nie mają nic do powiedzenia w sprawie dzieci, nie tylko jako przedstawiciel Rady. R o d z i c e zacznijmy opierać się o przepisy i nie dajmy się zastraszać.
Wytrwałości w walce o dobro naszych dzieci-uczniów /również niepełnosprawnych, żeby mogły
w lepszych warunkach się kształcić z pełnosprawnymi kolegami/, życzę Wszystkim Rodzicom
w Polsce. Z poważaniem K.J.
Polecam nową, autonomiczną stronę Rady Rodziców Sp 14 u Ursusie – na razie nie do znalezienia w wyszukiwarce – link do strony nie chce zamieścić dyrekcja szkoły – dlaczego ? – na pisemną odmowę z uzasadnieniem nie ma co liczyć – to już „tradycja” szkoły. na stronie „www.tnij.com/RRSP14″ piszemy także o nowopowstałym Forum rad rodziców SP w Ursusie i zamiarze jego uczestników zajęcia się tematem klas i szkół integracyjnych.
Poza dyskusją liderów rad rodziców na tym jedynym w kraju dzielnicowym Forum rr – istnieje także „ruch ocalenia” klasy integracyjnej w sp14 – nasza strona zamieszcza ich ogłoszenia. Rodzice są jednak zdani na siebie – dopóki nie powstanie program integracji dzieci – także wiedza i kultura nauczycieli i rodziców jest niedostateczna jeśli chodzi o postrzeganie osób niepełnosprawnych w szkołach podstawowych. Nie wystarczy stworzyć ramy organizacyjne i dać pieniądze – klasa integracyjna nie może funkcjonować tylko w oparciu o działania urzędników. W Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi. Obecnie oddanie zdrowego dziecka do klasy z dziećmi niepełnosprawnymi mówiąc delikatnie, uchodzi za ekstrawagancję.
Pozdrawiam, MT