Wiadomości
Komentarze
Forum

Specjalne zaproszenia na wiec

Wspólnie z inicjatorami akcji „Ratuj Maluchy” zaprosiliśmy na niedzielny wiec w Warszawie premiera Donalda Tuska oraz minister edukacji Katarzynę Hall. Zaproszenia dla nich można przeczytać na stronie „Ratuj Maluchy” – list do premiera, list do minister edukacji.

Brak powiązanych artykułów.

11 komentarzy do “Specjalne zaproszenia na wiec”

  1. 13 lut 2009, 12:51:22ada

    Może trzebaby wysłać info do mediów?

  2. 13 lut 2009, 14:39:26MAMA z Korzona

    Media – niestety nie polała się krew, nikt nikogo nie obrzucił błotem….rodzice jacys tacy kulturalni, poukladani…..mają świetne argumenty, tradycyjnie nikt ich nie chce słuchać…….hmm kiepski temat dla prasy…..

  3. 18 lut 2009, 14:45:39Maja MK- spotkanie w MEN

    W niedzielę odbył się wiec protestacyjny przeciwko reformie, a w szczególności przeciwko wprowadzaniu już jej w życie np. w Warszawie, gdzie wbrew słowom Minister Hall, że rodzice dokonają wyboru co do miejsca edukacji dzieci 6-letnich, to burmistrzowie dzielnic wraz z Biurem Edukacji autorytarnie likwidują zerówki przedszkolne.
    Zaprosiliśmy na niego Minister Hall i Premiera Tuska. Kancelaria Premiera nie wystosowała żadnej odpowiedzi na zaproszenie, natomiast MEN w odpowiedzi przysłało imienne zaproszenie do rozmów z Minister Hall dla 4 osób (Karolina i Tomasz Elbanowscy, Stanisław Matczak, Maja Majewska-Kokoszka). Jednocześnie biuro prasowe MEN udzielało informacji, że nikt z MEN na wiecu się nie pojawi (bez podania przyczyny), ale rodzice protestujący są zaproszeni do MEN w środę.
    Zatem dziś o godz. 10.30 w MEN stawiła się grupa rodziców i pedgaogów zaangażowana czynnie w protest (nie mogłam tam być, rekomendowałam w zamian wieloletniego pedagoga). Do spotkania jednak nie doszło. Niestety na miejscu okazało się, że choć MEN chciało sprawiać wrażenie otwartości na merytoryczną dyskusję ze wszystkimi rodzicami- w atmosferze tajności w dodatku, bo nie wyrażono zgody na udział mediów- chodziło jedynie o spotkanie z czwórką rodziców, a każda inna osoba biorąca udział w proteście, choćby znana pracwonikom MEN, jest niepożądana, o obecności mediów nie mogło być nawet mowy!
    Wyrażam zdumienie takim obrotem sprawy- czyżby wśród 44 tysięcy rodziców, którzy nie zgadzają się na reformę i niepokoją się o bezpieczeństwo swoich dzieci, tylko 4 osoby według MEN mogły wyrazić przed obliczem Minister Hall swoje zdanie, a Minister dopuszczała do swojej świadomości liczby protestujących jedynie te 4 osoby?
    Do tej pory Minister Hall uczestniczyła w sprawie reformy tylko w spotkaniach „branżowych”- na konferencjach, które MEN organizowało, z samorządowcami i zarządzającymi placówkami oświatowymi, rzadko nawet z nauczycielami- praktykami. Niechętnie bardzo stawiała się na spotkania z parlamemntarzystami, debaty sejmowe w sprawie reformy oświaty. Unikała umiejętnie spotkań z rodzicami, szczególnie tymi protestującymi. Otwarcie natomiast deklarowała medialnie ciągłą gotowość do rozmów i spotkań.
    Słowa Pani Minster nadal pozostały deklaracjami, tak jak jej zapewnienia o wolnym wyborze rodziców, nienaruszalnym i wystarczającym budżecie reformy, dobrej woli samorządów, a także samych dobrodziejstwach forsowanych zmian. Niestety rodzice nie mogą się kierować jedynie deklaracjami osób, które mają wpływ na życie i rozwój ich dzieci, a negować rzeczywistość, która stoi w sprzeczności z takim pustosłowiem. Dlatego właśnie wciąż protestujemy.

    Przekazałam drogą mailową Minister Hall w liście moje zdanie na temat reformy (kolejny raz) wraz z pytaniami, które teraz są całkowicie zasadne, bo samorządy już biorą prawo oświatowe w swoje ręce wbrew interesom dzieci i rodziców. Na odpowiedź nauczona doświadzceniem szczerze mówiąc już nawet nie liczę.

  4. 18 lut 2009, 14:59:13gajka

    Nie napiszę co pomyślałam o pani minister gdy przeczytałam wpis Mai, nóż mi się w kieszeni otwiera. A może rodzice niezadowoleni z poczynań pani minister Hall powinni zgłosic do marszałka Sejmu społeczny wniosek o odwołanie za nieudolność w prowadzeniu resortu oraz działaniu na rzecz wyborców. Przecież spokojnie zebralibyćmy 15.000 podpisów. Może w Sejmie ktoś w końcu przejrzy na oczy. Ja wiem ze reforma oświatowa zostala przehandlowana za pomostówki i inne ustawy. Tylko że o emerytury walczyli a o nasze dzieci nikt sie nie upomina bo ich to nie dotyczy bezpośrednio. Posłowie i Senatorowei swoje dzieci odchowali w zwerówkach a wnuki posyłają do prywatnych bo ich juz na to stać. Niezłe pensje biorą to i wnuczkowi przysponsorują zerówne.
    Szlag by ich wszsytkich trafił. Tusk obiecywał jednomandatowe okręgi wyborcze szkoda że się wycofał, chyba zdawał sobie sprawe że jego kolesie nie mili by szans na kolejne kadencje.

  5. 18 lut 2009, 15:00:52gajka

    przepraszam za będy ale jestem tak wściekła że nawet nie spojrzałam co i jak napisałam.
    pozdrawiam wszystkich walczących Rodziców.

  6. 18 lut 2009, 15:45:43maria

    Ja uważam że człowiek dobrze wychowany jeżeli jest zaproszony , to nie zabiera ze sobą znajomych na spotkanie.Przecierz można było w odpowiedzi na zaproszenie zaproponować dzień wcześniej osoby z którymi się chce przyjść . Nie jestem fanką tego co się dzieje ale wydaje mi się że to zestrony pp.Elbanowskich była zagrywka pr.
    Przepraszam ale tak to odczytuję i czuję się trochę wpuszczana w jakąś rozgrywkę.

  7. 18 lut 2009, 20:27:36marek

    W jaką ? Proszę o konkrety. Jak Panią minister ogrom ludzi zaprasza to nie przychodzi, jak ogrom pisze to nie odpisuje. Tak trudno być człowiekiem i porozmawiać chwilkę z obywatelami , zaproponować w innym terminie większe spotkanie , grzecznie przeprosić i uzasadnić cel chęci rozmowy tylko z czwórką i nie byłoby problemu. Jak przyjdzie do Pani nieco więcej gości to spławia ich Pani sprzed drzwi, czy chwilkę rozmawia? Nie. Mamy Droga Pani Mario XXI wiek i to nie było spotkanie Pani minister z z rodzicami i ich znajomymi, tylko spotkanie Pani minister z protestującymi rodzicami i wpierającymi ich działania specjalistami od edukacji. I tutaj widzę problem. Strach p.Hall obleciał i tyle. To nie tylko rodzice chcą spotkać się z ministrem. A związki zawodowe ? Ile razy tam tuptają lady Hall ma dla nich 5 minut , tyle potrafi wytrzymać pytań , potem zmyka i zostawia współpracownika , aby się główkował za nią. Ta kobieta boi się,że ktoś zada zbyt mądre pytanie. Ani z niej minister, ani specjalista, czy ekspert od edukacji. Tusk wywala z rządu rzeczywistych specjalistów za jakieś tam potknięcia, a monstrualna lady Hall jak była tak jest ministrem. Ale po co ?

  8. 18 lut 2009, 20:32:41Maja MK- spotkanie w MEN

    Człowiek dobrze wychowany nie podaje też do publicznej wiadomości niprawdziwych informacji- np. w niedzielę w głównych wiadomościach za biurem prasowym MEN cytowano, że nikt z MEN nie spotkał się z protestującymi, ale rodzice zostali zaproszeni na rozmowy w przyszłym tygodniu.

    Człowiek dobrze wychowany chciał iść w liczbie tych 4ech osób chociażby, gdyby media mogły być obecne w czasie spotkania- MEN nie wyrazilo zgody na obecność choćby kilku dziennikarzy. Już zdarzało nam się uczestniczyć w spotkaniach, gdzie mogliśmy zabrać głos na jedynie 5 minut, a potem Hall zorganizowała spotkanie dla dziennikarzy i sama relacjonowała do jakich to cudownych wniosków doprowadziły „rozmowy”- np. debata u RPD. Nasze wnioski były zgoła inne, ale sami musieliśmy się bardzo starać, żeby media i rodzice się o tym dowiedzieli. Uczymy się na błędach. Poza tym- nie mamy nic do ukrycia i nie mamy też moralnego prawa uczestniczyć w jakichś potajemnych spotkaniach, jeśli staramy się godnie reprezentować taką rzeszę protestujących rodziców. I wreszcie nie czujemy się ani bardziej uprawnieni do rozmów ani bardziej kompetentni ani lepsi od 44 tys. osób, które złożyły podpisy na Ratuj Maluchy. Jesteśmy jednymi z wielu. Jeżeli Pani Minister jeszcze po roku tego nie pojęła, to bardzo niedobrze. Obawiam się, że może to świadczyć o braku wiary Hall w fakt, że protestujących jest wielu i nie łączy nas nic poza troską o własne dzieci.

    Człowiek dobrze wychowany, jeżeli otrzymuje zaproszenie i nie ma zamiaru się pojawić na spotkaniu (zaprosiliśmy i Premiera i Hall na wiec w niedzielę) jakkolwiek informuje, że nie może przyjść i podaje powód tłumaczący odmowę. Ani Premier ani Hall nie napisali ani słowa, że się nie pojawią w niedzielę i dlaczego. Natomiast otrzymaliśmy to dziwaczne zaproszenie- w celu „otwartej merytorycznej dyskusji”. To tak jakbym w odpowiedzi na zaproszenie weselne nie przyszła bez słowa, ale w zamian wysłała zaproszenie na swoje imieniny… I kto tu jest niedobrze wychowany?

  9. 18 lut 2009, 20:35:44real - asia

    maria ma zapewne widzenie wybiórcze a i czytanie ze zrozumieniem chyba szwankuje…

    Człowiek dobrze wychowany potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji moja droga !!!

    Jeśli do Twoich drzwi zapukają zaproszeni goście w towarzystwie jeszcze innych znajomych to im nie otworzysz? To jest według Ciebie standard dobrego wychowania?

    To niewątpliwie jeden ze standardów MEN, który grozi teraz naszym dzieciom.

    Rozegraj to po swojemu – załóż stronę dla rodziców, zbieraj podpisy, zorganizuj wiec, nie śpij po nocach pisząc do setek osób jednocześnie, umów się z p. minister choćby sama i załatw naszym dzieciom przedszkola!!! Ciebie na pewno Hallowa posłucha i przeprosi wszystkich rodziców i już nigdy nikogo nie wpuści w kanał….

    …i nie spiesz się z ripostą – dobre wychowanie (według MEN ) nakazuje odpisać po 9 miesiącach…

  10. 18 lut 2009, 20:47:22Hanna

    Spotnie w MEN to nie herbatka u znajomych.
    Merytoryczna dyskusja wymaga ekspertów po jednej i po drugiej stronie.
    Jeżeli MEN nie ma nic do ukrycia to skąd ta konpiracje to obawianie się mediów?

    Ewidentnie widać że MEN kompletnie ignoruje rodziców.
    Taka fala protestów tyle pytań! Czy ktoś może mi pokazać na stronie MEN odpowiedzi na nie.
    Jeśli MEN chciałoby udzielać rzeczowych odpowiedzi, nawet nie trzeba by było organizować spotkań, wystarczyło by rzetelne informowanie na stronie MEN.

    Informacje na stronie MEN są nijakie, wszelkie deklaracje ropływają się i w sumie są to słowa rzucone na wiatr.

    Proponuje Marii wybrać jeden dowolny problem związany z reformą i spróbować uzyskać odpowiedzi, jeśli napisze Pani jedno drugie pismo, uzyska nijaka odpowiedź albo wcale. I ta sytuacja potrwa tygodnie i miesiące to wtedy zrozumie Pani, że grupa 4 rodziców nie może tego ciągnąć sami, potrzebne jest wsparcie innych rodziców, czy też ekspertów

    Rozmowy bezpośrednie też są trudne, dodatkowo pytań dotyczących reformy jest tak dużo i dotykają tak dużo obszarów, że nie sposób aby tylko paru rodziców mogło o nich dyskytować.

    Podejrzewam że inną kwestią jest, że naprawdę po roku takiego a nie innego działania MEN trudo spodziewać się że MEN nagle zacznie słuchać :((((

  11. 18 lut 2009, 20:52:18Hanna

    real, cóż nic dodać nic ująć
    nie wiadomo czy śmiać się czy płakać,

    wydawało mi się że takie ignorowanie obywateli po prostu nie jest możliwe, myślałam, że ktoś w koncu coś z tym coś zrobi, ale miją miesiące a sytuacja się nie zmienia

Skomentuj