Sześciolatki w osobnych salach lub na korytarzu
4 wrz 2009. Kategoria wpisu: Gdynia, Reforma systemu edukacji, Warszawa
Dwie relacje z rozpoczęcia edukacji przez sześciolatki.
Gdynia – „Sześciolatki poszły do trójmiejskich szkół”:
Najwięcej sześciolatków rozpoczęło edukację w Gdyni. Władze miasta zapewniły 10 tys. złotych każdej placówce, która przygotowywała się na przyjęcie młodych uczniów.
W Zespole Szkół nr 7 uczy się 39 pierwszoklasistów z rocznika 2003. Mają do dyspozycji dwie sale w pełni przystosowane do ich potrzeb. Małe ławeczki i krzesła, w których mogą wygodnie usiąć, kącik do zabawy, a w nim – miękki, kolorowy dywan i półki pełne zabawek, z których każdy maluch może korzystać.- Dzieci czują się tu naprawdę dobrze. Sama jestem zaskoczona, że tak szybko zaaklimatyzowały się w nowym miejscu. Na pewno duże znaczenie ma fakt, że chodziły wcześniej do przedszkola – tłumaczy Elżbieta Zgoła, dyrektor Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni. – W salach przygotowalismy dla nich specjalne szafki, dzięki którym nie muszą dźwigać do domu książek. W tornistrze będą więc nosić przede wszystkim piórnik, śniadanie i ewentualnie jakieś przybory potrzebne na zajęciach.
I Warszawa – „Lekcje dla sześciolatków na szkolnym korytarzu”:
W Szkole Podstawowej nr 277 przy ul. Suwalskiej od września ruszyło pięć zerówek. Ale rozpoczęcie roku szkolnego dla części rodziców było szokiem.
– Okazało się, że dla części uczniów nie było miejsca i zabrakło jednej sali lekcyjnej. Dzieci trafiły na korytarz, tam wystawiono im ławki i krzesełka – opowiada mama sześciolatki, która właśnie rozpoczęła naukę. – To skandal! Dyrekcja zapewniała nas, że dla wszystkich maluchów znajdzie się miejsce i szkoła będzie w pełni gotowa na ich przyjęcie.
Według relacji rodziców, pierwsze dni w szkole wyglądały fatalnie: hałas, ciągle ktoś się kręcił, dzieci biegały po całym korytarzu, a nauczycielka nie była w stanie zapanować nad bałaganem.
– Mimo to pani dyrektor stwierdziła, że nie widzi problemu i korytarz nie będzie dzieciom w nauce przeszkadzać – opowiadają rodzice. Izabela Świerczyńska, wicedyrektor SP nr 277, nie rozumie, w czym kłopot. – Ta część korytarza zostanie oddzielona ścianą i powstanie osobna klasa. Od razu powiadomiliśmy o tym rodziców. Ale ci nie wysłuchali, nie obejrzeli – mówi wzburzona.
Jednak już wczoraj, po interwencji dzielnicowych urzędników powiadomionych przez rodziców, maluchy z zerowej klasy e, które miały uczyć się na korytarzu, zostały tymczasowo przeniesione do świetlicy. – Na razie tu będą mieć zajęcia – informuje dyr. Świerczyńska.
Brak powiązanych artykułów.
W szkole podstawowej nr 1 w Kórniku ( wielkopolska) nie zdąrzono przygotować oddziału zerówkowego ( choc nieoficjalnie mówi się że oddzial nie został technicznie odebrany) i jedna grupa zerówkowiczów jest „kątem” -czasowo w domu parafialnym a druga w PAN , obiady obsługuje firma cateringowa …. Rodziców Burmistrz uspokaja że to tylko na 2 miesiące… nie wierzę … A czasu drodzy Państwo- urzędnicy mieliście 5 miesięcy !!!!!