Wiadomości
Komentarze
Forum

Szkoła zabija kreatywność

Polecamy Państwu wywiad z dr Witoldem Ligęzą dostępny w artykule: „Jak nie zabijać kreatywności w szkole”.

Polska szkoła zabija umiejętności twórczego myślenia. Twórczy uczniowie są dla nauczycieli niewidoczni lub niewygodni – wynika ze specjalistycznych badań. W ramach trwającego w Krakowie Festiwalu Kreatywności nauczycielom na pomoc ruszają specjaliści.

Olga Szpunar: Przestraszył mnie Pan badaniami pokazującymi, że gdy polskie dzieci osiągną dziesięć lat, gwałtownie spada u nich umiejętność twórczego myślenia. Co gorsza, nigdy nie wracają już do takiej formy, w jakiej były przed osiągnięciem tego wieku.

Dr Witold Ligęza, psycholog, dyrektor Grupy Edukacyjnej Ośrodka Twórczej Edukacji „Kangur”: Smutne, ale tak właśnie się dzieje.

Ale co właściwie się dzieje?

- Dziecko idzie do IV klasy podstawówki. Z tak zwanego nauczania zintegrowanego, gdzie wszystkie przedmioty jakoś tam ze sobą się łączyły, w związku z czym miały swój sens i logikę, przechodzi w system odrębnych 45-minutowych lekcji, które niestety z rozwijaniem twórczego myślenia nie mają zbyt wiele wspólnego.

Skąd Pan wie?

- Też z badań. Pracownicy Uniwersytetu Pedagogicznego skontrolowali 2 tys. szkolnych lekcji. Okazało się, że tylko na 2 procentach z nich nauczyciele stosowali techniki pobudzające uczniów do twórczego myślenia.

Czyli?

- Czyli na przykład pani od plastyki, zamiast rozdać uczniom puste kartki i powiedzieć: „Narysujcie co tam sobie chcecie”, dała im kartki z fragmentami rysunków: tu kawałek muru, tam kawałek góry i powiedziała: „Tego obrazu nie dokończył malarz, zróbcie to za niego”. Gdy dzieciom da się pustą kartkę, zazwyczaj rysują domek, płot, słońce. Gdy zastosuje się metodę niedokończonego obrazu, powstają fantastyczne rzeczy. Bo twórczość to nie dowolność. Twórczość wymaga inspiracji.

Brak powiązanych artykułów.

2 komentarze do “Szkoła zabija kreatywność”

  1. 03 cze 2009, 08:47:06karo

    Szykuje się kolejna rewolucja w szkolnictwie. Resort edukacji rozpoczął prace nad przygotowaniem nowych egzaminów do wszystkich rodzajów szkół. Uczniów czeka więc nowy egzamin kompetencyjny w podstawówce, nowy egzamin gimnazjalny, a na koniec nowa matura. Ich przygotowaniem zajmują się specjalnie powołane zespoły ekspertów.

    Nowa matura czeka uczniów za sześć lat, a nowy egzamin gimnazjalny już za trzy lata. W resorcie edukacji powołano specjalne zespoły ekspertów, które mają opracować nowe formuły egzaminów, tak by uczniowie, którzy np. we wrześniu trafią do pierwszych klas gimnazjów, za 3 lata kończyli je zupełnie nowym egzaminem. To wynik wprowadzenia od września nowej podstawy programowej, która – jak zachwala minister Katarzyna Hall – daje uczniom większy wybór i wskazuje, co uczeń powinien umieć, a nie czego konkretnie się uczyć.

    Niedługo przedstawimy koncepcję nowych egzaminów po gimnazjum. Myślę, że to jeszcze jaśniej pokaże nauczycielom, jak ukierunkować swoją pracę – powiedziała reporterowi RMF FM Mariuszowi Piekarskiemu szefowa resortu edukacji.

    Nauczyciele twierdzą jednak, że nowa podstawa programowa – zwłaszcza w szkołach podstawowych – jest wciąż mało rozwojowa. Nadal stawia przede wszystkim na wkuwanie, a nie poznawanie. Ma dziecko rozróżniać rośliny oleiste od okopowych. Czary-mary – mówią.

    Pierwsze szczegóły na temat formuły nowych egzaminów mają być znane po wakacjach.

  2. 03 cze 2009, 19:27:35grażka

    z blogu internetowego nauczyciela-polonisty w liceum :)
    http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=744

Skomentuj