Wiadomości
Komentarze
Forum

Szkoły nie chcą „niegrzecznych” dzieci

Polecamy artykuł z „Gazety Wyborczej” – „Szkoły nie chcą „niegrzecznych” dzieci”.

- Teraz w warszawskich szkołach jest tak: ty masz ADHD, idź na nauczanie indywidualne, ty masz autyzm, to do szkoły specjalnej. Trwa stygmatyzowanie dzieci od małego – mówi Ilona Rzemieniuk, która razem z innymi rodzicami walczy, by ich dzieci mogły chodzić do zwykłych podstawówek.

Przypominamy, że z podobnymi problemami spotykają się rodzice dzieci będących na specjalnej diecie (w szkole i w przedszkolu). Natomiast pozostawieni sami sobie są rodzice uczniów cierpiących z powodu chorób i zaburzeń, które utrudniają im dorównanie kroku rówieśnikom w szkole, a nie są wpisane na listę zaburzeń i schorzeń kwalifikujących do orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego i wspomagania w nauce – np. zespół FAS.

Polecamy list Minister Hall z 23.03.2009 na temat edukacji dzieci przewlekle chorych – link.

Brak powiązanych artykułów.

9 komentarzy do “Szkoły nie chcą „niegrzecznych” dzieci”

  1. 11 maj 2009, 13:07:07Ewa

    Moja bratowa miała podobny problem ze swoim synkiem, nikt nie chciał pomóc, szkoła nalegała żeby przepisała dziecko do szkoły specjalnej, bo nie chciało im się opracować programu dostosowanego do Piotrusia, znalazłam pomoc w Centrum CBT EDu w Warszawie, od lipca mój bratanek będzie uczestniczyć w terapeutycznych warsztatach, to na dobry początek.

  2. 27 maj 2009, 18:30:07Monika

    Witam serdecznie.

    Jestem matką sześciolatka,który uczęszcza do szkoły podstawowej nr.41 w Szczecinie.Mój syn ma objawy Adhd,niewątpliwie ma nadpobudliwość psychoruchową,ponieważ jest impulsywny,nadruchliwy i nie potrafi się skoncentrować.Jednakże dla mnie jako matki jest on wyjątkowy i bardzo kochany,chcę w każdy możliwy sposób pomóc jemu w jego pobudzeniu.Chodzę do neurologa,psychologa,psychiatry,bo szkoła mojego syna nie potrafi sobie poradzić z jego energią i wysyłają mnie po prywatnych instytucjach(nauczycielka klasy 0 podaje mi adresy i tel.prywatnych lekarzy).Mnie jako matkę samotną na to nie stać ale chodzę,pożyczam,by tylko pomóc dziecku i by nauczycielka nie dyskryminowała mojego syna.Codziennie wysłuchuje od pani wychowawczyni skargi na zachowanie mojego syna i karze mi podpisywać zeszyt,który założony jest po to,by wychowawca wpisywał,co złego dziecko codziennie robi w szkole.Nie wiem czy ja muszę to podpisywać,a jeśli odmówie,to boje się,czy nie wpłynie to na moje dziecko.Mój syn ciągle skarży się na bicie ze strony dzieci i wyzwiska,jednakże to według nauczycielki mój syn jest ten zły i nie reaguje na skargi mojego syna.Od początku klasy 0 przy dzieciach wyrabia jemu tzw.etykietkę niegrzecznego dziecka i dlatego dzieci wobec niego pozwalają sobie na wszystko i jest nielubiany,odpychany.Niby zewnętrznie nie widać po nim smutku z tego powodu,bo na zewnątrz jest wesołym,żartobliwym,uśmiechniętym dzieckiem ale wydaje mi się,że w środku coś go boli z tego powodu i dlatego robi z siebie klasowego,,błazna,,;by zdobyć publiczność swoimi wygłupami i zwrócić na siebie uwagę,on chce poprostu akceptacji a nie ma jej ani ze strony nauczyciela ani uczniów.Biega po klasie,zabiera kredki dzieciom,wydaje głośne dzwięki,biega po klasie,wychodzi z klasy bez pytania,nie potrafi poczekać na swoją kolej,jest niecierpliwy,szybko nudzi się,nie wykonuje poleceń nauczyciela związanych z wykonywaniem prac w ćwiczeniach,szybko zapomina,kręci się w ławce,nie potrafi usiedzieć-to codzienne skargi nauczycielki,a ja jestem już przemęczona skargami…cóż ja mogę począć,to się dzieje podczas lekcji a wtedy mnie tam nie ma,po lekcjach rozmawiam z dzieckiem,dziecko wtedy nic już nie pamięta co się działo kilka godzin wcześniej,dostaje kary za zxłe zachowanie ale to nie daje rezultatów po po chwili zaraz i tak robi to samo.Skargi nauczycielki nic tu nie dadzą,jeśli ona nie potrafi do niego podejść w sposób pedagogiczny i zostawia sobie jego sobie samemu na tzn.poniewierkę klasową,nie interesuje sie nim indywidualnie,bo nie ma czasu-tłumaczy się tym,że ma za dużo dzieci w klasie,bo 32 dzieci i nie może sobie pozwolić na takie dziecko,które swoją nadruchliwością przeszkadza innym.Czasem czuje się bezsilna ale to moje dziecko i muszę o niego walczyć.Mój syn miał badanie psychologiczno-pedagogiczne i okazało się,że nie jest tak najgorzej a te niedociągnięcia w nauce to są spowodowane chaosem w klasie 0 w SP.41,bo wśród 32 dzieci i jedna nauczycielka to cóż ona może nauczyć i czy jest w sstanie ogarnąć taką grupę i zająć się moim dzieckiem,które woła o pomoc?Dlaczego moje dziecko ma z tego powodu cierpieć?Jestem zniesmaczona warunkami,które panują w szkołach.Dlaczego sześciolatki chodzą same przez korytarz,wśród starszych dzieci do wsólnej toalety,która wogóle nie jest dla maluchów przystosowana?W toaletach starsze dzieci używają wulgaryzmów,rzucają się papierem toaletowym i zachowują sie aspołecznie,a maluchy uczą się złego zachowania.Moje dziecko nim posło do szkoły kl.0 nie znało brzydkiego słownictwa,a teraz poznało np.co oznacza środkowy palec i to od wychowawczyni-jedno z dzieci w grupie pokazało,,fuck you,, a mój syn nie wiedział o co chodzi,więc pani wychowawczyni pouczyła jego-jest to dla mnie niemoralne.W toaletach starsze dzieci mówiły do niego frajer itp.Dlaczego więc teraz wychowawczyni ma pretensje,że moje dziecko czasem użyje tego słowa-szkoła przecież doszkoliła go.Oczywiście w domu tłumacze jemu co jest dobre a co złe ale jest ciężo tym bardziej z dzieckiem nadpobudliwym i nauczycielka powinna to wiedzieć i pomagać a nie skreślać takie dziecko.W ciągu roku szkolnego nawet próbowała mnie zmusić do tego,bym poszukała dla niego przedszkola zerówkowego,bo nie dje sobie rady z taką grupą dzieci i jeszcze z takim dzieckiem nadruch;liwym jak moje.A czyja to wina?To nie ja,tylko Oświata oszczędza na biednych dzieciach i tak ściska i zaniedbuje je.Mojemu dziecku trzeba pomóc a ja chciałabym wiedzieć jak ja mam jemu pomóc,jeśli szkoła nie chce współdziałać z rodzicem tylko zostawia dziecko samopas z jego chorobą,bo nadruchliwość psychoruchowa to chorobą,z którą trzeba umieć postępować.Moje dziecko jest popychane przez dzieci i ostatnio dziewczynka złamała jemu palce u prawej dłoni,bo nachalnie chciał się z nią bawić,nauczycielka nie dała nagany dziewczynce,nie zareagowała,bo dziewczynka to córka nauczycielki.Natomiast mój syn trafił do pani pedagog za naganę,bo nie zrozumiał słowa nie i nachalnie chciał bawić się z dziewczynką.Ze złamanymi palcami nie otrzymał pomocy,a tłumaczenie nauczycielki to-nie mogłam zostawić takiej grupy dzieci samej,by zejść do sekretariatu i zadzwonić do pani,a pielęgniarki nie było,a zreszta napewno to nic takiego,on jest nadpobudliwy i przewrażliwiony.Byłam oburzona.Zabrałam dziecko do szpitala i okazało się,że to złamanie,zgłosiłam to do szkoły,do pani dyrektor,jednakże nie było żadnej reakcji,przeprosin i za każdym razem jestem lekceważona po pierwsze dlatego,że jestem samotną matką,a po drugie bo mam nadruchliwe dziecko.Proszę pomóc mi i podać dobrą szkołe przyjazna dziecku z ADHD na lewobrzeżu w Szczecinie oraz bezpłatne placówki pomocy takim dzieciom,warsztaty,psychologów dobrych oraz psychiatrów.Chcę w jak najlepszy sposób pomóc swojemu dziecku.Bardzo dziękuję.Monika Kasperczak.

  3. 27 maj 2009, 18:33:48Monika

    proszę o kontakt pod adres e-mail a najlepiej domowy,bo nie mam zbytnio możliwości korzystania z internetu.ulica Długosza 16-5,71-555,Szsczecin.Monika Kasperczak

  4. 27 maj 2009, 19:52:35Maja MK

    Pani Moniko,

    bardzo przykry dla syna i Pani obraz sytuacji rysuje się z lektury Pani postu. Wynika z niego, że w szkole występują spore kłopoty w komunikowaniu się kadry pedagogicznej, dyrekcji w rodzicami dzieci dotkniętych różnymi dysfunkcjami – niewykluczających przecież dostępu do edukacji.

    Czy jest to klasa intergracyjna? Być może właśnie współpraca i pomoc nauczycieli w klasie integracyjnej, odpowiednio przygotowanych do pracy z dziećmi z dysfunkcjami i pozytywnie nastawionych do trudności jako wyzwań edukcyjnych, byłaby dobrym wyjściem? W tej chwili Forum Rodziców nie dysponuje informacjami, o które Pani prosi. Zapytamy zaprzyjaźnionych pedgaogów i ekspertów, jeżeli uda nam się uzyskać potrzebne adresy skontaktujemy się z Panią.

    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz powtórzę, że przykro jest czytać o tak ciężkiej sytuacji, która wcale nie musi źle wyglądać- trzeba tu ciężkiej pracy, dobrej woli, zaangażowania i współpracy wszystkich osób mających wpływ na edukację dziecka.

    Maja Majewska-Kokoszka

    Prosimy innych forumowiczów ze Szczecina o pomoc i udzielenie Pani Monice informacji, które chciałaby uzyskać. Najlepsze informacje to te z pierwszej ręki, od rodziców, którzy mają podobne doświadczenia w tym samym rejonie.

  5. 30 lip 2009, 09:53:35mama

    Jestem mamą chłopca, który chodził do kl.0 razem z synem Pani Moniki. Ze zdumieniem czytałam jej wypowiedź. Mój syn też miał zeszyt, który miał służyć do korenspondencji. Służył do wpisywania uwag. Co ciekawe z rozmów z nauczycielką wyciągnełam podobne wnioski:że to mój syn jest zakałą klasy i przez niego Pani.G nie może prowadzić lekcji. Najsmutniejsze jest dla mnie to,że ta pani robi bardzo korzystne wrażenie (może Pani dyrektor też temu uległa). Wyglada na ciepłą i przyjaźnie nastawiaoną do dzieci. Teraz sądzę,że to jakieś pozory.To naprawdę nie wporządku,że rodzice są automatycznie obciązani poczuciem winy za brak umiejetności pedegogicznych wychowawcy. Mój syn również nie ma ADHD a jedynie „cechy ADHD”. Zastanawiam sie co będzie gdy w np.w następnej zerówce pojawią się dzieci z pełnymi objawami ?. Jak pani sobie poradzi? Może będzie przywiązywać do kaloryfera ?!Dodam jeszcze,że osobiście nie mam poczucia złej komunikacji między mną(rodzicem) a dyrekcją i pania wychowawczynią. Zawsze gdy chciałam porozmawiać, panie(wychowawczyni i dyrektor) były dostępne. Jednak to co wynikało z tych rozmów ,zwłaszcza z wychowawcą, jest oburzające. Nie była to klasa integracyjna i z mojej wiedzy wynika,że dzieci z „cechami” nie mają szans sie dostać do takiej klasy. Wręcz przeciwnie. Kiedy o tym rozmawiałam , usłyszałam, że dzieci z trudnościami nie moga być w takiej klasie bo tam dzieci zadrowe mają pomagać tym mniej sprawnym….Szkoła 41 nie wyróżnia sie niczym szczególnym, nie jest ani dużo lepsza ani dużo gorsza od innych. Myślę,że problem wynika z tego,że studiując pegagogikę ludzie tak naprawdę nie uczą się jak postępować z dziećmi. Do tego każdy ma własne oczekiwania wobec tzw. normalnego zachowania i jeśli ktoś nie madoświadczenia to kieruje sie tym co przeczytał w podręczniku a potem życie to weryfikuje i są kłopoty. Najbardziej szkoda mi tego,że synek szedł do szkoły pełen zapału do nauki i nie mógł sie juz doczekać. Z miejsca polubił panią wychowawczynię i starał się dla niej wypaść dobrze. Szybko sie okazało,że nie jest w stanie zachowywać sie tak jak ona tega oczekiwała co spowodowało efekty uboczne (powszechnie znane terapeutom ADHD) niska samoocena, postawa buntowniczo-opozycyjna wobez nauki i szkoły w ogóle.Następnej pani już bedzie trudniej zdobyć zaufanie tych dzieci, a szkoda bo na początku szkoły chęć do zdobywania wiedzy jest bardzo ważna.
    Chciałabym nawiązać kontakt z rodzicami ze Szczecina którzy maja podobne trudności w szkole ze względu na „nienormalne” zachowania dzieci. Czy w tym mieście istnieje jakieś stowarzyszenie? Gdyby było to może razem łatwiej byłoby nam dotrzeć do tych nauczycieli, którzy uważają,że to nasz problem nie ich.
    Pozdrawiam.

  6. 19 sie 2009, 23:59:13bogumila

    mam taką samą sytuacjie jak pani i zadnej pomocy

  7. 26 sie 2009, 15:38:25Monika

    Proszę o kontakt e-mail wszystkich rodziców,którzy mają podobne problemy z nauczycielami i mają nadpobudliwe dzieci.Jeśli ktoś zna stowarzyszenia dzieci z ADHD w Szczecinie to również proszę o kontakt.Monika Kasperczak. e-mail: monika840125@wp.pl

  8. 22 kwi 2010, 15:26:44x.x.x.x

    Witam. Jestem matą samotnie wychowującą dziecko. Syn chodzi do 3 klasy.Mieszkam w małym miasteczku gdzie wszyscy się znają.Synek ma mocny charakter, wyraża swoje zdanie, trudno mu odejść jeśli ktoś mu robi przykrość.Z tych powodów wielokrotnie wpadał w kłopoty. Została mu przypięta łatka chłopca niegrzecznego. Jest niebywale zdolny-same 5 i6, ale nauczyciele za nim nie przepadają bo jest niegrzeczny, zmieniłam klasę bo poprzednia pani stwierdziła, że będzie do mnie dzwonić codziennie nawet jeśli syn będzie krzywo siedział,jeśli ja go nie wychowałam to ona to zrobi. Zmiana klasy nie okazała się dobrym rozwiązaniem, tam nie chcą go rodzice bo będzie dawał zły przykład ich dzieciom.Po wielokrotnych kolsuntacjach prywatnego specjalisty powiedział mi że mam zdrowe, zdolne, żywe dziecko. Przywiozłam notkę od niego do szkoły, okazuje się że pani dyrektor jej nie uznaje bo napisana odręcznie i 1 pieczątka.Wielokrotne sytuacje jakie są w szkole wyglądają inaczej. Nikt nie wysłuchał mojego dziecka, ważne co inni widzieli lub słyszeli. Nie wygram aby nie zwariować i nie utracić zapału mojego dziecka do nauki postanowiłam go przenieść do innej szkoły. Chcę aby ten koszmar zakończył się wraz z opuszczeniem tej szkoły.

  9. 15 lip 2010, 09:01:48Mamcik

    My mieliśmy podobne problemy. Już w przedszkolu się zaczęło. Pani skarżyła się, że Patryk nie może usiedzieć na miejscu, rozwala wszystkie zajęcia. Szczerze mówiąc w domu też były momenty, że załamywaliśmy z mężem ręce. Wreszcie ktoś powiedział nam, że syn na pewno ma ADHD. Z dużą rezerwą podeszliśmy do tematu. Jakoś nie pamiętaliśmy, żeby nasi koledzy miewali taką przypadłość. Niemniej poszliśmy do poradni na diagnozę i dostaliśmy papierek, że syn faktycznie ma ADHD.
    Ja ciągle podchodziłam do tematu sceptycznie i szperałam w internecie informacji o samym problemie o leczeniu itp. Natknęłam się na stronkę wardszawskiej kliniki Medico-Brain, która robi treningi Biofeedback. Poczytałam o tej metodzie w necie i postanowiliśmy spróbować. Poszliśmy do nich na diagnostykę. I tu pierwsze zaskoczenie – ktoś wreszcie traktował nas normalnie, rozumiejąc nasz sceptycyzm, tłumacząc nam wiele rzeczy odnośnie pracy mózgu dziecka z ADHD. Terapia do najtańszych nie należy, ale doszliśmy do wniosku, że wolimy przyoszczędzić na innych rzeczach, ale spróbować tej metody.
    Teraz jesteśmy mniej więcej w połowie drogi. Efekty widać. Syn potrafi skoncentrować się na dłużej niż 5 – 10 minut. Jest spokojniejszy. Nie denerwuje się też tak jak kiedyś.
    Specjaliści z Medico mówią, że efekty będą jeszcze większę w miarę treningów.
    Wreszcie jacyś konkretni ludzie, konkretna metoda!
    Trzymamy kciuki, żeby wszystko szło po naszej myśli.
    A mamom z Warszawy polecam zainteresować się tematem Biofeedbacku i kliniką Medico-Brain. Warto.

Skomentuj