Sześciolatki mają tajne komplety…
6 paź 2009. Kategoria wpisu: Reforma systemu edukacji
„Gazeta Prawna” o tajnym nauczaniu sześciolatków w przedszkolach:
W jednym z przedszkoli w powiecie wołomińskim odbywają się tajne zajęcia z czytania i pisania dla sześciolatków. Tajne, bo zgodnie z nową podstawą programową dla wychowania przedszkolnego w zerówkach wszystkie dzieci nie mogą uczyć się czytać i pisać. Na zebraniu dla rodziców nauczycielka podkreśliła, że dzieci są gotowe do nauki i za zgodą opiekunów może ją rozpocząć. Rodzice zakupili podręczniki, które trzeba ukrywać na wypadek kontroli kuratorium oświaty, i sześciolatki poznają już pierwsze literki. Z tego samego względu na zajęciach nie używa się też tablicy.
Podobnie uczą się także dzieci w jednym z przedszkoli w powiecie pruszkowskim oraz we Wrocławiu. Tyle że w tych przypadkach nauka odbywa się na prośbę samych rodziców, którzy zaoferowali pomoc w organizacji zajęć, zakupili podręczniki i pomoce naukowe. W żadnym z nich dzieci nie mają jednak zeszytów. W przypadku kontroli byłby to ewidentny dowód na prowadzenie niezgodnych z prawem zajęć.
Z sondy przeprowadzonej przez nas w przedszkolach w całej Polsce wynika, że rodzice często proszą albo o prowadzenie tajnych, nielegalnych zajęć dla całej grupy sześciolatków, albo o indywidualną naukę ich dziecka, która jest dozwolona. Część przedszkoli nie zgadza się na to z obawy o złamanie przepisów. Zdecydowana większość nie zgadza się na wprowadzenie podręczników. Są jednak i takie przedszkola, w których tajne komplety są już prowadzone.
Więcej informacji w artykule: „W zerówkach odbywają się tajne komplety”.
Brak powiązanych artykułów.
Uważam to za skandal i cofanie polskiej edukacji wstecz. Popatrzcie tylko Państwo jak to brzmi? Dzieci chcąc uczyć sie literek będa musiały się z tym ukrywać. Z jakim nastawieniem do nauki pójda w świat, skoro musza zaczynac od ukrywania się z tym, że chcą się czegoś nauczyć? Czy ktos kto przygotował te niedorzeczną reformę nie zastanowił się nad tym? To przypomina troche czasy zaborów, gdy dzieci ukrywały się ucząc języka polskiego. Jak można zabraniać polskim dzieciom mozliwość poznawania języka polskiego?
No cóż, to było do przewidzenia. Niestety o tym że dzieci nie będą mogły się uczyć czytać i pisać było wiadomo już w zeszłym roku, ale którego z rodziców obecnych sześciolatków to interesowało…… co więcej rodziców obecnych siedmiolatków też można było na palcach policzyć. A jak mleko się rozlało to teraz larum……. Trzeba było o tym pomyśleć Drodzy Rodzice w zeszłym roku jak jeszcze można było temu przeciwdziałać.
A ja napiszę co innego.
Artykuł w gazecie o nazwie „Gazeta prawna”, wydawałoby się, że kto ja kto ale oni chyba o prawie mają pojęcie, tymczasem wytłuszczonym tekstem piszą „Wbrew przepisom w niektórych przedszkolach sześciolatki uczą się czytać i pisać.”
Ja nie znam żadnego przepisu który by zabraniał uczyć czytać i pisać w przedszkolu, autor artykuły najwyraźniej zapomniał podać jego źródło tego prawa.
Ale cóż, najważniejsze by rodzice przestraszyli się tego i chociaż za rok posłali sześciolatka do 1 klasy, bo przecież w przedszkolu niczego się nie będą uczyć. Chyba tylko takie przesłanie było tego artykuły i to właśnie mnie oburza!!!
Artykuł nie wnosi nic nowego, nie przekazuje stanu faktycznego, można powiedzieć że to odgrzewany kotlet, powstały z kilku innych artykułów.
Gdyby miał dopisek „artykuł sponsorowany” to jeszcze bym go jakoś zrozumiała
Wynotowałam z artykułu, następujące fragmenty:
* „Wbrew przepisom w niektórych przedszkolach sześciolatki uczą się czytać i pisać”
* „Tajne, bo zgodnie z nową podstawą programową dla wychowania przedszkolnego w zerówkach wszystkie dzieci nie mogą uczyć się czytać i pisać.”
* „W żadnym z nich dzieci nie mają jednak zeszytów. W przypadku kontroli byłby to ewidentny dowód na prowadzenie niezgodnych z prawem zajęć.”
* „rodzice często proszą albo o prowadzenie tajnych, nielegalnych zajęć dla całej grupy sześciolatków”
* „Sześciolatki uczęszczające do zerówek nie mogą się uczyć czytania i pisania, bo nie zezwala na to nowa podstawa programowa. ”
* „rodzice proszą, aby prowadzić zajęcia z czytania i pisania, bez względu na to, co wskazują przepisy.”
*”Zgodnie z nowymi przepisami niedozwolone jest prowadzenie w zerówkach zajęć z czytania i pisania dla wszystkich dzieci oraz korzystanie z podręczników.”
i jeszcze wiele wiele razy w artykule padają sformułowania o łamaniu prawa. Tak by czytający nabrał przekonania, że prawo jest łamane
Jestem ogromnie ciekawa jakie to prawo zostanie złamane, może autor artykułu da na to odpowiedź?
Jeszcze jedno, szukałam owego zakazu używania podręczników, jeżeli już to jest to nie zalecane, a owo nie zalecanie używane jest w kontekście tego, dlaczego nie ma dofinansowania podręczników dla oddziałów przedszkolnych, ano dlatego, że nie są one zalecane.
Cóż bardzo sprytne.
MEN dobrze wiedział, że nie zalecanie nie spowoduje, że tych podręczników nie będzie.
MEN dobrze wiedziała, że siła wydawnictw i tak sobie poradzi by owe podręczniki były,
Ale nie zalecanie przynajmniej zawęziło grupę dzieci, które nie łapią się na program „Wyprawka szkolna”
No cóż to było do przewidzenia. O zmianach w programie nauczania było juz wiadomo w zeszłym roku, ale rodziców sześccio czy siedmiolatków którzy sie tym naprawdę interesowali było niewielu, a teraz jak mleko sie rozlało to wielkie larum…. Teraz to możemy już tylko wspierać nasze dzieci naciskać na panie by jednak nasze dzieci edukowały, czekać aż zmieni się minister edukacji albo wziąć się do roboty i zbierać podpisy (patrz http://www.ratujmaluchy.pl i linki) i działać by wycofano się z reformy, która robi więcej złego niż dobrego.
Jest jeszcze jeden aspekt całej reformy- wszyscy obawialiśmy się jak to będzie kiedy w jednej klasie będą 2 roczniki – jest znacznie gorzej bo są takie pierwsze klasy gdzie spotykają się 4 roczniki : dzieci odraczane ,dzieci które powtarzają klasę itd. Miałam okazję obserwować taką lekcję i chylę czoła przed nauczycielami którzy pracują z tak różnymi pod względem wieku dzieci..
trzeba było posłac 6 latki do szkoły to by problemu z nauka czytania i pisania nie było.
gosciu – z miłą chęcią tylko mój szef mnie wyśmiał gdy powiedziałem mu że będę musiał zwalniać się z pracy bo świetlica czynna jest do 14.00.
Więc najpierw idź i zajrzyj do szkoły do której chcesz posłać sześciolatka a później porównaj to z przedszkolem w którym ten sześciolatek jest.
I pomyśl następnym razem co napiszesz bo jedynie siebie ośmieszasz.
W grupie zerowej mojej córki nauka czytania jest nadal (rozpoczęta z grupą w ubiegłym roku)- metodą czytania globalnego. Jest to program autorski czy jak to zwał i nikt nie zabrania ani teraz, a nie zabraniał wcześniej. Nauczycielka tylko na samym początku zapytała, czy rodzice zgadzają się na taką formę nauki. Faktem jest też, że córka zaczęła sama czytać przed wakacjami, więc może też nie jestem tutaj jakoś bardzo obiektywna. Co więcej. Dzieci nie mają podręczników tylko pracują na zasadzie kart pracy – które przygotowują nauczycielki. Nie ma więc mowy o nic nie robieniu i traceniu roku.
MAX – za rok Twoja córka bedzie już musiała pójść do szkoły, czy wtedy już szef będzie pozwalał Ci wychodzić o 14?!?!?
Może jak byś płacił za świetlice tak jak za przedszkole to warunki byłyby porównywalne.
gosc – zgadza się za rok będe miał podobny problem (swietlica do 14.00) ale to zawsze jeden rok mniej martwienia się o opiekę nad moim dzieckiem.
Opłata za świetlicę – jeśli była by koniecznością czemu nie. Ale jak narazie szkoła nie przewiduje zmiany tego systemu.
Tylko jak to się ma do obietnic i zapewnień pani minister że opieka w szkole (także ta w świetlicy) ma być bezpłatna?
Tak więc do czasu jak przedszkole będzie oferowało lepsze warunki opiekuńczo wychowawcze dla mojego dziecka tak długo będę mówił NIE tej chorej reformie. Bo chorym trzeba nazwać reformie której budżet okrojono o 90% a nie zmieniono jej zakresu.
Reforma jest chora i co gorsze, nie ma na nią lekarstwa.Regres zapanował w oświacie.Dzieci 6-letnie uczą się z książek dla 5-latków ( woj. podlaskie). Nauczyciele są zdezorientowani, rodzice zapewne też. A wystarczyło jedynie poprzeć akcję ” Ratuj maluchy”. No cóż Polak mądry po szkodzie.