Trzylatki do szkoły, tam lepiej niż w przedszkolu
9 cze 2009. Kategoria wpisu: Gdańsk
Informacja z artykułu: „Gdańsk: Powstają okienka przedszkolne”:
Już trzylatki powinny chodzić do szkół – taką propozycję przedstawia Gdańskie Stowarzyszenie Pedagogów Praktyków i ją realizuje. Tworzy przy szkołach okienka przedszkolne.
Według Elżbiety Gerleckiej, prezes zarządu Gdańskiego Stowarzyszenia Pedagogów Praktyków, głównej inicjatorki przedsięwzięcia, okienka przedszkolne są odpowiedzią na akcję: ratujmy maluchy przed szkołami. – Moim zdaniem szkoła jest dobrym miejscem już dla 3-latków, bo daje im szansę rozwoju większego, niż gdyby pozostawały w domach albo chodziły do samodzielnych przedszkoli. Ponadto, obecność tak małych dzieci w szkołach wpływa dodatnio na starsze dzieci, garnące się do opieki nad nimi – mówi Gerlecka.
Popieramy obejmowanie realną możliwością opieki przedszkolnej jak największą liczbę dzieci w Polsce. Przypominamy jednak kolejny raz – jako przyjaciele akcji Ratuj Maluchy – że protest dotyczył posyłania dzieci do nieprzygotowanych szkół i odebrania rodzicom możliwości wyboru „szkoła czy przedszkole”.
Brak powiązanych artykułów.
Czy to jest jakis zart? Zwlaszcza te starsze dzieci garnace sie do opieki nad 3-latkami… Proponuje Pani Gerleckiej eksperymentowanie na wlasnych dzieciach..Rozsadni rodzice wola posylac dzieci do przedszkola i nie zostawiac ich pod opieka starszych dzieci „garniacych sie do opieki” . Jeszcze troche uslyszymy, ze przedszkola sa niepotrzebne i zacznie nam sie wmawiac ze jest tak wszedzie na swiecie. Wiec chce przypomniec Pani Gerleckiej ze w cywilizowanych krajach dzieci posyla sie do dobrze zorganizowanych przedszkoli i nawet wszesno-szkolna nauka odbywa sie w malych grupach w oddzialach przedszkolnych. Dzieci maja zapewnione zajecia edukacyjne i zabawe w malych grupach a nie w przepelnionych swietlicach, pelnych przemocy, niedostosowanych do potrzeb malego dziecka szkolach.
Niestety to nie żart…
To jest to samo stowarzyszenie, które rok temu stworzyło ulotkę zachęcającą do posyłania 6-latków do szkół w Gdańsku, w której to ulotce było zdanie: „Dzieci to nie kryminaliści”…
Według Elżbiety Gerleckiej (…)szkoła jest dobrym miejscem już dla 3-latków, bo daje im szansę rozwoju większego, niż gdyby pozostawały w domach albo chodziły do samodzielnych przedszkoli.
Jeszcze trochę a okaże się , że wogóle instytucja przedszkola jest zbędna i dzieci po obowiązkowych żlobkach (bo będąc w domu nie bedą się tak dobrze rozijać) będą szły do szkół.
A rodzice nie są przeciwni edukacji szkolnej, tylko temu że szkoły są najczęściej w opłakanym stanie, przepełnione i nie szczególnie przyjazne dzieciom.
Poniżej cały tekst, na podstawie którego stworzono ulotkę, o której pisze Bergamotka (pozwoliłam sobie utajnić własne dane osobowe):
„GDAŃSKIE STOWARZYSZENIE
PEDAGOGÓW PRAKTYKÓW
80-620 Gdańsk – Stogi, ul. Stryjewskiego 28
tel./fax (58) 307-30-61; fax (58) 304-16-80
25.02.2008 r.
GSPP / 43 / 2008
Szanowna Pani
Beata Anna L.
ul. K…………
80-180 Gdańsk
Dotyczy pisma z dnia 13.02.2008 roku w sprawie planowanej decyzji władz Miasta Gdańska
włączającej dzieci 6-letnie do klas „0” w szkołach – od września 2008 roku.
Pragniemy zapewnić, że rozumiemy Państwa niepokój i troskę o dobro Państwa dzieci, ich właściwy rozwój, a nade wszystko zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa. Jednak jako organizacja społeczna mamy również na uwadze potrzeby edukacyjne pozostałych dzieci wieku przedszkolnego – dzieci w wieku 3-5 lat.
W wyniku konsultacji z przedstawicielami Urzędu Miasta Gdańska uzyskaliśmy informacje, że w roku szkolnym 2007 / 2008 około 700 dzieci grupy wiekowej 3-5 lat nie znalazło miejsca w przedszkolu.
W związku z tak trudną sytuacją, przyjęcie kierunku polityki edukacyjnej przez władze Miasta Gdańska w stosunku do dzieci sześcioletnich uważamy za zasadne, ponieważ – jak władze miasta zapewniają:
Zwiększy się liczba miejsc w przedszkolach dla 3 – 5-ciolatków o około 1000, co spowoduje wyrównywanie szans edukacyjnych dla obecnych 5-latków (od 2009 roku mają realizować obowiązek szkolny w wieku 6 lat);
Oddziały przedszkolne „0” będą prowadzone w wydzielonych pomieszczeniach;
Czas działalności oddziału przedszkolnego będzie ustalany w konsultacji z rodzicami – władze gwarantują możliwość tworzenia świetlic przedszkolnych;
W szkole będzie możliwość zorganizowania dzieciom drugiego śniadania lub podwieczorku oraz obiadu w szkolnych stołówkach.
Przeprowadziliśmy również konsultacje z przedstawicielami szkół podstawowych w Gdańsku. Ponad to większość członków naszej organizacji jest zawodowo powiązana ze środowiskiem gdańskich szkół. Spróbujemy więc odpowiedzieć na Państwa zarzuty i niepokoje kierowane do szkoły podstawowej, w której mają znaleźć się Państwa dzieci.
Pragniemy przede wszystkim zaznaczyć, że „zerówki” w szkołach funkcjonują już od ponad 30 lat. Nie można więc powiedzieć, że jest to nowe przedsięwzięcie, ponieważ w przeciągu tego czasu szkoły zdobyły doświadczenie w ich prowadzeniu.
Ponad to, w związku z wymaganiami, jakie stawiane są obecnie nauczycielom, muszą oni legitymować się wykształceniem w zakresie edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Nie są to więc ludzie przypadkowi, a w pełni wykwalifikowani nauczyciele, przygotowani do pracy z dzieckiem w wieku przedszkolnym.
Co do zajęć dodatkowych, w tym: zajęcia z logopedą, gimnastyka korekcyjna – pragniemy zapewnić, że są już standardem w większości szkół. Zajęciami tymi obejmowane są przede wszystkim dzieci najmłodsze, w tym z klas „0”, ponieważ kadra zdaje sobie sprawę, że im wcześniejsza pomoc, tym efekty jej większe.
Ponad to wiele zajęć, adekwatnie do potrzeb można zorganizować na życzenie rodziców. Rodzice nie wnoszą w szkole opłaty stałej, która obowiązuje w przedszkolu. Istnieją więc realne możliwości wykorzystania zaoszczędzonych funduszy na zorganizowanie zajęć dodatkowych.
Zdajemy sobie również sprawę, że dzieci rodziców niepracujących przebywają krócej w szkole, natomiast dzieci rodziców pracujących będą musiały korzystać ze świetlicy szkolnej. Sądzimy jednak, że dyrektorzy szkół wezmą pod uwagę specyfikę pracy z młodszymi dziećmi – dawana jest im możliwość tworzenia świetlic przedszkolnych.
Należy nadmienić, że w wielu szkołach dzieci z klas zerowych przebywają obecnie w świetlicy szkolnej razem z dziećmi klas I – III, co nie wpływa negatywnie na ich rozwój. Raczej wzbogaca wzajemne relacje – dzieci młodsze uczą się w naturalny sposób od swoich nieco starszych koleżanek i kolegów, a starsze uczą się odpowiedzialności za młodsze.
Przedmiotem naszych konsultacji były także obawy Państwa dotyczące ciągłości wychowawstwa – zapewniano nas, że w wielu szkołach ciągłość wychowawstwa jest od dawna praktykowana, tzn. nauczyciel obejmujący wychowawstwo w klasie „0” prowadzi „swoje” dzieci przez cały pierwszy etap edukacji, czyli do klasy „III” włącznie.
Pragniemy także ustosunkować się do prezentowanego przez Państwo „negatywnego obrazu szkoły”. Chcemy zaznaczyć, że w szkole podstawowej przebywają uczniowie w wieku 6 – 12 lat, czyli dzieci – a nie przestępcy, którzy biją, kradną i narkotyzują się. Oczywiście, pojawiają się takie problemy incydentalnie w szkole podstawowej – jednak ujawniane, są mocno nagłaśniane i upowszechniane przez media. Z całą pewnością twierdzimy – nie jest to rzeczywistość codzienna szkoły podstawowej.
Wyrażając swoje opinie mamy nadzieję, że rozważą Państwo raz jeszcze „wszystkie argumenty za i przeciw”. Mamy nadzieję, że decyzje podjęte przez Państwo będą miały na uwadze dobro także młodszych dzieci, które w Gdańsku mogą pozostać „poza edukacją”.
Z wyrazami szacunku,
Elżbieta Gerlecka
Prezes Gdańskiego Stowarzyszenia
Pedagogów Praktyków
Do wiadomości:
Zastępca Prezydenta Gdańska, p. Ewa Kamińska”
Ponadto pisze się łącznie, pani prezes
„Pragniemy także ustosunkować się do prezentowanego przez Państwo „negatywnego obrazu szkoły”. Chcemy zaznaczyć, że w szkole podstawowej przebywają uczniowie w wieku 6 – 12 lat, czyli dzieci – a nie przestępcy, którzy biją, kradną i narkotyzują się. Oczywiście, pojawiają się takie problemy incydentalnie w szkole podstawowej – jednak ujawniane, są mocno nagłaśniane i upowszechniane przez media. Z całą pewnością twierdzimy – nie jest to rzeczywistość codzienna szkoły podstawowej.”
taaak, z pewnością ujawnianie i nagłaśnianie i „upowszechnianie” (sic!) już wszystko w tej kwestii załatwia… i to twierdzi Prezes SPP- co ta „praktyka”?? chyba nie godna naśladownictwa „dobra praktyka”… wolę rozwiązywanie problemów od ich upowszechniania i nagłaśniania!
Jak zwykle, zamiast rozwiązania problemu mamy kabaret! Niedawno oglądałem w TV skecz o autostradach, w którym znaleziono podobne „rozwiązanie problemu” – na istniejących drogach wydzielimy 4 pasy ruchu – trochę farby i po sprawie:)
Pani Ela niestety nie dostaje kasy za pisanie tekstów dla kabareciarzy (choć wykazuje duży talent)… w stowarzyszeniu pracuje społecznie?…
Biedne, z niezaspokojoną potrzebą edukacyjną, zapóźnione dzieci! Pani Prezes to chyba edukację odbierała już w łonie matki. A swoje wzajemne relacje z nieco starszymi kolegami wzbogacała od żłobka. Sądząc po efektach to skutecznie:)
Proponuję iść za ciosem i wprowadzać dalsze udoskonalenia np specjalnie wydzielone w szkole sale żłobkowe – zawsze znajdzie się jakaś zdolna uczennica z 1 klasy do opieki nad oseskami:)
A tak na marginesie, plączą sie wszędzie te dzieciska, rodzice wymyślają jakieś problemy, chcą żłobków, przedszkoli, szkół, fachowych nauczycieli – w głowach im się poprzewracało !:)
Ps. Co robiło szanowne stowarzyszenie gdy zamykano przedszkola i żłobki ze względów ekonomicznych?
No coż, nie wiem za dostaje kasę pani Ela, ale Stowarzyszenie którego jest prezesem dostaje kasę budżetu miasta Gdańska oraz od samorządu pomorskiego => http://www.gspp.free.ngo.pl/
Żeby było jasne: opieka nad dziećmi w szkole – to fajna inicjatywa. Jeżeli to będzie dobrze przygotowane, to fajny pomysł, może być jako uzupełnienie dla rodziców którzy nie chcą lub nie mogą wysłać dzieci do przedszkoli.
Ale mówienie, że jest to lepsze miejsce do rozwoju dla 3-letnich dzieci, to albo nieznajomość rzeczywistości szkolnej, albo paranoja…
każdy złotousty pomysłodawca pięknie przedstawia kosmiczne rozwiązania, w naszym konkretnym przypadku, utopijne, nie do zrealizowania…. ale były czasy gdy zawracano biegi rzek i przesiedlano całe narody – coż to za problem wysłać 3-latki do szkoły?
Zapewnienie bezpiecznej opieki dla dzieci w wieku przedszkolnym jest faktycznie dobrym pomysłem. I zapewne sprawdzi się w tych szkołach, którym grozi zamknięcie w związku z „niżem” (głównie w takich starych dzielnicach, jak Wrzeszcz), a które dysponują odpowiednim zapleczem. Skorzystają z niego także ci rodzice, którzy chcieliby mieć raz na jakiś czas jedynie kilka godzin dla siebie (załatwić sprawy w urzędach, skorzystać z oferty kina dla dorosłych itp.), a nie stać ich na płatne opiekunki.
Ale już umieszczenie 3-5 latków w przepełnionych zespołach szkół na obrzeżach Gdańska uznałabym za próbę dokonania zbrodni na tych małych istotkach.
Strach ma wielkie oczy, a odczytanie słów o starszych dzieciach garnących się do opieki jako pomysłu na prowadzenie okienek przedszkolnych tylko strachem mogę grzecznie wytłumaczyć.
Mniej grzecznie uznałbym za głupotę.
Szkoły integracyjne miały otworzyć dzieci na osoby niepełnosprytne i otworzyły. Dzieciaki z dużą doza empatii wykazują cechy opiekuńcze i zmieniają postrzeganie inwalidztwa. Przestaje to być coś „nienormalnego” Jednak nikt nie twierdzi, że rówieśnicy maja się opiekować swoimi koleżankami czy kolegami z określonym stopniem niepełnosprawności.
W ten sam sposób dzieci starsze mogą wspomagać działania opiekuńcze. Wspomagać, a nie być jedynymi opiekunami trzylatków.
Więcej informacji na temat gdańskich „okienek przedszkolnych” można znaleźć tu:
http://gop.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=41
Program jest finansowany ze środków unijnych i zdaje się, że to jest głównym powodem, dla którego zdecydowano się na popularyzację wiedzy o nim zarówno w lokalnych mediach, jak i na stronie Miasta.
Dotychczas stworzono 3 okienka, do których uczęszcza łącznie co najwyżej 45 dzieci (w przedszkolach zabrakło miejsc dla ponad 1000….). Rodzice mają obowiązek pomagać wychowawcy w prowadzeniu zajęć (rotacyjne dyżury). W jednej grupie są dzieciaczki i 3-letnie, i 5-letnie, a tygodniowo zajęcia zajmują bodajże 12 godzin….
Faktycznie, „świetne” argumenty przeciwko akcji „Ratujmy maluchy”!