„Uwaga!” TVN o sześciolatkach
11 gru 2008. Kategoria wpisu: Inne
Dzisiejszy reportaż TVN „Uwaga!” o godz. 19.50 będzie poświęcony problemowi obniżenia wieku szkolnego. Więcej informacji na stronie programu.
Brak powiązanych artykułów.
11 gru 2008. Kategoria wpisu: Inne
Dzisiejszy reportaż TVN „Uwaga!” o godz. 19.50 będzie poświęcony problemowi obniżenia wieku szkolnego. Więcej informacji na stronie programu.
Brak powiązanych artykułów.
Witam!
Przed chwilą obejrzałam program UWAGA na TVN i uważam nadal, że wysłanie dzieci 6-letnich do szkół jest absurdalne i krzywdzące dla naszych dzieci.
Mam dwóch synów 7-latka i 4-latka. Mam więc doświadczenie. Mój starszy syn chodził do zerówki do przedszkola i to jest najlepsze rozwiązanie. Szkoła jest dla nich stanowczo za wcześnie.
POzdrawiam i gratuluje pomysłu stworzenia tej strony.
Oby było nas więcej…
MD
Witam.
To co urzędnicy robią jest nie do pomyślenia ! Kto mądry wysyła 6 letnie dziecko do 1 kl. ? Jest to śmiechu warte , co ci urzędnicy sobie myślą , ciekawe kto wziął tym razem łapówkę żeby to wdrożyć ? Siedzą na górze i co oni robią, jedynie pod siebie bo kazdy tam tylko o sobie myśli i jak swoją sakwe napchać ! a co z nami zwykłymi ludzmi ??? czy oni wiedzą co się dzieje w polsce ? jak mozna zmienaiać jakie kolwiek zasady wogóle ich nie znając i nie wiedząc jaka jest sytuacja ludzi ? to co robią z Polską przekracza wszelkie granice rozsądku , po jakich szkołach ci ludzie są i czy mają dzieci ? Oni zamiast poprawiać sytuacje w państwie tylko ją pogarszają . Jesteśmy pośmiewiskiem dla całego świata , wstyd mi za takiego prezydenta i za władze która panuje , wszędzie jest biurokracja i kolesiostwo. Wstyd się przyznać ze jest się polakiem….. szkoda słów…. i nerwów …. trzeba stąd uciekać póki jest jeszcze na to czas…
Tak się zastanawiam nad panem Kunaszykiem, wystudiowanym, wymuskanym, recytującym ” samorządy często nie wiedzą co robić, rodzice powinni samorządy edukować” . I te naklejki? Nie ma na co pieniędzy wydawać? Może rzeczywiście powinnien te samorządy edukować. Będziemy wdzięczni, ale nie wiem czy zdązy do września wszystkie wyedukować…
A Pan Federowicz kłamie jak z nut. No wstyd, wstyd. Rodzice powinni decydować, wolny wybór, w przedszkolu mogą zostawić. Panowie komu ten kit próbujecie wcisnąć?
Jakieś smutne to niestety.
Jak można porównywać protest ponad 40 tysięcy rodziców na ratujmaluchy z 46 wpisami na stronie Kunaszyka? Gdzie tu reprezentatywność? Gdyby tylu rodziców było przeciw reformie to nawet by o nich nie wspomniano, ale jeśli jest się za to jest się pokazywanym w mediach, oczywiście. Jeden „światły” „postępowy” rodzic wpisany u Kunaszyka jest więcej wart niż tysiąc „ciemniaków”, którzy nie widzą dobrodziejstw reformy Hall dla ich dzieci! KOLEJNA ŚCIEMA!!!!
To co chcą zrobić urzędnicy to po prostu kpiny z obywateli i jak to nazywają polityki prprodzinnej. Gimnazja okazały się niewypałem a tu proszę jeszcze za maluchy się biorą stare ramole. Totalna bzdura żeby takie maluchy wysyłać do 1-wszej klasy w takim wieku , ale po myśli urzędasów to dobry pomysł zanim sześć klas odbębnią obniżą kryteria wiekowe pierwszej pracy i mamy z głowy kto będzie robił na emeryturki. System nauczania przechodzi zmiany ale nie w tym kierunku , zamiast uczyć i zachęcać tylko się nakazuje to co trzeba zrobić a nie jak to zrobić. A jeśli chodzi o naszą politykę prorodzinną to jeszcze tak niedawno miał powstać projekt o przedszkolach aby te wydłużyły czas pracy po to by rodzice mogli później je odbierać – co to za bzdura? Zamiast dać możliwość chowania dzieci nam czyli rodzicom chcą w ogóle pozamykać ich w internatach a my będziemy na nich tyrać po 16 godzin dziennie. Państwo niewolników z nas robią.
A co myślałeś, że temu rządowi chodzi o dobro naszych dzieci? Chodzi o to, żeby zarobić na nas rodzicach, a nasze dzieci, wcześniej wysłać do pracy. Nie podoba Ci się szkoła? Proszę Pani Hall ma na to sposób – załóż sobie prywatną!
Jeszcze jedno urzędnicy w ministerstwie robią tylko to co każe szef czyli Hall.Ją powołał premier. A na całe to zdegenerowane PO głosowało tylu młodych rodziców w tym ja- niestety!!!!!
a miało być tak pięknie…. „wkrótce Polacy będą wracać z emigracji… itd…” eurosieroty przestaną być sierotami zaczną być uczniami… spędzą swoje dzieciństwo w szkole… super przygotowanej… bi ich rodzice aby zarobić takie pieniądze jak w UE nie będą wychodzić z pracy.. w ogóle ;-)
przy okazji tej dyskusji …
kilka dni temu pisano o projekcie, aby do każdej ze szkół wstawiono szafki – po to, aby dzieci nie dźwigały kilkukilogramowych plecaków. Lekarze trąbią na alarm że dzieciaki mają krzywe kręgosłupy i w niedługiej przyszłości większośc z nich może mieć poważne problemy z kręgosłupem.
Pokazano wypowiedzi kilku dyrektorów szkół, którzy ku mojemu zdumieniu powiedzieli, że w szkołach nie mam miejsca na szafki dla dzieci.
Więc czegoś tu ni rozumiem – nie ma miejsca na szafki ale znajdzie się miejsce dla maluchów? Bo co przepraszam, dzieci potrzebują mniej miejsca ?(a pomieszczenia które powinny być przystosowane dla dzieci to sala, sala do ćwiczeń, toalety, miejsce do zabaw). I w dodatku nie tylko, że nie zrobimy nic dla tych 7 latków które obecnie dźwigają na barkach po kilka kilo, to jeszcze na siłę pakujemy w to i skazujemy na choroby kręgosłupa kolejny rocznik…
Czy ktoś tam w szanownym ministerstwie rozważa takie aspekty jak zdrowie społeczeństwa? no, chyba że to perspektywa zbyt odległa od czubka własnego nosa….
Myślisz, że polityków obchodzą takie rzeczy jak miejsce w szkołach dla sześciolatków?
Reforma ma wejść w życie i tyle!!! A na dowód tego wypowiedź TUSKA z Gazety Wyborczej z Krakowa z tego tygodnia:
„Spotkanie premiera Donalda Tuska ze studentami w Krakowie. Wstaje młoda dziewczyna, mama pięciolatka. Pyta o reformę wprowadzającą sześciolatki do szkół. – Jak Pan sobie to wyobraża? Nic nie jest przygotowane – mówi. – W 1989 roku Polska też nie była przygotowana na reformy. Gdybyśmy ich z tego powodu nie podjęli, nigdzie byśmy nie doszli. Dlatego sześciolatki we wrześniu 2009 roku pójdą do szkół – mówi zdecydowanie premier Tusk.”
I to by było na tyle……..
Od zdrowia anno to jest inny minister ;) a oni kiepsko znaja się nawet na swojej działce, więc nie wymagajmy zbyt wiele….
:D, no tak ministrowanie to baaaardzo wąska specjalizacja:)
czasem mam wrażenie, że na tyle wąska, że każdego z kolejnych ministrów obchodzi tylko to co się dzieje wyłącznie na jego podwórku i tylko i wyłącznie w chwili gdy siedzi na stołku….
Szersza perspektywa – powiązanie ze sobą kilku elementów takich jak edukacja+ zdrowie+kondycja społeczeństwa jest pewnie zbyt skomplikowane, a poza tym co takich urzędników obchodzi co będzie za parę lat. To nie ich dzieci, to nie ich zdrowie. Ich będą emerytury z naszych podatków.
Ja uwazam, ze do tej pory dzieci w Polsce rozpoczynaly nauke w szkole od 7 roku zycia i bylo dobrze. Edukacja w Polsce jest o wiele lepsza niz za granica, gdzie dzieci ida do szkoly wczesniej. Slyszalam opinie w TV, ze jesli dzieci pojda do szkoly wczesniej to beda dostosowane do poziomu dzieci z zagranicy. A to zupelnie nie ma nic wspolnego. Powszechnie wiadomo, ze w Polsce jest wyzszy poziom edukacji niz w wielu innych panstwach. Nie wysylajmy na sile dzieci do szkoly za wczesnie. Przeciez dzieci urodzone pod koniec roku, w momencie pojscia do szkoly nie beda mialy nawet tych 6 lat. A to zdecydowanie za wczesnie. Jeszcze zdarza nadzwigac sie tych ciezkich plecakow. Jesli ktos ma sie uczyc to bedzie to robic, niezaleznie od tego czy pojdzie do szkoly w wieku 6 czy 7 lat.
Po co zmieniac cos, co de facto nie wymaga zmiany. Lepiej niech politycy zajma sie czyms pozytecznym a nie wymyslaja jakies durne reformy.
Sama znam przyklady, ze w szkolach nikt sie dziecmi nie zajmuje, nie interesuje nikogo, czy takie dziecko zjadlo obiad czy nie. A w przedszkolu jest zupelnie inaczej. A taki 6-latek potrzebuje jeszcze wiecej opieki. Zreszta dzieckiem sie nie bedzie juz nigdy, a doroslym przez wiele wiele lat. Nie chce zeby ktos zabieral mojemu dziecku dziecinstwo.
Ogólnie cieszę się, że zajęto się tym tematem, bo nie pamiętam czy w Polsce był taki autentyczny zryw obywatelski ! Trzeba o tym mówić bo rząd nie chce z Nami rodzicami o tym rozmawiać. Ignoruje tez opinię środowisk zw. z edukacją i rozwojem dzieci, ze nie wspomnę o samorządach na których barki zrzuci się problem braku czasu i pieniędzy na zapewnienie właściwych warunków edukacji dzieciom od września 2009. z Uwagą śledzę ten temat bo jestem zaangażowana osobiście, gdyż jestem matka 3 latka, na dodatek urodzonego w grudniu 2005, który wg projektu ma iść obowiązkowo, jako sześciolatek, do 1 klasy z dziećmi starszymi aż o 15 miesięcy starszymi. Ja taką różnicę wieku uważam za absurdalna bo w tak małym wieku różnica kilkunastu miesięcy stanowi przepaść (rozwojowa: emocjonalną, ruchową intelektualną itp) ! ale nie dla P. Hall.
Zwracam uwagę na to czego w tym programie zabrakło, czyli na : :
1. brak społecznych konsultacji (choć w programie u Pospieszalskiego P. Szumilas twierdziła że było ich setki ! ciekawe z kim ? bo z rodzicami z całą pewnością nie, vide: Państwo Elbanowscy zostali wysłuchani i „wzięci pod uwagę” dopiero przy okrągłym stole u Pana Prezydenta);
2. niepotrzebny pośpiech, reforma dotyczy dzieci, więc nie można traktować ich przedmiotowo; i nie można na nich eksperymentować. Aspekt finansowy nie powinien tu deprymować działań rządu (dzieci szybciej zaczną pracować na nasze emerytury vide wypowiedz szefa doradców premiera p Michała Boniego: „Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby wcześniej kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury. Z punktu widzenia wyzwań demograficznych istotne jest, że my tym jednym ruchem wprowadzamy jeden rocznik więcej do zasobów pracy. I to jest dla nas wysoka wartość.”)
3. fakt, nie przeprowadzenia przez rząd oceny faktycznego stanu polskich szkół – w ogólne nie wzięto tego faktu pod uwagę przed przygotowaniem projektu !;
4. odbieranie rodzicom prawa do decydowania o tym czy posłać dziecko do szkoły w wieku 6 lat (które jest teraz) bo wg projektu rodzice będą decydować o tym przez pierwsze 3 lata reformy, potem już to prawo zostaje nam odebrane;
5. pozostawienie decyzji rodzicom w kwestii czy posłać swojego sześciolatka do szkoły w owych 3 latach reformy to fikcja – bo już likwidują się zerówki przedszkolne ! rodzice nie będą mieli wyjścia !!!
6. a tym czy moje dziecko nadaje się do tego by rozpocząć edukacje w wieku 6 lat decydować będzie jedynie przeszkolony nauczyciel (1 na 3 szkoły), który nie ma uprawnień i odpowiedniego doświadczenia by dokonywać testów psychologicznych; teraz „robi” to psycholog z poradni;
7. dotychczasowe doniesienia prasowe (bo rządowych nie ma) o stanie polskich szkół i ich nieprzygotowanie do reformy; pokazać należy jak to wygląda w szkołach na terenach wiejskich i w wielkich bogatych miastach (np . Wrocław- Wrocławskie szkoły niegotowe na sześciolatków Gazeta Wyborcza 04.12.2008; czy Kraków : „Czy Kraków powie „nie” sześciolatkom?” Gazeta Wyborcza 09.12.2008); warto też odnieść się do danych ze związku Gmin Wiejskich ect.
8. zwrócić uwagę na kwotę, którą państwo przeznacza na reformę – 340mln (podzielcie to na ok 14.700 szkół !, a to na 3 lata ) i czy nie będzie ta kwota uszczuplona ze względu na cięcia budżetowe.
9. zrzucanie odpowiedzialności za efekt tej reformy na samorządy, które nie mają żadnych wytycznych ( w projekcie są jedynie zalecenia);
10. to rodzice mają wymuszać na gminach i szkołach odpowiednie warunki dla ich dzieci, Minister Edukacji Narodowej nie zajmuje się tego typu działalnością i zajmować się nie zamierza, przypisane są mu całkiem inne zadania. Tu odsyłam np na stronę formurodziców.pl, gdzie jest skrót relacji ze spotkania z reprezentantki MEN p L. Krajewskiej z samorządami, dyrektorami szkół, rodzicami miasta Gdańska. Warto przeczytać, by przekonać się o prawdziwym stanowisku MEN-u http://www.forumrodzicow.pl/relacja-z-konferencji-w-gdansku/
11. dlaczego MEN niszczy dotychczasowy dorobek polskiej oświaty – instytucja przedszkoli i zerówek przedszkolnych jest świetnie funkcjonującym systemem. Jako kraj z tego właśnie możemy być dumni !
12. zakres zmian programowych tez wg mnie pozostawia wiele do życzenia
O czym nie było w programie ale co warte podkreślenia:
Poza tym odniosłam wrażenie, że MEN próbuje ze wszystkich sił zdyskredytować zryw społeczny czyli akcję RatujMaluchy i tym samym podważyć prawo wypowiedzi obywateli i rodziców w sprawie ich własnych dzieci (co gwarantuje nam przecież konstytucja i inne akty prawne) co potwierdza fakt:
1. braku konsultacji i świadome ignorowanie nas Rodziców;
2. podważanie podpisów na stronie – że jakoby są wirtualne (co wywołało poźniejszą akcje „widzialna ręka”)
3. próba upolitycznienia naszej akcji i posądzenie o paryjniactwo (że niby PIS to przygotował)
4. próba świadomej i celowej manipulacji opinii publicznej przez Panią Szumilas, która w programie u Pospieszalskiego twierdziła że w Sejmie jest złożony protest rodziców będących za reformą, który podpisało prawie 109 tys. rodziców. Napisałam próba bo sprostowano wypowiedz Pani Szumilas : te 109 tys podpisów złożyli nauczyciele z ZNP i to w innej sprawie !!!
5. nierówne traktowanie przeciwników reformy i zwolenników (?)przez MEN – na konferencje zapraszani są Twórcy dajdzieckuszanse a o RatujMaluchy zapomina się.
6. stawiam tez pytanie o ideę powstania kolejnego rodzicielskiego ruchu „dajdzieckuszanse” opowiadającego się za reformą. Gdyż przed powstaniem tej strony MEN już powoływał się na jej istnienie. Skąd wiedzieli o niej ? I dalej : zaskakujący jest fakt, że założycielem strony dajdzieckuszansę jest p. Kunaszczyk który startował do eurowyborów w 2004 z ramienia PO ? Zwróćcie uwagę kto jest podpisany na tej liście – pracownicy wydawnictw zw z MEN ! Poza tym stanowisko rodzica który o swoim dziecku wypowiada się w kontekście rynku pracy mnie dziwi bardzo. Bo dla mnie przede wszystkim ważne są warunki w jakich będzie uczyć się moje dziecko, by miał w szkole godziwe i przystosowane do niego warunki.
7. szczucie rodziców 3 latkow przeciwko rodzicom pięciolatków, które wg MEN zajmują w przedszkolach miejsca dla 3 latków. Moim zdaniem trzeba dobudować przedszkola.
A hasło przewodnie MENu o wyrównywaniu szans nijak się ma do rzeczywistości, bo :
1. w przyszłym roku w 1 klasie zasadą dzieci po przygotowaniu zerówkowym i tylko przedszkolnym;
2. w jednej klasie będą dzieci z różnicą wiekową się sięgającą nawet 15 miesięcy !;
3. odstępujemy od krajów, na które powołuje się MEN (typu Niemcy, Holadnia itp gdzie obowiązek szkolny obejmuje nawet dzieci młodsze) warunkami oferowanymi dzieciom diametralnie ! Tamże wpierw przygotowane były placówki dla dzieci młodszych a dopiero potem dzieci do nich wprowadzano a nie na odwrót. Również w tych krajach zapewnia się im naukę poprzez zabawę i ten proces trwa kilka lat zanim zaczyna dziecko regularną naukę – i przypomina to naszą zerówkę.
To wg mnie nie jest wyrównywanie szans a wręcz odwrotnie szkodzenie dzieciom, co zasługuje na potępienie bo działanie to jest celowe i świadome ! Mówię NIE !!!!!! takim praktykom rządu i mówię NIE !!! eksperymentowaniu na dzieciach. Apeluję o należyte przygotowanie reformy i rozłożenie jej w czasie !
Odsyłam tez do słów Pana Premiera Tyska w swoim expose, dotyczącym konsultacji społecznych w tej dziedzinie: „..Podobnie samorządy lokalne będą potrafiły lepiej niż władza centralna efektywnie prowadzić finansowanie edukacji i najlepiej dostosowywać polskie szkoły do lokalnych możliwości i potrzeb. Musimy po prostu zaufać także w procesie edukacji ludziom, nauczycielom, samorządowcom, pracodawcom. Ich wiedza o potrzebach jest większa niż wiedza na ten temat urzędów centralnych. Nie musimy decydować za nich w każdej sprawie. Chcemy projekt wprowadzenia bonu edukacyjnego wprowadzić poprzez bardzo poważną debatę i konsultacje, nie urzędników między sobą, ale konsultacje właśnie ze środowiskami samorządowymi i nauczycielskimi. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której rodzice będą decydowali jak wydać pieniądze na edukację swoich dzieci.”
I dalej o Rodzicach : „Czy, komu można bardziej zaufać jeśli chodzi o proces uczenia naszych dzieci niż rodzicom. Kto bardziej pieczołowicie niż rodzice będzie dbał o sposób edukowania swoich dzieci…”
I gdzie ta obywatelskość ?
Mama 3 latka
Państwo tak dużo mówiło o polityce prorodzinnej, żeby matki wcześniej szły do pracy, żeby czuły się potrzebne dla społeczeństwa, ale kto jak nie matka będzie musiała martwić się, żeby jej pociecha bezpiecznie dotarła do szkoły na II zmianą (bo taka perspektywa będzie w wielu szkołach) będzie musiała albo wynająć opiekunkę, na którą nie będzie ją stać, albo zrezygnować z pracy??
Politycy PO to ludzie, którzy zapomnieli o tym co mieli promować jak obejmą rządy.
PO – wcy gdzie wasze obietnice, a propo rodzin , które chcą mieć dzieci, że im będzie łatwiej??
Chcecie pozbawić ich normalnego życia, a gdzie ta wasza polityka prorodzinna??
Mam nadzieję, że w następnych wyborach nie zostaniecie wybrani bo jesteście gorsi niż SAMOOBRONa , z której można się było chociaż pośmiać, a nad wami można tylko płakać.
Żal tych dzieci i rodziców, którzy tak bardzo sie boją tego co szykujecie bez ich poparcia i zgody.
To nie wasze dzieci tylko nasze i wara wam od nich….!!!
Witam
Ponad 40 tysięcy osób zaprotestowało już na stronach http://www.ratujmaluchy.pl, http://www.forumrodziców, http://prawarodzicow przeciwko projektowi minister Hall obniżenia wieku szkolnego do 6 lat. Pani Hall zupełnie ignoruje ten ogromny społeczny opór. Wg niej żaden argument tak wielu protestujących nie zasługuje na uwzględnienie. Czy Pani Minister jest tak głęboko przekonana o swojej nieomylności? Wydawać by się mogło, że w naszym kraju minęły już czasy „jedyniesłusznych” poglądów.
Czy jest możliwe, aby w demokratycznym kraju, gdzie oficjalnie zachęca się rodziców do aktywnego uczestnictwa w życiu szkoły, przedszkola, jeden urzędnik czyli Pani Hall mogła wbrew opinii tylu tysięcy obywateli wprowadzić ustawę ich dotyczącą? Czy zdanie rodziców jest brane pod uwagę tylko wtedy, gdy jest zgodne z planami ministra i opłacanych przez jego ministerstwo specjalistów?
Protestujemy przeciwko temu, że Pani Hall przedstawia nas protestujących jako osoby bezrobotne, bez wykształcenia, broniących swoim 6- letnim dzieciom dostępu do oświaty oferowanej im przez piękną, bezpieczną, dobrze wyposażoną szkołę! Tymi opiniami Pani Hall nas obraża. Wielu z nas ma wyższe wykształcenie, jesteśmy aktywni zawodowo. Nasze dzieci chodzą do przedszkoli. Poza tym wierzymy, że kochający rodzice nawet z wykształceniem niższym od wykształcenia Pani Minister lepiej znają swoje dziecko i jego możliwości podjęcia edukacji szkolnej w wieku 6 lat niż Pani Minister.
Uważamy, że obowiązkowe wysyłanie wszystkich sześciolatków do pierwszej klasy bez badania poziomu ich rozwoju intelektualnego i emocjonalnego to przymusowy pobór, jak do wojska. Gorszy jednak od wojskowego, gdyż dotyczący małych dzieci.
Czy Pani Hall wierzy, że szkolne mury mają jakąś magiczną moc i że przeniesione tam nasze 6–letnie dzieci nauczą się w pierwszej klasie czegoś więcej niż w obecnej zerówce? Z pewnością nie! Zwłaszcza te roczniki, które będą łączone ze starszymi dziećmi. Maluchy wyrwane z małych, przytulnych i bezpiecznych przedszkoli i wtłoczone do szkół-molochów będą przeżywać lęk i zagubienie. Samorządy, którym Pani Hall tak bezgranicznie ufa często łączą dla oszczędności szkoły podstawowe z gimnazjami. Teraz mają tu trafić także dotychczasowe przedszkolaki, oczywiście dla ich dobra! To są małe dzieci i aby dobrze się uczyły potrzebują przede wszystkim małych grup, spokoju, bezpieczeństwa i dobrze wyposażonych sal. Potrzeby te w znacznie większym stopniu niż szkoły zapewnią przedszkola.
Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce krytykuje się wszystkie szczeble nauczania oprócz przedszkoli. Oznacza to, że one dobrze działają min. przygotowują dzieci do rozpoczęcia edukacji szkolnej. Czy dlatego należy to popsuć?
Pani Hall stawiając sześciolatkom tak duże wymagania poprzez wysłanie ich o rok wcześniej do szkoły, zadziwiająco mało wymaga od siebie i swojego ministerstwa. Nie chce wydać rozporządzenia określającego minimalne wymagania, jakie muszą spełnić szkoły, by przyjąć tak małe dzieci (wiele spośród będą to 5-latki, które 6 lat skończą w październiku, listopadzie czy grudniu w danym roku szkolnym). Pani Hall mówi, że standardy są niepotrzebne, bo samorządy najlepiej wiedzą, czego potrzeba dzieciom. Nie chodzi tu jednak o wiarę Pani Minister lecz o to, że państwo, które ona reprezentuje powinno w tak ważnej sprawie określić minimalne wymagania wobec szkół! W samorządach tak jak wszędzie są różni ludzie o różnych poglądach. Dla jednych ważne są dzieci, a dla innych ważniejsze od nich są kwiatki na klombach. Tak ważnej sprawy dotyczącej setek tysięcy najmłodszych Polaków nie można pozostawiać dobrej lub złej woli prezydenta miasta czy wójta.
Wiele ministerstw wydaje rozporządzenia zawierające standardy. Robią to dla zapewnienia odpowiedniego poziomu realizowania zadań przez jednostki, które w terenie podlegają samorządom. Właściwie standardem jest wydawanie standardów. Dlaczego inni ministrowe nie mają tak bezgranicznej wiary w samorządy jak Pani Hall?
Planowaną reformę Pani Hall określa się często w mediach jako rewolucję. I jest to trafne określenie. Ta rewolucja jak każda inna będzie gwałtowną zmianą pociągającą za sobą wiele ofiar. Tymi ofiarami będą nasze dzieci!
W procesie nauczania przede wszystkim potrzebny jest spokój, stabilność, a jeśli zmiany to przemyślane, w jakimś stopniu sprawdzone np. przez programy pilotażowe. Pani Hall mówi, że sprawdzi jak działają zmiany na podstawie dzieci rozpoczynających naukę w skali całego kraju w roku szkolnym 2009/2010. To tak jakby przeprowadzać operację chirurgiczną bez znieczulenia. Zmiany powinny mieć akceptację zainteresowanych lub chociaż nie budzić tak wielkiego sprzeciwu.
najlepszym rozwiązaniem byłoby REFERENDUM bo to my rodzice powinniśmy decydować o naszych dzieciach a nie jakaś pani MINISTER
no właśnie, a ja mam taką sytuację, że nie mogę zrezygnować z pracy, ponieważ zostanę wtedy z praktycznie zerowymi dochodami. Teraz dobrze zarabiam, mam bardzo rozwojowe stanowisko pracy, ciągle czegoś się uczę i co jakiś czas awansuję. Jednocześnie nie stać mnie na opiekunki i szkoly prywatne, które w Warszawie są bardzo drogie… Co z aktywizacją zawodową kobiet? Co z rodzinami, które nie mogą sobie pozwolić na życie z jednej pensji? Co z naszym poczuciem bezpieczeństwa, że sześciolatkowi w szkole nic się nie stanie, dzięki czemu można będzie spokojnie żyć i zająć się pracą.
Drodzy rodzice,
Chciałam podzielić się z wami pewną informacją, którą niedawno przeczytałam pod jakimś artykułem w internecie napisaną przez Pana który jak twierdził był kiedyś bliskim współpracownikiem Pani Hall.
Otóż ten Pan napisał, żeby się nie dziwić dlaczego Pani minister ma takie wysokie notowania u naszego premiera, gdyż jej mąż odwalił kawał roboty prowadząc na szeroką skalę poparcie w regionie Gdańska dla Partii PO i osoby Tuska.
Podobnież mąż Pani Hall pracuje w jakiejś gazecie.
Stąd ten brak krytycyzmu dla jej pomysłów ze strony wodza.
Jest to jakieś wytłumaczenie dla Pana premiera dlaczego nie słucha nikogo kto jest przeciw.
Ciekawe tylko czy Tuskowi i całej PO opłaci się takie bezkrytyczne popieranie Hall. Może TUSK myśli, że rodzice mają krótką pamięć i do następnych wyborów zapomną o krzywdzie wyrządzonej ich dzieciom? Jeśli tak to bardzo się pomyli. Znam kilkoro takich rodziców byłych fanów PO, którzy mówią, że do końca życia nie zagłosują już na PO.
BTW Lipszyc i Paszyński z warszawskiego Biura Edukacji są z SDPL. Dobry wujek Borowski ich polecił. Tutaj szerszy artykuł o nich:
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86767,5368885,Urzednicy_z_SdPl_do_dymisji_za__lze_lewice__.html
…
Do EWY
Mała poprawka
na stronach ratujmaluchy.pl i prawarodzicow.pl protest przeciw reformie podpisało łącznie ponad 52 tys. osób
ze strony forumordzicow.pl zostało tym samym wysłanych ponad 12 tys. maili do MEN
errata
ze strony prawarodzicow.pl zostało wysłanych 12 tys. maili do MEN, z listem do Katarzyny Hall
a ze strony forumrodzicow.pl trochę mniej, ale za to nie jednobrzmiących
i z bardzo trudnymi pytaniami
Mam wrażenie, że Tusk i cały jego rząd ma nas za bandę ludzi ograniczonych umysłowo, w końcu to oni wiedzą co dla nas najlepsze, my niestety nic do powiedzenia nie mamy. Też tak jak AGA, mojego głosu w następnych wyborach nie otrzymacie. Pozdrawiam.
Jako matka czterolatka, jestem oburzona postawą pani minister Hall, Premiera i MEN . Nie do uwierzenia jest wręcz fakt, jak bardzo brną oni w zaparte ze swoją nie mającą ani sensu, ani własciwego przygotowania ani tym bardziej poparcia społeczeństwa ustawą. Jak można aż tak bardzo nie liczyc się z opiniami rodziców???W jakim państwie my zyjemy? Słów brakuje…
witam , jestem mamą sześciolatka i pięciolatka ta młodsza będzie miała w grudniu sześć lat jestem załamana bo one będa razem chodzić do pierwszej klasy to jakies kpiny ona nie jest wogóle przygotowana do szkołyjest bardzo ruchliwa i nie usiedzi w jednym miejscu godziny jestem cowicie za nie nie i jeszcze raz nie za szkołą dla tych maluszków
Witam!
Jednym z argumentów za wprowadzeniem reformy jest to, że dzieci, które wcześniej pójdą do szkoły, szybciej wystartują na rynku pracy, żeby pomagać w utrzymaniu emerytów. Czyżby miało to zastąpić reformy w zakresie polityki prorodzinnej? Państwo powinno zatroszczyć się o rodziny, które chcą mieć dzieci. Przecież tylko dodatni przyrost naturalny pozwoli uniknąć katastrofy systemu emerytalnego.