W Łodzi jak w Poznaniu?
2 maj 2009. Kategoria wpisu: Likwidacja zerówek w przedszkolach, Łódź
Władze samorządowe w Łodzi wracają do pomysłu utworzenia oddziałów przedszkolnych w szkołach – więcej informacji w artykule „Sześciolatki wybrały przedszkole, ale pójdą do szkoły” z „Gazety Wyborczej”:
- Warunki w szkołach zostaną mocno zbliżone do przedszkolnych. Sześciolatki będą mieć trzy posiłki, swoją salę, opiekę do siedemnastej, a może nawet swoją panią z przedszkola – zapewnia Szafran.
- A szkolne korytarze, toalety, świetlica też będą oddzielne? – dopytujemy.
- Tego się nie da zrobić – przyznaje Szafran. – Ale to nie będzie żadna pierwsza klasa, tylko przedszkole w szkole. Będziemy rozmawiać z rodzicami i przekonywać. Rzeczywiście, jest troszkę inaczej, niż miało być, ale przedszkoli nie poszerzymy, a fizycznie nie ma w nich już miejsca – dodaje.
Magistrat już raz chciał przenieść sześciolatki do szkolnych zerówek, na początku 2008 r. Natychmiast zaprotestowali rodzice. – Szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków na cały dzień. Małe dzieci potrzebują ruchu, nie ciasnych sal z ławkami. Na przerwy maluchy nie wyjdą, bo na korytarzach zostaną stratowane. A po kilku godzinach trafią do świetlicy, gdzie uczniowie krzyczą, w kącie ryczy telewizor, a nad wszystkimi próbuje zapanować jedna pani – mówili. Rodzice założyli stronę internetową, zebrali ponad tysiąc podpisów. Robili pikiety. Magistrat wreszcie ustąpił.
Co, jeśli scenariusz się powtórzy? – Jeśli gdzieś rodzice sześciolatków nie zgodzą się na przeniesienie do szkoły, to do tego konkretnego przedszkola nie zostaną przyjęte młodsze dzieci z listy oczekujących – odpowiada wicedyrektor Szafran.
Niestety w artykule brakuje informacji, w jaki sposób rodzice będą mogli wyrazić swoją zgodę lub sprzeciw na przeniesienie oddziału przedszkolnego do szkoły.
Brak powiązanych artykułów.
Warunki w szkołach zostaną mocno zbliżone do przedszkolnych to nie jest to samo co warunki przedszkolne. Czyli władze Łodzi zapomniały o swoich obietnicach. Mam synka 5-letniego. w tym roku jeszcze będzie w przedszkolu, ale już teraz wszystkie zmiany będą również dotyczyły jego w przyszłym roku. Nie wyobrażam sobie jego w szkole,w ławce, kiedy potrzebuje cały czas zabawy i ruchu. I co najważniejsze opieki. A w szkole na pewno tego nie zapewni
mam nadzieję, że ten szatański pomysł nie wejdzie w życie.
„(…)Warunki w szkołach zostaną mocno zbliżone do przedszkolnych. Sześciolatki będą mieć trzy posiłki, swoją salę, opiekę do siedemnastej, a może nawet swoją panią z przedszkola – zapewnia Szafran. (…)”
Pozostaje tylko pytanie co magistrat rozumie pod pojęciem „mocno zbliżone”, bo jak wiadomo „prawie robi różnicę”. A co do pani z przedszkola która miałaby takie 6-latki w szkole nadal uczyć. Chyba wydział edukacji zapomina, ze w przedszkolu są dzieci z różnych części miasta, które też i do różncyh szkół później idą. Kogo więc taka pani z przedszkola miałaby uczyć?